Kluczowe ustalenia

  • 18 czerwca 2026 w Brukseli sekretarz obrony USA Pete Hegseth ogłosił sześciomiesięczny przegląd obecności i rozmieszczenia sił oraz baz USA w Europie. To zapowiedź procesu analitycznego, a nie wiążąca decyzja o wycofaniu wojsk.

  • Przegląd ma charakter warunkowy: jego wynik — według słów samego Hegsetha — zależy od tego, jak szybko europejscy sojusznicy wzmocnią własną obronę. Sekretarz zapowiedział, że „some countries will fail, and others will pass with flying colors” („niektóre kraje go nie przejdą, a inne zdadzą śpiewająco”).

  • Hegseth wezwał do przekształcenia Sojuszu w „NATO 3.0” — układ, w którym Europejczycy przejmują prowadzenie w konwencjonalnej obronie kontynentu.

  • Sygnały z początku czerwca są konkretniejsze: USA zasygnalizowały, że w razie kryzysu mogą już nie zapewnić lotniskowca, samolotów do tankowania w powietrzu ani dziesiątek myśliwców. Według doniesień Al Jazeery z 12 czerwca chodzi m.in. o całkowite wycofanie ośmiu tankowców.

  • Polska, z budżetem około 200 miliardów złotych na obronność w 2026 (ok. 4,7 proc. PKB), mieści się w grupie sojuszników stawianych za wzór — a nie wśród krytykowanych maruderów. Imiennie skrytykowane zostały m.in. Niemcy.


Kontekst i tło

Spotkanie ministrów obrony NATO w Brukseli 18 czerwca 2026 nie było wydarzeniem przypadkowym. Jak zaznaczył sekretarz generalny Sojuszu Mark Rutte, było to ostatnie duże spotkanie przed szczytem NATO w Ankarze, którego głównym tematem ma być wdrożenie zobowiązań przyjętych rok wcześniej w Hadze.

Na szczycie w Hadze w czerwcu 2025 sojusznicy zobowiązali się do inwestowania 5 proc. PKB rocznie na obronność i wydatki powiązane z bezpieczeństwem do 2035 roku. Ten cel dzieli się na dwie części: co najmniej 3,5 proc. PKB na podstawowe potrzeby obronne (czołgi, samoloty, amunicja — zgodnie z klasyczną definicją wydatków obronnych NATO) oraz do 1,5 proc. PKB na obszary powiązane — infrastrukturę, cyberbezpieczeństwo i odporność państwa.

To właśnie na tle tego progu trzeba czytać brukselską retorykę Hegsetha. Amerykański sygnał o redukcji obecności nie pojawił się znikąd — poprzedziły go konkretne ruchy. Na początku maja 2026 rzecznik Pentagonu Sean Parnell ogłosił wycofanie około 5 000 żołnierzy USA z Niemiec w ciągu 6–12 miesięcy, a 20 maja Pentagon przedstawił szczegóły redukcji liczby brygad armii USA na kontynencie. Sześciomiesięczny przegląd jest więc kolejnym etapem szerszej rewizji amerykańskiej postawy w Europie, nie jej początkiem.


Szczegółowa analiza

Przegląd: analiza pod warunkiem, nie wyrok. Najważniejsze rozróżnienie dotyczy charakteru tego, co Hegseth ogłosił. To nie jest ogłoszona decyzja o opuszczeniu Europy przez Amerykanów, lecz zapowiedź półrocznej oceny. Fox News relacjonuje, że wynik przeglądu „depends on how quickly NATO allies bolster their own defenses” („zależy od tego, jak szybko sojusznicy NATO wzmocnią własną obronę”). Innymi słowy: przegląd jest narzędziem nacisku, a jego rezultat pozostaje otwarty i powiązany z zachowaniem Europejczyków. Retoryka Hegsetha była przy tym ostentacyjnie oceniająca — wprost zapowiedział, że jedne kraje „nie przejdą” tego przeglądu, a inne „zdadzą go śpiewająco”.

Hegseth ogłasza sześciomiesięczny przegląd sił USA w Europie

Źródło: foxnews.com

Wokół przeglądu Hegseth zbudował szerszą wizję, którą nazwał „NATO 3.0” — powrót do „twardego” sojuszu wojskowego, w którym ciężar konwencjonalnej obrony kontynentu przejmują państwa europejskie, a USA wycofują się z roli głównego dostawcy zdolności. Towarzyszyła temu ostra krytyka priorytetów części sojuszników: Hegseth zarzucił im skupianie się na migracji, równości płci i klimacie zamiast na czołgach, myśliwcach i obronie powietrznej.

Co realnie ubywa ze wschodniej flanki. Tu sygnały są bardziej namacalne niż sama zapowiedź przeglądu. Strona amerykańska dała do zrozumienia 3 czerwca, że w razie kryzysu może już nie zapewnić sojusznikom lotniskowca z okrętami wsparcia, samolotów do tankowania w powietrzu oraz dziesiątek myśliwców. Al Jazeera precyzowała 12 czerwca, że redukcja obejmuje całkowite wycofanie ośmiu tankowców powietrznych, przesunięcie jednej z dwóch grup zadaniowych bombowców wcześniej przypisanych do obrony Europy oraz okrętu podwodnego zdolnego do przenoszenia pocisków. To właśnie tzw. enablery — zdolności, które same w sobie nie utrzymują frontu, ale bez których europejskie siły tracą zasięg, mobilność i siłę uderzenia.

Al Jazeera: USA tną aktywa lotnicze i morskie przeznaczone do operacji NATO w Europie

Źródło: aljazeera.com

Próg wydatków i pozycja Polski. Kluczem do zrozumienia, kto „zdaje”, a kto „oblewa”, jest próg podstawowych potrzeb obronnych z Hagi: 3,5 proc. PKB. Polska deklaruje na 2026 rok około 200 miliardów złotych na obronność, czyli mniej więcej 4,7 proc. PKB (dla porównania w 2025 było to ok. 187 mld zł). To wartość wyraźnie ponad progiem 3,5 proc., a nawet w okolicach pełnego celu 5 proc. — czyli Polska należy do państw o najwyższym udziale wydatków obronnych w PKB w całym NATO i mieści się w grupie wzorcowej, a nie wśród maruderów.

Ile kraje NATO wydają na obronność — porównanie

Źródło: bbc.com

W tym samym czasie europejscy sojusznicy NATO mieli zbiorowo po raz pierwszy osiągnąć próg 2 proc. PKB (dane za 2025 rok) — co pokazuje, jak daleka droga dzieli przeciętnego sojusznika od nowego celu 5 proc. Wśród krytykowanych znalazły się m.in. Niemcy: Berlin, według Bloomberga z 18 czerwca, zareagował na amerykańskie ograniczanie zdolności wojskowych stwierdzeniem, że proces ten wymaga jasnego harmonogramu.

Zarzut o „haniebne” odmowy baz. Hegseth nazwał „haniebną” (shameful) odmowę części europejskich sojuszników udostępnienia baz pod amerykańskie ofensywne uderzenia związane z wojną z Iranem, argumentując, że naraziło to amerykańskich żołnierzy. W przejrzanych przez nas źródłach nie znaleźliśmy potwierdzenia, by zarzut ten dotyczył Polski — Polska nie figuruje wśród imiennie wymienianych krajów. Nie udało nam się też niezależnie potwierdzić pełnej, imiennej listy państw, których ten zarzut miał dotyczyć, więc traktujemy te przypisania jako tezę wymagającą dalszego potwierdzenia.


Podsumowanie

Hegseth w Brukseli nie ogłosił wycofania Amerykanów z Europy. Ogłosił sześciomiesięczny przegląd obecności USA, którego wynik ma zależeć od tego, jak szybko Europejczycy wezmą na siebie ciężar własnej obrony — to nacisk i zapowiedź analizy, nie gotowa decyzja. Konkretne ubytki dla wschodniej flanki widać raczej w sygnałach z początku czerwca: zapowiedzi, że w razie kryzysu może zabraknąć lotniskowca, tankowców i dziesiątek myśliwców. W tej rozgrywce Polska — z budżetem około 200 miliardów złotych i wydatkami rzędu 4,7 proc. PKB — jest po stronie chwalonych, a nie krytykowanych. Krytyka padła m.in. pod adresem Niemiec. Zarzut o „haniebne” odmowy dostępu do baz pod uderzenia na Iran nie dotyczył, według dostępnych źródeł, Polski.