Kluczowe ustalenia

  • Sejm uchwalił rządowy projekt ustawy o rynku kryptoaktywów 15 maja 2026 r. wynikiem 241 za, 200 przeciw, przy 441 głosujących posłach. Sześć dni później ustawę bez poprawek przyjął Senat — 57 do 26.

  • Polska ustawa to krajowy akt wykonawczy, który zapewnia stosowanie unijnego rozporządzenia MiCA (rozporządzenie UE 2023/1114 z 31 maja 2023 r.). Bez niej w Polsce brakuje wyznaczonego organu, który mógłby wydawać licencje zgodne z MiCA.

  • Ustawa wyznacza Komisję Nadzoru Finansowego (KNF) jako organ nadzoru i daje jej prawo blokowania rachunków oraz transakcji na 96 godzin, z możliwością przedłużenia do 6 miesięcy.

  • Według narracji rządu i KNF bez krajowej ustawy do 1 lipca 2026 r. polskie firmy stracą prawo do legalnego świadczenia usług krypto z terytorium RP. Sami użytkownicy nie tracą jednak całkowicie dostępu do kryptowalut ani środków.

  • Kryptowaluty deklaruje 6,6 proc. dorosłych Polaków — około 2 mln osób, które ulokowały w tych aktywach ok. 40 mld zł.


Kontekst i tło

Spór dotyczy nie samego pomysłu regulacji, lecz jej kształtu. Unijne rozporządzenie MiCA obowiązuje bezpośrednio w całej Wspólnocie, ale żeby działało w praktyce, każde państwo musi wskazać krajowy organ nadzoru i uchwalić przepisy proceduralne. W Polsce tę rolę ma pełnić KNF.

Rząd przyjął projekt ustawy o rynku kryptoaktywów — Ministerstwo Finansów

Źródło: gov.pl

Projekt przygotowało Ministerstwo Finansów, a sama ustawa przeszła już kilka cykli legislacyjnych — stąd mowa o „trzecim podejściu". Prezydent Karol Nawrocki wcześniej blokował wcześniejsze wersje, argumentując, że przepisy są zbyt restrykcyjne i nakładają nadmierne obciążenia na branżę. Po przejściu przez Sejm i Senat ustawa trafia do prezydenta, który zgodnie z art. 122 Konstytucji RP ma do wyboru podpis, weto albo skierowanie do Trybunału Konstytucyjnego.

Kluczowy jest tu jeden szczegół arytmetyczny: odrzucenie weta prezydenta wymaga większości 3/5 głosów przy obecności co najmniej połowy ustawowej liczby posłów, czyli 276 głosów przy 460 mandatach. Majowy wynik 241 głosów za nie wystarczyłby do przełamania ewentualnego trzeciego weta — co oznacza, że gdyby prezydent zawetował, koalicja rządowa nie miałaby obecnie liczb, by go obejść.


Szczegółowa analiza

Mechanizm „twardej daty" 1 lipca 2026 r. Sednem całej sprawy jest okres przejściowy zapisany w MiCA. Jak wskazywała KNF w lutym 2026 r., unijne rozporządzenie pozwala podmiotom świadczącym usługi w zakresie kryptoaktywów działać do 1 lipca 2026 r. bez wymaganego unijnym prawem zezwolenia. Po tej dacie okres przejściowy się kończy. Senat przyjął ustawę bez poprawek właśnie po to, by zostawić czas na decyzję prezydenta przed upływem tego terminu.

Co grozi firmom. Według narracji rządu i KNF, bez wejścia w życie krajowej ustawy wykonawczej KNF nie będzie miała podstawy prawnej, by przyjmować wnioski i wydawać licencje CASP (dla dostawców usług w zakresie kryptoaktywów). To prowadziłoby do sytuacji, w której polskie podmioty tracą prawo legalnego świadczenia usług z terytorium RP — tezę tę nagłaśniają media branżowe, pisząc wprost o pułapce bez licencji. To jednak narracja jednej strony sporu: argumentem prezydenta przy poprzednich wetach była nadregulacja, a nie sprzeciw wobec samego wdrożenia MiCA.

Polska w ogonie Europy. Branża krypto w pułapce bez licencji

Źródło: bankier.pl

Furtka: passporting. Brak krajowej licencji nie oznacza automatycznie końca obecności polskich firm na rynku. Jak opisują analizy branżowe, firma mogłaby świadczyć usługi w Polsce po uzyskaniu licencji CASP w innym państwie UE i notyfikacji transgranicznej (tzw. passporting). W praktyce oznaczałoby to przeniesienie rejestracji za granicę — z czego rząd wywodzi ryzyko utraty wpływów podatkowych i miejsc pracy, a krytycy ustawy widzą w tym argument za mniej restrykcyjnymi przepisami krajowymi.

Uprawnienia KNF, które wywołały spór. Ustawa daje nadzorcy realne narzędzia interwencyjne. KNF zyskałaby prawo do blokowania rachunków pieniężnych, rachunków kryptoaktywów i transakcji na 96 godzin, z możliwością przedłużenia maksymalnie do 6 miesięcy. Przewidziano też maksymalne opłaty nadzorcze — do 0,5 proc. dla emitentów tokenów i do 0,4 proc. dla dostawców usług (CASP). To właśnie zakres tych uprawnień był polem konfliktu: sejmowa komisja finansów odrzuciła poprawki, które ograniczałyby kompetencje nadzorcze KNF, w tym propozycje zgłaszane przez prezydenta i opozycję.

Sejmowa komisja odrzuciła poprawki do ustawy o kryptoaktywach

Źródło: onet.pl

Skala rynku, o który toczy się gra. Według badania CBOS dla „Dziennika Gazety Prawnej" 6,6 proc. dorosłych Polaków deklaruje posiadanie kryptowalut, co daje ok. 2 mln osób. Łącznie ulokowali w tych aktywach około 40 mld zł. Warto te liczby zestawić z bardziej spektakularnymi szacunkami: raport firmy Ari10 mówił nawet o 10 mln Polaków inwestujących w kryptowaluty, ale Bankier.pl zakwestionował tę liczbę jako trudną do wyjaśnienia. Reprezentatywne badanie CBOS (2 mln) jest więc znacznie ostrożniejsze niż branżowe szacunki marketingowe (10 mln).


Podsumowanie

Polskim firmom kryptowalutowym realnie grozi utrata prawa do legalnego działania z terytorium Polski po 1 lipca 2026 r. — ale tylko jeśli krajowa ustawa nie wejdzie w życie przed końcem unijnego okresu przejściowego. To narracja rządu i KNF, a nie pewnik: spór z prezydentem dotyczy zakresu uprawnień nadzorczych i obciążeń branży, nie samego wdrożenia unijnych przepisów. Nawet w najtrudniejszym scenariuszu firmy mają furtkę w postaci licencji z innego kraju UE, a zwykli użytkownicy nie tracą dostępu do kryptowalut ani swoich środków, bo pozostają im platformy zagraniczne. Stawką jest około 40 mld zł zainwestowane przez ok. 2 mln Polaków oraz to, czy ten rynek pozostanie w Polsce, czy przeniesie się za granicę.