Co napisaliśmy poprzednio
17 maja 2026 opublikowaliśmy artykuł „Inflacja w Polsce rośnie. Ile w tym winy cieśniny Ormuz, a ile mitu?". Ustaliliśmy w nim, że inflacja konsumencka w Polsce faktycznie przyspieszyła — z 3,0 proc. w marcu do 3,2 proc. w kwietniu — a jej głównym motorem były drogie paliwa i energia, powiązane z blokadą cieśniny Ormuz, przez którą przepływa około jednej piątej światowej ropy. Pokazaliśmy też, że kilka elementów popularnego przekazu trzeba było urealnić: raty kredytów nie rosły, bo Rada Polityki Pieniężnej utrzymała stopy na poziomie 3,75 proc., a ceny na stacjach w połowie maja były względnie stabilne dzięki obniżonemu do 8 proc. podatkowi VAT, który obowiązuje do 31 maja 2026. Ten artykuł sprawdza, co zmienił weekend 16-18 maja.
Co się zmieniło
- Wcześniej: w połowie maja ceny paliw na polskich stacjach były względnie stabilne — olej napędowy spadł poniżej 7 zł za litr, a benzyna Pb95 kosztowała około 6,34 zł.
- Teraz: od wtorku 19 maja maksymalne ceny rosną. Według obwieszczenia Ministerstwa Energii opublikowanego w Monitorze Polskim maksymalna cena benzyny Pb95 wzrosła z 6,37 zł za litr w weekend do 6,42 zł za litr, a oleju napędowego do 6,85 zł za litr — podały zgodnie TVN24 Biznes, Biznes Wprost i energia.rp.pl. To podwyżka rzędu kilku groszy na litrze, nie skokowy szok cenowy.

Źródło: biznes.wprost.pl
- Wcześniej: pisaliśmy, że ropa Brent przekraczała 100 dolarów za baryłkę w kwietniu, a analitycy w scenariuszu przedłużenia kryzysu do lipca wskazywali na poziom nawet 150 dolarów.
- Teraz: 18 maja ropa Brent w trakcie sesji przekroczyła 111 dolarów za baryłkę — wynika z danych Trading Economics. Trzeba jednak być precyzyjnym: to było maksimum śróddzienne, a nie stabilna cena zamknięcia. Jeszcze tego samego dnia notowania cofnęły się — po doniesieniach o możliwym tymczasowym złagodzeniu przez USA sankcji naftowych wobec Iranu. Rynek jest nerwowy i reaguje na każdy nagłówek.
Co nowego
Atak dronowy na elektrownię jądrową w Emiratach
Najpoważniejszym nowym wydarzeniem jest atak, do którego doszło 17 maja 2026 w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Niezidentyfikowany dron uderzył w infrastrukturę elektrowni jądrowej Barakah, wywołując pożar — informację potwierdziły zgodnie Bankier.pl, Polsat News, RMF24 oraz WP Wiadomości.

Źródło: bankier.pl
Kluczowe jest to, że atak nie spowodował zagrożenia radiacyjnego. Międzynarodowa Agencja Energii Atomowej oraz emiracki Federalny Urząd Dozoru Jądrowego potwierdziły, że poziom promieniowania pozostał w normie, a podstawowe systemy elektrowni działają prawidłowo. Przebieg zdarzenia jest dobrze udokumentowany: według oświadczenia Ministerstwa Obrony ZEA w przestrzeń powietrzną kraju wleciały od zachodu trzy bezzałogowe statki powietrzne — dwa zostały zestrzelone, a trzeci uderzył w generator elektryczny znajdujący się poza wewnętrznym obwodem ochronnym reaktorów. Nikt nie został ranny, a pożar szybko ugaszono.
Władze Emiratów nie wskazały oficjalnie sprawcy i wszczęły dochodzenie w sprawie pochodzenia dronów. Abu Zabi przypomniało jednak, że Iran w ostatnim czasie przeprowadzał ataki rakietowe i dronowe na cele w ZEA. Dla rynku ropy znaczenie tego incydentu nie polega na realnym ubytku mocy — uszkodzenie było peryferyjne — lecz na tym, że pokazuje podatność infrastruktury krytycznej w Zatoce Perskiej i podnosi tak zwaną premię za ryzyko w cenie surowca.
Saudi Aramco drenuje europejskich odbiorców
Drugi nowy wątek to polityka cenowa producentów ropy. Okazuje się, że polskie rafinerie płacą więcej nie tylko z powodu giełdowej ceny Brent, ale też przez oficjalne premie sprzedażowe narzucane przez Saudi Aramco. Jak ustalił money.pl, jeszcze w kwietniu premia Aramco dla Europy wynosiła około 2-4 dolarów za baryłkę — a dla dostaw na maj skoczyła do około 27 dolarów za baryłkę. To kwota, którą odbiorca musi doliczyć do ceny ropy Brent: jeśli baryłka kosztuje 110 dolarów, saudyjski surowiec dla Europy jest sprzedawany po około 137 dolarów.
Źródło: money.pl
To dla Polski istotne, bo nasz kraj jest największym odbiorcą saudyjskiej ropy w całej Unii Europejskiej. Potwierdza to raport Narodowego Banku Polskiego, cytowany przez PAP i inwestycje.pl: w ostatnim kwartale 2024 roku z Arabii Saudyjskiej trafiło do Polski blisko 60 proc. wszystkich dostaw ropy — najwyższy taki udział w UE. Po zakończeniu importu z Rosji to właśnie Arabia Saudyjska systematycznie umacnia pozycję najważniejszego dostawcy surowca dla rafinerii w Gdańsku i Płocku.
Jest jednak ważne zastrzeżenie. Premia majowa była rekordowa, ale agencja Reuters i Wall Street Journal podały, że na czerwiec Saudi Aramco obniżyło oficjalną cenę swojej flagowej ropy Arab Light dla Azji — do premii 15,50 dolara powyżej regionalnych benchmarków, czyli o 4 dolary mniej. WSJ zaznacza, że mimo obniżki czerwcowa premia pozostaje drugą najwyższą w historii. Maj był więc miesiącem szczytowego drenażu odbiorców, a producent zaczął nieco odpuszczać.
Orlen uspokaja, ceny i tak rosną
Pojawiła się też wyraźna rozbieżność narracji. PKN Orlen w odpowiedzi na pytania o wpływ drożejącej ropy przekonuje, że skokowa podwyżka cen surowca „nie determinuje automatycznie" wyższych cen na rynku hurtowym i detalicznym w Polsce — wynika z komunikatu biura prasowego koncernu. Spółka tłumaczy, że jej strategia opiera się na dywersyfikacji dostaw, elastycznym doborze gatunków ropy i zróżnicowanych formułach kontraktowych, więc wpływ decyzji pojedynczego dostawcy jest „rozłożony w czasie i amortyzowany".
To stwierdzenie jest mechanicznie poprawne — ceny na stacjach faktycznie zależą od wielu czynników: kursu dolara, marż rafineryjnych, zapasów kupionych wcześniej, podatków i opóźnienia między hurtem a detalem. Ale jednocześnie, jak pokazaliśmy w sekcji „Co się zmieniło", maksymalne ceny paliw od 19 maja idą w górę. Obie rzeczy są prawdziwe naraz: nie ma automatycznego przełożenia jeden do jednego, ale przełożenie istnieje — opóźnione i częściowo wytłumione przez tarczę fiskalną.
Blokada Ormuz nie kończy się szybko
Nowy element oceny ryzyka przyniosły też analizy amerykańskiego wywiadu. Jak donosi Business Insider, według ocen CIA z połowy maja Iran może utrzymywać ograniczenia żeglugi w cieśninie Ormuz jeszcze przez wiele miesięcy. To oznacza, że presja kosztowa na rynku ropy ma charakter strukturalny, a nie przejściowego epizodu.
Źródło: businessinsider.com.pl
Warto przy tym zachować trzeźwość wobec najbardziej alarmistycznych liczb. W przekazie medialnym krążą scenariusze ceny ropy rzędu 170-200 dolarów za baryłkę przy utrzymanym zamknięciu cieśniny. Nie udało nam się jednak potwierdzić tego konkretnego przedziału w sprawdzanych źródłach — analitycy, których prognozy zweryfikowaliśmy, wskazują przy scenariuszach skrajnych raczej na poziomy rzędu 130-150 dolarów. Wszystkie takie liczby to prognozy warunkowe, zależne od tego, czy szlak pozostanie zablokowany — a nie bieżące notowania.
Co wciąż aktualne
- Przez cieśninę Ormuz przepływa około jednej piątej światowej ropy — to fakt strukturalny, potwierdzony w naszym artykule z 17 maja 2026. Blokada tego szlaku pozostaje głównym kanałem, którym konflikt na Bliskim Wschodzie przekłada się na ceny w Polsce.
- Tarcza fiskalna nadal amortyzuje ceny na stacjach — obniżony do 8 proc. podatek VAT na paliwa obowiązuje do 31 maja 2026. Mimo weekendowej eskalacji olej napędowy wciąż kosztuje poniżej 7 zł za litr.
- Realny test dla portfeli to koniec maja — jak pisaliśmy poprzednio, najważniejszym pytaniem pozostaje, czy rząd przedłuży obniżkę VAT po 31 maja. To ona, a nie sam weekendowy skok ropy, decyduje dziś o codziennych kosztach kierowców.
Podsumowanie
Weekendowa eskalacja na Bliskim Wschodzie ma realne, twarde elementy: atak dronowy na elektrownię jądrową w Emiratach, śróddzienny skok ropy Brent powyżej 111 dolarów, rekordowe majowe premie Saudi Aramco i podwyżkę maksymalnych cen paliw w Polsce od 19 maja. Ale część przekazu wyprzedza fakty. Cena 111 dolarów nie utrzymała się nawet do końca sesji, scenariusze 170-200 dolarów to niepotwierdzone prognozy warunkowe, a wzrost cen na polskich stacjach jest na razie groszowy, nie skokowy. Rynek nie panikuje bez powodu — ale wycenia ryzyko szybciej, niż materializuje się realny wpływ na portfele Polaków. Najważniejsza data wciąż jest ta sama: 31 maja, gdy wygasa obniżony VAT na paliwa.