Kluczowe ustalenia
-
21 maja 2026 Ministerstwo Edukacji Narodowej skierowało do konsultacji publicznych projekty rozporządzeń dotyczące dwóch przedmiotów: obowiązkowej „edukacji zdrowotnej” oraz nowej, nieobowiązkowej „edukacji zdrowotnej — zdrowie seksualne” (komunikat MEN).
-
Od 1 września 2026 edukacja zdrowotna ma być przedmiotem obowiązkowym — ocenianym analogicznie jak wszystkie obowiązkowe zajęcia, a ocena ma być wliczana do średniej.
-
Treści o zdrowiu seksualnym zostają wydzielone do osobnego przedmiotu bez oceny, a o udziale w nim decydują rodzice (uczniów niepełnoletnich) albo pełnoletni uczniowie.
-
Zmiana obejmie około 858 tys. uczniów — klasy IV–VIII szkół podstawowych oraz dwa lata nauki w liceach, technikach i szkołach artystycznych.
-
Zwrot następuje po roku, w którym przedmiot był dobrowolny i zanotował masowe rezygnacje: prognoza MEN to ok. 30% uczestnictwa w skali kraju (wobec 50,38% w 2019/2020), a w Warszawie z zajęć wypisano ponad 86% uczniów szkół ponadpodstawowych.
Źródło: gov.pl
Kontekst i tło
W roku szkolnym 2025/2026 edukacja zdrowotna była przedmiotem nieobowiązkowym, z którego można było zrezygnować — termin składania rezygnacji upływał 25 września 2025. Z tego prawa skorzystały masy rodzin, a w wielu miastach odsetek rezygnacji przekroczył 60%.
Decyzja kierunkowa zapadła wcześniej: 9 kwietnia 2026 minister edukacji Barbara Nowacka (Koalicja Obywatelska) ogłosiła, że edukacja zdrowotna od 1 września będzie obowiązkowa w szkołach podstawowych (od klasy IV) i ponadpodstawowych. Formalne skierowanie projektów rozporządzeń do konsultacji 21 maja 2026 było dopełnieniem tej zapowiedzi — przejściem od deklaracji politycznej do procesu legislacyjnego.
Sam kształt reformy jest efektem kompromisu. Pierwotnie cały przedmiot miał obejmować również wątki seksualności, co wywołało protesty części rodziców i środowisk konserwatywnych. Ostateczna konstrukcja rozdziela więc materię: rdzeń zdrowotny staje się obowiązkowy dla wszystkich, a najbardziej sporne treści przenosi do dobrowolnego modułu, w którym ostatnie słowo mają rodzice.
Szczegółowa analiza
Co dokładnie staje się obowiązkowe. Projekty MEN tworzą dwa odrębne przedmioty. Obowiązkowy to „edukacja zdrowotna” — i to on od 1 września 2026 ma być oceniany jak każde inne zajęcia edukacyjne, z oceną wliczaną do średniej. Drugi, „edukacja zdrowotna — zdrowie seksualne”, jest nieobowiązkowy i nieoceniany. To właśnie ten podział jest sednem całego sporu: kiedy mówi się o „obowiązku” i o „dobrowolności”, chodzi o dwa różne przedmioty, nie o jeden.
Co zostaje w części obowiązkowej. Obowiązkowa edukacja zdrowotna obejmuje zdrowie psychiczne, odżywianie, aktywność fizyczną, profilaktykę uzależnień, bezpieczeństwo w internecie oraz wiedzę o funkcjonowaniu systemu ochrony zdrowia. Treści o zdrowiu seksualnym zostają z tej części wyjęte i przeniesione do osobnego, dobrowolnego przedmiotu — o udziale w nim decydują rodzice w przypadku uczniów niepełnoletnich albo sami pełnoletni uczniowie.
Podstawa prawna. Co najmniej jeden z projektów figuruje w Rządowym Procesie Legislacyjnym pod numerem 12391100, z podstawą prawną w art. 47 ust. 1 pkt 1 lit. c, d i g ustawy z 14 grudnia 2016 r. — Prawo oświatowe (Dz. U. z 2024 r. poz. 737 i 854). To typowa podstawa dla rozporządzenia o podstawie programowej.
Skala i adresaci. Zmiana statusu przedmiotu obejmie według uzasadnienia projektu około 858 tys. uczniów: klasy IV–VIII szkół podstawowych oraz uczniów liceów ogólnokształcących, techników i szkół artystycznych przez dwa lata nauki.
📄 Pełny tekst uzasadnienia projektu (PDF, źródło: zpp.pl)
Dlaczego rząd zmienia kurs. Bezpośrednim powodem zwrotu jest załamanie uczestnictwa w roku, gdy przedmiot był dobrowolny. Według danych MEN udział w edukacji zdrowotnej spadał systematycznie: z 50,38% uczniów w roku 2019/2020 (gdy funkcjonowała poprzedniczka przedmiotu) do prognozowanych około 30% w skali kraju w roku 2025/2026. W szkołach ponadpodstawowych obraz był jeszcze ostrzejszy — według danych Systemu Informacji Oświatowej na zajęcia uczęszczało zaledwie ok. 10,06% uczniów liceów, 7,86% techników i 14,61% branżowych szkół I stopnia.
Mapa rezygnacji. Dane lokalne pokazują skalę odwrotu. W warszawskich szkołach ponadpodstawowych z edukacji zdrowotnej zrezygnowało ponad 86% uczniów według danych stołecznego ratusza (w podstawówkach odsetek ten wyniósł ok. 57%). W Siedlcach rezygnacje w szkołach ponadpodstawowych sięgały około 80–88%, a w Łodzi, Gorzowie Wielkopolskim i Zielonej Górze wahały się w granicach 61–66%. Do tego dochodził problem egzekwowalności: część uczniów formalnie zapisanych na zajęcia faktycznie na nie nie uczęszczała, a szkoły nie miały narzędzi, by wymusić obecność.
Dwie konkurencyjne narracje. Reforma rozpala spór, w którym obie strony mówią o tym samym dokumencie, ale akcentują różne jego części. Środowiska prawicowe i organizacja Ordo Iuris krytykują obowiązkowość przedmiotu, twierdząc, że minister Nowacka działa pod ideologiczną presją, a wprowadzenie obowiązku to odebranie rodzicom prawa wyboru „tylnymi drzwiami”. Z drugiej strony eksperci i organizacje zajmujące się edukacją seksualną wskazują, że wydzielenie zdrowia seksualnego do osobnego, nieobowiązkowego i nieocenianego przedmiotu to de facto jego marginalizacja — MEN, jak ujął to portal samorządowy, musiało iść na kompromis. W praktyce obie tezy mają częściowe oparcie w faktach: rdzeń przedmiotu rzeczywiście staje się przymusowy, a najbardziej kontrowersyjny komponent rzeczywiście trafia do fakultetu zależnego od zgody rodziców.
Podsumowanie
Od 1 września 2026 edukacja zdrowotna ma być w polskich szkołach przedmiotem obowiązkowym i ocenianym, z oceną liczącą się do średniej. Obejmie klasy IV–VIII szkół podstawowych oraz dwa pierwsze lata liceów, techników i szkół artystycznych — łącznie około 858 tys. uczniów. W obowiązkowej części znajdą się zdrowie psychiczne, odżywianie, aktywność fizyczna, profilaktyka uzależnień, bezpieczeństwo w internecie i wiedza o systemie ochrony zdrowia.
Treści o zdrowiu seksualnym trafiają do osobnego przedmiotu, który pozostaje nieobowiązkowy i nieoceniany — a o udziale dziecka decydują rodzice lub pełnoletni uczeń. Powodem zwrotu jest rok dobrowolności, w którym przedmiot zanotował masowe rezygnacje: ok. 30% uczestnictwa w skali kraju i ponad 86% wypisów w warszawskich szkołach ponadpodstawowych. Spór o reformę toczy się więc na dwóch frontach naraz: o przymus w części obowiązkowej i o zepchnięcie edukacji seksualnej na margines.