Spór o pieniądze na naukę toczy się równolegle w dwóch walutach: w złotówkach i w procentach PKB. Rząd pokazuje, że kwota rośnie. Środowisko akademickie liczy udział w gospodarce i mówi o spadku. Obie strony mają rację we własnej metryce — i właśnie to rozróżnienie jest kluczem do całej debaty.

Kluczowe ustalenia

  • Protest się odbył. 27 maja 2026 r. o godz. 13:00 przed gmachem Sejmu odbyła się manifestacja środowiska akademickiego pod hasłem „3% dla nauki, 100% dla Polski”.
  • Petycję poparło szerokie spektrum instytucji — od rektorów (KRASP) i Polskiej Akademii Nauk po związki zawodowe, doktorantów i studentów. W fazie zapowiedzi protestu zebrała ponad 15 tysięcy podpisów, a organizatorzy mówili w przeddzień protestu o ponad 23 tysiącach.
  • Nakłady na badania faktycznie spadły. Całkowite krajowe nakłady na badania i rozwój (GERD) w 2024 r. wyniosły 51,5 mld zł — o 3,1% mniej niż rok wcześniej, co GUS odnotował jako pierwszy taki spadek.
  • Udział budżetu na naukę w PKB maleje mimo wzrostu kwoty. Projekt budżetu na 2026 r. przewiduje 44,26 mld zł na szkolnictwo wyższe i naukę, ale stanowi to ok. 1,06% PKB — wskaźnik niższy niż w latach poprzednich.
  • Trzy różne harmonogramy do tego samego celu. Środowisko chce 3% PKB do 2030 r., minister Kulasek deklaruje 2% PKB w pięć lat (3% jako cel docelowy), a PiS złożył projekt ustawy gwarantującej 3% PKB w osiem lat.

Kontekst i tło

Polskie środowisko akademickie od lat domaga się zwiększenia finansowania nauki, a kwestia płac dotyka samej podstawy systemu. Od 2026 r. minimalne wynagrodzenie asystenta na uczelni publicznej wynosi 4825 zł brutto, czyli zaledwie 19 zł więcej niż ustawowa płaca minimalna (4806 zł brutto od 1 stycznia 2026 r.). To właśnie ta liczba — „19 złotych powyżej płacy minimalnej” — stała się jednym z haseł protestu.

Jeszcze dobitniej wygląda sytuacja doktorantów: minimalne stypendium doktoranckie w szkole doktorskiej (przed oceną śródokresową) to 3570,50 zł brutto — czyli o ponad tysiąc złotych mniej niż ustawowa płaca minimalna. Stypendium nie jest formalnie wynagrodzeniem za pracę, więc nie podlega gwarancji najniższej krajowej.

Protest 27 maja zbiegł się z pracami nad ustawą budżetową i wystąpieniem ministra nauki i szkolnictwa wyższego Marcina Kulaska w Sejmie. Inicjatywę firmowało wyjątkowo szerokie grono: Prezydium KRASP (rektorzy), Prezydium PAN, Rada Główna Nauki i Szkolnictwa Wyższego, Krajowa Reprezentacja Doktorantów, związki ZNP i NSZZ „Solidarność”, OZZ Inicjatywa Pracownicza, Parlament Studentów RP oraz Rada Młodych Naukowców.

„3% dla nauki, 100% dla Polski” – protest środowiska akademickiego pod Sejmem

Źródło: national-geographic.pl


Szczegółowa analiza

Dwie różne miary, jedno źródło nieporozumień. W debacie krążą dwie liczby, które łatwo pomylić, a które mierzą zupełnie co innego. Pierwsza to GERD — całkowite krajowe nakłady brutto na badania i rozwój, obejmujące wszystkie sektory gospodarki, w tym dominujący sektor prywatny. To wskaźnik „intensywności B+R” porównywany z unijnym celem 3% PKB. Druga to pozycja budżetowa „nauka i szkolnictwo wyższe” — wyłącznie wydatki publiczne państwa. Protestujący najczęściej operują wskaźnikiem GERD, a komentatorzy budżetowi i rektorzy z KRASP — pozycją budżetową. Nie są to dane sprzeczne; po prostu opisują dwa różne zjawiska.

GERD: pierwszy spadek w historii pomiaru. Według komunikatu GUS nakłady krajowe brutto na B+R w 2024 r. wyniosły 51,5 mld zł, czyli o 3,1% mniej niż rok wcześniej. Jak zauważyło Forum Akademickie, był to pierwszy odnotowany spadek nakładów na B+R w Polsce. Sam wskaźnik GERD w relacji do PKB wyniósł w 2024 r. ok. 1,41% — to liczba, którą posługują się protestujący, wskazując dystans Polski do średniej unijnej.

📄 Działalność badawcza i rozwojowa w Polsce w 2024 r. — pełny raport (PDF, źródło: stat.gov.pl)

Budżet 2026: kwota w górę, udział w PKB w dół. Projekt ustawy budżetowej na 2026 r. przewiduje 44,26 mld zł na szkolnictwo wyższe i naukę w budżetach wszystkich ministerstw, z czego ok. 3,14 mld zł ma trafić na badania o praktycznych zastosowaniach realizowane przez MNiSW, MON, Centrum Łukasiewicz i NCBR. W ujęciu kwotowym to wzrost. Problem w tym, że w relacji do PKB wydatki te stanowią ok. 1,06% — czyli udział spada, mimo że suma rośnie. Mechanizm jest prosty: nominalny PKB rośnie szybciej (inflacja plus wzrost realny) niż nakłady na naukę, więc procentowy udział maleje. To właśnie sedno sporu „rosną czy maleją” — i obie strony mają rację we własnej walucie.

KRASP: najniższy poziom od reformy. Konferencja Rektorów Akademickich Szkół Polskich w stanowisku w sprawie finansowania nauki wskazała, że wydatki budżetu państwa na naukę i szkolnictwo wyższe w 2026 r. zaplanowano na poziomie „nieco ponad 1% PKB” i jest to najniższy wskaźnik od reformy szkolnictwa wyższego (tzw. Konstytucji dla Nauki). To historyczny punkt odniesienia, który wzmacnia narrację środowiska o realnym pogarszaniu się sytuacji.

Deklaracja rządu kontra trajektoria budżetu. Minister Marcin Kulasek w wystąpieniu sejmowym 27 maja zadeklarował, że celem rządu jest osiągnięcie 3% PKB na naukę, a w ciągu pięciu lat planowane jest dojście do poziomu 2% PKB. Tu pojawia się główne napięcie: skok z ok. 1,06% udziału w budżecie 2026 r. do 2% PKB w pięć lat oznaczałby niemal podwojenie udziału — przy rosnącym mianowniku, czyli PKB. Tymczasem tegoroczny budżet idzie w przeciwnym kierunku niż deklarowana trajektoria: udział maleje, a nie rośnie. Deklaracja pozostaje aspiracją kierunkową, której bieżące liczby jeszcze nie potwierdzają.

Licytacja opozycji. W ten sam dzień poseł PiS Łukasz Schreiber zapowiedział i złożył w Sejmie projekt ustawy gwarantującej osiągnięcie 3% PKB na naukę w ciągu ośmiu lat, ogłaszając akcję „#ModaNaNaukę”. W rezultacie wokół jednego celu — 3% PKB, zbieżnego z unijnym celem dla nakładów na B+R — powstały trzy różne harmonogramy: środowisko chce go osiągnąć do 2030 r., rząd mówi o 2% w pięć lat (i 3% bez daty), a PiS proponuje ustawową gwarancję 3% w osiem lat.

Płace: procent wysoki, baza niska. Sytuacja płacowa pokazuje, dlaczego podwyżki kwotowe nie uspokajają środowiska. Wynagrodzenia akademickie są ustawowo powiązane z minimalnym wynagrodzeniem profesora, które stanowi podstawę całej siatki płac. Bez podniesienia tej stawki od 2026 r. wynagrodzenia asystentów spadłyby poniżej ustawowej płacy minimalnej. Efekt jest taki, że najniższy szczebel nauczyciela akademickiego zarabia 4825 zł brutto — symboliczne 19 zł ponad najniższą krajową. Choć hasło „naukowiec zarabia 19 zł ponad minimalną” jest publicystycznym skrótem (4825 zł to minimum dla asystenta, stanowiska wymagającego co najmniej magistra, niekoniecznie doktora), rdzeń liczbowy jest prawdziwy.


Podsumowanie

Liczby za protestem pod Sejmem układają się w spójny obraz, jeśli rozdzieli się dwie miary. Całkowite nakłady na badania i rozwój w 2024 r. spadły po raz pierwszy w historii pomiaru — do 51,5 mld zł, czyli ok. 1,41% PKB. Budżet państwa na naukę i szkolnictwo wyższe na 2026 r. rośnie kwotowo do 44,26 mld zł, ale w relacji do PKB maleje do ok. 1,06% — najniższego poziomu od reformy. Rząd pokazuje rosnącą złotówkę, środowisko liczy malejący procent — i obie strony mają rację we własnej walucie.

Minister Kulasek deklaruje dojście do 2% PKB w pięć lat i 3% jako cel docelowy, ale tegoroczny budżet idzie w przeciwnym kierunku. PiS licytuje projektem ustawy o 3% PKB w osiem lat. W tle pozostaje twarda liczba, która najmocniej napędza protest: asystent na uczelni zarabia dziś 19 zł brutto ponad najniższą krajową, a stypendium doktoranta jest od niej niższe.