Co jest zapisane, a czego resort się wypiera
Wszystko zaczyna się na drugiej stronie. Tam, w dokumencie „Polaków Portret Własny”, widnieje adnotacja: projekt realizowany jest w ramach zadania publicznego „Marka Polska – podstrategia turystyczna”, dofinansowanego ze środków Ministerstwa Sportu i Turystyki na podstawie umowy nr 2025/0014/1251/UDOT/DT/BP/IS z dnia 5.06.2025 r. Dokument sam wskazuje, kto za niego zapłacił.
Umowa opiewała na 200 000 zł. Ministerstwo przyjęło rozliczenie na 179 738,19 zł — po tym, jak wykonawca przedstawił sprawozdanie z realizacji umowy wraz z dowodami realizacji poszczególnych punktów. Różnica to 20 261,81 zł, czyli około 10 proc. wartości umowy. Wykonawcą było Stowarzyszenie Konferencje i Kongresy w Polsce, wybrane przez resort w ramach konkursu po złożeniu oferty — a więc w trybie zadania publicznego, nie zamówienia publicznego. Przedmiotem umowy były cztery grupy działań: opracowanie „Strategia Marki Polska”, badania (wywiady pogłębione, badania fokusowe, warsztaty Design Thinking), organizacja konferencji „Przyszłość Marki Polska” oraz warsztaty eksperckie i panele dyskusyjne z udziałem ekspertów w tworzeniu podstrategii.
Potem ministerstwo się odcięło. W oświadczeniu z 20 sierpnia 2026 roku na platformie X resort napisał: „Prezentowany na Platformie X raport nie był przedmiotem zamówienia, ani nie stanowił realizacji żadnej umowy, której stroną było Ministerstwo Sportu i Turystyki”. Dodał, że dokument nie stanowił części umowy ani nie był przedłożony w ramach sprawozdania, że do resortu nie wpłynęła prośba o użycie logotypu, a informacja o finansowaniu ze środków MSiT jest nieprawdziwa. Zarazem resort brał udział w wydarzeniu, na którym raport prezentowano: zgodnie z komunikatem gov.pl 25 listopada 2025 roku sekretarz stanu w resorcie Piotr Borys wziął udział w konferencji „Przyszłość Marki Polska” w Akademii Leona Koźmińskiego w Warszawie.
Jako kierowniczka merytoryczna projektu i jedyna osoba wskazana jako autor raportu podpisała się dr hab. Barbara Mróz-Gorgoń, profesor Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu i ówczesna prezeska Fundacji Marka Polska Think Tank. W rozmowie z PAP 21 sierpnia 2026 roku potwierdziła użycie sztucznej inteligencji, ale zakreśliła jego granice: „Narzędzia AI wykorzystaliśmy wyłącznie do transkrypcji, podsumowania i redakcji tekstu, nie projektowały treści badawczej ani nie tworzyły wniosków”. Wieczorem 20 sierpnia 2026 roku raport zniknął ze strony markapolska.pl — pod dotychczasowym adresem pojawił się komunikat o nieistniejącej stronie. Dzień później, 21 sierpnia 2026 roku, Prokuratura Regionalna w Warszawie poinformowała, że zwróciła się do Ministerstwa Sportu i Turystyki o nadesłanie kopii raportu oraz umowy dotyczącej jego opracowania i dofinansowania.
Kontekst i tło
Raport „Polaków Portret Własny” powstał w otoczeniu Fundacji Marka Polska Think Tank i był elementem prac nad turystyczną podstrategią marki narodowej. Kluczowa dla zrozumienia sporu jest chronologia: umowa między resortem a Stowarzyszeniem Konferencje i Kongresy w Polsce nosi datę 5 czerwca 2025 roku, a fundacja, która raport opublikowała, została założona — jak wskazywał Sebastian Meitz — dopiero w sierpniu 2025 roku, czyli już po podpisaniu umowy.
Efekty prac zaprezentowano publicznie na konferencji „Przyszłość Marki Polska” 25 listopada 2025 roku w Akademii Leona Koźmińskiego. Wydarzenie organizowały wspólnie Stowarzyszenie Konferencje i Kongresy oraz Fundacja Marka Polska Think Tank, a w harmonogramie figurował wiceminister sportu i turystyki Piotr Borys — co potwierdza również komunikat resortu na gov.pl.
Źródło: gov.pl
Barbara Mróz-Gorgoń objęła funkcję pełnomocniczki rządu do spraw promocji marki Polski później, niż powstał raport. Zwrócił na to uwagę wiceminister cyfryzacji Dariusz Standerski, wskazując, że dokument pochodzi z końca 2025 roku, a więc z okresu poprzedzającego jej nominację. Ten sam wiceminister zapowiedział 21 sierpnia 2026 roku, że wszystkie okoliczności powstania raportu zostaną wyjaśnione, i przypomniał, że treści generowane przez sztuczną inteligencję powinny być oznaczane.
To przypomnienie nie jest przypadkowe. Unijny akt o sztucznej inteligencji (rozporządzenie 2024/1689) wszedł w życie 1 sierpnia 2024 roku, a obowiązki przejrzystości z artykułu 50 — obejmujące oznaczanie treści wygenerowanych lub zmodyfikowanych przez AI — są stosowane od 2 sierpnia 2026 roku, czyli niespełna trzy tygodnie przed wybuchem sporu. Sam raport powstał jednak wcześniej, gdy przepis ten nie był jeszcze stosowany.
Szczegółowa analiza
Dwie kwoty opisujące to samo zadanie
W debacie publicznej krążą równolegle dwie liczby: 200 tys. zł i 179 738,19 zł. Obie są prawdziwe, ale opisują różne etapy. 200 000 zł to wartość środków publicznych przewidziana w umowie nr 2025/0014/1251/UDOT/DT/BP/IS z 5 czerwca 2025 roku na realizację zadania publicznego „Marka Polska – podstrategia turystyczna”. 179 738,19 zł to kwota, na jaką ministerstwo ostatecznie przyjęło rozliczenie po przedstawieniu przez wykonawcę sprawozdania z realizacji poszczególnych punktów umowy. Różnica wynosi 20 261,81 zł — mniej więcej jedną dziesiątą wartości umowy. Podobny mechanizm — dwie różne liczby opisujące jedno zdarzenie, obie podane przez stronę rządową i obie funkcjonujące w obiegu jako „ta prawdziwa” — opisywaliśmy przy rozbieżności w komunikacji o skali wycieku danych z MyDr.
Tryb wydatkowania też bywa mylony. Środki nie zostały przyznane w zamówieniu publicznym, lecz jako dofinansowanie zadania publicznego: resort wyłonił wykonawcę — Stowarzyszenie Konferencje i Kongresy w Polsce — w konkursie po złożeniu oferty. Wykonawca złożył sprawozdanie, a ministerstwo je przyjęło.
Sprzeczność, której nie da się na razie domknąć
Najtrudniejszy element całej sprawy to zderzenie dwóch udokumentowanych faktów. Z jednej strony na drugiej stronie raportu znajduje się adnotacja o dofinansowaniu ze środków Ministerstwa Sportu i Turystyki wraz z numerem i datą umowy — zapis cytowany przez Rzeczpospolitą, RMF24 i TVN24. Z drugiej strony ministerstwo oświadcza, że raport „nie stanowił części umowy, ani nie był przedłożony w ramach sprawozdania”, że nie wpłynęła do niego prośba o użycie logotypu, a informacja o finansowaniu ze środków resortu jest nieprawdziwa.
Innymi słowy: dokument sam deklaruje finansowanie, którego instytucja finansująca się wypiera. Ministerstwo nie kwestionuje przy tym istnienia ani umowy, ani rozliczenia — kwestionuje wyłącznie to, że ten konkretny plik był produktem umowy. Rozstrzygnięcie wymaga wglądu w treść umowy i w dokumentację sprawozdawczą, o które właśnie wystąpiła Prokuratura Regionalna w Warszawie. Do czasu udostępnienia tych dokumentów żadnej z tych wersji nie da się zweryfikować.
Co dokładnie mówi autorka o roli sztucznej inteligencji
Barbara Mróz-Gorgoń wypowiadała się w tej sprawie trzykrotnie i za każdym razem zakreślała rolę AI nieco inaczej. We wpisie na platformie X z 20 sierpnia 2026 roku napisała, że rola modeli generatywnej sztucznej inteligencji „została celowo ograniczona do etapu pomocniczego (nieautorskiego), obejmującego wsparcie w testowaniu hipotez”. Dzień później w rozmowie z PAP doprecyzowała: „Narzędzia AI wykorzystaliśmy wyłącznie do transkrypcji, podsumowania i redakcji tekstu, nie projektowały treści badawczej ani nie tworzyły wniosków”. W Polsat News przyznała natomiast, że raport „na pewno był wspomagany sztuczną inteligencją”, i określiła go jako dokument roboczy, który nie powinien był trafić do przestrzeni publicznej: „Biję się w piersi, wykorzystywałam AI, myślę, że co drugi profesor na świecie wykorzystuje”.
Po stronie krytyków sprawę nagłośnił Sebastian Meitz, ekspert Instytutu Sobieskiego i członek PiS, wpisem z 20 sierpnia 2026 roku: „Czy Ministerstwo Sportu i Turystyki zapłaciło 200 000 złotych w ramach zadania publicznego za raport wygenerowany przez AI?”. Dzień później poseł Paweł Jabłoński z klubu Rozwój Plus poinformował o złożeniu zawiadomienia do prokuratury wskazującego na podejrzenie popełnienia przestępstwa przez troje członków rządu: Barbarę Mróz-Gorgoń, ministra sportu i turystyki Jakuba Rutnickiego oraz wiceministra Piotra Borysa.
Detektor AI to nie dowód
W obiegu pojawił się wynik jednego z narzędzi szacujących prawdopodobieństwo maszynowego autorstwa: 91 proc. tekstu raportu miała napisać sztuczna inteligencja. Taka liczba brzmi rozstrzygająco, ale niska wiarygodność samych detektorów jest dobrze udokumentowana.

Źródło: hai.stanford.edu
OpenAI wycofało własny AI Text Classifier w lipcu 2023 roku, podając jako powód niską skuteczność: narzędzie poprawnie rozpoznawało tylko 26 proc. tekstów napisanych przez AI, a 9 proc. tekstów ludzkich fałszywie oznaczało jako maszynowe. Badanie zespołu Uniwersytetu Stanforda z 2023 roku wykazało z kolei, że detektory tekstu generowanego przez GPT są stronnicze wobec autorów nieanglojęzycznych — teksty osób, dla których angielski nie jest językiem ojczystym, systematycznie klasyfikują jako wygenerowane maszynowo. Wynik detektora jest więc poszlaką, nie dowodem, i sam w sobie niczego nie przesądza.
Ślady w treści są mocniejsze niż wskazania detektora
Znacznie więcej mówi sama zawartość dokumentu. W raporcie występują zniekształcenia leksykalne i kalki językowe: „Polskie płaskiz”, „Dużo zielni”, „tradycyjna chlebowość”, „rezilience”, a także fraza „Polska ma GŁĘBOKIE ZAKORZENIENIE w historii sufferingu” zapisana z losowym użyciem wersalików.
Do tego dochodzą błędy rzeczowe i metodologiczne:
- Geografia. W części dotyczącej badań fokusowych raport umieszcza Katowice w „północnym centrum” Polski, a Wrocław określa jako „północny zachód”. Katowice leżą w województwie śląskim, w południowej Polsce, na współrzędnych około 50°15′N i 19°01′E.
- Nieaktualne źródło. Dokument powołuje się na raport Banku Światowego „Doing Business”, którego publikacji zaprzestano we wrześniu 2021 roku.
- Arytmetyka badań. Raport deklaruje przeanalizowanie ponad 180 godzin nagrań, podczas gdy z jego własnego opisu badań wynika około 42 godzin materiału: 24 wywiady po średnio 75 minut i cztery sesje grupowe po trzy godziny.
- Dane gospodarcze. Raport podaje, powołując się na Bank Światowy, że PKB Polski na mieszkańca wzrosło z około 12,5 tys. dolarów w 2010 roku do około 17–18 tys. dolarów w 2024 roku. Według wyliczeń TVN24 rzeczywista wartość za 2024 rok to około 25,1 tys. dolarów.
- Przyroda. W rozdziale o bogactwie przyrodniczym pojawia się liczba 15 000 jezior na Pojezierzu Mazurskim — wielokrotnie wyższa niż szacunki przywoływane przez TVN24 (około 2700 jezior mazurskich przy mniej więcej siedmiu tysiącach w całej Polsce).
Nobliści i angielski — dwie tezy warte osobnego rozbioru
Raport podaje, że Nagrodę Nobla zdobyło „5 Polaków”, i wymienia przy tym tylko trzy nazwiska: Marię Skłodowską-Curie, Wisławę Szymborską i Olgę Tokarczuk. Liczba pięć rzeczywiście do czegoś pasuje — Polska ma pięcioro laureatów Nagrody Nobla w dziedzinie literatury: Henryka Sienkiewicza (1905), Władysława Reymonta (1924), Czesława Miłosza (1980), Wisławę Szymborską (1996) i Olgę Tokarczuk (2018). Tyle że tylko dwa z trzech nazwisk wymienionych w raporcie należą do tej piątki: Skłodowska-Curie otrzymała Nobla w naukach ścisłych, a nie w literaturze. Dokument zestawił więc liczbę z jednej kategorii z nazwiskami z różnych.
Rozbieżność w publicznych zestawieniach polskich noblistów ma zresztą źródło systemowe: różne listy stosują różne kryteria — dziedzinę, obywatelstwo, miejsce urodzenia. Dochodzi do tego formalny status jednej z nagród. Nagroda Nobla w dziedzinie ekonomii to w istocie Nagroda Banku Szwecji imienia Alfreda Nobla, ustanowiona w 1968 roku i nienależąca do pięciu kategorii wskazanych w testamencie fundatora.
Druga teza dotyczy języków. Raport twierdzi na stronie 16, że 95 proc. młodych Polaków mówi płynnie po angielsku, „nierzadko dodatkowo w niemieckim, francuskim czy mandaryńskim” — bez podania jakiegokolwiek źródła. Warto przy tym wiedzieć, że najczęściej przywoływany w mediach ranking znajomości angielskiego, EF English Proficiency Index, z definicji nie jest badaniem reprezentatywnym: opiera się na wynikach darmowego testu online, wypełnianego dobrowolnie przez samoselekcjonującą się grupę osób zainteresowanych nauką języka. Nie znaleźliśmy danych, które potwierdzałyby tezę o 95 proc. płynności ani o powszechnej biegłości w mandaryńskim wśród polskiej młodzieży.
Precedens, którego warto się trzymać
Sprawa ma czytelny odpowiednik za granicą. W październiku 2025 roku firma Deloitte Australia zwróciła część wynagrodzenia z kontraktu dla australijskiego Department of Employment and Workplace Relations (Departamentu Zatrudnienia i Stosunków Pracy) po wykryciu w raporcie sfabrykowanych cytatów i odniesień do nieistniejących prac akademickich. Firma przyznała, że przy tworzeniu dokumentu użyto modelu generatywnej sztucznej inteligencji. Rozstrzygnięciem nie było tam ustalenie, „ile procent napisała AI”, lecz weryfikacja konkretnych błędów i finansowa korekta rozliczenia.
Na tle tych zarzutów główna rekomendacja polskiego raportu brzmi zresztą dość ostrożnie: polska marka wymaga „systematycznego, ponadpartyjnego, długoterminowego zaangażowania (minimum 10–20 lat) na poziomie rządowym, biznesowym i społecznym”.
Co pozostaje otwarte
Trzy rzeczy rozstrzygnie dopiero dokumentacja, o którą wystąpiła prokuratura. Po pierwsze, czy raport „Polaków Portret Własny” był formalnie produktem umowy z 5 czerwca 2025 roku, czy — jak twierdzi ministerstwo — powstał poza nią, mimo umieszczonej w nim adnotacji o dofinansowaniu. Po drugie, jak rozkłada się rozliczona kwota 179 738,19 zł na cztery elementy zadania: strategię, badania, konferencję i warsztaty. Po trzecie, skąd w dokumencie wzięła się deklaracja ponad 180 godzin nagrań, skoro opis badań daje około 42 godzin — to pytanie o materiał źródłowy, a nie o narzędzie redakcyjne. Nie ustaliliśmy też, kto i na jakim etapie zdecydował o publikacji dokumentu opisywanego dziś jako roboczy.
Podsumowanie
Ministerstwo Sportu i Turystyki zawarło 5 czerwca 2025 roku umowę na zadanie publiczne „Marka Polska – podstrategia turystyczna” o wartości 200 tys. zł i przyjęło rozliczenie na 179 738,19 zł. Wykonawcą było Stowarzyszenie Konferencje i Kongresy w Polsce, wybrane w konkursie. Umowa obejmowała strategię marki, badania, konferencję i warsztaty.
Sporny raport „Polaków Portret Własny” sam wskazuje na drugiej stronie, że powstał w ramach tego zadania. Ministerstwo temu zaprzecza: twierdzi, że dokument nie był przedmiotem zamówienia, nie stanowił części umowy, nie został przedłożony w sprawozdaniu i że nikt nie prosił resortu o zgodę na użycie jego logotypu. Tej sprzeczności nie da się dziś rozstrzygnąć bez wglądu w umowę i sprawozdanie — wystąpiła o nie Prokuratura Regionalna w Warszawie.
Autorka raportu, dr hab. Barbara Mróz-Gorgoń, potwierdza użycie sztucznej inteligencji, ale ogranicza je do transkrypcji, podsumowań i redakcji tekstu. Sam dokument zawiera jednak błędy, których zakresu nie tłumaczy praca redakcyjna: Katowice umieszczone w północnej części kraju, powołanie się na raport Banku Światowego wycofany w 2021 roku, ponad 180 godzin nagrań wobec około 42 godzin wynikających z opisu badań oraz nieudokumentowana teza o 95 proc. młodych Polaków mówiących płynnie po angielsku. Krążący w sieci wynik detektora AI mówiący o 91 proc. maszynowego tekstu nie jest dowodem — takie narzędzia bywają zawodne, co przyznał sam ich twórca, wycofując własny klasyfikator.