Głosowanie nr 132

18 września 2026 r., godzina 11:47. Głosowanie nr 132 na 65. posiedzeniu Sejmu X kadencji. Za nowelizacją — 269 głosów, przeciw — 141, wstrzymało się 28. Udział wzięło 438 z 460 posłów; 22 nie głosowało.

Stosunek 269 do 141 sugeruje spór, ale rejestr pokazuje coś prostszego: przeciw był w praktyce jeden klub. Zagłosowało tak 140 posłów Prawa i Sprawiedliwości oraz jeden poseł niezrzeszony — poza nimi żaden klub nie oddał głosu przeciw. Na 269 głosów za złożyły się KO (150), RozwójPlus (34), PSL-Trzecia Droga (31), Lewica (20), Centrum (14), Polska 2050 (12), Razem (4) i czworo niezrzeszonych. Wstrzymało się 28 posłów: Konfederacja (16), RozwójPlus (4), Konfederacja Korony Polskiej (3), Demokracja (3) i dwoje niezrzeszonych.

Głosowanie nad całością odbyło się jako punkt 53. porządku obrad, na podstawie sprawozdania Komisji Finansów Publicznych oraz Komisji Samorządu Terytorialnego i Polityki Regionalnej o rządowym oraz poselskich projektach ustaw (druki nr 3099, 2033, 2127, 2872 i 3118).

Co dokładnie się zmienia

Od 1 stycznia 2027 r. górny limit opłaty miejscowej wyniesie 5 zł za dobę wobec 3,46 zł w 2026 r. — o 44,5 proc. więcej. W miejscowościach ze statusem obszaru ochrony uzdrowiskowej limit rośnie z 4,89 zł do 5,50 zł, czyli o 12,5 proc., a górna granica opłaty uzdrowiskowej z 6,67 zł do 6,86 zł, o 2,8 proc.

To sufit, nie cennik. Ministerstwo Finansów podkreśliło, że ostateczną ich wysokość ustala rada gminy. Opłata pozostaje fakultatywna: gmina może jej w ogóle nie wprowadzać, różnicować stawki i dodawać własne zwolnienia — na przykład ze względu na długość pobytu, porę roku czy wiek gościa.

Znika za to warunek korzystnych właściwości klimatycznych, czyli w praktyce wymóg dotrzymania norm jakości powietrza. Zostaje wymóg walorów krajobrazowych oraz odpowiedniej bazy noclegowej. Dziś opłatę miejscową lub uzdrowiskową pobierają 234 gminy; po zmianie, według rządowych szacunków, będzie mogło ją wprowadzić nawet około 1500 gmin.

Zmienia się też, kto pieniądze zbiera. Opłatę pobiorą bezpośrednio obiekty noclegowe — hotele, pensjonaty, kempingi, schroniska, kwatery prywatne i sanatoria. Zastąpią dotychczasowych inkasentów wyznaczanych przez gminę i staną się płatnikami z mocy ustawy, odpowiedzialnymi za obliczenie, pobranie i rozliczenie należności. Za terminowe przekazywanie prawidłowo pobranych kwot dostaną wynagrodzenie w wysokości co najmniej 10 proc.

Zwolnienia obejmą osoby ze znacznym stopniem niepełnosprawności, dzieci do 16. roku życia z orzeczeniem o niepełnosprawności, osoby z umiarkowanym stopniem niepełnosprawności z dysfunkcją wzroku oraz jedną osobę towarzyszącą. Zwolnione będą też osoby korzystające z zakwaterowania przez ponad 29 kolejnych nocy — za cały okres pobytu.

Ustawa nie jest jeszcze prawem. Trafia do Senatu, a następnie wymaga podpisu Prezydenta RP. Nowe przepisy mają wejść w życie 1 stycznia 2027 r.


Warunek, który znika, miał twardą treść

Opłata miejscowa i opłata uzdrowiskowa nie są nowym pomysłem — obie funkcjonują na podstawie ustawy z 12 stycznia 1991 r. o podatkach i opłatach lokalnych. Uchwalona nowelizacja nie tworzy nowej daniny: zmienia zasady poboru opłat, które już istnieją, i pozostawia im dotychczasowe nazwy.

📄 Jednolity tekst ustawy o podatkach i opłatach lokalnych (PDF, źródło: api.sejm.gov.pl)

Zniesiony warunek nie był ozdobnikiem. Przed nowelizacją korzystne właściwości klimatyczne uznawano za wykazane tylko wtedy, gdy w strefie, na której obszarze leży miejscowość, dotrzymane były dopuszczalne poziomy substancji w powietrzu określone w przepisach o ochronie środowiska — tak stanowiło rozporządzenie Rady Ministrów z 18 grudnia 2007 r. Innymi słowy: smog powyżej normy formalnie odbierał gminie prawo do pobierania opłaty miejscowej.

Ten warunek bywał egzekwowany przed sądami. Naczelny Sąd Administracyjny wyrokiem z 15 marca 2018 r. (sygn. II FSK 3579/17) stwierdził nieważność uchwały Rady Miasta Zakopane z 2008 r. o ustaleniu miejscowości, w której pobiera się opłatę miejscową. Sąd wskazał, że rada nie dysponowała aktualnymi danymi o jakości powietrza i nie wykazała dotrzymania minimalnych wymogów klimatycznych.

Zakopane nadal będzie pobierało opłatę od turystów. Mimo wyroku NSA

Źródło: portalsamorzadowy.pl

Wcześniej tak samo orzekł Wojewódzki Sąd Administracyjny w Krakowie (sygn. III SA/Kr 535/15), stwierdzając przekroczenie dopuszczalnych norm zanieczyszczeń. Mimo prawomocnego rozstrzygnięcia Zakopane nadal pobierało opłatę, a na początku 2023 r. sąd administracyjny przyznał rację radnemu Katowic Patrykowi Białasowi, który zakwestionował obowiązek jej zapłaty.

Skalę rozjazdu między przepisem a praktyką opisał raport Fundacji ClientEarth z 2023 r. We wszystkich 35 gminach Małopolski i Dolnego Śląska pobierających wtedy tzw. opłaty klimatyczne w latach 2017–2021 niemal rokrocznie rejestrowano przekroczenia dopuszczalnych stężeń benzo(a)pirenu. W Poroninie, Zakopanem, Kościelisku, Rabce-Zdroju, Gródku nad Dunajcem i Jeleniej Górze notowano dodatkowo przekroczenia stężeń pyłów zawieszonych PM10 i PM2,5. Na liście 35 gmin znajdowało się 11 uzdrowisk, w których leczy się choroby układu oddechowego.

Raport obnażył też słabość samych pomiarów: tylko 10 z 35 gmin miało państwową stację pomiarową jakości powietrza, a regularne pomiary pyłów i benzo(a)pirenu w latach 2017–2021 prowadzono jedynie w Zakopanem i Jeleniej Górze. Warunek, którego spełnienia gmina miała dowieść, w większości miejscowości nie był więc w ogóle mierzony.


Szczegółowa analiza

Podwyżka jest większa, niż planowało samo ministerstwo. Pierwotny projekt Ministerstwa Finansów skierowany do konsultacji w czerwcu 2026 r. przewidywał wyłącznie waloryzację: 3,56 zł, 5,03 zł oraz 6,86 zł za noc. W wersji uchwalonej podstawowa stawka maksymalna skoczyła z 3,56 zł do 5 zł, a w strefie ochrony uzdrowiskowej z 5,03 zł do 5,50 zł. Nietknięta została tylko opłata uzdrowiskowa — jej limit 6,86 zł to dokładnie ta sama kwota, co w czerwcowym projekcie, czyli wzrost o inflacyjne 2,8 proc. Największa podwyżka, o 44,5 proc., dotyczy opłaty pobieranej w zwykłych miejscowościach turystycznych, nie w uzdrowiskach.

Kwoty z ustawy to sufit, nie cennik. Ministerstwo Finansów wielokrotnie zaznaczało, że 5 zł, 5,50 zł i 6,86 zł to stawki maksymalne, a o tym, czy opłata w ogóle obowiązuje i ile wynosi, decyduje rada gminy. Gminy zachowają też prawo do różnicowania stawek i wprowadzania dodatkowych zwolnień — resort wymienia długość pobytu, porę roku i wiek osoby zobowiązanej do zapłaty. Ustawa domyka też lukę interpretacyjną: opłata miejscowa i uzdrowiskowa nie będą mogły obowiązywać równolegle w tej samej miejscowości lub jej części.

Zdjęcie kryterium powietrza zmienia mapę, nie stawki. Po usunięciu wymogu właściwości klimatycznych o prawie do poboru decydować będą walory krajobrazowe i odpowiednia baza noclegowa. To właśnie ta zmiana, a nie podwyżka, może przynieść największy skutek finansowy: z 234 gmin pobierających opłatę dziś krąg uprawnionych rośnie do około 1500. Kierunek ten rekomendowało Ministerstwo Sportu i Turystyki, które chciało pójść dalej i wyłączyć z warunków poboru także walory krajobrazowe, opierając opłatę wyłącznie na walorach turystycznych. Dyrektor departamentu turystyki Dominik Borek argumentował, że w państwach Unii Europejskiej opłaty turystyczne powiązane z klimatem należą do rzadkości. W uchwalonej wersji krajobraz jednak pozostał.

Hotel, kemping i kwatera prywatna zamiast inkasenta gminy. Dotychczas poborem zajmowały się osoby lub podmioty wyznaczone przez gminę w drodze uchwały. Po zmianie robić to będą podmioty świadczące usługi zakwaterowania — obiekt staje się płatnikiem z mocy ustawy i odpowiada za obliczenie, pobranie i rozliczenie należności, co do zasady także za kwoty niepobrane oraz pobrane i niewpłacone. Obowiązkowy będzie rejestr opłat pobranych i niepobranych. Ministerstwo Finansów wskazuje przy tym na wyłączenie odpowiedzialności płatnika w sytuacji, gdy do niepobrania opłaty doszło z winy gościa. Wynagrodzenie za terminowe przekazywanie prawidłowo pobranych kwot ustawa gwarantuje na poziomie co najmniej 10 proc.

Posiedzenie Komisji Finansów Publicznych oraz Komisji Samorządu Terytorialnego i Polityki Regionalnej

Źródło: e-hotelarz.pl

Branża przegrała dwa spory naraz. Izba Gospodarcza Hotelarstwa Polskiego i Polska Izba Turystyki wystąpiły 8 września 2026 r. ze wspólnym pismem do premiera, sprzeciwiając się nadaniu obiektom noclegowym statusu płatników i postulując zachowanie instytucji inkasa z wynagrodzeniem 10 proc. Ustawa przyznała 10 proc., ale w modelu płatnika, którego izby nie chciały. Drugi zarzut dotyczy zakresu: Krzysztof Szadurski z IGHP argumentował na posiedzeniu komisji, że bez wcześniejszej zmiany ustawy o usługach hotelarskich opłata nie obejmie najmu krótkoterminowego, co pogłębi nierówną konkurencję wobec hoteli. Europejskie Stowarzyszenie Przedsiębiorców Turystycznych wydało stanowisko sprzeciwiające się zarówno kierunkowi, jak i trybowi zmian, stwierdzając, że nie ma zgody na stanowienie prawa o turystyce za plecami branży turystycznej.

Spór o to, na co pójdą pieniądze, rozstrzygnięto na korzyść gmin. Uchwalona ustawa nie nakłada obowiązku przeznaczania wpływów z opłaty miejscowej na promocję turystyki ani na żaden inny wskazany cel — opłaty pozostają dochodem własnym gminy. Zarzut branży, że wpływy nie są znaczone na turystykę, ma więc pokrycie w treści przepisów. Sejm odrzucił trzy poprawki mniejszości: poprawkę PSL-Trzeciej Drogi kierującą 10 proc. przychodów do Polskiej Organizacji Turystycznej, poprawkę Lewicy podnoszącą stawkę maksymalną do 10 zł oraz poprawkę PSL-Trzeciej Drogi ustalającą ją na około 11 zł, liczoną jako 35 proc. minimalnej stawki godzinowej. Rozstrzygnięcie jest zgodne z zapowiedzią premiera Donalda Tuska z 20 sierpnia 2026 r. w Krakowie, który deklarował, że wpływy z opłaty w całości trafią do gmin.

Czy „podatek turystyczny” to trafna nazwa? Uchwalona ustawa zmienia zasady opłaty miejscowej i uzdrowiskowej, nie tworzy nowej daniny ani nowej nazwy. Wcześniejsze projekty poselskie — Polski 2050, Lewicy i PSL-Trzeciej Drogi — rzeczywiście zakładały zastąpienie opłaty miejscowej opłatą turystyczną lub turystyczno-rekompensacyjną, a wersja reprezentowana przez wiceministra sportu i turystyki Ireneusza Rasia dzieliła wpływy na 80 proc. dla gminy, 18 proc. dla Polskiej Organizacji Turystycznej i 2 proc. dla inkasenta. Sejm przyjął jednak wersję rządową, która zachowuje dotychczasowe nazwy i nie dzieli wpływów. Określenie „podatek turystyczny” jest więc skrótem publicystycznym: opisuje kierunek zmiany — więcej turystów zapłaci więcej — ale nie odpowiada ani nazwie, ani konstrukcji uchwalonych przepisów.


Podsumowanie

Sejm zgodził się 18 września 2026 r., by od 2027 roku gminy mogły brać od turysty do 5 zł za każdą dobę noclegu zamiast dzisiejszych 3,46 zł. W uzdrowiskach limit rośnie niewiele — do 6,86 zł — a w strefach ochrony uzdrowiskowej do 5,50 zł. To górne granice, nie kwoty obowiązkowe: każda rada gminy sama decyduje, czy opłatę wprowadzić i ile ma wynosić.

Najważniejsza zmiana nie dotyczy jednak pieniędzy, tylko tego, kto może je pobierać. Znika warunek dobrej jakości powietrza, który wcześniej odbierał gminom z przekroczonymi normami smogu prawo do opłaty i który kilkakrotnie podważały sądy — między innymi w sprawie Zakopanego. Po tej zmianie opłatę będzie mogło wprowadzić nawet około 1500 gmin zamiast dzisiejszych 234.

Zmienia się też sposób poboru: pieniądze zbierze bezpośrednio hotel, kemping albo kwatera prywatna, z ustawową gwarancją co najmniej 10 proc. dla siebie. Z opłaty zwolnione będą między innymi osoby ze znacznym stopniem niepełnosprawności, dzieci do 16. roku życia z orzeczeniem o niepełnosprawności oraz każdy, kto nocuje w jednym miejscu dłużej niż 29 kolejnych nocy — czyli głównie pracujący i uczący się, nie turyści.

Ustawa nie przesądza natomiast, na co pójdą zebrane pieniądze. Trafiają do budżetu gminy bez wskazania celu, a propozycja, by część kierować na promocję turystyki, przepadła w głosowaniu. Przepisy nie są jeszcze prawem — czeka je Senat i podpis prezydenta, a wejście w życie zaplanowano na 1 stycznia 2027 r.