Co napisaliśmy poprzednio
9 czerwca 2026 opublikowaliśmy artykuł Globalne ocieplenie: jak naprawdę je mierzymy i dlaczego liczy się tempo, a nie sama temperatura. Wyjaśnialiśmy w nim, że ocieplenie to realny, długoterminowy trend potwierdzony niezależnie przez pięć zbiorów danych, satelity i roboty oceaniczne. Kluczowy wniosek: klimat mierzy się anomaliami (odchyleniem od okresu bazowego), zawsze w skali co najmniej 30 lat, a liczy się tempo zmiany, nie pojedyncza liczba stopni. Zaznaczaliśmy też, że pojedynczy rok z El Niño czy La Niña nie obala długoterminowego trendu. Ten follow-up wraca do tego ostatniego wątku z konkretnym pytaniem czytelnika: skoro El Niño wraca, a temperatury biją rekordy — co tak naprawdę za tym stoi?
Co się zmieniło
-
Wcześniej: pisaliśmy, że rok 2024 był najcieplejszy w historii pomiarów, a dekada 2015–2025 to najcieplejsze 11-lecie; El Niño 2023–2024 traktowaliśmy jako wzmiankę.
-
Teraz: znamy już pełny łuk cyklu oceanicznego. Po rekordowym El Niño 2023–2024 nadeszła chłodząca La Niña, która obniżyła temperatury 2025 — i właśnie dlatego, mimo tego chłodzenia, 2025 i tak był trzecim najcieplejszym rokiem w historii, cieplejszym niż rok 2016 z silnym El Niño (klimat.rp.pl, energetyka24.com). Według danych Copernicus z grudnia 2025 rok ten remisował z 2023 o drugie miejsce (euronews.com, onet.pl).
-
Wcześniej: rekordy podawaliśmy do roku 2025 włącznie.
-
Teraz: mamy świeższy punkt danych. Według raportu Copernicus C3S marzec 2026 miał globalną średnią temperaturę 13,94 °C — o 1,48 °C powyżej poziomu przedindustrialnego (1850–1900) i o 0,53 °C powyżej średniej z lat 1991–2020. To czwarty najcieplejszy marzec w historii pomiarów, któremu towarzyszyły rekordowo niski zasięg lodu morskiego Arktyki dla marca i rekordowo wysokie temperatury powierzchni oceanów (tvn24.pl, climate.ios.edu.pl, obserwator.imgw.pl).

Źródło: climate.ios.edu.pl
Co nowego
El Niño wraca w 2026 — ale to dopiero prognoza. Amerykańska NOAA (Climate Prediction Center) utrzymywała w 2026 roku status „El Niño Advisory”, sygnalizując, że warunki El Niño mają się wzmacniać w kierunku zimy 2026–27 (cpc.ncep.noaa.gov). Jednocześnie służba pogodowa NOAA szacowała, że w okresie czerwiec–sierpień 2026 El Niño uformuje się z prawdopodobieństwem około 62% i utrzyma co najmniej do końca roku (polsatnews.pl). Obraz jest więc przejściowy: biuletyny Światowej Organizacji Meteorologicznej (WMO) pokazywały na przełomie 2025/2026 temperatury powierzchni oceanów z reguły powyżej średniej, ale z wyraźnym chłodnym wyjątkiem w centralnym i wschodnim równikowym Pacyfiku — czyli sygnaturą ustępującej chłodnej fazy (wmo.int). WMO ostrzegała przy tym, że silne El Niño może rozciągnąć się aż do 2028 roku, a rok 2027 prawdopodobnie pobije rekord ciepła z 2024 (euronews.com).

Źródło: public.wmo.int
Co napędza rekordy: trend, nie El Niño. Tu pojawia się sedno pytania czytelnika. Analiza międzynarodowej grupy World Weather Attribution (WWA) z 2026 roku stwierdziła wprost, że to emisje z paliw kopalnych gwałtownie nasiliły fale upałów w Europie w ciągu zaledwie kilku dekad — ekstremalny upał podniósł zapotrzebowanie na chłodzenie do najwyższego poziomu od co najmniej 45 lat i zwiększył ryzyko pożarów, zwłaszcza w Hiszpanii i Francji (worldweatherattribution.org). Komentując śmiertelną falę upałów, która ogarnęła Europę w czerwcu 2026 (temperatury przekraczały 40 °C; rmf24.pl, wydarzenia.interia.pl), eksperci cytowani przez Euronews określili El Niño jako „fałszywy trop”: głównym sprawcą ekstremów jest antropogeniczne globalne ocieplenie, a nie naturalna oscylacja oceaniczna (euronews.com). El Niño może dołożyć do pojedynczego gorącego roku, ale nie tłumaczy trendu.
„Indian Niño” — nowy podejrzany w sprawie rekordu 2023–2024. Co ciekawe, nawet naturalna część rekordu nie jest tak prosta, jak się wydawało. Nowe badanie naukowców z Cornell (maj 2026) wykazało, że za rekordowe ciepło 2023–2024 odpowiadało nie tylko klasyczne El Niño, ale też Dipol Oceanu Indyjskiego (IOD), nazywany „Indian Niño”. Jego wpływ na globalne temperatury w 2023 roku był niemal tak silny, jak ENSO, a w 2024 — prawie w połowie tak duży (news.cornell.edu, geekweek.interia.pl). To nie podważa roli ocieplenia: pokazuje raczej, że na długoterminowy trend antropogeniczny nakłada się kilka naturalnych trybów zmienności oceanu, które w danym roku mogą zsumować się w rekord.
Co wciąż aktualne
- Trend liczy się w skali co najmniej 30 lat. Tak jak pisaliśmy w naszym artykule z 9 czerwca, pojedynczy rok El Niño lub La Niña ani erupcja wulkanu nie obalają długoterminowego trendu — potwierdzają to świeże analizy (demagog.org.pl, naukasprawdza.uw.edu.pl).
- Naturalne wahania modulują, nie tłumaczą. Nowy bilans klimatyczny Polskiej Akademii Nauk potwierdza: El Niño i La Niña wzmacniają lub osłabiają ocieplenie w skali pojedynczych lat, ale długoterminowy trend jest jednoznacznie związany z działalnością człowieka (academia.pan.pl).
- Rekord 2024 stoi. Rok 2024 pozostaje najcieplejszym w historii pomiarów i pierwszym rokiem kalendarzowym z globalną anomalią przekraczającą 1,5 °C względem okresu przedprzemysłowego (klimat.rp.pl) — co potwierdza wcześniejsze ustalenia.
Podsumowanie
Najnowsze dane nie zmieniają obrazu z naszego czerwcowego artykułu — wzmacniają go. Marzec 2026 był czwartym najcieplejszym w historii, El Niño wraca (na razie jako prognoza z ~62% szansą), a europejskie upały biją rekordy. Ale na pytanie „czy to El Niño, czy globalne ocieplenie?” naukowcy odpowiadają zgodnie: to przede wszystkim globalne ocieplenie. El Niño, La Niña czy „Indian Niño” to naturalne wahania, które w danym roku mogą podkręcić lub przygasić temperaturę o ułamek stopnia — ale długoterminowy, rosnący trend napędzają emisje z paliw kopalnych. Najlepszy dowód: rok 2025, mimo chłodzącej La Niña, i tak był trzecim najcieplejszym w historii. Naturalne zjawiska przychodzą i odchodzą; trend rośnie dalej.