Kluczowe ustalenia
- Od 1 stycznia 2027 r. miesięczna opłata za używanie telewizora (albo zestawu radio + telewizor) wyniesie 34,50 zł. Tak mówi rozporządzenie Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji — czyli akt prawny wydany przez KRRiT, ogłoszony w Dzienniku Ustaw. W jego treści czytamy: „Ustala się opłaty abonamentowe (...) w roku kalendarzowym 2027 w wysokości: (...) za używanie odbiornika telewizyjnego albo radiofonicznego i telewizyjnego – 34,50 zł za jeden miesiąc". Wcześniej było to 30,50 zł.
- Opłata za samo radio rośnie z 9,50 zł do 10,80 zł miesięcznie — czyli o 1,30 zł, to jest o ok. 13,7 proc.
- Kto płaci co miesiąc, wyda w 2027 r. za telewizor 414 zł (12 × 34,50 zł) — o 48 zł więcej niż przy stawce z 2026 r. Kto zapłaci za cały rok z góry, wyda 372,60 zł, bo oficjalna tabela KRRiT daje przy takiej przedpłacie 10 proc. zniżki. To nie są dwa różne cenniki — to ta sama opłata policzona na dwa sposoby płatności.
- Kara za używanie niezarejestrowanego odbiornika to ustawowa trzydziestokrotność stawki miesięcznej — czyli stawka za miesiąc pomnożona przez 30. W 2027 r. wyniesie więc 1035 zł za telewizor (w 2026 r. było 915 zł) i 324 zł za samo radio. Nie ustala jej żadne osobne rozporządzenie — rośnie sama, razem ze stawką miesięczną.
- Rządowy projekt ustawy medialnej oznaczony numerem UC130 rzeczywiście zakłada, że ustawa o opłatach abonamentowych przestanie obowiązywać 1 stycznia 2027 r. Ale wciąż znajduje się na etapie Stałego Komitetu Rady Ministrów — to gremium w rządzie, przez które projekt musi przejść, zanim rząd przyjmie go i wyśle do Sejmu. Do Sejmu jeszcze nie trafił i nie ma wyznaczonego terminu, kiedy to nastąpi.
- Rzecznik prasowy Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego Piotr Jędrzejowski przekazał 23 września 2026 r. Interii Biznes, że w resorcie nie są obecnie prowadzone prace legislacyjne nad opłatą audiowizualną doliczaną do rozliczenia PIT.
- KRRiT szacuje, że wpływy z abonamentu wyniosą w 2027 r. 603 mln 312 tys. zł. To ok. jedna czwarta kwoty 2,5 mld zł rocznie, którą resort kultury uznaje za minimum potrzebne mediom publicznym.
- Wniosek prawny jest prosty: dopóki ustawa znosząca abonament nie zostanie uchwalona i ogłoszona, od 1 stycznia 2027 r. obowiązuje dotychczasowy model abonamentu — w podwyższonej wysokości.
Kontekst i tło
Likwidację abonamentu RTV zapowiada się od kilkunastu miesięcy. Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego skierowało projekt nowelizacji ustawy medialnej do konsultacji publicznych, które trwały do 23 stycznia 2026 r. Ministra kultury Marta Cienkowska mówiła wprost o dacie zakończenia opłaty: „Mój plan jest taki, żeby od 1 stycznia 2027".
Źródło: gov.pl
Ten plan nie wytrzymał jednak zderzenia z procesem legislacyjnym, czyli z drogą, jaką projekt musi przejść, zanim stanie się prawem. W listopadzie 2025 r. Cienkowska szacowała w rozmowie z PAP, że projekt trafi do komisji sejmowych w lutym albo marcu 2026 r. i że praca nad ustawą to „minimum sześć miesięcy". Wrzesień 2026 r. mija, a projekt nie wyszedł nawet z rządu.
Sama reforma jest szersza niż samo zniesienie opłaty. Projekt przewiduje, że media publiczne będą finansowane wprost z budżetu państwa — co najmniej 2,5 mld zł rocznie, z kwotą podnoszoną co roku o inflację (to tzw. waloryzacja). Do tego ma zniknąć Rada Mediów Narodowych, a jej zadania przejęłaby KRRiT. Jest też przepis, który dla wielu osób będzie rozczarowaniem: zniesienie opłaty nie oznacza umorzenia starych długów. Zaległości powstałe, gdy ustawa o opłatach abonamentowych obowiązywała, mają być ściągane na dotychczasowych zasadach.
Dziś ściąganiem opłaty zajmują się dwie instytucje. Rejestr odbiorników i kontrole obowiązku rejestracji prowadzi Poczta Polska. Gdy opłata nie wpłynie mimo decyzji, sprawa idzie dalej: najpierw wysyłane jest upomnienie, a potem do naczelnika urzędu skarbowego trafia tytuł wykonawczy — czyli dokument, na podstawie którego można przymusowo ściągnąć dług. Ściąganiem zajmuje się więc skarbówka, a nie poczta.
Zobacz też: Budżet na 2027 r. — co dalej z długiem Polski
Szczegółowa analiza
Dlaczego KRRiT podniosła stawki, skoro rząd zapowiada koniec opłaty. Rozporządzenie ze stawkami na 2027 r. to nie deklaracja polityczna, tylko akt wykonawczy — przepis, który już wszedł w życie. W jego treści jest zresztą zapis pokazujący, że przygotowano się na pobór: „Opłaty wnoszone na poczet 2027 r. mogą być przyjmowane w 2026 r. według stawek obowiązujących od dnia 1 stycznia 2027 r.". Innymi słowy, Poczta Polska może już teraz przyjmować abonament za rok, w którym — według zapowiedzi — opłaty miało już nie być. Jak podsumował to serwis Forsal, „dopóki projekt nie przejdzie procesu legislacyjnego i nie zmieni obowiązujących przepisów, sama zapisana w nim data 1 stycznia 2027 r. nie oznacza automatycznego końca abonamentu".
414 zł czy 372,60 zł — skąd bierze się zamieszanie. Media podają obie liczby, często bez wyjaśnienia. Różnica nie dotyczy wysokości opłaty, tylko sposobu jej zapłaty. Kto płaci co miesiąc, dwanaście razy przelewa 34,50 zł — w skali roku daje to 414 zł, o 48 zł więcej niż rok wcześniej. Kto płaci za cały rok z góry, dostaje 10 proc. zniżki i wydaje 372,60 zł. Oficjalna tabela KRRiT zestawia oba warianty wprost: „1 miesiąc – 34,50 zł (odbiornik telewizyjny lub telewizyjny i radiowy); 12 miesięcy – zniżka 10% – 372,60 zł". Przy samym radiu jest tak samo, tylko kwoty są niższe: stawka rośnie z 9,50 zł do 10,80 zł, czyli o 1,30 zł miesięcznie.
Kara rośnie sama, bez decyzji urzędu. Opłaty za używanie niezarejestrowanego odbiornika nie ustala osobne rozporządzenie — wynika ona wprost z art. 5 ust. 3 ustawy z 21 kwietnia 2005 r. o opłatach abonamentowych. Przepis mówi o „opłacie w wysokości stanowiącej trzydziestokrotność miesięcznej opłaty abonamentowej obowiązującej w dniu stwierdzenia używania niezarejestrowanego odbiornika". Skoro stawka miesięczna rośnie, to automatycznie rośnie i ta kara: 1035 zł za telewizor zamiast 915 zł i 324 zł za radio. I to nie koniec. Zapłacenie kary nie zwalnia z płacenia bieżącego abonamentu, a Poczta Polska może dochodzić należności nawet za pięć lat wstecz, wraz z odsetkami. Warto też pamiętać, że definicja odbiornika jest szeroka — zarówno Poczta Polska, jak i doradcy podatkowi wskazują, że w firmie zarejestrować trzeba każdy odbiornik w miejscu prowadzenia działalności, a odbiornikiem może być też smartfon, tablet czy komputer, o ile da się na nim odbierać programy.
Reformę zatrzymały pieniądze, nie polityka medialna. Główną przeszkodą okazał się rachunek. Ministerstwo Finansów oceniło, że proponowany sposób finansowania zwiększy wydatki budżetu państwa „w ciągu 10 lat o kwotę ok. 25 mld zł, w tym w roku 2027 r. o kwotę 2,5 mld zł". Resort finansów już pod koniec 2025 r. krytykował ten sposób finansowania i chciał, by wejście ustawy w życie zależało od stanu finansów publicznych. Finansowanie mediów stało się jednym z głównych punktów sporu między ministerstwami i to właśnie ono wstrzymało prace. Tło budżetowe tłumaczy tę ostrożność: rząd przyjął wstępny projekt budżetu na 2027 r. z deficytem 282,6 mld zł (deficyt to różnica między tym, co państwo wyda, a tym, co zbierze), przy prognozowanych dochodach 695 mld zł. Projekt trafił do zaopiniowania przez Radę Dialogu Społecznego, a po raz pierwszy także przez Radę Fiskalną — nowy organ oceniający stan finansów państwa. Rada Fiskalna oceniła, że ryzyko przekroczenia przez państwowy dług publiczny progu 55 proc. PKB w 2027 r. jest bardzo wysokie (to jeden z ustawowych progów ostrzegawczych dla łącznego zadłużenia państwa). W takiej sytuacji dorzucenie stałego wydatku rzędu 2,5 mld zł rocznie jest trudne do przeprowadzenia.
Ile realnie wpływa z abonamentu i kto płaci. Prognoza KRRiT na 2027 r. to 603 mln 312 tys. zł — mniej więcej jedna czwarta kwoty, którą resort kultury uważa za niezbędną dla mediów publicznych. Sam pobór od lat jest niski: według danych za 2024 r. opłatę wnosiło ok. 32 proc. zobowiązanych. Ten wskaźnik trzeba jednak czytać ostrożnie, bo zależy od tego, co przyjmiemy za punkt odniesienia. W starszej analizie Bankiera widać całą drabinkę: odbiornik miało 96,4 proc. gospodarstw domowych, zarejestrowanych było 50,5 proc., z czego ponad połowa abonentów była zwolniona z opłaty, a spośród tych faktycznie zobowiązanych płaciło ponad 31 proc. Hasło „32 proc. Polaków płaci abonament" to więc skrót myślowy: ten odsetek liczy się wśród zarejestrowanych i niezwolnionych, a nie wśród wszystkich, którzy mają telewizor.
Kto nie zapłaci. Automatycznie, z mocy prawa i bez żadnych formalności, z opłat zwolnione są osoby, które ukończyły 75 lat. Wszystkie inne grupy działają inaczej: trzeba przynieść do placówki pocztowej dokumenty i złożyć pisemne oświadczenie. Zwolnienie przysługuje m.in. osobom po 60. roku życia z emeryturą nieprzekraczającą 50 proc. przeciętnego wynagrodzenia, osobom ze znacznym stopniem niepełnosprawności oraz weteranom będącym inwalidami wojennymi lub wojskowymi. Próg dla seniorów nie jest sztywny — rośnie wraz z komunikatami GUS o przeciętnym wynagrodzeniu, co w 2026 r. powiększyło grupę uprawnionych.
Dwie narracje, jeden stan prawny. Resort kultury podtrzymuje, że likwidacja abonamentu wciąż jest planem, a ministra Cienkowska nie wycofała się z zapowiedzi. Jednocześnie rzecznik MKiDN uciął 23 września 2026 r. spekulacje o konkretnym rozwiązaniu zastępczym: opłata audiowizualna doliczana do rozliczenia PIT nie jest obecnie przedmiotem prac w ministerstwie. KRRiT z kolei wykonała swój obowiązek i ustaliła stawki na kolejny rok, bo nie ma podstaw, by tego nie robić, dopóki ustawa obowiązuje. Obie strony są więc wewnętrznie spójne — tyle że dla abonenta liczy się tylko to, jaki przepis obowiązuje 1 stycznia 2027 r., a ten na dziś oznacza wyższą opłatę.
Co pozostaje otwarte
- Czy projekt UC130 w ogóle trafi do Sejmu w 2026 r. Bez daty posiedzenia Stałego Komitetu Rady Ministrów i bez rozstrzygnięcia sporu o finansowanie termin 1 stycznia 2027 r. jest już nierealny, a sam projekt trzeba by wtedy przepisać z nowymi datami.
- Jaki model finansowania zastąpi abonament. Dotacja z budżetu jest w projekcie, a resort kultury zaprzeczył, że pracuje obecnie nad opłatą doliczaną do PIT. Nie wiadomo, co pozostaje realną alternatywą.
- Co z zaległościami. Przepis przejściowy zakłada, że stare długi abonamentowe będą ściągane także po zniesieniu opłaty. Jak to będzie wyglądać w praktyce po ewentualnej zmianie ustawy — to osobna sprawa.
Podsumowanie
Abonament RTV nie zniknie sam z siebie 1 stycznia 2027 r. Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji wydała rozporządzenie, które ustala na przyszły rok opłatę 34,50 zł miesięcznie za telewizor i 10,80 zł za samo radio. W skali roku to 414 zł przy płatności co miesiąc albo 372,60 zł przy zapłacie za cały rok z góry, gdy przysługuje 10 proc. zniżki. Kara za niezarejestrowany odbiornik — będąca trzydziestokrotnością stawki miesięcznej — rośnie razem z nią: do 1035 zł za telewizor i 324 zł za radio.
Rządowy projekt, który miał znieść opłatę dokładnie od 1 stycznia 2027 r., nie wyszedł z rządu. Od miesięcy stoi na Stałym Komitecie Rady Ministrów, bez terminu skierowania do Sejmu, a Ministerstwo Finansów zakwestionowało pomysł finansowania mediów publicznych z budżetu — chodzi o ok. 25 mld zł w dekadę, w tym 2,5 mld zł już w przyszłym roku. Resort kultury podtrzymuje, że chce zlikwidować abonament, ale zaprzeczył, że pracuje obecnie nad opłatą audiowizualną doliczaną do PIT.
Dla portfela wniosek jest jeden: dopóki ustawa znosząca opłatę nie zostanie uchwalona i ogłoszona, od stycznia obowiązuje stary abonament w nowej, wyższej wysokości. Kto ma zarejestrowany odbiornik i nie jest zwolniony, zapłaci więcej niż w 2026 r. Zwolnienie z mocy prawa dotyczy tylko osób po 75. roku życia; w pozostałych przypadkach trzeba złożyć na poczcie dokumenty i oświadczenie.