Rządowy projekt regulujący sytuację par żyjących poza małżeństwem trafił pod obrady Sejmu. Wokół tego samego dokumentu narosły dwie zupełnie sprzeczne narracje — dlatego sięgnęliśmy do źródła pierwotnego: oficjalnego druku sejmowego oraz komunikatów rządu i wypowiedzi polityków. Poniżej rozdzielamy to, co w projekcie faktycznie jest, od tego, co mu się przypisuje.
Kluczowe ustalenia
- Projekt to dwie ustawy, nie jedna: zasadnicza „o statusie osoby najbliższej w związku i umowie o wspólnym pożyciu” (druk nr 2110) oraz ustawa wprowadzająca (druk nr 2111). Numery druków nadał marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty.
- Status powstaje przez umowę o wspólnym pożyciu zawieraną u notariusza w formie aktu notarialnego, której część ogólna jest rejestrowana w Urzędzie Stanu Cywilnego.
- Umowę mogą zawrzeć dwie osoby pełnoletnie bez względu na płeć — a więc także pary jednopłciowe.
- Umowa daje m.in.: dostęp do informacji i dokumentacji medycznej oraz prawo odwiedzin, wspólne rozliczenie PIT (warunkowo), prawo do wspólnego mieszkania, status pełnomocnika w sprawach codziennych oraz możliwość ustanowienia alimentów.
- Projekt NIE przyznaje dziedziczenia ustawowego (potrzebny testament) i NIE przewiduje wspólnej adopcji dzieci.
- Pałac Prezydencki zapowiada sprzeciw: szef gabinetu prezydenta Paweł Szefernaker oświadczył, że „nie będzie zgody na quasi-małżeństwa”, a sam Karol Nawrocki zapowiedział weto, jeśli w ustawie nie znajdzie się zapis o wyjątkowym statusie małżeństwa.
📄 Pełny tekst projektu — druk sejmowy nr 2110 (PDF, źródło: orka.sejm.gov.pl)
Kontekst i tło
Projekt firmuje pełnomocniczka rządu do spraw równości Katarzyna Kotula (Lewica), a po przyjęciu go przez Radę Ministrów trafił do Sejmu jako przedłożenie rządowe. Pierwsze czytanie odbyło się w lutym 2026 roku — 13 lutego 2026 Sejm nie zgodził się na odrzucenie projektu (za odrzuceniem głosowało 199 posłów, przeciw było 233) i skierował go do specjalnej komisji nadzwyczajnej.

Źródło: portalsamorzadowy.pl
Pracom komisji nadzwyczajnej przewodniczy Urszula Pasławska (PSL), która zaznaczyła, że ostateczny kształt ustawy może się jeszcze zmienić. Sprawozdawcą komisji została jej wiceprzewodnicząca Jolanta Niezgodzka (KO).
Skali zjawiska, którego dotyczy projekt, trudno przypisać jedną liczbę. W debacie pojawia się szacunek ok. 2,5 mln osób w związkach nieformalnych, ale dane GUS o liczbie par dają znacznie niższe wartości — i same w sobie są niespójne (od ok. 553 tys. do 895 tys. par, zależnie od ujęcia). Dla porządku: według Narodowego Spisu Powszechnego z 2011 r. par niesformalizowanych było ok. 316–317 tys., a RMF24, powołując się na spis z 2021 r., podaje 895 443 takich par wobec 316 505 dekadę wcześniej. Przywoływana liczba 2,5 mln osób nie ma bezpośredniego potwierdzenia w tych statystykach i prawdopodobnie miesza jednostki (osoby, pary, gospodarstwa).
Szczegółowa analiza
Konstrukcja prawna. Cała regulacja opiera się na nowej, dobrowolnej umowie cywilnoprawnej. Jak wynika z tekstu projektu, umowa o wspólnym pożyciu zostaje zawarta, gdy „dwie pełnoletnie osoby jednocześnie obecne przed notariuszem na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej złożą zgodne oświadczenie o woli przyjęcia praw i obowiązków” (art. 3). Notariusz przekazuje część ogólną umowy do kierownika urzędu stanu cywilnego, a dopiero po rejestracji strony uzyskują status osoby najbliższej. Komunikat rządu ujmuje to tak: „Po jej zawarciu i zarejestrowaniu w Urzędzie Stanu Cywilnego obie osoby uzyskują status osoby najbliższej w związku”. Kluczowe jest to, że umowę — w odróżnieniu od dotychczasowego stanu prawnego — mogą zawrzeć dwie osoby pełnoletnie „bez względu na płeć”, co według rządu ma dać „minimalną ochronę prawną osobom w związkach jednopłciowych”.
Katalog praw — z warunkami. Umowa nie jest pakietem automatycznych uprawnień; wiele z nich strony muszą świadomie zadeklarować. Strony mogą u notariusza wybrać ustrój majątkowy — wspólność albo rozdzielność z wyrównaniem dorobków (art. 7 druku). Dopiero wybór wspólności majątkowej otwiera drogę do wspólnego rozliczenia PIT, i to — jak precyzuje komunikat rządu — „po pełnym roku podatkowym”. Umowa daje też prawo dostępu do informacji i dokumentacji medycznej partnera oraz prawo odwiedzin; w druku figuruje to jako „upoważnienie do wzajemnego dostępu do informacji na temat stanu zdrowia i dokumentacji medycznej”. Projekt przewiduje również prawo do korzystania ze wspólnego mieszkania, w tym wstąpienie w stosunek najmu lokalu po śmierci drugiej strony, oraz status pełnomocnika do działania w sprawach codziennego życia — w zakresie administracyjnym i urzędowym. Możliwe jest też ustanowienie obowiązku alimentacyjnego, ale — co istotne — ma on charakter umowny i fakultatywny, a nie automatyczny jak w małżeństwie.
Czego projekt nie daje. To kluczowy punkt, w którym narracje się rozjeżdżają. Projekt nie przyznaje dziedziczenia ustawowego — pozostaje ono zastrzeżone dla małżonków i krewnych. Aby przekazać majątek partnerowi, potrzebny jest testament; druk przewiduje wręcz możliwość dołączenia do umowy „załącznika z testamentami stron umowy, określającymi zasady dziedziczenia po sobie nawzajem”. Projekt nie przewiduje też wspólnej adopcji — jak relacjonuje portalsamorzadowy.pl, „projekt nie przewiduje możliwości ani adopcji wspólnej, ani możliwości przysposobienia dziecka drugiej osoby”. W tym sensie autorzy projektu argumentują, że pomija on dwa obszary tradycyjnie przypisane małżeństwu: dziedziczenie ustawowe oraz przysposobienie.
Spór o „ponad 200 ustaw” i Konstytucję. Krytycy koncentrują się nie na umowie samej w sobie, lecz na ustawie wprowadzającej (druk 2111). Szef gabinetu prezydenta Paweł Szefernaker mówił, że „jest to ustawa, która de facto zmienia ponad 200 innych ustaw”, „dostosowując ten system do zrównania małżeństwa, małżonka ze związkiem partnerskim i z partnerem”. Drugą osią sporu jest art. 18 Konstytucji RP, definiujący małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny — krytycy zarzucają, że status osoby najbliższej tworzy konkurencję dla małżeństwa wbrew Konstytucji, odtwarzając jego funkcje społeczne i ekonomiczne pod inną nazwą.

Źródło: rmf24.pl
Stanowisko prezydenta. Pałac Prezydencki zajął jednoznaczne stanowisko. Szefernaker oświadczył: „Nie będzie zgody prezydenta na wprowadzenie quasi-małżeństw do polskiego prawa”. Jednocześnie zadeklarował, że prezydent jest gotów życzliwie spojrzeć na ograniczony „status osoby bliskiej” ułatwiający codzienne funkcjonowanie, ale sprzeciwia się rozwiązaniom, które w praktyce oznaczają związki partnerskie. Sam Karol Nawrocki zapowiedział, że zawetuje ustawę, jeśli nie znajdzie się w niej zapis o wyjątkowym, szczególnym statusie małżeństwa — „Jak nie, to będę musiał ją zawetować” — stwierdził.
Podsumowanie
Rządowy projekt o statusie osoby najbliższej wprowadza dobrowolną umowę cywilnoprawną, którą u notariusza mogą zawrzeć dwie pełnoletnie osoby bez względu na płeć, w tym pary jednopłciowe. Umowa rejestrowana w urzędzie stanu cywilnego daje m.in. dostęp do dokumentacji medycznej i prawo odwiedzin, prawo do wspólnego mieszkania, status pełnomocnika w codziennych sprawach oraz — pod warunkiem wybrania wspólności majątkowej — wspólne rozliczenie PIT. Projekt jednocześnie wprost wyklucza dziedziczenie ustawowe, które wymaga testamentu, oraz wspólną adopcję dzieci. Spór polityczny dotyczy więc nie tyle samej umowy, ile szerokiej ustawy wprowadzającej, zmieniającej system prawa, oraz zgodności z konstytucyjną definicją małżeństwa. Pałac Prezydencki zapowiada sprzeciw wobec „quasi-małżeństw” i ewentualne weto, deklarując zarazem otwartość na węższy „status osoby bliskiej”. O ostatecznym kształcie regulacji zdecyduje dalszy przebieg prac w Sejmie.