Kluczowe ustalenia

  • Komisja Nadzwyczajna do rozpatrzenia projektów ustaw dotyczących prawa do przerywania ciąży (kod komisji NPC) działa w Sejmie X kadencji od 12 kwietnia 2024 r. Sejm skierował do niej cztery poselskie projekty po pierwszym czytaniu — druki nr 176, 177, 223 i 224.
  • Przewodniczącą komisji jest Dorota Łoboda z Koalicji Obywatelskiej, wybrana na pierwszym posiedzeniu. Wraz z nią w prezydium zasiadają cztery zastępczynie: Urszula Nowogórska (PSL), Anna Maria Żukowska (Lewica), Ewa Szymanowska (Polska 2050) i Karina Bosak (Konfederacja).
  • Komisja zebrała się łącznie siedem razy. Jej ostatnie posiedzenie datowane jest na 9 lipca 2024 r. Od tego dnia do 15 września 2026 r. — daty, na którą media wskazują wznowienie prac — mija dokładnie 798 dni przerwy. Medialne określenie „prawie 800 dni” ma więc pokrycie w faktach.
  • Za ten okres prezydium komisji pobrało dodatki funkcyjne do uposażenia poselskiego: łącznie 277 tys. 91,85 zł brutto, z czego 73 tys. 891,11 zł przypadło przewodniczącej. Dorota Łoboda oświadczyła, że uposażenie za miesiące bez działań komisji przelewa na organizacje pozarządowe pomagające kobietom i dzieciom.
  • Ostatnie sejmowe głosowanie w tej sprawie — 12 lipca 2024 r. — koalicja przegrała 215 do 218 przy 2 głosach wstrzymujących. Zabrakło trzech głosów.
  • Wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 22 października 2020 r. (sygn. K 1/20) uznał przesłankę embriopatologiczną za niezgodną z Konstytucją i wciąż wyznacza ramy sporu. Art. 190 ust. 1 Konstytucji stanowi, że orzeczenia TK mają moc powszechnie obowiązującą i są ostateczne.
  • Nawet ustawa uchwalona przez Sejm i Senat trafia do prezydenta Karola Nawrockiego, który w kampanii deklarował, że nie podpisałby ustawy o powrocie do kompromisu aborcyjnego. Odrzucenie weta wymaga 276 głosów — o 61 więcej, niż koalicja zebrała w lipcu 2024 r.

Sejmowa komisja zbierze się po niemal 800 dniach. Zajmie się projektem odwracającym wyrok TK

Źródło: wprost.pl


Kontekst i tło

Punktem odniesienia dla całego sporu jest ustawa z 7 stycznia 1993 r. o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży. Dopuszczała ona przerwanie ciąży w trzech przypadkach: gdy ciąża zagrażała życiu lub zdrowiu kobiety, gdy badania wskazywały na duże prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego uszkodzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu, oraz gdy zachodziło uzasadnione podejrzenie, że ciąża powstała w wyniku czynu zabronionego.

Drugą z tych przesłanek — zwaną embriopatologiczną — usunął wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 22 października 2020 r. TK orzekł, że art. 4a ust. 1 pkt 2 ustawy z 1993 r. jest niezgodny z art. 38 w związku z art. 30 i art. 31 ust. 3 Konstytucji. Zdania odrębne złożyli sędziowie Leon Kieres i Piotr Pszczółkowski. Sentencję opublikowano w Dzienniku Ustaw dopiero 27 stycznia 2021 r., ponad trzy miesiące po ogłoszeniu wyroku, pod pozycją 175.

Protest przeciwko zaostrzeniu prawa aborcyjnego, Kraków, październik 2020 r.

Źródło: batory.org.pl

Po wyborach 2023 r. do Sejmu trafiły cztery poselskie projekty zmieniające ten stan: dwa przygotowała Lewica, po jednym Koalicja Obywatelska i Trzecia Droga, czyli PSL wraz z Polską 2050. W kwietniu 2024 r. Sejm najpierw odrzucił wnioski o odrzucenie projektów w pierwszym czytaniu — składały je Konfederacja i PiS — a następnie skierował wszystkie cztery do komisji nadzwyczajnej. Komisja przeprowadziła wysłuchanie publiczne dotyczące wszystkich czterech druków, po czym jej prace zamarły.

Zmienił się w tym czasie układ polityczny wokół projektów. PSL i Polska 2050 zakończyły współpracę w ramach Trzeciej Drogi — Rada Naczelna PSL podjęła w czerwcu 2025 r. decyzję o „faktycznym zakończeniu projektu Trzeciej Drogi”. Zmienił się też marszałek Sejmu: od listopada 2025 r. funkcję pełni Włodzimierz Czarzasty z Nowej Lewicy, który już wtedy wskazywał początek 2026 r. jako dobry termin na wznowienie rozmów z przewodniczącą komisji.


Szczegółowa analiza

Co faktycznie leży w komisji. Cztery projekty różnią się nie niuansami, lecz konstrukcją. Druk nr 176 (Lewica) to nowelizacja Kodeksu karnego: uchyla przepisy art. 152 k.k., które dziś przewidują karę do trzech lat pozbawienia wolności za przerwanie ciąży za zgodą kobiety z naruszeniem przepisów ustawy oraz taką samą karę za pomoc w tym czynie. Druk nr 177 (Lewica) — ustawa o bezpiecznym przerywaniu ciąży — gwarantuje prawo do przerwania ciąży do końca 12. tygodnia, a w określonych przypadkach także po tym terminie, i dodatkowo reguluje klauzulę sumienia „aby ograniczyć zjawisko jej nadużywania kosztem praw pacjenckich” oraz dekryminalizuje przerwanie ciąży za zgodą osoby w ciąży. Druk nr 224 (Koalicja Obywatelska) to ustawa o świadomym rodzicielstwie. Druk nr 223 (Trzecia Droga) jako jedyny nie liberalizuje prawa ponad stan sprzed 2020 r. — jest nowelizacją samej ustawy z 1993 r.

📄 Poselski projekt nowelizacji Kodeksu karnego — druk nr 176 (PDF, źródło: orka.sejm.gov.pl)

To właśnie ten czwarty projekt ma według doniesień medialnych trafić pod obrady jako pierwszy. Interia podała, że komisja „ma w pierwszej kolejności zająć się projektem ustawy Polskiego Stronnictwa Ludowego i Polski 2050, zakładającym powrót do tzw. kompromisu aborcyjnego” — czyli do rozwiązań prawnych obowiązujących od 1993 do 2020 roku. Kolejność nie jest przypadkowa: to najmniej daleko idąca z czterech propozycji, a więc ta z teoretycznie największym potencjałem koalicyjnym. Pozostałe projekty — dwa dopuszczające aborcję do 12. tygodnia z woli kobiety oraz projekt Lewicy o częściowej dekryminalizacji — czekają dalej w kolejce.

Dlaczego prace stanęły. Przyczyna nie jest proceduralna, lecz arytmetyczna. Jeszcze w październiku 2025 r. Dorota Łoboda informowała, że zwołanie posiedzenia nie jest planowane, bo „mimo prób uzgodnień w gronie koalicji nie znaleźliśmy dotychczas kompromisu”, a decyzje muszą zapaść na poziomie liderów koalicji. Przewodnicząca wskazywała przy tym wprost na PSL. W marcu 2026 r. mówiła „Rzeczpospolitej”, że chciałaby, aby Sejm zajął się projektami jeszcze przed wakacjami — nie zajął się.

Twarde dane z lipca 2024 r. Jedyny test sejmowej większości w tej kadencji odbył się 12 lipca 2024 r. Sejm głosował nad nowelizacją Kodeksu karnego dotyczącą depenalizacji i dekryminalizacji pomocnictwa w aborcji. Za uchwaleniem było 215 posłów, przeciw 218, dwóch się wstrzymało. Rozkład głosów przeciw: 175 posłów PiS, 24 posłów klubu PSL-Trzecia Droga, 17 posłów Konfederacji i 2 posłów Kukiz'15. Za głosował w całości klub Lewicy (26 głosów) oraz w zdecydowanej większości posłowie Koalicji Obywatelskiej (154) i Polski 2050 (30).

Porażka koalicji. Ustawa dekryminalizująca pomoc w aborcji nie przeszła

Źródło: bankier.pl

O wyniku zadecydowały przede wszystkim głosy PSL. Wśród 24 posłów klubu głosujących przeciw byli wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz, wicemarszałek Sejmu Piotr Zgorzelski i posłanka Urszula Nowogórska — czyli członkini prezydium tej samej komisji, która ma teraz rozpatrywać projekty. Dane te są istotne dla oceny szans obecnej inicjatywy, bo PSL konsekwentnie traktuje prawo aborcyjne jako obszar głosowania zgodnie z sumieniem, a nie dyscypliny koalicyjnej. „Bardzo dobrze, że te projekty będą rozpatrywane. Obiecaliśmy to, co zawsze: u nas będzie głosowanie zgodnie z własnym sumieniem” — mówił Władysław Kosiniak-Kamysz. Z drugiej strony sporu Ogólnopolski Strajk Kobiet uznał wznowienie prac nad projektem przywracającym stan z 1993 r. za ruch pozorowany — „Po co ta cała szopka?” — pisząc o „komisji widmo i kasie na jawie”.

Czego nie zmieni sama komisja. Nawet gdyby projekt przeszedł przez komisję, Sejm i Senat, ustawa trafia na biurko prezydenta, który może ją podpisać, zawetować albo skierować do Trybunału Konstytucyjnego w trybie kontroli prewencyjnej. Karol Nawrocki objął urząd 6 sierpnia 2025 r. i w pierwszym roku zawetował 41 ustaw — więcej niż którykolwiek z poprzednich prezydentów przez całą kadencję. W lipcu 2026 r. zawetował ustawę o statusie osoby najbliższej w związku i umowie o wspólnym pożyciu, autorstwa PSL i Lewicy. W kwestii aborcji zadeklarował w kampanii, że nie podpisałby ustawy o powrocie do kompromisu, bo nie mógłby pozwolić, „aby aborcji były poddawane dzieci z zespołem Downa”. Odrzucenie prezydenckiego weta wymaga w Sejmie 3/5 głosów, czyli 276 przy pełnej frekwencji — o 61 więcej niż najlepszy dotąd wynik projektu liberalizującego. Zobacz też: Weto do ustawy o osobie najbliższej wraca do Sejmu — czy koalicja ma 276 głosów.

Spór prawny w tle. Art. 190 ust. 1 Konstytucji stanowi, że orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego mają moc powszechnie obowiązującą i są ostateczne — to przepis, na który powołują się przeciwnicy przywracania przesłanki zwykłą ustawą. Pytanie, czy ustawodawca może ponownie uchwalić normę uznaną przez TK za niekonstytucyjną, pozostaje przedmiotem sporu doktrynalnego, którego nie rozstrzyga żadne wiążące orzeczenie. Sam Trybunał pozostaje zresztą przedmiotem politycznego sporu — na wrześniowym posiedzeniu Sejm zajmował się wyborem kandydatów na stanowisko sędziego TK, zgłoszono kandydatury Macieja Berka i Artura Kotowskiego. Porównanie samych projektów doczekało się już recenzowanej analizy naukowej: prof. Krzysztof Wiak z KUL opublikował w czasopiśmie „Prawo i Więź” opracowanie zestawiające wszystkie cztery druki.

📄 Krzysztof Wiak, „Projekty ustaw dotyczących legalizacji przerywania ciąży w Sejmie X kadencji” (PDF, źródło: prawoiwiez.edu.pl)

Skala zjawiska w liczbach. Wyrok TK realnie przełożył się na statystyki szpitalne. W 2019 r. wykonano 1110 procedur terminacji ciąży, w 2020 r. — 1076. W 2021 r., pierwszym pełnym roku po publikacji wyroku, było ich 107, w 2022 r. — 160. Skala spadku nie jest przypadkowa: przed 2020 r. około 95–98 proc. procedur wykonywano właśnie na podstawie przesłanki embriopatologicznej. Potem liczby zaczęły rosnąć bez zmiany ustawy: w 2023 r. odnotowano 425 zabiegów, czyli mniej więcej połowę tego, co rok później. Wzrost wiąże się z wytycznymi Ministerstwa Zdrowia pod kierownictwem Izabeli Leszczyny, doprecyzowującymi, że ustawowa przesłanka zagrożenia zdrowia kobiety obejmuje również zdrowie psychiczne. Rzecznik Praw Obywatelskich podkreśla, że choć po wyroku TK terminacja z powołaniem się na przesłankę embriopatologiczną nie jest dopuszczalna, wciąż zgodne z prawem jest wykonanie aborcji w sytuacji zagrożenia życia i zdrowia pacjentki.

Same dane trzeba czytać ostrożnie. Podstawowym źródłem jest sprawozdanie Rady Ministrów, które zgodnie z art. 9 ustawy z 1993 r. powinno trafiać do Sejmu do 31 lipca każdego roku; dane Narodowego Funduszu Zdrowia nie są z nim tożsame i dają rozbieżne wartości dla tych samych lat, bo mają charakter finansowy, a nie statystyczny. Dostępność jest też silnie zróżnicowana geograficznie: w 2024 r. najwięcej zabiegów wykonano na Mazowszu (279) i Dolnym Śląsku (182), a w województwie świętokrzyskim — żadnego.


Co pozostaje otwarte

Nie znaleźliśmy w oficjalnym systemie informacyjnym Sejmu opublikowanego zawiadomienia o formalnie zwołanym posiedzeniu komisji wraz z porządkiem obrad. Zapowiedź wznowienia prac opiera się na doniesieniach medialnych i wypowiedziach polityków, nie na komunikacie samej komisji — to rozróżnienie warto mieć na uwadze przy ocenie, czy komisja rzeczywiście się zbierze.

Otwarte pozostają też dwie kwestie merytoryczne: ostateczny kształt projektu z druku nr 223 po zapowiadanych korektach oraz to, czy od lipca 2024 r. zmienił się rozkład głosów w klubie PSL. Bez zmiany po tej stronie kolejne głosowanie miałoby ten sam bilans co poprzednie.


Podsumowanie

Sejmowa komisja nadzwyczajna do spraw projektów aborcyjnych rzeczywiście milczy od ponad dwóch lat — jej ostatnie posiedzenie odbyło się 9 lipca 2024 r., a przerwa liczy blisko 800 dni. W komisji czekają cztery projekty: dwa złożyła Lewica, po jednym Koalicja Obywatelska oraz PSL wspólnie z Polską 2050. Ten ostatni projekt, przywracający trzy przesłanki z ustawy z 1993 roku, ma być rozpatrywany jako pierwszy.

Powód dwuletniego bezruchu jest prosty: koalicja nie ma większości. W lipcu 2024 roku najdalej idący projekt przepadł 215 do 218 głosami, a przesądziły o tym głosy części posłów PSL, którzy w sprawach światopoglądowych głosują zgodnie z sumieniem. Nawet gdyby ustawa przeszła przez Sejm i Senat, decyzja należy do prezydenta Karola Nawrockiego, który zapowiedział, że takiej ustawy nie podpisze. Do odrzucenia weta potrzeba 276 głosów, czyli o 61 więcej, niż udało się zebrać dwa lata temu. Wznowienie prac komisji jest więc krokiem realnym, ale samo w sobie niczego nie przesądza.