Kluczowe ustalenia
- Sejm uchwalił ustawę o Osobistych Kontach Inwestycyjnych (OKI) 3 lipca 2026 r. — 427 posłów za, 5 przeciw i 1 wstrzymujący się. Senat przyjął ją bez poprawek 22 lipca 2026 r., a 24 lipca 2026 r. ustawa czeka na decyzję prezydenta Karola Nawrockiego.
- Przepisy mają wejść w życie 1 stycznia 2027 r. — wynika to wprost z komunikatu Ministerstwa Finansów.
- OKI zwalnia z podatku Belki aktywa do limitu: 100 000 zł dla aktywów inwestycyjnych (akcje, jednostki funduszy) i 25 000 zł dla oszczędnościowych (lokaty, obligacje oszczędnościowe).
- Ponad limit pojawia się nowy podatek — od wartości aktywów, nie od zysku. Stawka to 0,85% w 2027 r., a od 2028 r. — 19% stopy referencyjnej NBP z 31 października roku poprzedniego.
- Ten podatek może być należny nawet przy stracie, bo podstawą jest wartość zgromadzonych aktywów, a nie wypracowany dochód.
- Obie narracje medialne są prawdziwe naraz. Część mediów pisze o „nowym podatku od oszczędności”, rząd — o „zniesieniu podatku Belki do 100 tys. zł”. To spór o akcent, nie o fakty: ustawa robi jedno i drugie.
Kontekst i tło
Podatek Belki — czyli 19-procentowy podatek od zysków kapitałowych — wprowadzono w Polsce w 2002 roku za ministra finansów Marka Belki. Od ponad dwóch dekad pobiera się go od dochodu z odsetek, dywidend i sprzedaży papierów wartościowych. Jego zniesienie od lat było postulatem środowisk inwestorów indywidualnych i przedmiotem obietnic kolejnych rządów.
Osobiste Konto Inwestycyjne to odpowiedź Ministerstwa Finansów na ten postulat. Autorem koncepcji jest resort finansów, a projekt firmuje minister finansów i gospodarki Andrzej Domański. Konstrukcja jest wzorowana na szwedzkim rachunku ISK (Investeringssparkonto), w którym — podobnie jak w OKI — podatek nalicza się od wartości aktywów zamiast od zysku. Konta mają oferować banki, domy maklerskie, towarzystwa funduszy inwestycyjnych, zakłady ubezpieczeń oraz dobrowolne fundusze emerytalne, a nadzór nad bezpieczeństwem środków sprawuje Komisja Nadzoru Finansowego.
OKI to niejedyna ustawa podatkowa, która w tym samym czasie czekała na decyzję prezydenta — podobnie potoczyła się droga podatku od nadmiarowych zysków firm paliwowych, również przyjętego przez parlament i skierowanego na biurko Karola Nawrockiego.
Szczegółowa analiza
Sercem sporu jest jedna zmiana konstrukcyjna: OKI zastępuje podatek od zysków kapitałowych (podatek Belki) podatkiem od wartości aktywów. To dwie zupełnie różne podstawy opodatkowania. Podatek Belki wynosi 19% od wypracowanego dochodu — jeśli inwestor nie zarobił, nie płaci. Nowy podatek od wartości aktywów nalicza się natomiast od tego, ile środków leży na koncie, niezależnie od wyniku. Ta różnica jest kluczem do zrozumienia, dlaczego jedni nazywają OKI ulgą, a drudzy — nowym podatkiem.
Do wysokości limitów ustawa działa jak ulga. Aktywa inwestycyjne denominowane w złotych — akcje, jednostki funduszy i inne instrumenty dopuszczone do obrotu — są zwolnione z podatku do 100 000 zł. Dla bezpieczniejszych produktów oszczędnościowych — lokat bankowych i skarbowych obligacji oszczędnościowych — limit jest niższy i wynosi 25 000 zł. Poniżej tych progów posiadacz konta OKI nie zapłaci ani podatku Belki, ani nowej daniny.

Źródło: rmf24.pl
Powyżej limitu zaczyna się druga strona ustawy. Od nadwyżki ponad kwotę wolną pobierany będzie podatek od wartości aktywów: 0,85% w 2027 roku, a od 2028 r. — 19% stopy referencyjnej NBP obowiązującej 31 października roku poprzedzającego rok podatkowy. Dla porównania warto pamiętać, że dotychczasowy podatek Belki to 19%, ale liczone od zysku, a nie od wartości portfela — podstawą jest wypracowany dochód, a nie zgromadzony kapitał. Te dwie liczby — 0,85% od wartości i 19% od zysku — nie są więc bezpośrednio porównywalne, bo dotyczą różnych podstaw.
Najbardziej kontrowersyjną konsekwencją nowej konstrukcji jest to, że podatek może być należny nawet przy stracie. Jak wyjaśnia serwis Bankier.pl, „podatek będzie należny także wówczas, gdy podatnik nie osiągnął dochodu, a nawet poniósł stratę”. Podstawę opodatkowania stanowi bowiem suma średnich wartości aktywów zgromadzonych na wszystkich kontach OKI inwestora w danym roku — mechanizm oparty na dziennych wycenach, a nie na końcowym wyniku inwestycji. To właśnie ten element napędza nagłówki o „fiskusie, który zarobi nawet na stracie”.
Ważne zastrzeżenie łagodzi obie skrajne interpretacje: OKI jest produktem całkowicie dobrowolnym. Nikt nie musi zakładać konta. Kto zostanie przy zwykłym rachunku maklerskim, lokacie czy funduszu, nadal będzie rozliczał się na starych zasadach — z 19-procentowym podatkiem Belki od zysku. Podatek Belki jako taki nie znika z polskiego systemu; OKI tworzy obok niego alternatywną ścieżkę z limitem zwolnienia i inną formułą daniny powyżej progu.
Stąd rozbieżność przekazu. Rząd i Ministerstwo Finansów przedstawiają OKI jako zachętę inwestycyjną i zniesienie podatku Belki do 100 tys. zł, z celem zmobilizowania krajowego kapitału na rynek. Część mediów — m.in. RMF FM i RMF24 — akcentuje drugą stronę, pisząc o „nowym podatku od posiadanych pieniędzy” i naliczaniu daniny niezależnie od zysku. Nasza weryfikacja pokazuje, że żadna z tych narracji nie jest fałszywa: obie opisują prawdziwe fragmenty tej samej ustawy, tyle że kładą nacisk na różne jej części.
Podsumowanie
OKI to jednocześnie ulga i nowy podatek — zależnie od tego, na którą część ustawy patrzymy. Do 100 tys. zł w aktywach inwestycyjnych (i 25 tys. zł w oszczędnościowych) inwestor korzysta ze zwolnienia z podatku Belki. Powyżej tego limitu pojawia się nowy podatek od wartości aktywów: 0,85% w 2027 roku, a od 2028 r. 19% stopy referencyjnej NBP — naliczany od wielkości portfela, więc możliwy do zapłaty nawet po stratnym roku. Konto jest dobrowolne, kto z niego nie skorzysta, pozostaje przy dotychczasowym 19-procentowym podatku od zysków. Sejm i Senat ustawę już przyjęły; wejdzie w życie 1 stycznia 2027 roku, jeśli podpisze ją prezydent.