Kluczowe ustalenia

  • Sejm uchwalił ustawę o statusie osoby najbliższej 29 maja 2026 r. Za głosowało 230 posłów, przeciw 200 (część źródeł podaje 198), przy 1 wstrzymującym się — wynika to z relacji z głosowania oraz doniesień RMF FM.
  • Przeciw zagłosowało czterech posłów koalicji rządzącej — ustawa podzieliła nie tylko opozycję, ale i obóz władzy.
  • Senat przyjął ustawę bez poprawek, dzięki czemu nie wraca ona do Sejmu, lecz trafia bezpośrednio do prezydenta Karola Nawrockiego.
  • Status zawiera się u notariusza, a umowę rejestruje się w urzędzie stanu cywilnego (USC). Mogą ją zawrzeć dwie dowolne pełnoletnie osoby — niezależnie od płci, w tym osoby tej samej płci.
  • To nie jest małżeństwo. Ustawa wprost nie przyznaje prawa do wspólnej adopcji dziecka i nie zrównuje stron w pełni z małżonkami.
  • Prezydent zapowiedział, że nie podpisze prawa będącego „alternatywą dla małżeństwa”. Ustawa miałaby wejść w życie 1 stycznia 2027 r. — o ile nie zatrzyma jej weto.

Sejm uchwalił ustawę o statusie osoby najbliższej

Źródło: portalsamorzadowy.pl

📄 Pełny protokół głosowania Sejmu nr 99 (PDF, źródło: api.sejm.gov.pl)


Kontekst i tło

Ustawa o statusie osoby najbliższej to efekt politycznego kompromisu. Ministra ds. równości Katarzyna Kotula przedstawia ją jako „trudny kompromis”, który zastąpił wcześniejszy, szerszy projekt rejestrowanych związków partnerskich. Zamiast pełnej instytucji „związku partnerskiego” rząd zaproponował węższą konstrukcję: umowę o wspólnym pożyciu i wynikający z niej status „osoby najbliższej”.

Tło jest istotne, bo Polska należy do wąskiej grupy państw, które nie mają takich rozwiązań. Jak ustaliła redakcja fact-checkingowa Demagog, Polska pozostaje jednym z nielicznych państw Unii Europejskiej, które wciąż nie posiadają ustawowych regulacji uznających związki partnerskie lub podobne formy wspólnego życia. To właśnie ten kontekst sprawia, że ustawa stała się polem ostrego sporu światopoglądowego — dla jednych jest spóźnionym minimum, dla innych furtką do czegoś znacznie szerszego.

Najgłośniej brzmi zarzut, że nowy status to „związki partnerskie tylnymi drzwiami”. Organizacja Ordo Iuris nazywa ją wprost „ustawą o homozwiązkach” i twierdzi, że jest próbą instytucjonalizacji związków jednopłciowych pod zmienioną nazwą, sprzeczną z Konstytucją RP. Strona rządowa odpowiada, że to świadomie węższe rozwiązanie, dalekie od zrównania z małżeństwem.


Szczegółowa analiza

Co realnie daje status osoby najbliższej? Umowę o wspólnym pożyciu zawiera się w formie aktu notarialnego u notariusza, a następnie rejestruje w urzędzie stanu cywilnego. Kluczowa różnica wobec małżeństwa: zawrzeć ją mogą dwie dowolne pełnoletnie osoby niezależnie od płci, w tym osoby tej samej płci — to właśnie ten element napędza spór polityczny.

Status otwiera konkretny katalog uprawnień majątkowych i bytowych. Strony mogą wybrać wspólność majątkową (ustrój majątkowy), uzyskują prawo do korzystania ze wspólnego mieszkania, a między sobą są zwolnieni z podatku od spadków i darowizn — zwolnienie, które dotąd przysługiwało zasadniczo najbliższej rodzinie. To zwolnienie podatkowe potwierdza zarówno dokumentacja rządowa, jak i analizy prawne. Według „Rzeczpospolitej” wybór wspólności majątkowej może też otworzyć drogę do wspólnego rozliczenia PIT (po pełnym roku podatkowym) — co podważa popularną tezę, że ustawa w ogóle nie daje wspólnego rozliczenia podatkowego. To pokazuje, że granica między „węższym statusem” a uprawnieniami małżeńskimi jest mniej ostra, niż sugerują obie strony sporu.

Czego status nie daje? Tu przekaz jest spójny: to nie jest małżeństwo i nie zrównuje stron z małżonkami w polskim prawie. Najważniejsze ograniczenie — ustawa nie przyznaje prawa do wspólnej adopcji dziecka, co potwierdzają zarówno komentarze prawników, jak i samo stanowisko Pałacu. To właśnie kwestia adopcji i dzieci stanowi główną linię podziału. Sama ustawa jest przy tym dużą operacją legislacyjną: zmienia około 200 przepisów w innych aktach prawnych, a zmiany mają wejść w życie 1 stycznia 2027 r.

Stanowisko prezydenta jest jednoznaczne. Karol Nawrocki zapowiedział, że nie podpisze żadnego prawa stanowiącego „alternatywę dla małżeństwa”, deklarując się jako „strażnik konstytucji”. Szef Gabinetu Prezydenta Paweł Szefernaker potwierdził zapowiedź weta, wskazując, że prezydent nie zgodzi się na wprowadzenie związków partnerskich. Kancelaria uzasadnia sprzeciw tym, że zrównanie związków partnerskich z małżeństwem naruszałoby art. 18 Konstytucji RP (chroniący małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny), oraz obawą przed „efektem domino” — transkrypcją zagranicznych małżeństw jednopłciowych i otwarciem drogi do adopcji.

Nawrocki ogłasza: nie podpiszę

Źródło: rmf24.pl

Co dalej? Po przekazaniu ustawy prezydent ma 21 dni na jej podpisanie, zawetowanie albo skierowanie do Trybunału Konstytucyjnego. Jeśli zawetuje, odrzucenie weta wymaga w Sejmie większości 3/5 głosów w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby posłów — przy pełnym składzie 460 posłów oznacza to do 276 głosów. To wysoki próg, biorąc pod uwagę, że za samą ustawą głosowało 230 posłów, a przeciw była zwarta opozycja.


Podsumowanie

Status osoby najbliższej to nowy, węższy status prawny, a nie pełne małżeństwo. Daje dwóm dorosłym osobom — także tej samej płci — wspólność majątkową, prawo do wspólnego mieszkania i zwolnienie z podatku od spadków i darowizn, ale nie pozwala na wspólną adopcję dziecka i nie zrównuje stron z małżonkami. Sejm uchwalił ustawę 29 maja 2026 r. (230 głosów za), Senat przyjął ją bez poprawek, a prezydent Karol Nawrocki zapowiedział weto, uznając ją za niedopuszczalną „alternatywę dla małżeństwa”. Czy ustawa wejdzie w życie 1 stycznia 2027 r., zależy teraz od decyzji prezydenta i ewentualnej próby odrzucenia weta w Sejmie.