Co napisaliśmy poprzednio

W tekście „Co dalej po blokadzie podatku od koncernów: rząd obniżył VAT na paliwa do 8 proc. Czy to naprawdę złotówka na litrze?” z 13 sierpnia 2026 opisaliśmy, jak rząd — po tym, jak prezydent Karol Nawrocki skierował do Trybunału Konstytucyjnego podatek od nadzwyczajnych zysków firm paliwowych mający sfinansować osłony dla kierowców — sięgnął po inne narzędzie: obniżył VAT na paliwa z 23 do 8 proc. nie ustawą, lecz rozporządzeniem, i tylko na dwa tygodnie. Policzyliśmy wtedy, że mechanizm ścina ok. 12 proc. ceny brutto, więc zapowiadana „złotówka na litrze” jest realna dla droższych paliw, a przy najpopularniejszej Pb95 wychodzi raczej 90 groszy. Zwróciliśmy też uwagę, że rozporządzenie o stawkach VAT nie daje ministrowi energii kompetencji do ustalania cen maksymalnych — i że bez takiej podstawy jedynym, co gwarantuje kierowcy niższy rachunek, pozostaje konkurencja między stacjami. Tekst kończyliśmy pytaniem o to, co się stanie, gdy dwutygodniowa obniżka wygaśnie. Właśnie wygasa.


Co się zmieniło

  • Wcześniej: pisaliśmy, że cena maksymalna paliw jest na razie zapowiedzią premiera, a nie treścią obowiązującego przepisu, bo rozporządzenie o stawkach VAT nie daje kompetencji do jej ustalania.
  • Teraz: to ustalenie wymaga korekty. W okresie od 17 do 31 sierpnia na wszystkich stacjach paliw w Polsce obowiązywał prawny obowiązek stosowania maksymalnej ceny detalicznej paliw ciekłych. Limity ogłaszał codziennie minister energii Miłosz Motyka, w formie obwieszczenia publikowanego przez resort. Nasza analiza samego rozporządzenia o VAT była trafna — ono rzeczywiście takiej kompetencji nie daje — ale wniosek, że wobec tego cena maksymalna nie działa, był błędny. Podstawa istniała gdzie indziej: w przepisach o bezpieczeństwie paliwowym państwa, a nie w prawie podatkowym.

Maksymalna cena detaliczna paliw obowiązująca 26 sierpnia 2026 r.

Źródło: gov.pl

  • Wcześniej: podawana w mediach kwota 4,7 mld zł jako łączny koszt wcześniejszych tur CPN nie znalazła potwierdzenia, a przypisywano ją Ministerstwu Energii.

  • Teraz: liczba się potwierdziła, ale z inną atrybucją — koszt wcześniejszych tur programu, zakończonych w czerwcu, to 4,7 mld zł według Ministerstwa Finansów. Reaktywację na okres 17–31 sierpnia wyceniono na 495 mln zł, a kwota ta pochodzi z oceny skutków regulacji dołączonej do rozporządzenia z 13 sierpnia. Resort podaje też, że oszczędności kierowców wynikające z całego pakietu CPN sięgnęły dotąd 3 mld zł. Zastrzeżenie: nie potwierdziliśmy natomiast sumowania tych kwot do „około 5 mld zł łącznie” — żadne źródło, do którego dotarliśmy, nie zestawia ich w ten sposób.

  • Wcześniej: pisaliśmy, że nie ustaliliśmy, czy i z jakiego źródła rząd zamierza pokryć ubytek dochodów po zablokowaniu podatku od koncernów.

  • Teraz: rząd pracuje nad nową wersją podatku od zysków spółek paliwowych, skonstruowaną tak, by ominąć prezydencką blokadę. Prace potwierdza wicepremier Krzysztof Gawkowski.


Co nowego

Program kończy się 31 sierpnia — choć jego przedłużenie nie wymagało ustawy

Obniżona do 8 proc. stawka VAT na paliwa silnikowe obowiązuje wyłącznie od 17 do 31 sierpnia 2026 r. Od 1 września stawka wraca do 23 proc., a stacje paliw mogą znów ustalać ceny bez żadnego limitu.

Minister Energii ogłosił maksymalne ceny paliw, które będą obowiązywać w piątek 28 sierpnia

Źródło: forsal.pl

Najważniejsza rzecz, którą warto tu zapamiętać, dotyczy trybu. Do przedłużenia obniżki po 31 sierpnia wystarczyłaby nowelizacja rozporządzenia Ministra Finansów i Gospodarki — nie była potrzebna ustawa. To ten sam mechanizm, którym rząd posłużył się 13 sierpnia, gdy przeprowadził obniżkę w jeden dzień, z pominięciem Sejmu. Innymi słowy: narzędzie, które utrzymałoby niższe ceny również we wrześniu, leżało wyłącznie w rękach rządu. Do tej obserwacji wrócimy przy twierdzeniu ministra energii.

O ile zdrożeje tankowanie

Zacznijmy od czystej arytmetyki, bo jest jednoznaczna. Powrót stawki z 8 na 23 proc. przy niezmienionej cenie netto podnosi cenę brutto o 13,89 proc. To ten sam mechanizm, który opisywaliśmy dwa tygodnie temu, tylko odwrócony — i uwaga, nie jest symetryczny w procentach: obniżka ścinała ok. 12,2 proc. ceny, podwyżka dokłada 13,9 proc., bo liczy się ją od niższej bazy. W złotówkach wychodzi na to samo.

Maksymalne ceny obowiązujące 17 sierpnia, w pierwszym dniu programu, wynosiły:

  • benzyna Pb95 — 6,41 zł/l
  • benzyna Pb98 — 7,20 zł/l
  • olej napędowy — 7,37 zł/l

Po nałożeniu na te limity powrotu do stawki 23 proc. otrzymujemy ok. 7,30 zł/l dla Pb95 i ok. 8,39 zł/l dla oleju napędowego — czyli ok. 89 groszy i ok. 1,02 zł więcej. Zastrzeżenie, o którym warto pamiętać: cena maksymalna to sufit, a nie cena rzeczywista. Stacje mogły sprzedawać taniej, więc powyższy rachunek opisuje ruch limitu, a nie gwarantowany ruch kwoty na pylonie.

Analitycy serwisu e-petrol.pl prognozują, że przy braku przedłużenia pakietu ceny na stacjach wzrosną od 1 września o 70 do 90 groszy na litrze — czyli mniej więcej tyle, ile daje sama arytmetyka podatkowa. Ich prognoza cenowa na okres 1–6 września to:

  • Pb95: 7,38–7,51 zł/l
  • olej napędowy: 8,19–8,33 zł/l
  • Pb98: 8,36–8,49 zł/l
  • LPG: 2,89–2,97 zł/l

Analitycy ostrzegają kierowców. Tak mogą wzrosnąć ceny paliw po weekendzie

Źródło: fakt.pl

Najciekawsze jest zestawienie tej prognozy z punktem wyjścia. 5 sierpnia, jeszcze przed uruchomieniem drugiej odsłony CPN, średnie ceny w Polsce wynosiły 7,55 zł/l dla Pb95 i 8,22 zł/l dla oleju napędowego. Prognozowane 7,38–7,51 zł i 8,19–8,33 zł oznaczają więc powrót mniej więcej do poziomu sprzed programu — CPN okazuje się operacją, która na dwa tygodnie zdjęła z ceny podatek, po czym oddaje ją tam, skąd ją wzięła. Wyjątkiem jest benzyna Pb98, przy której prognoza (8,36–8,49 zł) wypada powyżej tego, co daje sam powrót podatku — tu dokłada się coś jeszcze poza VAT.

I jeszcze jedno, ważne dla oczekiwań: analitycy wskazują, że nawet jeśli właściciele stacji zrezygnują z części marży, wzrost cen detalicznych pozostanie praktycznie nieunikniony. Piętnaście punktów procentowych podatku to za dużo, żeby wchłonęła je marża.

Czy prezydent zablokował finansowanie — co się zgadza, a co nie

Minister energii Miłosz Motyka nazwał decyzję prezydenta działaniem politycznym i stwierdził, że prezydent zablokował finansowanie pakietu CPN na kolejne tygodnie i miesiące. W innej wypowiedzi ocenił, że skierowanie ustawy do Trybunału zablokowało możliwość rozszerzonego funkcjonowania programu, i powiedział, że prezydent wziął na zakładników polskich kierowców.

Koniec programu obniżek podatków od paliw. Minister atakuje prezydenta

Źródło: businessinsider.com.pl

Rozłóżmy to twierdzenie na części, bo jedne się bronią, a inne nie.

Co się zgadza. Prezydent Karol Nawrocki rzeczywiście skierował 24 lipca 2026 r. ustawę z 3 lipca o podatku od nadzwyczajnych zysków osiągniętych ze zbycia paliw ciekłych do Trybunału Konstytucyjnego, w trybie kontroli prewencyjnej. Skorzystał przy tym z pełnego, dwudziestojednodniowego terminu — bieg rozpoczął się 3 lipca i upływał właśnie 24 lipca. Skutek jest bezsporny: do czasu orzeczenia Trybunału podatek nie może być pobierany, więc planowane wejście przepisów w życie 1 sierpnia nie doszło do skutku. Zakładane wpływy to ok. 4 mld zł, z czego ok. 3,8 mld zł miało zasilić budżet jeszcze w 2026 r. Ministerstwo Energii samo opisuje tę kwotę jako zablokowaną decyzją prezydenta. Na 30 sierpnia Trybunał nie wyznaczył terminu rozprawy, nie ogłosił składu orzekającego ani nie wydał rozstrzygnięcia — sprawa stoi.

Czego to nie tłumaczy. Twierdzenie, że właśnie dlatego pakiet kończy się 31 sierpnia, nie broni się z dwóch niezależnych powodów.

Po pierwsze — czasu. Wpływy z podatku od nadzwyczajnych zysków nie zdążyłyby fizycznie zasilić budżetu przed 1 września 2026 r., nawet gdyby prezydent podpisał ustawę w lipcu. Przepisy miały wejść w życie 1 sierpnia; między wejściem w życie a wpłynięciem pieniędzy na rachunek budżetu stoi jeszcze rozliczenie i termin płatności. Wrześniowe osłony nie mogły być sfinansowane z podatku, którego do września nikt by nie zapłacił.

Po drugie — narzędzia. Przedłużenie obniżonego VAT wymagało wyłącznie nowelizacji rozporządzenia Ministra Finansów i Gospodarki. Prezydent nie ma jak zablokować rozporządzenia — to akt wykonawczy rządu, nieprzechodzący przez jego biurko. Blokada dotyczy więc trwałego źródła pokrycia ubytku dochodów, a nie instrumentu, którym przedłuża się obniżkę, ani daty 31 sierpnia.

Uczciwie trzeba dodać, że decyzja o niekontynuowaniu programu ma swoją cenę i po stronie rządu argument o pieniądzach nie jest pusty: 495 mln zł za dwa tygodnie to realny ubytek, a bez trwałego źródła każde kolejne przedłużenie powiększa dziurę. Różnica jest taka, że to wybór budżetowy, a nie przymus prawny.

Sam prezydent uzasadniał swoją decyzję inaczej, niż przedstawia to minister — piszemy o tym niżej.

Inflacja: sierpniowych danych jeszcze nie ma

Na 30 sierpnia 2026 r. GUS nie opublikował jeszcze szybkiego szacunku inflacji za sierpień — dane pojawią się dopiero ostatniego dnia roboczego miesiąca. Każda liczba krążąca dziś jako „sierpniowy odczyt” jest więc albo prognozą, albo pomyłką z archiwum.

Sam mechanizm jest za to udokumentowany w tym roku dwukrotnie, w obie strony. W czerwcu, gdy działała pierwsza odsłona CPN, inflacja wyniosła 2,5 proc. rok do roku, a ceny paliw spadły o 7,4 proc. miesiąc do miesiąca. W lipcu, po wygaśnięciu tamtej odsłony, inflacja podskoczyła do 3,0 proc. rok do roku, a paliwa podrożały o 13,9 proc. miesiąc do miesiąca. To najczystszy naturalny eksperyment, jaki można sobie wyobrazić: ten sam kraj, ten sam kwartał, jedna zmienna podatkowa.

Koniec pakietu CPN odbije się na cenach. Erste prognozuje wyższą inflację

Źródło: bankier.pl

Ekonomiści Erste Bank Polska szacują, że wycofanie pakietu CPN może podnieść wskaźnik CPI o około 0,8 punktu procentowego. Sierpniowy odczyt powinien być więc jeszcze wygładzony przez program działający przez połowę miesiąca, a pełne przełożenie zobaczymy dopiero w danych za wrzesień.

Czego nie ustaliliśmy

Jedno pytanie zostawiamy otwarte, bo nie potrafimy odpowiedzieć na nie uczciwie. Chodzi o rozdzielenie ruchu cen na część podatkową i rynkową. Notowania ropy Brent z drugiej połowy sierpnia 2026 r. okazały się w źródłach wzajemnie sprzeczne — różne serwisy podają dla tych samych sesji poziomy różniące się o kilka dolarów na baryłce, a rozbieżności są zbyt duże, żeby przypisać je zaokrągleniom czy różnicy między kontraktami. Dopóki tego nie rozstrzygniemy, nie powiemy, jaka część wrześniowej podwyżki to podatek, a jaka rynek — poza tym, co wynika z samej arytmetyki VAT, czyli ok. 14 proc. ceny brutto.

Z tego samego powodu ostrożnie traktujemy porównanie „powrót do poziomu z 5 sierpnia”: między tą datą a początkiem września ceny hurtowe mogły się zmienić, a my nie wiemy, o ile.

Nie potwierdziliśmy też maksymalnych cen z 26 sierpnia w wersji, która krąży w mediach. Liczby 6,64 zł/l dla Pb95 i 7,31 zł/l dla oleju napędowego istnieją, ale wiążą się z obwieszczeniem na weekend i poniedziałek 29–31 sierpnia, a nie ze środą 26 sierpnia. To dobry przykład na to, jak łatwo w codziennie aktualizowanym mechanizmie pomylić dzień.


Co wciąż aktualne

  • Podatek od koncernów pozostaje zamrożony. Do czasu wydania orzeczenia przez Trybunał Konstytucyjny nie może być pobierany, a planowane wejście przepisów w życie 1 sierpnia 2026 r. nie doszło do skutku — dokładnie tak, jak pisaliśmy 13 sierpnia.
  • Argument prezydenta się nie zmienił. Karol Nawrocki uzasadniał skierowanie ustawy zarzutem działania prawa wstecz, wskazując, że nie może podpisać ustawy budzącej wątpliwości konstytucyjne. Rdzeń zarzutu: przepisy miały wejść w życie 1 sierpnia 2026 r., ale objąć wyniki osiągnięte już od 1 marca 2026 r., czyli sprzed ich uchwalenia i publikacji.
  • Drugi argument prezydenta dotyczy samych kierowców. Nawrocki argumentował, że 60-procentowa stawka podatku mogłaby zostać przerzucona na klientów i podbić koszty dla kierowców, rolników i firm transportowych, oraz że nowy podatek nie obniża cen paliwa, tylko dostarcza pieniędzy do budżetu.
  • Sierpniowa odsłona pozostała okrojona. Trwała 15 dni i obejmowała wyłącznie obniżkę VAT — bez obniżki akcyzy, którą zawierała odsłona wiosenna, i bez LPG.

Podsumowanie

Pakiet CPN kończy się 31 sierpnia i od wtorku paliwo drożeje. Skala jest przewidywalna: powrót VAT z 8 na 23 proc. dokłada 13,89 proc. do ceny brutto, analitycy mówią o 70–90 groszach na litrze, a prognozy na pierwsze dni września — Pb95 po 7,38–7,51 zł i diesel po 8,19–8,33 zł — oznaczają powrót mniej więcej do poziomu sprzed programu. Dwa tygodnie tańszego tankowania kosztowały budżet 495 mln zł; wcześniejsze tury CPN — 4,7 mld zł.

Twierdzenie ministra energii, że winna jest blokada prezydenta, jest w połowie prawdziwe. Prawdą jest, że podatek mający dać 4 mld zł stoi w Trybunale i nie może być pobierany, a Trybunał do końca sierpnia nie ruszył sprawy z miejsca. Nieprawdą jest, że to tłumaczy datę 31 sierpnia. Pieniądze z tego podatku i tak nie zdążyłyby wpłynąć do budżetu przed wrześniem, a przedłużenie samej obniżki wymagało jedynie nowelizacji rządowego rozporządzenia — aktu, którego prezydent nie ma jak zatrzymać. To był wybór budżetowy rządu, a nie prawna niemożność.

Przy okazji korygujemy własne ustalenie sprzed dwóch tygodni: pisaliśmy, że cena maksymalna nie ma podstawy prawnej i pozostaje zapowiedzią. Miała ją — tyle że w przepisach o bezpieczeństwie paliwowym, nie w prawie podatkowym. Mechanizm działał i limity ogłaszano codziennie. Od 1 września nie ma ani ich, ani niższego podatku, a pytanie o trwałe finansowanie tańszego paliwa wraca w tym samym miejscu, w którym zostawiliśmy je w sierpniu.