Co się stało 1 czerwca
1 czerwca 2026 r. Iran zawiesił rozmowy z USA i zagroził całkowitą blokadą cieśniny Ormuz oraz cieśniny Bab al-Mandab. Po tej informacji ceny ropy wzrosły o ponad 6 dolarów na baryłce. WTI skoczyła o ok. 8% do poziomu ok. 92,4 USD za baryłkę, Brent o ok. 7% do ok. 97,2 USD.
Ale to nie był początek kryzysu. Amerykańskie i izraelskie operacje wojskowe przeciwko Iranowi trwają od końca lutego 2026 r., a od 4 marca Iran ogłosił cieśninę Ormuz za „zamkniętą" i atakuje statki próbujące przez nią przepłynąć. Najważniejszy naftowy przesmyk świata — przez który przepływa ok. 20% światowej konsumpcji ropy i ok. 20% światowego handlu LNG — był już w dużej mierze sparaliżowany na długo przed czerwcową eskalacją.
I jeszcze jedno: Polska nie importuje ropy z Iranu. Po 2022 r. ropa płynie do nas głównie morzem przez Naftoport w Gdańsku — z Arabii Saudyjskiej, Norwegii i USA. Mimo eskalacji benzyna w Polsce 2 czerwca spadła poniżej 6 zł za litr, a inflacja CPI w maju wyniosła zaskakująco niskie 3,1% r/r.
Kontekst i tło
Kryzys w cieśninie Ormuz nie wybuchł 1 czerwca. Od końca lutego 2026 r. trwają amerykańskie i izraelskie operacje wojskowe przeciwko Iranowi, a od 4 marca siły irańskie ogłosiły cieśninę za zamkniętą — grożąc atakami i je przeprowadzając na statki próbujące tranzytu. Ruch przez najważniejszy naftowy przesmyk świata był więc w dużej mierze sparaliżowany na długo przed czerwcową eskalacją.

Źródło: journalrecord.com
W ostatnich dniach maja pojawiła się nadzieja na deeskalację. 28 maja ceny ropy spadły po doniesieniu o porozumieniu negocjatorów USA i Iranu w sprawie przedłużenia rozejmu. Ten optymizm prysł 1 czerwca, gdy Iran rozmowy zawiesił i wrócił do gróźb pełnej blokady — a rynek odwrócił kierunek.
Dla Polski kluczowa jest zmiana, jaka zaszła po 2022 r. Wcześniej krajowa gospodarka była silnie uzależniona od rosyjskiej ropy — w 2021 r. Rosja dostarczała 62% importowanej ropy. Po dywersyfikacji dostaw ropa płynie do nas drogą morską przez Naftoport, z kierunków takich jak Arabia Saudyjska, Norwegia i USA. Z samego Iranu Polska nie sprowadza ropy w ogóle.
Szczegółowa analiza
Skala szoku cenowego. Reakcja rynku 1 czerwca była gwałtowna: ropa WTI skoczyła o ok. 8% do poziomu ok. 92,4 USD za baryłkę, a Brent o ok. 7% do ok. 97,2 USD. To powrót tzw. premii za ryzyko geopolityczne — rynek wycenia prawdopodobieństwo, że zakłócenia podaży się utrwalą. Warto jednak spojrzeć szerzej: w miesiącu poprzedzającym 2 czerwca cena Brent spadła o ponad 17%, bo rynek grał najpierw pod deeskalację. Mimo czerwcowego odbicia ropa Brent (ok. 94,58 USD 2 czerwca) była wciąż o ok. 44% droższa niż rok wcześniej. To wojna, a nie pojedyncza groźba, ustawiła ceny na podwyższonym poziomie.
Dlaczego Ormuz jest tak ważny. Przez cieśninę Ormuz przepływa ok. 20% światowej konsumpcji ropy, co odpowiada ok. 20–25% morskiego handlu ropą, oraz ok. 20% światowego handlu LNG. Szczególnie wrażliwy jest Katar — cały jego eksport skroplonego gazu musi przejść przez tę cieśninę. Dlatego nawet sama groźba blokady przekłada się na globalne ceny surowca: nie chodzi o to, skąd kupuje konkretny kraj, lecz o to, że cena ropy jest światowa.
Bufory bezpieczeństwa. Region nie jest jednak całkowicie zależny od jednego przesmyku. Arabia Saudyjska dysponuje rurociągiem East-West (Petroline) o przepustowości ok. 5 mln baryłek dziennie, który pozwala omijać Ormuz przez porty nad Morzem Czerwonym — i bije nim rekordy przesyłu, sięgając nawet 7 mln baryłek dziennie. ZEA mają z kolei rurociąg do portu Fujairah, położonego poza cieśniną, o przepustowości ok. 1,8 mln baryłek dziennie. Te trasy łagodzą skutki blokady, choć nie są w stanie zastąpić pełnego wolumenu Ormuz.
Źródło: businessinsider.com.pl
Sprzeczne prognozy. Analitycy rysują rozbieżne scenariusze. Z jednej strony cytowany przez „Wall Street Journal" scenariusz saudyjski zakłada skok do 180 USD za baryłkę, jeśli zakłócenia się utrzymają. Z drugiej HSBC podniósł prognozę Brent na 2026 r. do 95 USD — czyli mniej więcej do obecnego poziomu, co sugeruje, że bank nie spodziewa się dalszego, gwałtownego rajdu. Międzynarodowa Agencja Energetyczna (IEA) zrewidowała prognozę na 2026 r., wskazując, że deficyt podażowy ropy się powiększa, bo wojna z Iranem tnie produkcję. Różnica między prognozami sprowadza się do jednego założenia: czy konflikt eskaluje, czy wygasa.
Tarcza fiskalna w Polsce. Tutaj leży klucz do polskiej odpowiedzi. W marcu 2026 r. rząd wprowadził program CPN (Ceny Paliw Niżej), a 29 maja Ministerstwo Finansów przedłużyło obniżone stawki VAT i akcyzy na paliwa do 15 czerwca 2026 r. Dodatkowo wprowadzono administracyjne ceny maksymalne, aktualizowane w krótkich okresach — na 2 czerwca maksymalna cena Pb95 wynosiła 5,95 zł, a oleju napędowego 6,26 zł za litr. To ma znaczenie, bo w Polsce podatki stanowią prawie połowę ceny litra paliwa — obniżając je, państwo bezpośrednio tłumi przełożenie szoku naftowego na stację.

Źródło: portalsamorzadowy.pl
Efekt: spadek, nie wzrost. Mimo eskalacji z 1 czerwca cena detaliczna benzyny Pb95 2 czerwca spadła względem weekendu i znalazła się poniżej 6 zł za litr. Co więcej, inflacja CPI w maju wyniosła 3,1% r/r — odczyt na tyle niski, że rp.pl określiło go jako jedną z największych niespodzianek w historii. Przełożenie globalnego szoku naftowego na polskiego konsumenta jest opóźnione i tłumione — przez tarczę podatkową, kurs walutowy i marże rafineryjne.
Podsumowanie
Eskalacja w cieśninie Ormuz z 1 czerwca to realny szok dla globalnego rynku ropy — WTI i Brent wzrosły o kilka procent po tym, jak Iran zawiesił rozmowy z USA i zagroził blokadą. Ale dla polskiego kierowcy bezpośrednie zagrożenie jest mniejsze, niż mogłoby się wydawać. Polska nie sprowadza ropy z Iranu, a rząd utrzymuje obniżone podatki i maksymalne ceny paliw. Efekt: mimo gróźb blokady benzyna na stacjach 2 czerwca potaniała poniżej 6 zł, a inflacja spadła do 3,1%. Ryzyko jest realne i zależy od tego, czy konflikt eskaluje — ale na razie polska tarcza fiskalna skutecznie amortyzuje uderzenie.