Dokument, który mówi tylko liczbami
Cztery dni po tym, jak pełnomocnik komitetu złożył zgłoszenie, Miejska Komisja Wyborcza w Krakowie podjęła uchwałę nr 6 z 7 września 2026 r. Odmówiła rejestracji zgłoszenia kandydata na prezydenta Krakowa dokonanego przez Komitet Wyborczy Wyborców Mariana Banasia „z powodu nieuzyskania ustawowo wymaganego poparcia wyborców". W uzasadnieniu nie ma nic poza liczbami: na sprawdzoną ogólną liczbę 5648 podpisów komisja stwierdziła 3096 nieprawidłowych i 2552 prawidłowe. Do progu 3000 zabrakło 448 ważnych podpisów — zakwestionowano ok. 54,8 proc. sprawdzonych.

Źródło: rmf24.pl
Podstawą odmowy jest art. 430 § 2 w związku z art. 470 i art. 478 § 4 pkt 6 Kodeksu wyborczego. Ten ostatni przepis wymaga poparcia co najmniej 3000 wyborców w gminie liczącej powyżej 100 000 mieszkańców — a Gmina Miejska Kraków, jak odnotowała komisja, taką gminą jest. W samej uchwale nie ma żadnej przesłanki innej niż liczba prawidłowych podpisów. Jest sentencja, wyliczenie, podstawa prawna i pouczenie o odwołaniu do Komisarza Wyborczego w Krakowie I w terminie 2 dni.
Tego samego wieczoru, 7 września, kandydat Konfederacji Bartosz Bocheńczak poinformował, że jego kandydatura nie została zarejestrowana. Formalnego aktu komisji w jego sprawie rankiem 8 września nie opublikowano jeszcze w Biuletynie Informacji Publicznej Miasta Krakowa — najnowszą opublikowaną uchwałą pozostawała uchwała nr 6 dotycząca komitetu Banasia. Przewodniczący komisji Krzysztof Dyl poinformował 7 września, że komisja nadal weryfikuje podpisy trojga kandydatów — Bocheńczaka, Darii Gosek-Popiołek i Sławomira Pietrzyka — a decyzje zapadną we wtorek 8 września.
U Bocheńczaka liczby rozjeżdżają się już na wejściu. W komunikacie komisji z 3 września jego zgłoszenie figuruje z zadeklarowanym poparciem 4640 podpisów, sam kandydat mówił portalowi KRKnews o 4960, a media pisały o „prawie pięciu tysiącach". Lider Konfederacji Sławomir Mentzen podał, że spośród ok. 5000 zebranych podpisów ponad 2000 było błędnych, bo „podpisujący mylili adres zamieszkania z adresem zameldowania". Ta sama komisja odmówiła wcześniej także innym komitetom: uchwałą nr 3 z 31 sierpnia — przyjęcia zgłoszenia komitetu Łukasza Gibały, a uchwałami nr 4 i 5 z 4 września — rejestracji zgłoszeń komitetów Marty Ratuszyńskiej i Stanisława Kułacha.
Skąd wzięła się ta komisja i ten termin
Przedterminowe wybory prezydenta Krakowa wyznaczono na niedzielę 27 września 2026 r., a głosowanie ma trwać w godzinach 7.00–21.00. To konsekwencja referendum z 24 maja, w którym mieszkańcy odwołali z urzędu Aleksandra Miszalskiego. Frekwencja wyniosła 29,99 proc. i przekroczyła próg ważności — ustawa o referendum lokalnym uznaje referendum odwoławcze wobec organu wykonawczego za ważne, jeżeli wzięło w nim udział nie mniej niż 3/5 liczby osób biorących udział w wyborze odwoływanego organu. Do czasu wyboru następcy obowiązki prezydenta pełni Stanisław Kracik, wcześniejszy zastępca odwołanego prezydenta.
Samą komisję powołano postanowieniem nr 66/2026 Komisarza Wyborczego w Krakowie I z 24 sierpnia 2026 r., a jej pierwsze posiedzenie zwołano postanowieniem nr 67/2026 z tego samego dnia. Komisja liczy 16 osób; przewodniczy jej Krzysztof Józef Dyl, a jego zastępcą jest Ireneusz Michał Hyra.
Termin zgłaszania kandydatów upływał 3 września o godzinie 16.00 — tego dnia komisja dyżurowała od 10.00 do 16.00 — a nie o 15.00, jak podawano w części komentarzy w sieci. Godzina wynika z ustawy: kandydatów na wójta, burmistrza i prezydenta miasta zgłasza się najpóźniej w 24. dniu przed dniem wyborów do godz. 16.00.
Skala procedury: w Krakowie zarejestrowano 24 komitety wyborcze, ale kandydatury do zamknięcia terminu zgłosiło 12 z nich. Komisja przyjęła 3 września do weryfikacji osiem zgłoszeń — Mariana Banasia, Bartosza Bocheńczaka, Łukasza Gibały, Darii Gosek-Popiołek, Michała Klimka, Stanisława Kułacha, Sławomira Pietrzyka i Marty Ratuszyńskiej — z zadeklarowanym poparciem odpowiednio 5737, 4640, 14 658, 4678, 5560, 400, 5873 i 78 podpisów. Do 3 września komisja zarejestrowała czterech kandydatów: Michała Drewnickiego (PiS), Jana Hoffmana (jeden z inicjatorów referendum), Aleksandrę Owcę (Razem) i Monikę Piątkowską (poparcie KO i PSL). Kalendarz wyborczy przewiduje ogłoszenie informacji o zarejestrowanych kandydatach 14 września, a zakończenie kampanii 25 września o godz. 24.00.
Trzy różne liczby na jeden komitet
Zgłoszenia kandydata z ramienia KWW Mariana Banasia dokonał 3 września 2026 r. pełnomocnik wyborczy komitetu Piotr Karol Dziurzycki. Cztery dni później komisja podjęła uchwałę. W jej sentencji zapisano, że „odmawia się rejestracji zgłoszenia kandydata na prezydenta miasta Krakowa z powodu nieuzyskania ustawowo wymaganego poparcia wyborców". W uzasadnieniu jest jedno zdanie liczbowe — „na sprawdzoną ogólną liczbę 5648 podpisów w toku weryfikacji stwierdzono 3096 nieprawidłowych oraz 2552 prawidłowych podpisów" — oraz przywołanie progu z Kodeksu. Warto to zestawić z komunikatem z 3 września, w którym zgłoszenie Banasia figurowało z zadeklarowanym poparciem 5737 podpisów. Deklaracja komitetu i liczba podpisów faktycznie poddanych sprawdzeniu to dwie różne wielkości, a liczba podpisów uznanych za prawidłowe jest trzecią. Portal Do Rzeczy podsumował skalę: komisja zakwestionowała 3096 z 5648, czyli blisko 55 proc. wszystkich podpisów złożonych przez komitet.
Próg 3000 nie jest uznaniowy. Art. 478 § 4 Kodeksu wyborczego ustala poparcie schodkowo, według liczby mieszkańców gminy:
- 150 podpisów — do 5 tys. mieszkańców,
- 300 — do 10 tys.,
- 600 — do 20 tys.,
- 1500 — do 50 tys.,
- 2000 — do 100 tys.,
- 3000 — powyżej 100 tys.
Kraków mieści się w ostatnim przedziale, więc próg jest najwyższy z możliwych — i identyczny dla wszystkich komitetów, od partyjnych po obywatelskie. Ten sam przepis zawiera ulgę: jeżeli w wyborach przedterminowych wybiera się tylko wójta (prezydenta miasta), nie stosuje się wymogu, by komitet zarejestrował wcześniej listy kandydatów na radnych w co najmniej połowie okręgów. Innymi słowy: w krakowskich wyborach jedyną barierą wejścia były podpisy.
Dlaczego podpis przepada, też zapisano w ustawie. Kodeks wyborczy wymaga (art. 427 § 3), by wyborca udzielający poparcia złożył podpis obok czytelnie wpisanego nazwiska i imienia, adresu zamieszkania oraz numeru PESEL. W praktyce podpis unieważniają: brak lub nieczytelność którejkolwiek z tych danych, adres niezgodny z adresem ujęcia wyborcy w rejestrze wyborców, błąd w numerze PESEL, dwukrotne wpisanie tej samej osoby albo złożenie podpisu przez kogoś spoza gminy. Weryfikację prowadzili pracownicy Urzędu Miasta Krakowa, sprawdzając zgodność danych z Centralnym Rejestrem Wyborców. To tłumaczy zarzut sztabu Konfederacji: Mentzen przypisał porażkę temu, że podpisujący mylili adres zamieszkania z adresem zameldowania — a to z punktu widzenia przepisu dwie różne rzeczy.
U Bocheńczaka rozbieżność zaczyna się od liczby złożonych podpisów: komunikat komisji z 3 września mówi o 4640, a sam kandydat podawał 4960; media pisały o „ponad 4,9 tys." i „prawie 5000". Co do podpisów uznanych za ważne, z nieoficjalnych ustaleń Interii z 5 września wynikało, że prawidłowych jest 2950 — czyli o 50 za mało. Równolegle w sieci krążyła niższa liczba, z której wychodziły 133 brakujące podpisy; nie znaleźliśmy dla niej potwierdzenia w niezależnych źródłach — materiały, do których dotarliśmy, powtarzały liczbę 2950 za Interią. Rozstrzygnąć to może dopiero uzasadnienie uchwały komisji w sprawie Bocheńczaka, którego rankiem 8 września jeszcze nie opublikowano. Do tego czasu obie liczby są doniesieniami medialnymi, a nie danymi z dokumentu.
Reakcje rozeszły się w dwie strony. Bocheńczak napisał wieczorem 7 września, że jego kandydatura nie została zarejestrowana, że uważał złożenie niemal 5000 podpisów za wystarczający margines bezpieczeństwa i że nie będzie snuł teorii spiskowych. Wpis zakończył zdaniem: „Jako kandydat ponoszę za to pełną odpowiedzialność. Zawaliłem". Mentzen odwołał go z funkcji prezesa okręgu krakowskiego, zawiesił wszystkie osoby pełniące funkcje w krakowskich strukturach partii i skierował ich sprawy do Sądu Partyjnego w celu ustalenia indywidualnej odpowiedzialności. Skrytykował przy tym przepisy: „wymaga się od sztabów przyniesienia podpisów spełniających wymagania, nie dając sztabom narzędzi do weryfikacji ich poprawności", ale w tym samym oświadczeniu przyznał, że „można było proces zbierania podpisów zorganizować lepiej, czego dowodem jest to, że innym kandydatom udało się jednak zarejestrować". Marian Banaś zapowiedział z kolei skorzystanie ze wszystkich przysługujących środków prawnych: „Będziemy również domagać się ponownej, szczegółowej weryfikacji podpisów w obecności upoważnionych przedstawicieli naszego komitetu".
Dokumenty pokazują, że odmowy dotknęły kandydatów z bardzo różnych stron. Komitet Łukasza Gibały otrzymał odmowę przyjęcia zgłoszenia uchwałą nr 3 z 31 sierpnia — przy pierwszym podejściu komisja odrzuciła większość jego podpisów.

Źródło: rmf24.pl
Sztab zdążył jednak dozbierać ponad 9 tysięcy nowych podpisów i złożył ponowne zgłoszenie z zadeklarowanym poparciem 14 658. Uchwałami nr 4 i 5 z 4 września komisja odmówiła rejestracji zgłoszeń komitetów Marty Ratuszyńskiej (78 zadeklarowanych podpisów) i Stanisława Kułacha (400) — czyli komitetów, które nie zbliżyły się nawet do połowy progu. W tekstach tych uchwał nie pojawia się żadna przesłanka ocenna: za każdym razem powodem jest ta sama arytmetyka i ta sama podstawa prawna.
Co jeszcze może się zmienić. Od uchwały komisji przysługuje odwołanie do komisarza wyborczego w terminie 2 dni od podania jej do publicznej wiadomości; komisarz rozpatruje je również w ciągu 2 dni i wydaje postanowienie. Jeżeli uzna odwołanie za nieuzasadnione, komitetowi pozostaje skarga do Państwowej Komisji Wyborczej — także w terminie 2 dni, z 2-dniowym terminem rozpatrzenia. Od postanowienia PKW środek prawny już nie przysługuje. Cała ścieżka mieści się więc w kilku dniach, co przy wyborach 27 września i obwieszczeniu o kandydatach zaplanowanym na 14 września ma znaczenie praktyczne. Jak taka procedura wygląda w praktyce, pokazuje sprawa z poprzednich wyborów samorządowych: Komisarz Wyborczy w Wałbrzychu II rozpatrywał w marcu 2024 r. odwołanie komitetu Koalicji Obywatelskiej od uchwały Miejskiej Komisji Wyborczej w Kłodzku o odmowie rejestracji listy — również z powodu nieuzyskania wymaganego poparcia. Osobna okoliczność utrudniająca późniejsze spory: art. 8a Kodeksu wyborczego nakazuje pełnomocnikowi komitetu, który nie dokonał zgłoszenia, protokolarne zniszczenie kart wykazu podpisów w ciągu 3 dni od upływu terminu zgłoszeń.
Co z tego wynika
Dokumenty krakowskiej komisji nie pozostawiają miejsca na wersję o „niedopuszczeniu niewygodnych kandydatów". Uchwała nr 6 z 7 września odmawia rejestracji komitetowi Mariana Banasia z jednego powodu: z 5648 sprawdzonych podpisów prawidłowych było 2552, a ustawa wymaga 3000. Brakowało 448. Ten sam próg i ta sama podstawa prawna zadziałały wcześniej wobec komitetów Łukasza Gibały, Marty Ratuszyńskiej i Stanisława Kułacha — z tą różnicą, że sztab Gibały zdążył dozbierać ponad 9 tysięcy podpisów i złożyć zgłoszenie ponownie.
W sprawie kandydata Konfederacji obraz jest mniej domknięty, bo formalnej uchwały rankiem 8 września jeszcze nie opublikowano. Wiadomo, że w komunikacie komisji jego zgłoszenie figuruje z 4640 podpisami, że nieoficjalnie mówiło się o 2950 prawidłowych i że sztab przypisuje straty myleniu adresu zamieszkania z adresem zameldowania. Sam kandydat i lider jego partii nie mówią o decyzji politycznej, tylko o własnym błędzie organizacyjnym. Komitet Banasia zapowiedział odwołanie — na jego wniesienie ma dwa dni, a komisarz wyborczy tyle samo na rozpatrzenie.