Co pokazują twarde dane
Na koniec grudnia 2025 r. w polskim systemie ubezpieczeń społecznych figurowało 857,1 tys. obywateli Ukrainy. To najliczniejsza grupa wśród cudzoziemców — a cały system liczył wtedy prawie 1 mln 289 tys. osób z zagranicznym paszportem. Pół roku wcześniej, na koniec czerwca 2025 r., ubezpieczonych obywateli Ukrainy było 818 tys. Liczba rośnie.
Źródło: gov.pl
ZUS ocenia, że utrzymująca się wysoka liczba osób objętych ubezpieczeniami społecznymi, w tym legalnie pracujących cudzoziemców, pozytywnie wpływa na kondycję Funduszu Ubezpieczeń Społecznych. Po stronie podatków obraz jest podobny: Ministerstwo Finansów podało, że obcokrajowcy zapłacili w Polsce w 2024 r. prawie 5 mld zł podatku dochodowego, z czego niemal 1,7 mld zł stanowiły wpłaty obywateli Ukrainy — niemal dwa razy więcej niż w 2022 r. (ok. 800 mln zł). Resort zastrzegł, że to szacunkowe wykonanie kasowe, czyli wpłaty minus zwroty, w zakresie CIT i PIT.
Raport Deloitte dla UNHCR mówi, że uchodźcy z Ukrainy wygenerowali 2,7 proc. PKB Polski w 2024 r. Ta sama seria raportów pokazuje jednak, jak bardzo wynik zależy od modelu: pierwsza edycja szacowała wkład za 2023 r. na 0,7–1,1 proc., druga — po zmianie metodologii — na 2,3 proc.
Po stronie wydatków świadczenia 800+ wypłacone cudzoziemcom w 2025 r. wyniosły 2,715 mld zł; w przypadku 262,8 tys. dzieci wnioskodawcy wskazali obywatelstwo ukraińskie. Z Funduszu Pomocy przekazano w związku z wojną na Ukrainie 37,3 mld zł do 31 października 2024 r. — to dane Ministerstwa Finansów. Leczenie: w 2023 r. z opieki na NFZ skorzystało ponad 802 tys. obywateli Ukrainy, a koszt świadczeń wyniósł blisko 850 mln zł (848 mln zł). W lutym 2026 r., już przed wygaszeniem specustawy, było to 32 147 osób i 32,7 mln zł.
Jedno warto powiedzieć wprost: w polskim prawie podatkowym nie istnieją odrębne ulgi ani preferencyjne stawki dla obywateli Ukrainy. Obowiązują ich takie same zasady opodatkowania jak obywateli Polski. A kwota 15,21 mld zł wpływów z podatków i składek od migrantów z Ukrainy, znana z raportu Banku Gospodarstwa Krajowego i powtarzana w debacie publicznej, jest szacunkiem — nie danymi potwierdzonymi przez Ministerstwo Finansów ani inne instytucje fiskalne.
Skala ustabilizowała się w pierwszym roku wojny
Rok po rosyjskiej agresji, na przełomie lutego i marca 2023 r., Urząd do Spraw Cudzoziemców informował, że z ochrony czasowej w Polsce korzystało prawie 1 mln obywateli Ukrainy, a ważne zezwolenia na pobyt w kraju posiadało łącznie 1,4 mln osób. Te dwie liczby opisują różne rzeczy — pierwsza dotyczy uchodźców objętych specjalnym mechanizmem, druga wszystkich legalnie mieszkających w Polsce obywateli Ukrainy, także tych, którzy przyjechali tu do pracy na długo przed 2022 rokiem.
Podstawą finansowania pomocy był Fundusz Pomocy. Najwyższa Izba Kontroli w raporcie o działaniach na rzecz pomocy obywatelom Ukrainy ustaliła, że Fundusz nie jest państwowym funduszem celowym, organem wiodącym w jego zakresie jest Prezes Rady Ministrów, a wypłaty realizowane są na podstawie dyspozycji składanych do Banku Gospodarstwa Krajowego. To rozwiązanie spoza standardowej konstrukcji budżetu — i jeden z powodów, dla których wydatki na pomoc trudno zestawiać wprost z klasycznymi pozycjami ustawy budżetowej.

Źródło: portalsamorzadowy.pl
Od 2024 r. system jest systematycznie wygaszany. Najpierw zlikwidowano świadczenie 40 zł za osobodzień dla osób przyjmujących uchodźców pod swój dach — po 30 czerwca 2024 r. jego wypłata przestała być możliwa i nie przewidziano od tego wyjątków. We wrześniu 2025 r. Sejm uchwalił ustawę o weryfikacji prawa do świadczeń na rzecz rodziny dla cudzoziemców (Dz.U. 2025 poz. 1301), która zaostrzyła zasady przyznawania świadczeń rodzinnych. Punktem zwrotnym była ustawa z 23 stycznia 2026 r. o wygaszeniu rozwiązań wynikających ze specustawy (Dz.U. 2026 poz. 203), którą prezydent Karol Nawrocki podpisał 19 lutego 2026 r. Nowe przepisy obowiązują od 5 marca 2026 r. i wprowadzają zamknięty katalog zdarzeń powodujących wygaśnięcie ochrony czasowej — ochrona wygasa m.in. wtedy, gdy cudzoziemiec opuści terytorium Polski na ponad 30 dni.
Pytanie o bilans fiskalny migracji wraca w polskiej debacie regularnie i zwykle w oderwaniu od skali samych finansów publicznych. Dla porządku: o tym, jak wygląda stan zadłużenia państwa i którą miarę stosuje się w Polsce, a którą w Unii, pisaliśmy w analizie Dług Polski przebił 2 biliony złotych.
Wpływy i wydatki, pozycja po pozycji
Strona wpływów: składki są najlepiej udokumentowane. Najbardziej wiarygodna część bilansu to dane ZUS, bo pochodzą z systemu ewidencyjnego, a nie z modelu ekonomicznego. Liczba ubezpieczonych obywateli Ukrainy wzrosła z 818 tys. na koniec czerwca 2025 r. do 857,1 tys. na koniec grudnia 2025 r. ZUS komentuje te dane jednoznacznie: „Utrzymująca się wysoka liczba osób objętych ubezpieczeniami społecznymi, w tym legalnie pracujących cudzoziemców, pozytywnie wpływa na kondycję Funduszu Ubezpieczeń Społecznych”. Mechanizm jest prosty: to płatnicy w wieku produkcyjnym, którzy odprowadzają składki, a świadczenia emerytalne pobiorą — o ile w ogóle — za kilkadziesiąt lat.
Podatki: kwoty rosną, ale resort sam nazywa je szacunkiem. Ministerstwo Finansów, odpowiadając na pytania o wpływy od cudzoziemców, podało za 2024 r. ponad 4,884 mld zł brutto z CIT i PIT od obcokrajowców ogółem. Zastrzeżenie resortu jest istotne: przekazane dane są „jedynie danymi szacunkowymi, które mogą być obarczone pewnym marginesem błędu” i dotyczą szacunkowego wykonania kasowego. Z tej kwoty niemal 1,7 mld zł przypadało na obywateli Ukrainy — wobec ok. 800 mln zł w 2022 roku. Podwojenie w dwa lata odzwierciedla przede wszystkim przechodzenie migrantów z szarej strefy i pracy dorywczej do stałego zatrudnienia.
PKB: liczba zależy od metodologii i to nie jest szczegół techniczny. Raport Deloitte dla UNHCR podaje, że w 2024 r. uchodźcy z Ukrainy przyczynili się do wzrostu PKB Polski o 2,7 proc., przy wzroście wskaźnika ich zatrudnienia z 61 do 69 proc. Warto jednak zestawić to z pierwszą edycją tego samego opracowania: w marcu 2024 r. Deloitte szacował udział Ukraińców w polskim PKB za 2023 r. na 0,7–1,1 proc., a w drugiej edycji — już po zmianie metodologii — ten sam rok wyceniono na 2,3 proc. Różnica jest ponaddwukrotna i nie bierze się ze zmiany rzeczywistości gospodarczej, tylko z przyjętych założeń modelu. To najlepsza ilustracja tego, dlaczego kwoty z tego typu raportów należy traktować jako rząd wielkości, nie jako odczyt licznika.

Źródło: data.unhcr.org
Strona wydatków: 800+ maleje, a nie rośnie. W 2025 r. na świadczenia wychowawcze dla cudzoziemców wydano 2,715 mld zł, przy czym w przypadku 262,8 tys. dzieci wnioskodawcy wskazali obywatelstwo ukraińskie. Od lutego 2026 r. wypłata wymaga spełnienia dodatkowych warunków. Efekt był natychmiastowy: rozpatrzono 62,7 tys. wniosków, z czego odrzucono 12,5 tys., a z informacji ZUS przytoczonych przez media wynika, że po tej dacie skala nieuprawnionych wypłat spadła sześciokrotnie.
Ochrona zdrowia: koszt liczony w setkach milionów, nie w miliardach. W 2023 r. z leczenia skorzystało ponad 802 tys. obywateli Ukrainy, a koszt udzielonych im świadczeń wyniósł blisko 850 mln zł. Trzy lata później skala jest nieporównywalnie mniejsza — NFZ przekazał, że w lutym 2026 r. z leczenia na podstawie specustawy skorzystało 32 147 osób, a koszt wyniósł 32,7 mln zł. Zawężanie uprawnień zaczęło się wcześniej: NFZ poinformował, że od 30 września 2025 r. dla obywateli Ukrainy powyżej 18. roku życia objętych przepisami specustawy recepty powinny być wystawiane ze 100-procentową odpłatnością.
Edukacja: pieniądze przeniesiono z funduszu do subwencji. Od 1 stycznia 2026 r. dzieci i uczniowie będący obywatelami Ukrainy są uwzględniani przy podziale kwoty potrzeb oświatowych jednostek samorządu terytorialnego, a nie finansowani z Funduszu Pomocy — w praktyce oznacza to przesunięcie ok. 3,7 mld zł między mechanizmami. Od 1 września 2026 r. organizacja ich kształcenia podlega ogólnym przepisom prawa oświatowego dotyczącym cudzoziemców, a dyrektorzy szkół tracą podstawę prawną stosowaną od 2022 roku.
Emerytury i renty: pozycja realna, ale marginalna. Wydatki ZUS na świadczenia emerytalno-rentowe wypłacane obywatelom Ukrainy rosną, a osobom o zbyt niskim świadczeniu państwo wyrównuje je do kwoty minimalnej. W danych przytaczanych w 2022 r. ZUS wydawał na ukraińskie emerytury i renty ok. 36 mln zł rocznie — kwota rzędu promila wydatków Funduszu.
Kto pokrywa rachunek: nie tylko polski budżet. Część wydatków poniesionych przez Polskę na pomoc uchodźcom była współfinansowana ze środków Unii Europejskiej w ramach mechanizmów CARE i FAST-CARE. Jak informowało Ministerstwo Funduszy i Polityki Regionalnej, uruchomienie pomocy nie byłoby możliwe bez mechanizmu CARE, a przyjęty 1 lipca 2022 r. pakiet FAST-CARE umożliwił finansowanie także w kolejnych latach. Każde zestawienie kosztów po stronie polskiej, które pomija te refundacje, zawyża wydatek netto.
Co mówią redakcje weryfikujące dane. Demagog po analizie danych publicznych stwierdził, że obywatele Ukrainy mieszkający w Polsce więcej wpłacają do budżetu państwa, niż z niego pobierają. Konkret24 sprawdził natomiast twierdzenie Sławomira Mentzena, że „na sam socjal dla Ukraińców wydajemy znacznie więcej, niż oni płacą w podatkach”, oraz jego wyliczenia kosztów utrzymania obywateli Ukrainy w polskich instytucjach publicznych — i ocenił je jako niezgodne z danymi. W jednym z przypadków rozbieżność była skrajna: Ministerstwo Sprawiedliwości przekazało, że koszt utrzymania obywateli Ukrainy w zakładach poprawczych wynosi 1,3 mln zł miesięcznie, czyli w skali roku ponad sto razy mniej, niż podawał polityk Konfederacji.
Czego w tych danych nie ma. Żadna z powyższych liczb nie jest pełnym rachunkiem. Kwota 15,21 mld zł z raportu BGK, najczęściej cytowana jako „wpływy od migrantów z Ukrainy”, została oszacowana przez ekspertów banku, a nie potwierdzona przez Ministerstwo Finansów czy inne instytucje fiskalne. Po stronie wpływów brakuje VAT i akcyzy w podziale na obywatelstwo, po stronie wydatków — pełnego rozliczenia refundacji unijnych. Każda kwota podana jako „bilans” jest więc konstrukcją autora zestawienia.
Co da się powiedzieć na podstawie danych
Twarde dane pokazują trzy rzeczy. Po pierwsze, wpływy rosną: pod koniec 2025 r. składki w ZUS opłacało 857,1 tys. obywateli Ukrainy, a podatek dochodowy zapłacony przez nich w 2024 r. był niemal dwa razy wyższy niż dwa lata wcześniej. Po drugie, wydatki maleją i są mniejsze, niż sugeruje debata publiczna: świadczenie 40 zł za osobodzień zlikwidowano w 2024 r., zasady 800+ zaostrzono, a od 5 marca 2026 r. wygaszono specustawę; koszt leczenia na jej podstawie wyniósł w lutym 2026 r. 32,7 mln zł. Po trzecie, żadnych szczególnych ulg podatkowych dla obywateli Ukrainy w polskim prawie nie ma — płacą według tych samych zasad co Polacy.
Na pytanie o „drenaż budżetu” nie da się odpowiedzieć jedną liczbą, bo taka liczba nie istnieje w żadnym oficjalnym sprawozdaniu. Wszystkie znane kwoty bilansu, łącznie z najgłośniejszą kwotą 15,21 mld zł, są szacunkami różnych podmiotów liczonymi różnymi metodami. To, co da się powiedzieć na podstawie danych sprawozdawczych: strona wpływów rośnie, strona wydatków od 2024 r. systematycznie się kurczy, część kosztów pokryła Unia Europejska, a instytucje sprawdzające dane — od Demagoga po Konkret24 — nie potwierdzają tezy, że obywatele Ukrainy pobierają z budżetu więcej, niż do niego wnoszą.