Kluczowe ustalenia

  • Hiszpańskie Ministerstwo Spraw Wewnętrznych podało 31 lipca 2026 r., że w ciągu doby granicę z Ceutą przekroczyło bez żadnej kontroli ok. 49 tys. osób. Zgodnie potwierdzają to depesza Reutersa i polskie redakcje. Dla porównania: podczas poprzedniego masowego napływu w maju 2021 r. do miasta weszło ok. 8–10 tys. osób w dwa dni, a sama Ceuta liczy niespełna 85 tys. mieszkańców.
  • Komunikat resortu z liczbą 49 tys. później zniknął ze strony internetowej — bez żadnego wyjaśnienia. Napisał o tym Reuters, a za nim polskie media.
  • Prezydent Miasta Autonomicznego Ceuta Juan Jesús Vivas mówił 31 lipca o ok. 60 tys. osób, czyli — jak wyliczył — o 70 proc. ludności miasta. To szacunek władz lokalnych, wyższy od liczby ponad 50 tys. podawanej przez rząd centralny.
  • Powroty do Maroka ruszyły jeszcze tego samego dnia: do godz. 13 rząd mówił o ponad 25 tys. osób, w tempie ok. 150 osób na minutę, a po południu hiszpańskie MSW podawało już 37,5 tys. zawróconych.
  • Rząd Włoch zdecydował 31 lipca o przywróceniu — od 1 sierpnia, na miesiąc — kontroli granicznych w połączeniach morskich i lotniczych z Hiszpanią. Oba kraje nie mają wspólnej granicy lądowej, więc w praktyce chodzi o sprawdzanie dokumentów pasażerów statków i samolotów.
  • Mówienie, że Włochy „zawiesiły Schengen", jest prawnie nieścisłe. Kodeks graniczny Schengen (unijne przepisy o granicach) w ogóle nie przewiduje zawieszenia członkostwa państwa w strefie. Daje tylko możliwość czasowego przywrócenia kontroli na granicach wewnętrznych — i sam opisuje to jako środek ostateczny i wyjątkowy.
  • Wyjazd z Ceuty i Melilli na kontynent od zawsze wiąże się z kontrolą tożsamości i dokumentów — w portach (Algeciras, Malaga, Almeria) i na lotniskach. Unijny komisarz ds. wewnętrznych i migracji Magnus Brunner napisał 31 lipca na X, że nie ma zagrożenia, by te osoby przedostały się do kontynentalnej Europy i innych państw członkowskich. Na ten sam mechanizm wskazywał szef polskiego MSZ Radosław Sikorski.
  • Polska jest zwolniona z tzw. mechanizmu solidarnościowego paktu migracyjnego (systemu, w którym kraje UE dzielą się odpowiedzialnością za migrantów) zarówno z relokacji, jak i z wkładu finansowego — ale, jak potwierdziło biuro prasowe Rady UE, tylko do końca 2026 r.

Ceuta po masowym przekroczeniu granicy z Marokiem, 31 lipca 2026

Źródło: wydarzenia.interia.pl


Kontekst i tło

Ceuta i Melilla to hiszpańskie miasta autonomiczne leżące na afrykańskim brzegu, otoczone terytorium Maroka. Ich status wobec Unii jest wyjątkowy na kilka sposobów naraz.

Po pierwsze, są wyłączone z unii celnej UE i z obszaru VAT. Po drugie, obowiązuje w nich osobny reżim graniczny. Jego źródłem jest deklaracja, którą Hiszpania złożyła, przystępując w 1991 r. do Konwencji Wykonawczej Schengen — do samego układu Hiszpania w pełni weszła w 1995 r. Skutek jest taki, że przy wyjeździe z eksklaw na Półwysep Iberyjski kontroli nigdy nie zniesiono, a granicę tę traktuje się jak granicę zewnętrzną Unii. (Eksklawa to kawałek państwa oddzielony od reszty jego terytorium — tu: hiszpańskie miasta na afrykańskim brzegu).

📄 Analiza statusu prawnego Ceuty i Melilli (PDF, źródło: cejsh.icm.edu.pl)

Trzecia warstwa to ruch lokalny. Mieszkańcy sąsiednich marokańskich prowincji Tetuan i Nador mogą wjeżdżać — odpowiednio do Ceuty i Melilli — bez wizy. Ale to uprawnienie dotyczy wyłącznie wjazdu na teren eksklawy, a nie swobodnego poruszania się po całej strefie Schengen.

Sam scenariusz masowego przekroczenia granicy nie jest w Ceucie nowy. W maju 2021 r., po tym jak Rabat przestał pilnować granicy, do miasta weszło ok. 8 tys. osób w ciągu dwóch dni. Odczytywano to wtedy powszechnie jako reakcję Maroka na przyjęcie w Hiszpanii — na leczenie — lidera Frontu Polisario. Ambasador Maroka w Hiszpanii potwierdziła związek między rezygnacją z kontroli granicznych a sporem o Saharę Zachodnią. Tym razem hiszpańskie MSZ zapewniało — cytowane przez RTVE — że relacje z Marokiem pozostają „doskonałe", a współpraca migracyjna „intensywna".

Zmieniła się natomiast droga wejścia. Hiszpańska redakcja fact-checkingowa Maldita.es ustaliła, że w lipcu 2026 r. główną trasą nie było forsowanie płotu, lecz opłynięcie wpław falochronu „espigón del Tarajal" (to nazwa falochronu Tarajal, który wyznacza granicę w morzu). Rzecznik Guardia Civil mówił, że ludzie „masowo wchodzili od strony morza".

To ma znaczenie prawne. Hiszpańska ustawa o bezpieczeństwie obywateli z 2015 r. pozwalała natychmiast zawracać ludzi na granicy — w hiszpańskim prawie nazywa się to „rechazo en frontera", czyli „odmowa wjazdu na granicy" — ale tylko na granicy lądowej Ceuty i Melilli. Ten przepis hiszpański Trybunał Konstytucyjny utrzymał w mocy wyrokiem 172/2020, zastrzegając jednak poszanowanie zobowiązań międzynarodowych oraz szczególną ochronę małoletnich i osób wymagających ochrony międzynarodowej. Wcześniej, w wyroku Wielkiej Izby w sprawie N.D. i N.T. przeciwko Hiszpanii z 13 lutego 2020 r., Europejski Trybunał Praw Człowieka nie stwierdził naruszenia zakazu zbiorowych wydaleń wobec osób zawróconych po sforsowaniu ogrodzenia w Melilli. Z kolei w lipcu 2026 r. hiszpański Sąd Najwyższy orzekł, że osób przechwyconych na morzu w drodze do Ceuty nie można odsyłać w trybie natychmiastowym — bo nie pokonują one fizycznej przeszkody, jaką jest ogrodzenie.


Szczegółowa analiza

Liczby: trzy różne rachunki tego samego dnia

Rozbieżność między liczbami 49, 50 i 60 tys. to nie sprzeczność — to trzy pomiary z różnych momentów i od różnych instytucji.

Liczba 49 tys. pochodzi z komunikatu hiszpańskiego MSW i dotyczy jednej doby; powtórzyły ją agencje oraz polskie redakcje, w tym „Rzeczpospolitą". Liczba 60 tys. to szacunek prezydenta Ceuty Juana Jesúsa Vivasa, obejmujący — jak podała PAP — „ostatnie dni", a nie jedną dobę; sama PAP zaznaczyła przy tym, że szacunki MSW mówią o ponad 50 tys. osób. Ostrożność jest tu uzasadniona także dlatego, że oficjalny komunikat z liczbą 49 tys. zniknął ze strony resortu — zwróciły na to uwagę TVN24 i „Polityka", relacjonując, że oświadczenie usunięto bez wyjaśnienia.

Równolegle trwały powroty. Portal Infobae podał, że do godz. 13 do Maroka wróciło ponad 25 tys. osób, w tempie ok. 150 osób na minutę; po południu hiszpańskie MSW, cytowane przez radio Cadena SER, mówiło już o 37,5 tys. zawróconych. Najbardziej niepewny tego dnia był bilans ofiar: 31 lipca agencja EFE, powołując się na źródła policyjne, informowała o 43 ciałach znalezionych u wybrzeży Ceuty. Skalę pokazuje porównanie, które podał sam Vivas: w całym poprzednim roku u brzegów miasta znaleziono 60 ciał osób próbujących dotrzeć do Ceuty.

Reakcja Madrytu miała dwa poziomy. Ministerstwo Obrony skierowało do Ceuty siły zbrojne, które — jak podało — „wesprą Gwardię Cywilną w wykonywaniu jej zadań oraz wszelkich innych działań, które mogą okazać się niezbędne do utrzymania bezpieczeństwa". Jednocześnie MSW odmówiło ogłoszenia stanu wyjątkowego (po hiszpańsku „emergencia nacional"), o co wnioskował Vivas. Resort tłumaczył, że obecne przepisy nie przewidują takiego trybu dla kryzysów migracyjnych. Premier Pedro Sánchez, który przyleciał do Ceuty w piątek, nazwał wydarzenia „naruszeniem integralności terytorialnej" Hiszpanii i obwinił za nie mafie handlujące ludźmi, które — według niego — celowo przeinaczyły lipcowe orzeczenie Sądu Najwyższego. Opozycyjna Partia Ludowa zarzuciła rządowi improwizację i spóźnioną reakcję, a jej lider Alberto Núñez Feijóo zażądał pilnego wystąpienia premiera w Kongresie. Rzecznik związku zawodowego Guardia Civil (AUGC) w rozmowie z RTVE wskazywał z kolei na wyrok jako możliwy zapalnik, dodając, że funkcjonariuszom od lat brakuje zasobów i jasnych procedur działania.

Decyzja Włoch i to, co naprawdę mówi kodeks graniczny

Rzym zdecydował o przywróceniu kontroli od 1 sierpnia na jeden miesiąc. Ponieważ Włochy i Hiszpania nie graniczą ze sobą lądowo, w praktyce oznacza to sprawdzanie dokumentów pasażerów statków i samolotów przylatujących i przypływających z Hiszpanii. Giorgia Meloni uzasadniła ten krok ochroną bezpieczeństwa narodowego i zapowiedziała, że środek „będzie utrzymany w mocy tylko przez niezbędny czas, ze szczególną troską, by ograniczyć wszelki wpływ na letni ruch turystyczny".

Kontrole dokumentów w połączeniach z Hiszpanią po decyzji rządu Włoch

Źródło: ilpost.it

Prawnie to nie jest zawieszenie Schengen. Kodeks graniczny (rozporządzenie 2016/399, znowelizowane rozporządzeniem 2024/1717) nie przewiduje wykluczenia ani zawieszenia państwa w strefie. Przewiduje tylko czasowe przywrócenie kontroli na granicach wewnętrznych, które — jak stanowi sam przepis — „powinno pozostać wyjątkiem i być stosowane wyłącznie jako środek ostateczny". Komisja Europejska opisuje to wprost jako prerogatywę państw członkowskich — czyli uprawnienie, które należy do samego państwa — obwarowane obowiązkiem zgłoszenia i raportowania. W określonych przypadkach Komisja wydaje opinię o tym, czy środek jest konieczny i proporcjonalny. Ta opinia nie jest wiążąca — państwo nie musi się do niej zastosować. Po nowelizacji z 2024 r. kontrole zgłoszone Komisji, państwom członkowskim i Parlamentowi Europejskiemu można utrzymywać maksymalnie przez dwa lata, a w skrajnych przypadkach dłużej. Ta granica nie jest teoretyczna: Trybunał Sprawiedliwości UE w wyroku w sprawie C-368/20 uznał, że państwo nie może obchodzić tego maksymalnego łącznego okresu, ustawiając jeden okres kontroli za drugim — chyba że pojawi się nowe zagrożenie.

Włoski krok nie jest też odosobniony — to raczej najświeższy element wieloletniego trendu. Już 2 czerwca 2026 r. Komisja Europejska wydała opinie dotyczące Austrii, Danii, Francji, Niemiec, Włoch, Holandii, Norwegii, Słowenii i Szwecji, wzywając te państwa do stopniowego wygaszania kontroli na granicach wewnętrznych. Włoski dziennik internetowy Il Post ocenił, że sierpniowy środek „niewiele zmienia z punktu widzenia kontroli przepływów migracyjnych z Ceuty" i służy przede wszystkim wewnętrznemu pozycjonowaniu rządu Meloni, na który naciska z prawej strony nowa partia gen. Roberta Vannacciego.

Czy migranci z Ceuty mogą trafić do Polski

Odpowiedź nie zależy od politycznych deklaracji, tylko od reżimu granicznego eksklaw. Osoby, które dostały się do Ceuty nieregularnie, trafiają do ośrodka CETI (Centro de Estancia Temporal de Inmigrantes — Centrum Tymczasowego Pobytu Cudzoziemców), a ich transfer na kontynent wymaga decyzji władz hiszpańskich. Ośrodek ma 512 miejsc i szybko się przepełnił, więc jego bramy zamknięto.

Wyjazd promem lub samolotem do Algeciras, Malagi czy Almerii wymaga przejścia kontroli tożsamości i dokumentów. Euronews opisał to wprost: osoby, które wjechały do Ceuty bez zezwolenia, nie wsiądą na prom ani do samolotu bez wcześniejszej kontroli. Komisarz Magnus Brunner stwierdził 31 lipca, że „nie ma żadnych ruchów w kierunku kontynentu europejskiego ani innych państw członkowskich". Ten sam mechanizm przywołał Radosław Sikorski, wskazując, że przedostanie się do eksklaw nie jest tym samym co przekroczenie granic strefy Schengen.

Warto dodać kontekst statystyczny, o którym w politycznym sporze mówi się rzadko: w polskim systemie azylowym od lat dominują wnioskodawcy z Białorusi, Ukrainy i Rosji. W danych za ostatni raportowany okres Ukraina odpowiadała za 37 proc. wniosków, Białoruś za 30 proc., a Rosja za 9 proc. Szlak północnoafrykański przez hiszpańskie eksklawy nie jest więc kanałem, którym do Polski trafiają osoby ubiegające się o ochronę.

Pieniądze: co dokładnie obejmuje polskie zwolnienie

Pakt o migracji i azylu zaczął obowiązywać 12 czerwca 2026 r. Jego mechanizm solidarnościowy (rozporządzenie 2024/1351) daje państwom wybór: relokacja, wkład finansowy albo tzw. alternatywne środki solidarnościowe. Wkład wyceniono na 20 tys. euro za każdą nieprzyjętą osobę — i, jak wyjaśniał fact-check Euronews, nie jest to kara ani grzywna za odmowę, lecz alternatywny sposób udziału w systemie. Znana jest też skala: pula solidarnościowa na 2026 r. obejmuje 21 tys. relokacji w całej Unii.

Polska w tej puli ma zero. W listopadzie 2025 r. Komisja Europejska wskazała, że Bułgaria, Czechy, Estonia, Chorwacja, Austria i Polska zmagają się z poważną presją migracyjną i będą mogły wystąpić o pełne lub częściowe zwolnienie z relokacji. Zwolnienie objęło oba zobowiązania — i relokację, i wkład finansowy; potwierdziły to niezależnie redakcje fact-checkingowe Demagog i Konkret24. Kluczowy jest jednak termin: zwolnienie obowiązuje od 12 czerwca do końca 2026 r., co Konkret24 potwierdził bezpośrednio w biurze prasowym Rady UE. Żeby dostać je na kolejny rok, Polska musi ponownie wykazać przed Komisją, że jest krajem narażonym na presję migracyjną — inaczej będzie musiała zadeklarować liczbę przyjmowanych osób albo wysokość wkładu. Wiceszef MSWiA Maciej Duszczyk studził zresztą oczekiwania wobec samej daty wejścia przepisów: „12 czerwca nic się nie wydarzy. Wstaniemy rano i to będzie taki sam dzień jak poprzedni".

List 22 przywódców i porównanie Tuska

1 sierpnia przywódcy 22 państw Unii, w tym Donald Tusk, wystosowali wspólny list do szefów instytucji unijnych. Napisali w nim, że są zdeterminowani zapobiegać próbom podważania integralności zewnętrznych granic Wspólnoty i że „nie możemy pozwolić, aby niekontrolowane masowe przekraczanie granic, instrumentalizacja migracji lub inne zagrożenia hybrydowe stworzyły wrażenie, że nielegalny wjazd do Unii Europejskiej jest możliwy". Sygnatariusze zaapelowali o pilne zwołanie nadzwyczajnej wideokonferencji ministrów spraw wewnętrznych; spotkanie zaplanowano na wtorek. Ursula von der Leyen skierowała do wsparcia Hiszpanii komisarza Magnusa Brunnera i komisarz ds. regionu śródziemnomorskiego Dubravkę Šuicę.

Madryt odebrał ten list jako wotum nieufności. Pedro Sánchez ocenił reakcję części państw członkowskich jako „samolubną, polaryzującą i niezgodną z prawem".

Sam Tusk napisał na X: „Hiszpania musi wziąć z nas przykład, jeśli Schengen ma przetrwać". Uzasadnił to tym, że Polska „zaostrzyła prawo azylowe, procedury na granicach i zbudowała skuteczne zapory na granicy z Białorusią, która jest wschodnią granicą Unii". Część tego porównania ma twarde pokrycie w danych. Zapora fizyczna na granicy z Białorusią ma ok. 186 km długości i 5,5 m wysokości, co potwierdza m.in. Biuro Bezpieczeństwa Narodowego. W 2021 r., gdy kryzys na tej granicy narastał, Straż Graniczna zamknęła rok liczbą 39 697 prób nielegalnego przekroczenia granicy. Osobnym, wieloletnim przedsięwzięciem jest program „Tarcza Wschód", zaplanowany na lata 2024–2028. Resort obrony podkreśla, że nie jest to projekt wymierzony w migrację, lecz w odporność na działania hybrydowe, i że prowadzi go MON — podczas gdy za samą zaporę odpowiada MSWiA.


Co pozostaje otwarte

  • Bilans ofiar. Liczba ciał znajdowanych u wybrzeży Ceuty zmieniała się w ciągu jednego dnia, a poszczególne redakcje podawały różne wartości. Jedyną liczbą, którą udało nam się potwierdzić zgodnie z relacją agencji EFE ze źródeł policyjnych, są 43 ciała według stanu na wieczór 31 lipca. Ostateczny bilans będzie znany później.
  • Pełna treść lipcowego wyroku hiszpańskiego Sądu Najwyższego. Potwierdziliśmy jego istotę — brak możliwości natychmiastowego zawracania osób przybywających drogą morską — ale nie dotarliśmy do pełnego tekstu orzeczenia i nie zweryfikowaliśmy jednoznacznie jego dokładnej daty dziennej.
  • Reakcja Komisji na krok Włoch. Nie wiadomo jeszcze, czy Komisja wyda opinię o proporcjonalności włoskich kontroli, ani czy Rzym przedłuży je po sierpniu.
  • Rok 2027. Otwarte pozostaje, czy Polska ponownie uzyska zwolnienie z mechanizmu solidarnościowego na kolejny rok.

Podsumowanie

Pod koniec lipca 2026 r. do hiszpańskiej Ceuty dostało się w bardzo krótkim czasie kilkadziesiąt tysięcy osób — według hiszpańskiego MSW ok. 49 tys. w ciągu doby, według władz miasta nawet 60 tys. w ostatnich dniach. Większość z nich wróciła do Maroka jeszcze tego samego dnia.

Włochy odpowiedziały przywróceniem kontroli granicznych w ruchu morskim i lotniczym z Hiszpanią na jeden miesiąc. Wbrew popularnemu skrótowi nie jest to zawieszenie Schengen — prawo unijne nie pozwala zawiesić państwa w strefie, pozwala jedynie czasowo przywrócić kontrole i traktuje to jako środek ostateczny, poddany nadzorowi Komisji Europejskiej.

Dla Polski wynikają z tego dwie rzeczy. Po pierwsze, osoby, które weszły do Ceuty, nie mogą wyjechać z niej na kontynent bez kontroli tożsamości, bo granica między eksklawami a resztą strefy działa jak granica zewnętrzna Unii. Po drugie, Polska jest zwolniona i z relokacji, i z opłat — ale to zwolnienie wygasa z końcem 2026 r. i o kolejne trzeba będzie wystąpić ponownie.