Co napisaliśmy poprzednio
19 sierpnia 2026 r. opisaliśmy zapowiedź premiera Donalda Tuska oraz ministra finansów i gospodarki Andrzeja Domańskiego: skala PIT ma się zmienić z dwustopniowej na trzystopniową — 12 proc. do 130 tys. zł, 24 proc. w przedziale 130–150 tys. zł i 32 proc. dopiero powyżej 150 tys. zł. W tekście Trzy stawki PIT zamiast dwóch od 2027 roku policzyliśmy, że maksymalna korzyść to 3 600 zł rocznie, a rządowa liczba 3,5 mln beneficjentów jest prognozą na 2027 r., nie odczytem z ostatniego rozliczenia. Stroną kosztową pakietu miały być wyższy CIT dla największych firm i powrót limitu ryczałtu z 2 mln do 250 tys. euro. Zostawiliśmy wtedy otwarte trzy pytania: ile pakiet realnie kosztuje, ilu przedsiębiorców straci prawo do ryczałtu i czy zapowiedź w ogóle stanie się prawem. W ciągu tygodnia rząd odpowiedział na dwa z nich.
Co się zmieniło
- Wcześniej: premier mówił wyłącznie o powrocie limitu przychodów uprawniającego do ryczałtu do 250 tys. euro rocznie. Teraz: projekt przewiduje nie jedną, ale dwie zmiany. Obok obniżenia limitu z 2 mln do 250 tys. euro ze skutkiem od 1 stycznia 2027 r. pojawia się nowa stawka 17 proc., która ma objąć przychody przekraczające 300 tys. euro, osiągnięte w trakcie 2027 r. i lat kolejnych. Tego elementu w sierpniowej zapowiedzi nie było.

Źródło: bankier.pl
-
Wcześniej: przedsiębiorcy nie wiedzieli, od kiedy liczy się nowy limit. Teraz: projekt zawiera przepisy przejściowe. Prawo do ryczałtu w 2027 r. ma być ustalane na podstawie przychodów osiągniętych w 2026 r. — czyli obecnego roku, który dla wielu firm jest już w połowie zamknięty. Samo przekroczenie limitu w trakcie roku nie wyrzuca z ryczałtu natychmiast: podatnik dokańcza rok na dotychczasowych zasadach, ale w kolejnym roku ryczałtu wybrać już nie może.
-
Wcześniej: pakiet istniał jako slajdy z konferencji prasowej. Teraz: w wykazie prac legislacyjnych Rady Ministrów pojawiły się założenia projektu oznaczonego numerem UD458, a redakcje cytują już nie zapowiedzi, lecz uzasadnienie do projektu ustawy. W dokumencie są też szczegóły, które w zapowiedzi nie padły — na przykład podniesienie do 130 tys. zł bazy podatkowej dla zakładów pracy chronionej i zakładów aktywności zawodowej, przekazujących zaliczki na podatek na szczególnych zasadach.
-
Wcześniej: nie było wiadomo, ilu przedsiębiorców obejmie cięcie limitu. Teraz: liczby są. W 2024 r. przychody powyżej 250 tys. euro uzyskało na ryczałcie ok. 43 tys. podatników, a łączne przychody tej grupy wyniosły 102 mld zł. Obowiązujący dziś limit 2 mln euro przekroczyło w tym samym roku zaledwie ok. 400 podatników, z łącznym przychodem 5,6 mld zł. Innymi słowy: dzisiejszy limit odsiewa czterystu przedsiębiorców, nowy odsieje ponad sto razy więcej. Uwaga na źródło tych liczb — media podają je za informacją o projektowanej nowelizacji, a nie za osobnym opracowaniem resortu, i część serwisów zaokrągla je do „ponad 40 tys. podatników”. Niezależnie od projektu Ministerstwo Finansów publikuje coroczną statystykę tej formy opodatkowania.
-
Wcześniej: podwyżka daniny solidarnościowej krążyła w mediach, ale nie potwierdziliśmy jej jako elementu ogłoszonego pakietu. Teraz: jest w uzasadnieniu projektu. „Proponuje się jej podwyższenie o 1 punkt procentowy, tj. z 4 proc. do 5 proc. podstawy obliczenia tej daniny” — czytamy w dokumencie. Danina, uregulowana w art. 30h ustawy o PIT, obciąża dochody powyżej 1 mln zł rocznie i dotyczy 39 tys. osób o najwyższych dochodach — tak wynika z danych Ministerstwa Finansów z deklaracji złożonych w 2024 r.
-
Wcześniej: nie było ani oceny skutków regulacji, ani jakiegokolwiek rozpisania bilansu pakietu. Teraz: liczby są, ale mają inny znak, niż sugeruje część przekazu. Kwota 10 mld zł to nie dodatkowy wpływ do budżetu, tylko koszt obniżki PIT. Minister Domański powiedział wprost, że wyższy CIT oraz przejście części ryczałtowców na skalę podatkową „zrównoważy te 10 mld zł kosztów związanych z niższym podatkiem PIT”. Analitycy Erste Bank Polska niezależnie oszacowali koszt samego podniesienia progu ze 120 do 130 tys. zł na ok. 10 mld zł. Resort deklaruje, że cały pakiet ma być neutralny dla budżetu, a Rzeczpospolita, powołując się na wyliczenia z projektu ustawy, pisze, że saldo zmian będzie dodatnie i wyniesie 2,6 mld zł w 2027 r. Osobno zapowiedziano, że Narodowy Fundusz Zdrowia dostanie ok. 2 mld zł więcej.
Co nowego
Kto per saldo dopłaca. To pytanie ma teraz konkretną odpowiedź i nie kończy się na samej stawce podatku. Przedsiębiorca, który straci prawo do ryczałtu, musi przejść na skalę podatkową albo na podatek liniowy — a to oznacza nie tylko wyższy podatek, lecz także wyższą składkę zdrowotną. Ten drugi kanał obciążenia w większości relacji o pakiecie w ogóle się nie pojawia, choć decyduje o tym, ile faktycznie zostanie przedsiębiorcy w kieszeni.
Reakcja strony biznesowej. Krytycy pakietu nie skupiają się wyłącznie na wysokości stawek, ale też na trybie. Zarzuty dotyczą braku przewidywalności, braku konsultacji ze stroną społeczną i ryzyka zahamowania inwestycji. „Przedsiębiorcy potrzebują przewidywalności równie mocno jak rozsądnych stawek. Bez stabilnego prawa nie da się planować inwestycji, budżetów ani zatrudnienia” — cytuje ich Rzeczpospolita. Argument o przewidywalności ma tu wymierne uzasadnienie: limit ryczałtu na 2027 r. ma zależeć od przychodów roku, który już trwa.
Kalendarz, którego wcześniej nie opisywaliśmy. Pakiet podatkowy jest częścią prac nad budżetem i idzie ich rytmem. Ramy przyszłorocznego budżetu Rada Ministrów przyjęła na początku czerwca 2026 r. Rzecznik rządu Adam Szłapka zapowiedział dodatkowe, robocze posiedzenie rządu w sprawie budżetu na piątek — odbyło się ono 21 sierpnia, a formalne rozstrzygnięcie zaplanowano na 28 sierpnia. Ustawowy termin przedłożenia Sejmowi projektu ustawy budżetowej na 2027 r. przypada 30 września 2026 r.

Źródło: bankier.pl
Założenia, na których stoi cała konstrukcja. Rządowe prognozy na 2027 r. zakładają wzrost PKB o 3,1 proc. i inflację CPI na poziomie 2,5 proc. Płaca minimalna od 1 stycznia 2027 r. ma wynieść 4950 zł brutto, a minimalna stawka godzinowa 32,30 zł; wobec 4806 zł obowiązujących w 2026 r. to wzrost o 3 proc., a rozporządzenie w tej sprawie zostało już opublikowane. Emerytury i renty mają wzrosnąć od marca 2027 r. o co najmniej 3,48 proc. — to inflacja powiększona o 20 proc. realnego wzrostu wynagrodzeń, czyli ustawowe minimum; ostateczny wskaźnik poznamy dopiero w lutym 2027 r., po danych GUS. Wynagrodzenia w państwowej sferze budżetowej mają rosnąć o 3 proc., przy prognozowanym wzroście płac w całej gospodarce o 5,6 proc. — urzędnicy, nauczyciele i żołnierze mają więc realnie stracić dystans do rynku. Premier zapowiedział też, że na ochronę zdrowia trafi o 17 mld zł więcej.
Co wciąż aktualne
- Limit ryczałtu wciąż wynosi 2 mln euro i tak zostanie do końca 2026 r. — poziom 250 tys. euro obowiązywał przed 2021 r. Skala cięcia to ośmiokrotność: nowy limit odpowiada ok. 1,08 mln zł, obecny — ok. 8,5 mln zł.
- Próg 120 tys. zł w PIT obowiązuje od 2022 r. i nigdy nie był waloryzowany — to zapis wprost z uzasadnienia projektu nowelizacji złożonego w Sejmie. Nowa skala z progiem 130 tys. zł i stawką 24 proc. w przedziale 130–150 tys. zł znalazła się w opublikowanym projekcie, a nie tylko w zapowiedzi.
- Liczba 3,5 mln beneficjentów i maksymalna korzyść 3 600 zł rocznie nie zmieniły się od konferencji z 19 sierpnia. Pełną korzyść — ok. 300 zł miesięcznie — osiąga podatnik z podstawą opodatkowania od 150 tys. zł w górę, czyli zarabiający ponad 14,8 tys. zł brutto miesięcznie.
- Podwyżka CIT z 19 do 22 proc. dla podmiotów o rocznych przychodach powyżej 50 mln euro, czyli ok. 200 mln zł, oraz dla podatkowych grup kapitałowych pozostaje elementem pakietu w kształcie ogłoszonym przez premiera. To ona ma pokryć największą część ubytku dochodów z PIT.
Podsumowanie
Tydzień po zapowiedziach pakiet podatkowy na 2027 r. przestał być deklaracją i stał się dokumentem — z uzasadnieniem i wyliczeniami. Odpowiedź na pytanie, czy to obniżka podatków, czy przesunięcie obciążeń, wynika już z samych liczb rządu: obniżka PIT kosztuje ok. 10 mld zł, a pokryć ma ją wyższy CIT, wyższa danina solidarnościowa i przede wszystkim ryczałt. Limit uprawniający do ryczałtu spada ośmiokrotnie, z 2 mln do 250 tys. euro, a do tego dochodzi stawka 17 proc. od przychodów powyżej 300 tys. euro, której w sierpniowej zapowiedzi nie było. Dotknie to ok. 43 tys. przedsiębiorców — wobec ok. 400, których dotyczy dzisiejszy limit — a ci, którzy stracą ryczałt, zapłacą nie tylko wyższy podatek, ale i wyższą składkę zdrowotną. Per saldo, według wyliczeń dołączonych do projektu, finanse publiczne mają na całości zyskać 2,6 mld zł już w 2027 r. Nic z tego nie jest jeszcze prawem: projekt jest dopiero na etapie prac rządowych, budżet ma trafić do Sejmu do 30 września, a zmiany w PIT, CIT i ryczałcie wymagają jeszcze przejścia pełnej ścieżki legislacyjnej, żeby zadziałać od 1 stycznia 2027 r.