Co napisaliśmy poprzednio
28 maja 2026, gdy Sejm dopiero rozpatrywał rządowy projekt, opisaliśmy w artykule „Ustawa o statusie osoby najbliższej: co naprawdę daje umowa u notariusza, a czego nie”, co ten sam dokument naprawdę oznacza. Chodzi o dwie ustawy (druki sejmowe 2110 i 2111) tworzące dobrowolną umowę o wspólnym pożyciu zawieraną u notariusza, którą mogą podpisać dwie pełnoletnie osoby bez względu na płeć — w tym pary jednopłciowe. Ustaliliśmy wtedy, że umowa daje m.in. dostęp do dokumentacji medycznej, prawo do wspólnego mieszkania i status pełnomocnika, ale nie przyznaje dziedziczenia ustawowego (potrzebny testament) i nie przewiduje wspólnej adopcji — a Pałac Prezydencki już wtedy zapowiadał sprzeciw wobec „quasi-małżeństw”.
Co się zmieniło
- Wcześniej: Sejm dopiero procedował projekt — odbyło się drugie czytanie, a ostateczny wynik był nieznany.
- Teraz: 29 maja 2026 Sejm uchwalił ustawę wynikiem 230 głosów za, 198 przeciw i 1 wstrzymującym się (portalsamorzadowy.pl, polsatnews.pl). Przyjęto obie ustawy — zasadniczą (druk 2110) i wprowadzającą (druk 2111). Dokument trafił następnie do Senatu, który może zgłosić poprawki lub odrzucić ustawę — a dopiero po jego pracach trafi ona na biurko prezydenta.

Źródło: portalsamorzadowy.pl
Co nowego
Najważniejsze nie jest samo uchwalenie, lecz arytmetyka, która przesądza o losie ustawy.
- Wynik 230 do 198. Za ustawą głosowało 230 posłów, przeciw 198, jeden się wstrzymał — w sumie 429 z 460. Onet odnotował przy tym „drobne pęknięcie w koalicji”: obóz rządzący nie głosował w pełni jednomyślnie.
- Próg odrzucenia weta: 276. Zgodnie z art. 122 ust. 5 Konstytucji RP do odrzucenia weta prezydenta Sejm potrzebuje większości 3/5 w obecności co najmniej połowy posłów — przy pełnym składzie to 276 z 460 głosów.
- 230 to za mało. Skoro za ustawą padło tylko 230 głosów — o 46 mniej niż próg 276 — koalicja nie ma jak odrzucić ewentualnego weta. W praktyce oznacza to, że po wecie ustawa jest martwa w tej kadencji.
- Dla kontrastu — „ustawa łańcuchowa”. Gdy Sejm uchwalał wcześniej ustawę „łańcuchową”, za głosowało 280 posłów — w tym część PiS z Jarosławem Kaczyńskim — i to przekraczało próg 276. Przy osobie najbliższej takiego ponadpartyjnego poparcia nie ma.
- Prezydent ma 21 dni. Od przekazania ustawy (po pracach Senatu) prezydent ma konstytucyjnie 21 dni na podpis, weto albo skierowanie ustawy do Trybunału Konstytucyjnego.

Źródło: bankier.pl
Wokół samej treści spór się nie zmienił. Pełnomocniczka rządu Katarzyna Kotula broni ustawy jako „minimum cywilizacyjnego” i podkreśla, że nie zrównuje ona umowy z instytucją małżeństwa. Po stronie prezydenta szef jego gabinetu Paweł Szefernaker mówił (27 maja), że „nie ma i nie będzie zgody” prezydenta na legalizację związków partnerskich i wprowadzanie quasi-małżeństw. Jednocześnie zadeklarował, że prezydent gotów jest życzliwie spojrzeć na węższy „status osoby bliskiej” ułatwiający codzienne sprawy — odróżniając go od ustawy, którą Pałac traktuje jak substytut małżeństwa.
Co wciąż aktualne
Aktualny przegląd źródeł potwierdził, że treść ustawy nie zrównuje umowy z małżeństwem — kluczowe ustalenia z naszego artykułu z 28 maja pozostają w mocy:
- Umowa nie daje dziedziczenia ustawowego — by partner dziedziczył, nadal potrzebny jest testament.
- Ustawa nie przewiduje wspólnej adopcji ani przysposobienia dziecka partnera.
- Wspólność majątkowa nie powstaje automatycznie (jak w małżeństwie) — wymaga wyraźnego oświadczenia w akcie notarialnym; dopiero to otwiera drogę do wspólnego rozliczenia PIT, i to po pełnym roku podatkowym.
- Umowa nadal daje dostęp do dokumentacji medycznej i prawo odwiedzin, prawo do wspólnego mieszkania, status pełnomocnika w sprawach codziennych oraz fakultatywny (nieautomatyczny) obowiązek alimentacyjny.
Pełnego urzędowego tekstu uchwalonej ustawy nie opublikowano jeszcze w dostępnych źródłach, ale wszystkie potwierdzone elementy — katalog praw i wyłączeń — pokrywają się z tym, co opisaliśmy przed uchwaleniem.
Podsumowanie
Wracając do pytania, które dzieli komentatorów: nie, uchwalona ustawa nie jest „legalizacją małżeństw jednopłciowych”. Jej treść — potwierdzona w źródłach rządowych — wprost wyklucza dziedziczenie ustawowe i wspólną adopcję, a wspólność majątkowa działa wyłącznie na wyraźne życzenie stron. To dobrowolna umowa cywilna, a nie nowy rodzaj małżeństwa. Ale realny los ustawy rozstrzyga matematyka, nie definicje: 230 głosów „za” to o 46 za mało, by odrzucić weto, którego sprzeciw konsekwentnie sygnalizuje Pałac Prezydencki. Jeśli prezydent Karol Nawrocki zawetuje ustawę w obecnej formie, w tym Sejmie nie ma większości, by to weto obalić — a wtedy po 22 latach debaty o regulacji związków poza małżeństwem rozstrzygnięcie znów odłoży się w czasie, zależne od jednego podpisu.