Co powiedział prezydent i co odpowiedział Sejm
6 sierpnia 2026, w pierwszą rocznicę zaprzysiężenia, Karol Nawrocki powiedział przed Pałacem Prezydenckim: „Złożyłem ich w ciągu roku 22 (…), z których 21 jest w zamrażarce, jest zblokowanych w polskim Sejmie”. Cytat potwierdzają cztery redakcje, które relacjonowały wystąpienie.

Źródło: bankier.pl
Liczba 22 się zgadza. Ale nie oznacza 22 projektów leżących w Sejmie. Prezydencki licznik obejmuje inicjatywy na bardzo różnych etapach — łącznie z takimi, które są dopiero w konsultacjach społecznych, i z takimi, które nie dostały numeru druku, a więc formalnie nie weszły jeszcze w sejmowy obieg legislacyjny.
Odpowiedź przyszła dzień później. 7 sierpnia 2026 Kancelaria Sejmu opublikowała materiał „Fakty o prezydenckich projektach ustaw” z rozbiciem wszystkich 22 inicjatyw na kategorie, które sumują się do pełnych 22 pozycji.
Dwa z tych projektów przeszły całą ścieżkę i są obowiązującym prawem: przedłużenie zakazu sprzedaży państwowej ziemi rolnej do 30 kwietnia 2036 oraz zakaz trzymania psów i kotów na uwięzi, ogłoszony w Dzienniku Ustaw 27 lipca 2026. Sztandarowy projekt „Tani prąd −33%”, podpisany przez prezydenta 7 listopada 2025, do 8 sierpnia 2026 nie doczekał się pierwszego czytania — 17 lipca 2026 Sejm odrzucił wniosek o skierowanie go do pierwszego czytania. Jednemu projektowi marszałek jawnie odmówił nadania biegu: 19 marca 2026 Włodzimierz Czarzasty nie nadał numeru druku projektowi tzw. polskiego SAFE 0 proc., mówiąc: „Mam bardzo poważne wątpliwości co do jego zgodności z konstytucją”.
Regulamin Sejmu nie wyznacza marszałkowi żadnego terminu na nadanie biegu projektowi. Potwierdzają to zarówno Demagog, jak i Konkret24 — projekt teoretycznie może czekać do końca kadencji. Sam marszałek zarzut odrzuca w całości: „Żaden prezydencki projekt ustawy nie jest w zamrażarce. Nie blokuję żadnych ustaw, postępuję zgodnie z prawem” — oświadczył Czarzasty.
Kontekst i tło
Karol Nawrocki objął urząd 6 sierpnia 2025, po wygraniu drugiej tury wyborów 1 czerwca 2025 z wynikiem 50,89 proc. głosów. Od początku działa w układzie, w którym większość sejmową ma koalicja rządowa, a fotel marszałka Sejmu zajmuje — od listopada 2025, na mocy umowy koalicyjnej — Włodzimierz Czarzasty z Lewicy. Prezydencka inicjatywa ustawodawcza wynika wprost z art. 118 Konstytucji RP, ale konstytucja nie mówi ani słowa o tym, jak szybko Sejm ma się takim projektem zająć.
Spór o tempo prac nie zaczął się w sierpniu 2026. Pierwszy publiczny apel padł już 28 listopada 2025, gdy Kancelaria Prezydenta opublikowała listę 13 inicjatyw wraz z datami przekazania ich do Sejmu i wezwała do „rzetelnej, merytorycznej debaty”. W lutym 2026 w Hajnówce prezydent mówił już o 15 zamrożonych projektach. Sierpniowe 22 to więc kolejny odczyt tego samego licznika, prowadzonego przez Kancelarię Prezydenta.
Samo pojęcie „zamrażarki sejmowej” nie występuje ani w Konstytucji, ani w Regulaminie Sejmu. To potoczne, publicystyczne określenie na opóźnianie prac przez niekierowanie projektu pod obrady — i, jak zauważa Demagog, sami politycy nie zgadzają się co do jego definicji.

Źródło: demagog.org.pl
Regulamin Sejmu, przyjęty uchwałą z 30 lipca 1992 roku i wielokrotnie nowelizowany (ostatnio dużą reformą z 26 lipca 2024), reguluje uprawnienia marszałka, ale nie jego kalendarz.
Warto też pamiętać, że część prezydenckich inicjatyw powstała jako odpowiedź na wcześniejsze weta samego prezydenta. Tak było z tzw. ustawą łańcuchową: Nawrocki najpierw zawetował wersję uchwaloną przez Sejm, uznając przepisy o minimalnych rozmiarach kojców za nierealne, a następnie skierował do Sejmu własny projekt. O tym, co ostatecznie zmienia podpisany zakaz, pisaliśmy w analizie ustawy łańcuchowej.
Szczegółowa analiza
Co pokazała Kancelaria Sejmu. W materiale „Fakty o prezydenckich projektach ustaw” Kancelaria rozbiła wszystkie 22 inicjatywy na kategorie — i te kategorie sumują się arytmetycznie do 22, więc żaden projekt nie „ginie” w zestawieniu. Wśród pojedynczych pozycji są: jeden projekt skierowany na posiedzenie Sejmu i jeden czekający na nadanie numeru druku; jeden odrzucony w pierwszym czytaniu i jeden uznany za bezprzedmiotowy; jeden z brakami formalnymi, jeden — dotyczący reformy sądownictwa — z negatywną opinią Komisji Weneckiej oraz jeden, który zdaniem Kancelarii budzi „bardzo poważne wątpliwości konstytucyjne”. To zestawienie jest sednem sporu: „w zamrażarce” i „odrzucony w pierwszym czytaniu” to dwie zupełnie różne sytuacje, a prezydencki licznik traktuje je tak samo. Kancelaria Sejmu podkreślała też wcześniej, że konsultacje projektów prezydenckich są fakultatywne, a mimo to przeszły je wszystkie inicjatywy Nawrockiego.
Dwa projekty, które stały się prawem. Pierwszy to nowelizacja przedłużająca o dekadę zakaz sprzedaży państwowej ziemi rolnej — Zasób Własności Rolnej Skarbu Państwa pozostanie objęty zakazem do 30 kwietnia 2036 roku. Przy okazji areał, który można sprzedać rolnikowi bez zgody ministra rolnictwa, podniesiono z 2 do 5 hektarów. Sam prezydent komentował to słowami: „Dzięki mojej inicjatywie ustawodawczej przy poparciu praktycznie całego parlamentu przyjęto rozwiązanie, które na 10 lat zakazuje wyprzedaży polskiej ziemi w obce ręce”. Drugi to ustawa łańcuchowa — nowelizacja ustawy o ochronie zwierząt ogłoszona w Dzienniku Ustaw 27 lipca 2026, która wejdzie w życie 28 lipca 2027. Wprowadza generalny zakaz stałego trzymania psów na uwięzi i obowiązek zapewnienia zwierzęciu codziennego ruchu oraz właściwego schronienia, przy czym minimalne warunki utrzymywania psów w kojcach — w tym wymaganą powierzchnię — określi dopiero rozporządzenie ministra rolnictwa.
„Tani prąd −33%” — najdłużej czekający projekt sztandarowy. Prezydent podpisał go 7 listopada 2025. Projekt zakłada wyłączenie z rachunków opłaty OZE, mocowej, kogeneracyjnej i przejściowej, a ubytek wpływów ma pokrywać budżet ze środków z aukcji uprawnień do emisji CO2 w systemie ETS. Cel deklarowany w uzasadnieniu skierowanym do Sejmu to obniżka cen energii dla odbiorców indywidualnych o około 33 proc., co według szacunków Kancelarii Prezydenta ma dać przeciętnej rodzinie ponad 800 zł oszczędności rocznie.

Źródło: portalsamorzadowy.pl
W tle projekt zderza się z ruchem cen w przeciwną stronę: od 1 stycznia 2026 opłata OZE wzrosła z 3,50 do 7,30 zł/MWh, a Urząd Regulacji Energetyki podał, że stawki uwzględniające dodatkowe opłaty poszły w górę średnio o ok. 7,6 proc.
Licznik dni zaczął działać niemal od razu. Już 24 marca 2026 szef Gabinetu Prezydenta RP Paweł Szefernaker pisał na platformie X: „Od 137 dni prezydencki projekt ustawy »Tani Prąd -33 proc.« czeka na rozpatrzenie w Sejmie”. Marszałek Sejmu tłumaczy zwłokę inaczej — jego zdaniem projekt dotyczący cen prądu dwukrotnie zwrócono prezydentowi do poprawienia, ponieważ „nie wskazał on źródeł finansowania tej ustawy i nie określa, ile ta ustawa będzie kosztowała”. Rzeczpospolita ustaliła, że w sumie cztery projekty Nawrockiego zwrócono o uzupełnienie uzasadnienia, z czego trzy dwukrotnie. Bilans na 8 sierpnia 2026: pierwszego czytania nadal nie było, a 17 lipca posłowie odrzucili wniosek o jego przeprowadzenie. Stąd rocznicowe pytanie prezydenta: „Co marszałkowi polskiego Sejmu przeszkadza tańszy prąd o 33 procent, który rzeczywiście obiecałem i którego dzisiaj nie ma?”.
SAFE 0 proc. — jedyny przypadek jawnej odmowy. Formalnie chodzi o projekt ustawy o Polskim Funduszu Inwestycji Obronnych, który trafił do Sejmu 10 marca 2026. Dziewięć dni później marszałek ogłosił, że nie nada mu numeru druku, powołując się na wątpliwości konstytucyjne. Zastrzeżenia dotyczyły przede wszystkim konstrukcji finansowej: Czarzasty zwrócił uwagę, że podstawowym źródłem finansowania ma być przyszły zysk Narodowego Banku Polskiego, podczas gdy — jak mówił — „Narodowy Bank Polski na dziś posiada 100 mld zł skumulowanej straty”. Krytycznie o projekcie wypowiedział się też szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz, według którego propozycja wykracza poza konstytucyjne uprawnienia prezydenta i narusza podział kompetencji między prezydentem a rządem. Kilka tygodni później identyczny w założeniach projekt ustawy o Polskim Funduszu Inwestycji Obronnych złożyło PSL, deklarując, że „naprawia błędy prezydenckiego projektu”. To właśnie do tego epizodu odnosił się Nawrocki w rocznicowym wystąpieniu: „W 95 proc. polski SAFE 0 proc. został złożony przez Polskie Stronnictwo Ludowe do polskiego Sejmu. Przecinki są w tym samym miejscu, w którym postawiliśmy je my w Kancelarii Prezydenta”.
Sądownictwo i kryptoaktywa. Prezydencki projekt dotyczący sądów nie utknął po cichu — 20 lutego 2026 marszałek poinformował, że „podjął decyzję o szerokich konsultacjach tej ustawy i przekazaniu tej ustawy do opinii Komisji Weneckiej”. Opinia okazała się negatywna: gov.pl podaje, że Komisja jednoznacznie rekomenduje, by nie kontynuować prac nad projektem. Osobny przypadek to rynek kryptoaktywów — tu blokada wyszła od samego prezydenta: Nawrocki zawetował ustawę o nadzorze nad rynkiem kryptoaktywów, a Sejm dwukrotnie nie zdołał tego weta odrzucić (17 kwietnia 2026 za odrzuceniem głosowało 243 posłów przy wymaganej większości trzech piątych).
Co naprawdę mówią przepisy. Kluczowa jest tu jedna luka: Regulamin Sejmu powierza marszałkowi nadawanie biegu inicjatywom ustawodawczym po zasięgnięciu opinii Prezydium Sejmu, ale nie wyznacza mu na to żadnego terminu. Konkret24 formułuje to wprost: „w regulaminie Sejmu nie określono terminu, w jakim marszałek Sejmu powinien skierować projekt ustawy do pierwszego czytania. W teorii może więc trzymać projekty w zamrażarce aż do końca kadencji”. Regulamin daje też marszałkowi twarde narzędzie: zgodnie z art. 34 może on nie nadać dalszego biegu projektowi, który Komisja Ustawodawcza zaopiniowała jako niedopuszczalny. Co ciekawe, w jednym punkcie projekty prezydenckie są uprzywilejowane — wraz z rządowymi są zwolnione z obowiązkowej opinii o zgodności z prawem Unii Europejskiej przed pierwszym czytaniem, co teoretycznie skraca ich drogę.
📄 Prezydencka inicjatywa ustawodawcza — analiza art. 118 Konstytucji RP (PDF, źródło: gsp.ug.edu.pl)
Stanowisko marszałka. Czarzasty konsekwentnie odrzuca samo słowo „zamrażarka” i przedstawia opóźnienia jako pochodną braków w dokumentach. Wolniejsze tempo tłumaczył koniecznością dalszych prac nad projektami, w tym ich uzupełniania, i zapowiadał, że będzie przyglądał się „dwóm licznikom” — ustaw podpisanych i zawetowanych przez prezydenta. Swoją receptę sformułował jeszcze w listopadzie 2025: „Może niech pan, panie prezydencie, konsultuje własne projekty z Sejmem już na wczesnym etapie prac. Takie działania usprawniłyby proces legislacyjny, a przede wszystkim służyłyby obywatelom”.
Co pozostaje otwarte
- Pełna, jawna lista 22 projektów z numerami druków i datami wpływu nie jest publikowana w jednym miejscu. Bez niej każda ze stron może liczyć po swojemu, a weryfikacja pozycja po pozycji wymaga zestawiania komunikatów obu kancelarii.
- Porównanie z poprzednimi kadencjami. Nie udało nam się dotrzeć do wiarygodnego opracowania, które pokazywałoby, ile inicjatyw składali wcześniejsi prezydenci i jak długo czekały one na pierwsze czytanie. Bez takiego punktu odniesienia nie da się odpowiedzieć, czy tempo z ostatniego roku odstaje od normy.
- Dalszy los „Taniego prądu”. Projekt formalnie żyje, ale bez pierwszego czytania. Osobne pytanie — na razie bez publicznej odpowiedzi — brzmi, ile faktycznie kosztowałoby przeniesienie czterech opłat z rachunków na środki z handlu emisjami.
Podsumowanie
Liczba 22 jest prawdziwa — tyle inicjatyw ustawodawczych prezydent Karol Nawrocki złożył w pierwszym roku kadencji. Zdanie „21 z nich leży w zamrażarce” jest już uproszczeniem. Dwa projekty przeszły całą drogę i są obowiązującym prawem: przedłużenie zakazu sprzedaży państwowej ziemi rolnej do 2036 roku i zakaz trzymania psów oraz kotów na uwięzi. Kolejne nie są „mrożone”, tylko znajdują się na etapach przed Sejmem — w konsultacjach albo w oczekiwaniu na numer druku. Jeszcze inne Sejm rozpatrzył i odrzucił, jeden uznał za bezprzedmiotowy, a jeden zablokował sam prezydent własnym wetem.
Po drugiej stronie zarzut też nie jest bezpodstawny. Sztandarowy projekt obniżki cen prądu, podpisany w listopadzie 2025, po dziewięciu miesiącach nie miał pierwszego czytania, a projekt funduszu zbrojeniowego nie dostał numeru druku, bo marszałek uznał go za wątpliwy konstytucyjnie. Przepisy pozwalają na takie działanie: Regulamin Sejmu nie wyznacza marszałkowi żadnego terminu na nadanie biegu projektowi, więc decyzja o tym, kiedy — i czy w ogóle — Sejm zajmie się prezydencką ustawą, pozostaje polityczna, a nie proceduralna. Spór o „zamrażarkę” nie jest więc sporem o fakty, tylko o to, które etapy legislacyjnego bezruchu wolno tym słowem nazwać.