Kluczowe ustalenia
- 27 maja 2026 premierzy Donald Tusk i Keir Starmer podpisali w bazie RAF Northolt pod Londynem Traktat o Partnerstwie w Dziedzinie Bezpieczeństwa i Obronności między Polską a Wielką Brytanią. Wcześniejszy komunikat brytyjski zapowiadał podpisanie w Warszawie — ostatecznie odbyło się ono pod Londynem.

Źródło: wydarzenia.interia.pl
- To formalny traktat (wiążąca umowa międzynarodowa), a nie sama deklaracja polityczna — nowy, kompleksowy dokument, szerszy niż wcześniejsze polsko-brytyjskie porozumienie o obronności z 2018 roku.
- Sam podpis premierów nie oznacza wejścia traktatu w życie — żeby zaczął obowiązywać, wymaga ratyfikacji w obu krajach.
- Komunikat brytyjskiego rządu wymienia wspólną produkcję pocisku obrony powietrznej średniego zasięgu nowej generacji, rozwój efektorów obrony powietrznej oraz wspólne ćwiczenia wojsk lądowych.
- Traktat to odrębny wątek od sprawy formatu E3 (Wielka Brytania, Francja, Niemcy), z którego negocjacji o Ukrainie Polska była wykluczona — media łączą te dwie historie narracyjnie, ale to nie ta sama umowa.
- Tłem jest anulowanie przez Pentagon planów rotacji 4 tysięcy żołnierzy USA do Polski.
Kontekst i tło
Traktat z 27 maja 2026 nie powstał w próżni. Polskę i Wielką Brytanię łączyło już wcześniej porozumienie o obronności i bezpieczeństwie z 2018 roku — nowy dokument jest jednak szerszy i bardziej kompleksowy, bo wykracza poza czystą wojskowość. Według komunikatu brytyjskiego rządu obejmuje także bezpieczeństwo granic, zwalczanie przestępczości zorganizowanej, energetykę, cyberbezpieczeństwo oraz pogłębienie współpracy z Unią Europejską.
Bezpośrednim kontekstem są dwa wydarzenia z maja 2026. Po pierwsze — decyzja Pentagonu o wstrzymaniu planowanej rotacji około 4 tysięcy amerykańskich żołnierzy do Polski, o której agencja Reutera poinformowała 15 maja, powołując się na dwóch anonimowych urzędników USA. Decyzję przypisuje się szefowi Pentagonu Pete'owi Hegsethowi, a planowana redukcja wzbudziła obawy o osłabienie odstraszania Rosji i zdolności wywiadowczych NATO. Po drugie — pozostawanie Polski poza formatem E3, który prowadził rozmowy o przyszłości Ukrainy.
Premier Donald Tusk osadził traktat właśnie w tej logice: stwierdził, że w obecnych niestabilnych czasach umowy z państwami takimi jak Wielka Brytania i Francja, a także sojusz ze Stanami Zjednoczonymi i realizacja unijnego programu SAFE, mają wspólnie zapewnić Polsce pełne bezpieczeństwo. Po stronie brytyjskiej Keir Starmer określił traktat jako największy od pokolenia krok naprzód w relacjach z Polską.
Szczegółowa analiza
Status prawny: traktat, nie deklaracja — ale jeszcze nie obowiązuje. Dokument jest formalnym traktatem w rozumieniu prawa międzynarodowego, a nie jedynie politycznym memorandum. To rozróżnienie ma praktyczne znaczenie: traktat tworzy zobowiązania prawne, deklaracja — głównie polityczne. Kluczowy haczyk dotyczy jednak momentu wejścia w życie. Jak wynika z relacji „Rzeczpospolitej”, sam podpis obu premierów 27 maja nie sprawia, że traktat zaczyna obowiązywać — to dopiero podpisanie tekstu, a nie jego ratyfikacja. Po stronie polskiej traktat o charakterze sojuszniczym/wojskowym wpada w katalog z art. 89 ust. 1 Konstytucji RP, co oznacza, że wymaga uprzedniej zgody wyrażonej w ustawie (uchwalonej przez parlament), a następnie ratyfikacji przez Prezydenta RP. Innymi słowy: między uroczystym podpisem a faktycznym obowiązywaniem stoi jeszcze procedura parlamentarna i podpis głowy państwa.
Czego dokładnie nie wiemy o klauzuli obronnej. „Rzeczpospolita” tytułuje swój materiał wprost — traktat „zawiera klauzulę obronną”, a media opisują ją jako zobowiązanie Londynu do przyjścia Polsce z pomocą. Pełny oficjalny tekst traktatu nie został jednak opublikowany w dostępnych źródłach, dlatego dokładnego brzmienia kluczowego punktu nie potwierdziliśmy w niezależnych dokumentach. To istotne, bo w debacie publicznej krąży pytanie, czy chodzi o bezwarunkowe, automatyczne zobowiązanie do obrony „na wypadek wojny niezależnie od NATO”, czy raczej o miększy mechanizm wsparcia w razie zagrożenia. Na podstawie publicznie dostępnych materiałów nie da się tego rozstrzygnąć — to jeden z punktów, które wymagają opublikowania pełnej treści umowy.
Konkretne projekty zbrojeniowe. Tu grunt jest twardszy, bo opiera się na oficjalnym komunikacie brytyjskiego rządu. Wymienia on wspólną produkcję pocisku obrony powietrznej średniego zasięgu nowej generacji (next-generation medium-range air defence missile, czyli pocisk przeciwlotniczy średniego zasięgu) oraz projektowanie i rozwój nowych efektorów obrony powietrznej (air defence effectors, zaawansowana amunicja przeciwlotnicza). Komunikat zapowiada też, że wspólne siły lądowe przeprowadzą zakrojone na szeroką skalę ćwiczenia, by poprawić interoperacyjność w zwalczaniu dronów (counter-drone), walce elektronicznej (electronic warfare) i wsparciu inżynieryjnym.
Źródło: polska-zbrojna.pl
Pocisk „nowej generacji” niemal na pewno odnosi się do istniejącego już programu CAMM-MR (Common Anti-Air Modular Missile – Medium Range), nad którym brytyjskie MBDA i polska PGZ współpracują na podstawie porozumienia z września 2023 roku. Pocisk ma mieć zasięg ponad 100 kilometrów (62 mile). Warto przy tym zaznaczyć ostrożność: w dostępnych materiałach nie znaleźliśmy wartości kontraktów, harmonogramów dostaw ani lokalizacji produkcji wynikających wprost z traktatu — te szczegóły, jeśli się pojawią, będą zapewne przedmiotem osobnych umów wykonawczych.
Dwa wątki, które łatwo pomylić. Format E3 to Wielka Brytania, Francja i Niemcy. Na kilka dni przed podpisaniem traktatu przywódcy tych trzech państw odbyli wideokonferencję z prezydentem Ukrainy Wołodymyrem Zełenskim w sprawie ewentualnych negocjacji pokojowych z Rosją — bez udziału Polski. Bilateralny traktat obronny z Londynem i wykluczenie Polski z formatu E3 to jednak dwa odrębne wątki, które media zestawiają narracyjnie. Co więcej, szef MSZ Radosław Sikorski przekazał, że Polska dołączyła do szerszej grupy E5, obejmującej także Niemcy, Wielką Brytanię, Francję i Włochy, w której głównym tematem rozmów również jest Ukraina.
Skala wydatków i pytanie o gwarancje. Polskie wydatki na obronność w 2026 roku wynoszą około 46,7 mld dolarów — to największy budżet obronny w historii kraju. W ujęciu procentowym to ponad 4,8% PKB według polskich danych, a według danych NATO około 4,3% PKB, co stanowi najwyższy udział wśród państw Sojuszu Północnoatlantyckiego. Dla porównania budżet MON w 2025 roku wyniósł po zmianach 115,6 mld zł, a plany na 2026 rok zakładają przekroczenie 200 mld zł. Mimo tej skali wydatków traktat z Londynem trudno traktować jako pełnoprawne zastąpienie obecności amerykańskiej: Wielka Brytania nie dysponuje masą wojsk lądowych ani logistyką porównywalną z potencjałem USA, a sam premier Tusk w swojej wypowiedzi wymienił traktaty bilateralne i sojusz ze Stanami obok siebie — jako elementy uzupełniające, a nie wymienne.
Podsumowanie
27 maja 2026 Polska i Wielka Brytania podpisały w bazie RAF Northolt pod Londynem traktat o partnerstwie w dziedzinie bezpieczeństwa i obronności. To formalna umowa międzynarodowa, a nie sama deklaracja — ale by zaczęła obowiązywać, musi zostać ratyfikowana w obu krajach; w Polsce wymaga to zgody parlamentu i podpisu prezydenta. Pełny tekst traktatu nie został opublikowany, więc dokładnego brzmienia klauzuli obronnej nie da się dziś potwierdzić. Z oficjalnego komunikatu brytyjskiego rządu wynika za to konkretny komponent przemysłowy: wspólny pocisk obrony powietrznej, nowe efektory i duże wspólne ćwiczenia. Traktat to osobna sprawa od wykluczenia Polski z formatu E3 — to dwa wątki, które media łączą. Wszystko to dzieje się w cieniu wstrzymanej rotacji 4 tysięcy żołnierzy USA, ale brytyjski sojusz wygląda raczej na uzupełnienie niż zastąpienie amerykańskich gwarancji.