Dwa biliony i dwie liczby
Po raz pierwszy państwowy dług publiczny przebił 2 biliony złotych. Na koniec I kwartału 2026 r. wyniósł 2 008,2 mld zł — o 94,6 mld zł, czyli 4,9 proc., więcej niż na koniec 2025 r., jak wynika z danych Ministerstwa Finansów. To 50,6 proc. PKB, o 1,7 pkt proc. więcej niż trzy miesiące wcześniej. Resort prognozuje 53,8 proc. na koniec 2026 r. — poniżej ustawowego progu ostrożnościowego 55 proc. i konstytucyjnego limitu 60 proc.
Ta sama rzeczywistość, liczona metodą unijną, daje wyższą liczbę. Dług sektora instytucji rządowych i samorządowych wzrósł w I kwartale 2026 r. o 109,1 mld zł, do 2 444,3 mld zł — czyli, według biuletynu Ministerstwa Finansów, do 61,6 proc. PKB. Minister finansów Andrzej Domański prognozował dla tej miary 66,8 proc. PKB na koniec 2026 r., a po skorygowaniu o pożyczkową część KPO — 63,7 proc.
Zadłużenie samego Skarbu Państwa Ministerstwo oszacowało na koniec czerwca 2026 r. na ok. 2 189,3 mld zł — o 53,7 mld zł (+2,5 proc.) więcej niż miesiąc wcześniej. Jeszcze na koniec lutego 2026 r. było to 2 037,5 mld zł.
Problemem nie jest jednak sam poziom, lecz tempo. Relacja długu do PKB wzrosła w Polsce w ciągu roku o 4,5 pkt proc. — trzeci najszybszy przyrost w Unii Europejskiej, po Finlandii i Bułgarii. Polska wciąż jest poniżej średniej: w strefie euro wskaźnik wynosi 88,9 proc. PKB, w Grecji przekracza 143,5 proc., we Włoszech sięga ok. 138,9 proc., we Francji ponad 117,6 proc.
Dwie miary widać też w cenie długu. Po czerwcu 2026 r. koszty obsługi długu Skarbu Państwa resort oszacował na niemal 33,7 mld zł — więcej niż dotacje dla Funduszu Ubezpieczeń Społecznych, które w tym samym okresie wyniosły 30,4 mld zł. Odsetki stały się największą pojedynczą pozycją wydatków budżetu. Obie duże agencje ratingowe zapaliły przy tym żółte światło: Moody's utrzymała ocenę Polski na poziomie A2, a Fitch na poziomie A-, ale obie zmieniły perspektywę ze stabilnej na negatywną.
📄 Biuletyn „Dług publiczny — I kwartał 2026” Ministerstwa Finansów (PDF, źródło: gov.pl)
Kontekst i tło
Większość sporów o polski dług bierze się z jednego: równolegle funkcjonują dwie urzędowe miary tego samego zjawiska, i każda daje inną liczbę.
Pierwsza to państwowy dług publiczny (PDP), liczony według definicji krajowej zapisanej w ustawie o finansach publicznych. Druga to dług sektora instytucji rządowych i samorządowych (tzw. dług EDP), liczony metodologią unijną i raportowany do Eurostatu. Różnica nie jest kosmetyczna: miara unijna obejmuje zadłużenie funduszy pozabudżetowych ulokowanych przy Banku Gospodarstwa Krajowego i w Polskim Funduszu Rozwoju, a miara krajowa ich nie wykazuje. Fundusze utworzone przy BGK — jak Krajowy Fundusz Drogowy czy Fundusz Kolejowy — nie są zaliczane do sektora finansów publicznych, ale wchodzą do sektora instytucji rządowych i samorządowych (general government).
To rozróżnienie ma bezpośrednie konsekwencje prawne. Art. 216 ust. 5 Konstytucji RP stanowi, że „nie wolno zaciągać pożyczek lub udzielać gwarancji i poręczeń finansowych, w następstwie których państwowy dług publiczny przekroczy 3/5 wartości rocznego produktu krajowego brutto” — czyli 60 proc. PKB. Ustawa o finansach publicznych dokłada do tego próg ostrożnościowy na poziomie 55 proc. PKB. Kluczowe jest jednak to, że oba limity odnoszą się do miary krajowej, a nie do długu liczonego metodą unijną. Gdyby relacja państwowego długu publicznego do PKB osiągnęła 60 proc., ustawa nakazywałaby przyjęcie projektu budżetu na kolejny rok bez deficytu, a budżety samorządów również musiałyby być zrównoważone.
Równolegle Polska jest w unijnym reżimie korekty fiskalnej. Komisja Europejska objęła procedurą nadmiernego deficytu Polskę i sześć innych państw — Belgię, Francję, Włochy, Węgry, Maltę i Słowację. 21 stycznia 2025 r. Rada UE zaleciła Polsce zakończenie nadmiernego deficytu do 2028 r., wyznaczając ścieżkę nominalnego wzrostu wydatków netto: 6,3 proc. w 2025 r., 4,4 proc. w 2026 r. i 4,0 proc. w 2027 r. Unijna wartość referencyjna deficytu to 3 proc. PKB — a deficyt polskiego sektora finansów publicznych ma w 2026 r. wynieść ok. 6,5 proc. PKB.
📄 Zalecenie Rady UE dla Polski w ramach procedury nadmiernego deficytu (PDF, źródło: gov.pl)
Szczegółowa analiza
Dwie miary, dwie różne odpowiedzi na to samo pytanie
Odpowiedź na pytanie „czy Polska jest zadłużona ponad stan” zależy od tego, którą liczbę weźmiemy do ręki — i to nie wykręt, tylko opis stanu prawnego. Według miary krajowej dług na koniec marca 2026 r. wynosił 50,6 proc. PKB, a Ministerstwo Finansów w Strategii zarządzania długiem na lata 2026-2029 zakłada, że „przy założeniu pełnego wykonania limitu deficytu zapisanego w projekcie ustawy budżetowej na rok 2026 relacja do PKB państwowego długu publicznego wyniosłaby w 2026 r. 53,8 proc.”. To poniżej obu polskich progów.
Według miary unijnej obraz jest inny. Dług EDP na koniec I kwartału 2026 r. sięgnął 2 444,3 mld zł, a prognoza ministra Domańskiego na koniec roku to 66,8 proc. PKB. Publicysta „Parkietu” ujął sens istnienia krajowej definicji wprost: „Po co krajowa definicja długu, skoro jest unijna? Ano po to, aby zmniejszyć ryzyko przekroczenia progu dług/PKB=60 proc.”. Business Insider opisuje ten sam mechanizm od strony skutku: w ustawie zapisano, że dług konstytucyjny nie obejmuje zadłużenia instytucji pozabudżetowych, „co dało swobodę w dalszym zadłużaniu się kolejnym rządom”.
Dług, którego nie widać w ustawie budżetowej
Tu leży najmocniej udokumentowana część odpowiedzi na pytanie „z czego wynika zadłużenie”. Najwyższa Izba Kontroli stwierdziła, że gospodarka finansowa państwa w 2024 r. „w dalszym ciągu prowadzona była w znacznej części poza budżetem państwa i z pominięciem rygorów właściwych dla tego budżetu, a nawet poza sektorem finansów publicznych”. Dotyczyło to również finansowania Krajowego Planu Odbudowy.
Źródło: businessinsider.com.pl
W innym wystąpieniu NIK oceniła, że brak wpływów budżetowych w planowanej wysokości „utrudnił wykonanie budżetu państwa i przyczynił się do zwiększenia pozabudżetowego finansowania dłużnego”, a to z kolei przyczyniało się do wzrostu długu publicznego.
Skala tego równoległego obiegu rośnie. Instytut Finansów Publicznych szacuje, że dług funduszy pozabudżetowych ulokowanych w BGK ma sięgnąć niemal 600 mld zł; dla porównania jeszcze w 2019 r. było to 52 mld zł, a na koniec 2023 r. — ok. 363 mld zł. Ten sam instytut wskazuje, że w latach 2015-2023 z ustawy budżetowej wyprowadzono setki miliardów złotych do quasi-funduszy przy BGK i że to był główny powód, dla którego kolegium NIK nie wyraziło pozytywnej oceny w sprawie absolutorium dla rządu za realizację ustawy budżetowej za 2022 r.
Warto jednak dodać zastrzeżenie, którego brakuje w publicystyce: te pieniądze nie są ukryte przed opinią publiczną. Redakcja fact-checkingowa Konkret24 ustaliła, że plany finansowe funduszy przy BGK i sprawozdania z ich realizacji są dostępne w Biuletynie Informacji Publicznej BGK — „nie powoduje to jednak, że fundusze stały się częścią budżetu”. Jawność planu to nie to samo co objęcie go rygorem ustawy budżetowej i krajową miarą długu.
Na co idą pożyczone pieniądze: obronność, zdrowie, KPO
Największą pojedynczą pozycją w rachunku jest obronność. W ustawie budżetowej na 2026 r. na zadania związane z obronnością zaplanowano 124,8 mld zł, co stanowi 3,0 proc. PKB — 118,6 mld zł w części „obrona narodowa” plus 6,2 mld zł w innych częściach budżetu. Ale to nie całość wydatku: modernizacja techniczna Sił Zbrojnych jest finansowana również z Funduszu Wsparcia Sił Zbrojnych zarządzanego przez BGK, którego emisje obligacji nie wchodzą do państwowego długu publicznego, ale są ujmowane w długu liczonym metodą unijną. Według zestawień branżowych ponad jedna trzecia wydatków obronnych w 2026 r., czyli 79 mld 495 mln zł, to właśnie zadłużenie tego funduszu.
📄 Wydatki obronne w ustawie budżetowej na 2026 r. (PDF, źródło: gov.pl)
Druga presja to zdrowie. Minister Domański przywoływał raport Federacji Przedsiębiorców Polskich i Instytutu Finansów Publicznych, z którego wynika, że w perspektywie trzech lat do budżetu NFZ trzeba będzie dołożyć co najmniej 250 mld zł, by utrzymać stabilność leczenia. Trzecia to Krajowy Plan Odbudowy: jego część pożyczkowa sama w sobie podnosi relację długu do PKB o 3,1 pkt proc. Po skorygowaniu o nią państwowy dług publiczny na koniec 2026 r. wyniósłby 49,5 proc. PKB zamiast 53,8 proc., a dług liczony metodą unijną — 63,7 proc. zamiast 66,8 proc.
Tło budżetowe jest przy tym napięte. W ustawie budżetowej na 2026 r. przyjęto dochody w kwocie 647 mld zł i wydatki na poziomie 918,9 mld zł, z deficytem nie większym niż 271,7 mld zł. Po pierwszym półroczu deficyt sięgnął już 123,7 mld zł.
Cena pieniądza: odsetki, waluty i ratingi
Rosnący dług ma cenę, którą widać w budżecie natychmiast. Na obsługę długu Skarbu Państwa zaplanowano w 2026 r. 90 mld zł — o ponad 19 proc. więcej niż 75,5 mld zł w 2025 r. Forum Obywatelskiego Rozwoju wylicza, że na odsetki od całego długu publicznego Polska wyda w 2026 r. 112,5 mld zł, czyli 2,7 proc. PKB — o ponad 17 proc. więcej niż rok wcześniej. Wykonanie idzie w tym samym kierunku: po maju koszty obsługi długu sięgnęły 31,6 mld zł i były niemal o 30 proc. wyższe niż rok wcześniej, a po czerwcu — niemal 33,7 mld zł.
Do tego dochodzi wrażliwość walutowa. Według Eurostatu ok. 26 proc. polskiego długu jest denominowane w walutach obcych — to jeden z wyższych udziałów w UE (na Węgrzech 32 proc., w Danii 24 proc.). Udział zobowiązań w złotych w długu liczonym metodą unijną wzrósł na koniec I kwartału 2026 r. o 0,3 pkt proc. wobec końca 2025 r., czyli struktura poprawiła się nieznacznie.
Reakcja agencji ratingowych była ostrożna, ale jednoznaczna. Moody's utrzymała rating na poziomie A2, zmieniając perspektywę ze stabilnej na negatywną; Fitch utrzymał ocenę A- i również obniżył perspektywę do negatywnej. Rząd tymczasem podkreśla, że jego zobowiązania mają inny charakter, niż sugeruje debata o docelowym poziomie deficytu. Minister Domański mówił, że zobowiązania wynikające z procedury nadmiernego deficytu „dotyczą utrzymania pewnej ścieżki wydatków, a nie schodzenia z deficytem do konkretnego poziomu w konkretnym roku”. Jednocześnie, jak ocenił Demagog, prawdziwe pozostaje twierdzenie, że dług publiczny Polski jest wciąż niższy od średniej unijnej.
Co pozostaje otwarte
- Dokąd zmierza miara unijna. Forum Związków Zawodowych, powołując się na Strategię Zarządzania Długiem 2026-2029, wskazuje, że wydatki realizowane przez fundusze przy BGK i PFR — formalnie poza budżetem — wliczają się do długu liczonego metodą unijną i podnoszą jego relację do PKB do ponad 75 proc. Ministerstwo Finansów zapowiedziało, że we wrześniu przedstawi własne prognozy kształtowania się deficytu i długu w kolejnych latach.
- Czy ścieżka wydatków z zalecenia Rady UE zostanie dotrzymana. Limit wzrostu wydatków netto na 2026 r. to 4,4 proc., a termin zakończenia nadmiernego deficytu — 2028 r.
- Jak zostanie sfinansowana luka w ochronie zdrowia. Kwota rzędu 250 mld zł w trzy lata nie ma na razie wskazanego źródła po stronie dochodowej.
Podsumowanie
Polska nie przekroczyła własnych limitów zadłużenia — ale zbliża się do nich szybciej niż niemal cała Unia. Dług liczony po polsku wynosi 2 008,2 mld zł, czyli 50,6 proc. PKB, i mieści się pod progiem ostrożnościowym 55 proc. oraz konstytucyjnym limitem 60 proc. Dług liczony po unijnemu jest wyraźnie wyższy, bo obejmuje fundusze przy BGK i PFR, których krajowa miara nie wykazuje.
Skąd bierze się przyrost? Z trzech głównych źródeł: rekordowych wydatków na obronność, w dużej części finansowanych poza budżetem, z rosnących potrzeb ochrony zdrowia oraz z pożyczkowej części Krajowego Planu Odbudowy. Do tego dochodzi koszt samego długu — na odsetki idzie dziś więcej pieniędzy niż na dotacje do Funduszu Ubezpieczeń Społecznych.
Najbardziej niepokojący sygnał to nie poziom, lecz tempo: wzrost relacji długu do PKB o 4,5 pkt proc. w rok był trzecim najszybszym w Unii Europejskiej, a obie duże agencje ratingowe obniżyły perspektywę oceny Polski do negatywnej. Do sytuacji Grecji, Włoch czy Francji jest jeszcze daleko — ale margines, który dawała niska baza, właśnie się kurczy.