Kluczowe ustalenia
- W piątek 15 maja 2026 r. Sejm miał wybrać nowego prezesa Instytutu Pamięci Narodowej. Na początku posiedzenia marszałek Włodzimierz Czarzasty (Nowa Lewica) ogłosił skreślenie punktu z porządku obrad — chodziło o punkt 40, druki 2455 i 2476.
- Oficjalnie marszałek uzasadnił decyzję zasięgnięciem opinii Konwentu Seniorów. Nie podał wprost, że powodem był brak większości.
- Według nieoficjalnych ustaleń mediów głosowanie wycofano, bo kandydatura dr. Mateusza Szpytmy nie miała wystarczającego poparcia. Wniosek o przełożenie głosowania złożył klub PSL.
- Kolegium IPN 14 kwietnia 2026 r. zarekomendowało Sejmowi dr. Mateusza Szpytmę, dotychczasowego wiceprezesa Instytutu. W konkursie przesłuchano 10 kandydatów.
- Koalicja Obywatelska i Lewica zapowiadały głosowanie przeciw, zarzucając kandydatowi upolitycznienie IPN. Kandydaturę popierały PiS, Konfederacja oraz koalicyjne PSL; Polska 2050 nie zajęła jednoznacznego stanowiska.
- Apel przeciw kandydaturze Szpytmy podpisało ponad 170 historyków i badaczy.
- IPN pozostawał bez prezesa od sierpnia 2025 r., gdy dotychczasowy szef Instytutu Karol Nawrocki został wybrany na prezydenta RP.
Kontekst i tło
Instytut Pamięci Narodowej stracił prezesa, gdy Karol Nawrocki — który kierował Instytutem od 2021 r. — wygrał wybory prezydenckie 2025 r., pokonując w drugiej turze Rafała Trzaskowskiego. Zgodnie z przepisami nie mógł łączyć urzędu głowy państwa z funkcją prezesa IPN, więc stanowisko opustoszało. Od tego czasu Instytut funkcjonuje bez prezesa już od miesięcy.
Procedurę wyboru reguluje ustawa o Instytucie Pamięci Narodowej z 1998 r. Zgodnie z art. 10 ustawy prezesa IPN powołuje i odwołuje Sejm Rzeczypospolitej Polskiej za zgodą Senatu, na wniosek Kolegium IPN, które zgłasza kandydata spoza swojego grona. Kadencja prezesa trwa pięć lat, licząc od dnia złożenia ślubowania, a ta sama osoba nie może pełnić urzędu dłużej niż przez dwie kolejne kadencje.
To była już druga próba obsadzenia stanowiska. Pierwszy konkurs, rozstrzygany w listopadzie 2025 r., zakończył się sejmowym odrzuceniem kandydatury dr. hab. Karola Polejowskiego — także wiceprezesa IPN. Po tym niepowodzeniu procedurę uruchomiono od nowa.
Szczegółowa analiza
Przebieg piątkowego posiedzenia. W piątek po godz. 9.00 Sejm wznowił obrady, w planie był blok około 140 głosowań, a przed godz. 11.00 izba miała powołać prezesa IPN. Zamiast tego marszałek Czarzasty oświadczył: „Po zasięgnięciu opinii Konwentu Seniorów podjąłem decyzję o skreśleniu z porządku dziennego bieżącego posiedzenia punktu 40 — powołanie prezesa Instytutu Pamięci Narodowej”. Konwent Seniorów to organ Sejmu pełniący funkcję doradczą wobec marszałka — opiniuje m.in. projekty porządku dziennego posiedzeń. Decyzja o zmianie agendy formalnie należy do marszałka.
Co stało za decyzją. Oficjalny komunikat ograniczył się do kwestii proceduralnej. Jednak relacje medialne jednoznacznie wiązały zdjęcie punktu z arytmetyką sejmową: dla kandydatury Szpytmy zabrakło pewnej większości. Portal Do Rzeczy podał wprost, że „według nieoficjalnych ustaleń, głosowanie wycofano ze względu na niewystarczające poparcie dla kandydatury Szpytmy”. Co istotne, to popierający kandydata klub PSL złożył wniosek o przełożenie głosowania — ludowcy liczyli, że w dodatkowym czasie przekonają koalicjantów, podczas gdy KO liczyło, że to PSL wycofa się z poparcia.
Kandydat Kolegium IPN. 14 kwietnia 2026 r. Kolegium IPN przesłuchało dziesięciu kandydatów na prezesa Instytutu — wśród nich dr. hab. Przemysława Benkena, dr. Leszka Bullera i dr. Mateusza Szpytmę. Po obradach Kolegium uznało Szpytmę za najlepszego kandydata. Jak wynika z komunikatu Instytutu, przewodniczący Kolegium prof. Wojciech Polak przekazał rekomendację przedstawicielowi Kancelarii Sejmu.

Źródło: ipn.gov.pl
Dr Mateusz Szpytma jest postacią głęboko zakorzenioną w strukturach Instytutu. Z IPN związany jest od 2000 r., a stanowisko wiceprezesa objął przed dekadą — gdy na czele Instytutu stanął Jarosław Szarek. Właśnie ta ciągłość instytucjonalna stała się dla części sceny politycznej głównym argumentem przeciwko jego kandydaturze.
Linia podziału w koalicji. Spór ujawnił pęknięcie w obozie rządzącym. Koalicja Obywatelska zapowiedziała głosowanie przeciw — poseł KO argumentował, że „pan Szpytma jest kontynuatorem polityki Karola Nawrockiego, upolityczniania IPN”. Podobne stanowisko zajęła Lewica. Po drugiej stronie znalazły się PiS, Konfederacja oraz — co rozsadzało koalicyjną jedność — Polskie Stronnictwo Ludowe. PSL otwarcie deklarowało poparcie; część posłów Polski 2050 również skłaniała się ku kandydaturze, choć formacja nie zapowiedziała dyscypliny klubowej. Powstał układ, w którym kandydat rekomendowany przez Kolegium IPN mógł zostać wybrany głosami opozycji i części koalicji — wbrew stanowisku największej partii rządzącej i Lewicy.
Sprzeciw środowiska naukowego. Kandydaturę oprotestowała część historyków. Pod apelem do parlamentarzystów, by nie popierali Szpytmy, podpisało się ponad 170 osób — historyków i badaczy. Sygnatariusze zarzucili Instytutowi „postępującą dysfunkcję” oraz „skrajne upartyjnienie”, a samego Szpytmę określili jako jedną z twarzy upolitycznienia IPN. Wśród podpisanych znaleźli się m.in. prof. Antoni Dudek, dr Agata Fijuth-Dudek oraz dr Andrzej Czyżewski. Apel nie miał mocy wiążącej, ale stał się elementem argumentacji klubów deklarujących sprzeciw.
Podsumowanie
Sejm 15 maja 2026 r. nie wybrał nowego prezesa IPN, bo marszałek Włodzimierz Czarzasty w ostatniej chwili zdjął ten punkt z porządku obrad. Oficjalnie zadecydowała opinia Konwentu Seniorów, ale nieoficjalnie zabrakło większości dla kandydata Kolegium IPN — dr. Mateusza Szpytmy. Sprawa pokazała wyraźny podział w koalicji rządzącej: Koalicja Obywatelska i Lewica były przeciw kandydaturze, zarzucając jej upolitycznienie Instytutu, podczas gdy koalicyjne PSL popierało Szpytmę razem z opozycyjnymi PiS i Konfederacją. To już druga nieudana próba obsadzenia stanowiska — IPN pozostaje bez prezesa od sierpnia 2025 r., gdy poprzedni szef Karol Nawrocki został prezydentem RP. Wycofanie głosowania pozwoliło uniknąć publicznej demonstracji rozłamu na sali plenarnej, ale nie rozwiązało sporu — termin kolejnego głosowania pozostaje otwarty.