Co napisaliśmy poprzednio

W artykule z 24 maja 2026 rozłożyliśmy na czynniki pierwsze program „Ceny Paliwa Niżej” (CPN) — rządową tarczę, która obniżyła VAT na paliwa z 23 do 8 procent, ścięła akcyzę i wprowadziła codziennie ustalane maksymalne ceny na stacjach. Ustaliliśmy, że program kosztuje budżet około 1,6 mld zł miesięcznie i że rząd zapowiada sięgnięcie po pieniądze do spółek paliwowych przez nowy podatek od ich „nadzwyczajnych zysków”. Wtedy była to jednak dopiero zapowiedź — bez znanej daty wpisu, bez kręgu płatników, z jednym tylko nazwiskiem na celowniku: Orlen. Teraz mechanizm nabrał konkretnych kształtów.


Co się zmieniło

  • Wcześniej: podatek od nadzwyczajnych zysków był „dopiero projektem”, o którym minister finansów mówił w wywiadach — bez oficjalnego dokumentu i bez daty.

  • Teraz: projekt został oficjalnie wpisany do wykazu prac legislacyjnych i programowych Rady Ministrów. Strona Kancelarii Premiera datuje pierwszą publikację dokumentu na wtorek 19 maja 2026, a organem odpowiedzialnym jest Ministerstwo Finansów (gov.pl, Bankier.pl).

  • Wcześniej: jako możliwego płatnika wskazywano wyłącznie Orlen.

  • Teraz: projekt definiuje podatników szeroko — obejmuje producentów paliw ciekłych oraz podmioty sprowadzające je zza granicy (importerów i nabywców wewnątrzwspólnotowych). Analitycy szacują, że obok Orlenu zapłaci m.in. Unimot (Business Insider, Bankier.pl/Trigon).


Co nowego

Jak liczona jest danina. Sercem projektu jest pojęcie marży referencyjnej. Podstawą opodatkowania ma być nie cały zysk firmy, lecz nadwyżka przychodów ze sprzedaży paliw ciekłych ponad poziom, jaki podatnik osiągnąłby przy swojej średniej marży sprzedaży z 2025 roku powiększonej o 20 procent (Bankier.pl, Energetyka24). Od tak wyliczonej nadwyżki państwo chce pobrać 75 procent, a podatek ma obowiązywać za okres od 1 marca do 31 grudnia 2026 roku — czyli dokładnie tyle, ile działa tarcza paliwowa. Pobór ma się odbywać w trybie samoobliczenia, z rozliczeniem miesięcznym.

Minister finansów Andrzej Domański — szacunki wpływów z podatku od nadmiarowych zysków

Źródło: pb.pl

Kto faktycznie zapłaci. To była główna niewiadoma z poprzedniego materiału. Projekt obejmuje podmioty czerpiące co najmniej 20 procent przychodów z paliw, z wyłączeniem mikro-, małych i średnich firm (Business Insider). W praktyce ciężar koncentruje się więc na największych graczach. Analityk Trigon DM Michał Kozak wyliczył, że przy utrzymaniu obecnej koniunktury Orlen mógłby zapłacić około 6 mld zł, a Unimot od 60 do 200 mln zł (Bankier.pl, PAP Biznes). Odpowiedź na pytanie „czy to tylko Orlen” brzmi więc: nie — choć państwowy koncern jest zdecydowanie największym płatnikiem.

Ile to da budżetowi. Sam minister finansów Andrzej Domański szacował wpływy na ponad 4 mld zł (Money.pl, TVN24). Trigon DM idzie dalej i wskazuje, że teoretyczny górny pułap daniny w całym sektorze to około 14,4 mld zł — bo tyle wynosi łączny ubytek wpływów z obniżonego VAT i akcyzy przez dziesięć miesięcy działania tarczy (Bankier.pl).

Czy koszt trafi na stację — dwie narracje. Tu spór jest realny. Rząd argumentuje, że danina dotyka wyłącznie nadwyżki ponad normalną marżę — Ministerstwo Finansów zapisało w uzasadnieniu, że konstrukcja „gwarantuje wprowadzenie nowej daniny bez uszczerbku dla zwykłej rentowności przedsiębiorcy ani obciążenia zysków wynikających ze standardowego rozwoju działalności” (Bankier.pl). Z mechanizmu wynika, że to nie jest podatek od ceny na dystrybutorze ani od litra — to podatek od marży powyżej progu. Co więcej, dopóki działa tarcza, ceny detaliczne i tak są ograniczone administracyjnym limitem ustalanym codziennie przez ministra energii, więc nie ma prostej drogi, by „dopisać” podatek do ceny na stacji.

Krytycy i część branży studzą jednak optymizm. Analitycy Trigon DM zwracają uwagę, że zapisy projektu są nieprecyzyjne, a sama formuła jest bardziej restrykcyjna niż analogiczne podatki (windfall tax) wprowadzone w innych krajach Unii Europejskiej (PAP Biznes, Business Insider). Ryzyko, na które wskazują, jest pośrednie: wysoka danina może zniechęcać do importu i sprzedaży w Polsce, a presję cenową realnie odczulibyśmy dopiero po wygaśnięciu limitów cen — wtedy administracyjna bariera, która dziś trzyma ceny w ryzach, przestałaby działać.

„Z kieszeni do kieszeni”? Skoro to Skarb Państwa kontroluje Orlen (ma w koncernie pakiet większościowy), pojawia się zarzut, że opodatkowanie własnej spółki to księgowa iluzja. Niezupełnie: podatek trafia do budżetu w całości, podczas gdy dywidenda zasila go tylko proporcjonalnie do udziału państwa — resztę zysku dzielą akcjonariusze mniejszościowi (w tym fundusze emerytalne). Dla budżetu różnica jest więc realna, a koszt daniny w części ponoszą inwestorzy spoza Skarbu Państwa.


Co wciąż aktualne

  • Stawka 75 procent i okres obowiązywania 1 marca – 31 grudnia 2026 — parametry, które podawaliśmy 24 maja, potwierdził teraz oficjalny wpis do wykazu prac legislacyjnych.
  • Celem daniny pozostaje sfinansowanie programu CPN — Ministerstwo Finansów wprost pisze o „redystrybucji części ponadnormatywnych zysków na sfinansowanie działań osłonowych obciążających budżet” (Bankier.pl).
  • Obniżony VAT i akcyza na paliwa zostały przedłużone tylko do 31 maja 2026, a ustawowa możliwość cięcia akcyzy rozporządzeniem wygasa 30 czerwca 2026 (Business Insider, PAP Biznes). Na dzień publikacji wciąż nie ma podpisanego rozporządzenia przedłużającego program na czerwiec — dokładnie tak jak 24 maja.

Podsumowanie

Podatek, który ma zapłacić za tańsze paliwo, przestał być mglistą zapowiedzią — od 19 maja jest konkretnym projektem w rządowym wykazie. Działa prosto: 75 procent od tej części przychodów, która przekracza ubiegłoroczną marżę firmy powiększoną o jedną piątą. Najwięcej zapłaci państwowy Orlen (szacunkowo około 6 mld zł), ale danina obejmie też innych dużych producentów i importerów, jak Unimot — więc to nie jest wyłącznie „przekładanie pieniędzy z kieszeni państwa do kieszeni państwa”. Z konstrukcji ustawy wynika, że danina celuje w nadzwyczajną marżę, a nie w cenę na dystrybutorze, i dopóki działają limity cen, kierowca nie powinien jej odczuć. Jest jednak haczyk czasowy: tarcza w obecnym kształcie kończy się 31 maja, a podatek rząd chce przyjąć dopiero do końca czerwca — więc realne wpływy z daniny pojawią się długo po tym, jak budżet zapłaci za kolejne tygodnie programu.