Kluczowe ustalenia

  • Od 1 lipca 2026 r. Unia Europejska stosuje tymczasowe zryczałtowane cło 3 euro na przesyłki o wartości do 150 euro przywożone spoza Unii. „Zryczałtowane" znaczy: stała, z góry ustalona kwota, taka sama niezależnie od tego, co dokładnie jest w paczce. Do 30 czerwca 2026 r. takie przesyłki były z cła zwolnione. Osobny próg — zwolnienie z VAT (podatku od towarów i usług) dla paczek wartych 10 lub 22 euro — zniesiono już w lipcu 2021 r., czyli pięć lat wcześniej i na podstawie innych przepisów.
  • Podstawą jest rozporządzenie Rady (UE) 2026/382 z 11 lutego 2026 r. Komunikat Rady mówi, że 3 euro nalicza się od każdej kategorii towaru w małej paczce — a nie raz od całej przesyłki.
  • Cło jest tymczasowe: obowiązuje do 1 lipca 2028 r., do czasu uruchomienia unijnego centrum danych celnych (wspólnej bazy, przez którą będą przechodzić zgłoszenia). Potem towary mają być oclone według zwykłych stawek, zależnych od tego, co to za produkt.
  • Opłata manipulacyjna to druga, osobna danina — nie to samo co cło 3 euro. „Manipulacyjna" to opłata za obsługę, czyli za pracę urzędu przy rozpatrzeniu paczki. Według materiałów komisji IMCO (to komisja Parlamentu Europejskiego zajmująca się rynkiem wewnętrznym) ma być pobierana najpóźniej od 1 listopada 2026 r.
  • Posłowie Parlamentu Europejskiego poparli — ale tylko warunkowo — pomysł opłaty 2 euro za paczkę. Warunki są dwa: zgodność z zasadami Światowej Organizacji Handlu (WTO, która pilnuje reguł handlu między państwami) oraz to, żeby opłata nie obciążyła europejskich konsumentów.
  • Płaci ten, kto zgłasza towar do odprawy. Komunikat Parlamentu Europejskiego mówi, że opłatę manipulacyjną uiszcza ten sam podmiot, który odpowiada za pozostałe należności celne danej przesyłki — właśnie po to, by kosztu nie przerzucano na konsumentów.
  • Skala jest ogromna. W 2025 r. unijne służby celne obsłużyły ok. 5,9 mld przesyłek e-commerce — wobec 4,6 mld w 2024 r. i ok. 12 mln paczek dziennie według danych Parlamentu z lipca 2025 r. Ponad 90 proc. tych przesyłek przyszło z Chin.
  • Platformy mają legalny sposób, żeby ominąć opłatę na granicy: wysyłkę z magazynów już na terenie UE, po wcześniejszej hurtowej odprawie całej partii towaru.

Spaletyzowane przesyłki e-commerce w magazynie celnym

Źródło: commission.europa.eu


Kontekst i tło

Zwolnienie z cła dla paczek do 150 euro było przez lata fundamentem modelu biznesowego chińskich platform sprzedażowych. Przedstawicielstwo Komisji Europejskiej w Polsce opisuje, że reguła ta była rutynowo wykorzystywana: zaniżano wartość towarów albo sztucznie dzielono zamówienie na wiele paczek, tak by każda zmieściła się pod progiem. Dzielenie koszyka nie było więc przypadkiem logistyki, lecz świadomą strategią — mnożyło liczbę zgłoszeń celnych.

Znoszenie tego progu szło etapami. 13 listopada 2025 r. państwa członkowskie i Komisja uzgodniły, że zniosą próg 150 euro szybciej, niż początkowo planowano. 12 grudnia 2025 r. zapadła decyzja o konkretnym rozwiązaniu przejściowym — stałej opłacie celnej 3 euro za sztukę od lipca 2026 r. 11 lutego 2026 r. Rada dała ostateczną zgodę, a rozporządzenie 2026/382 trafiło do Dziennika Urzędowego UE (oficjalnego zbioru, w którym publikuje się unijne prawo).

Skanowanie przesyłki z oznaczeniem unijnym na taśmie magazynowej

Źródło: gov.pl

Równolegle szedł drugi, dużo szerszy proces: reforma unijnego kodeksu celnego (zbioru przepisów o odprawach i cłach). Komisja i Parlament nazywają ją największą reformą unii celnej od jej ustanowienia w 1968 r. Parlament i Rada osiągnęły wstępne porozumienie polityczne 26 marca 2026 r. Komunikat prasowy PE o przyjęciu nowych przepisów o e-handlu i cłach ma identyfikator 20260911IPR47456 i został opublikowany 16 września 2026 r., podczas sesji plenarnej w Strasburgu (14–17 września).


Szczegółowa analiza

Daniny są dwie, nie jedna — i stąd bierze się większość medialnego zamieszania. Cło 3 euro i opłata manipulacyjna to osobne narzędzia: przyjęto je w osobnych procedurach i wchodzą w życie w różnych terminach. Pierwsze wynika z rozporządzenia Rady (UE) 2026/382 i działa od 1 lipca 2026 r. Druga jest częścią reformy kodeksu celnego i — zgodnie z materiałami komisji IMCO — ma obowiązywać „nie później niż od 1 listopada 2026 r." Krążące w polskich mediach kwoty 2, 3 i 5 euro pochodzą z różnych etapów i różnych aktów prawnych: 3 euro to obowiązujące cło ryczałtowe, 2 euro to stawka warunkowo poparta dla opłaty manipulacyjnej, a 5 euro to po prostu suma obu.

Nie udało się potwierdzić, że kwota opłaty manipulacyjnej jest już ostatecznie ustalona. To, co da się udokumentować, to warunkowe poparcie Parlamentu: posłowie poparli pomysł opłaty 2 euro za każdą paczkę ze sklepu internetowego spoza UE, ale obwarowali to dwoma zastrzeżeniami — zgodnością z przepisami WTO i tym, że opłata nie obciąży europejskich konsumentów. Nie znaleźliśmy potwierdzenia w źródłach urzędowych, by 2 euro było stawką przesądzoną, ani by w unijnych dokumentach był limit 4 euro, o którym piszą niektóre media. Czytelnik, który dziś widzi nagłówek „opłata wyniesie 2 euro", czyta o stanowisku negocjacyjnym Parlamentu, a nie o obowiązującej już taryfie.

Przesyłki z importu detalicznego na terminalu celnym

Źródło: poland.representation.ec.europa.eu

Cło liczy się od pozycji, nie od paczki — ale to, czym jest „pozycja", prowadzi do różnych wyliczeń. Komunikat Rady z 11 lutego 2026 r. mówi o opłacie pobieranej „od każdej kategorii towaru zawartej w małej paczce". Serwis Access2Markets Komisji Europejskiej doprecyzowuje, że 3 euro stosuje się za zadeklarowaną pozycję. „Pozycja" to każda jednostka produktu zgłoszona w osobnym wierszu — obejmuje co najmniej jeden towar o tej samej klasyfikacji taryfowej (czyli o tym samym urzędowym numerze rodzaju towaru). Różnica jest praktyczna. Przy liczeniu według kategorii taryfowej dwie identyczne spódnice mogą trafić do jednego wiersza; przy liczeniu według sztuk — do dwóch. Stąd rozbieżność w medialnych przykładach. Bankier.pl podaje wyliczenie, zgodnie z którym paczka z t-shirtem i dwiema spódnicami zostanie obciążona cłem 9 euro — to rachunek „za każdą rzecz", a nie „za każdą kategorię".

Kto płaci: przepis jest jednoznaczny, ale skutek dla portfela już nie. Reforma wprowadza pojęcie uznanego importera (po angielsku deemed importer, w polskim brzmieniu „importer do celów sprzedaży na odległość") — to znaczy, że za importera uważa się przedsiębiorcę, a nie konsumenta, i to on bierze na siebie związane z tym obowiązki. Krajowa Administracja Skarbowa mówi to samo wprost: płatnikiem cła jest ten, kto zgłasza towar organom celnym do dopuszczenia do obrotu — czyli platforma, sprzedawca albo ich przedstawiciel. Parlament Europejski dołożył regułę, że opłatę manipulacyjną płaci ten sam podmiot, który odpowiada za pozostałe należności tej samej przesyłki. To celowa zapora przed przerzucaniem kosztu. Ale zapora tylko formalna. „Gazeta Prawna" zauważa, że w praktyce koszt może zostać przerzucony na kupującego — w cenie produktu albo dostawy. Prawo wskazuje, kto jest dłużnikiem wobec urzędu celnego; nie ustala jednak, ile platforma napisze na metce.

Skala tłumaczy, dlaczego Bruksela w ogóle sięgnęła po ryczałt. Opłata manipulacyjna ma — zgodnie z porozumieniem z marca 2026 r. — pokryć dodatkowe koszty obsługi wciąż rosnącej liczby pojedynczych przesyłek. Liczby: 4,6 mld małych paczek w 2024 r., ok. 5,9 mld w 2025 r. — to wzrost o ok. 26 proc. rok do roku. W lipcu 2025 r. Parlament pisał o 12 mln paczek dziennie trafiających do UE. Według danych Komisji przytaczanych przez Business Insidera, 91 proc. paczek z 2024 r. przyszło z Chin. Reforma odpowiada na to nie tylko daniną: tworzy Unijny Organ ds. Celnych z siedzibą w Lille oraz unijne centrum danych celnych (EU Customs Data Hub), które ma przejąć obsługę zgłoszeń.

Obejście jest legalne i już się dzieje. Platformy nie muszą szukać luk w definicji pozycji — wystarczy, że przestaną wysyłać paczki przez granicę pojedynczo. Telewizja Polsat informuje, że Shein i Temu omijają nową opłatę, przenosząc towar do magazynów w UE, skąd przesyłka rusza do klienta bez naliczania cła na granicy. Serwis logistyczny „Rzeczpospolitej" opisuje mechanizm: towary odprawione zbiorczo na granicy UE, na przykład w Rotterdamie, mogą być dalej dystrybuowane bez dodatkowych opłat. To nie jest łamanie prawa, tylko zmiana modelu importu z detalicznego na hurtowy — z pełną odprawą, tyle że jedną zamiast tysięcy.

📄 Pełny tekst dokumentu Komisji Europejskiej o reformie celnej (PDF, źródło: taxation-customs.ec.europa.eu)


Co pozostaje otwarte

Trzy wątki warto śledzić dalej. Po pierwsze — ostateczna wysokość opłaty manipulacyjnej i akt prawny, w którym zostanie zapisana; do czasu jej ogłoszenia każda konkretna kwota podawana jako obowiązująca jest przedwczesna. Po drugie — praktyka naliczania 3 euro przy paczkach z kilkoma sztukami tego samego produktu, bo od interpretacji „pozycji" zależy, czy rachunek klienta wzrośnie o 3 czy o 9 euro. Po trzecie — tempo przenoszenia sprzedaży do magazynów wewnątrz UE, które przesądzi o tym, ile z zakładanych wpływów celnych naprawdę wpłynie.


Podsumowanie

Od 1 lipca 2026 r. paczki spoza Unii warte do 150 euro nie są już zwolnione z cła — obowiązuje stała opłata 3 euro, naliczana od pozycji w przesyłce, a nie od całej paczki. Wynika to z rozporządzenia Rady przyjętego 11 lutego 2026 r. Cło ma obowiązywać do 1 lipca 2028 r., kiedy zastąpią je zwykłe stawki taryfowe.

Druga opłata, manipulacyjna, to osobna sprawa. Ma ruszyć najpóźniej 1 listopada 2026 r. jako element szerszej reformy unijnego kodeksu celnego, ale jej ostatecznej wysokości nie udało się potwierdzić w źródłach urzędowych. Kwota 2 euro, którą podają media, to stawka poparta przez Parlament warunkowo — z zastrzeżeniem zgodności z regułami WTO i nieobciążania konsumentów.

Formalnie obie należności płaci platforma, sprzedawca lub podmiot zgłaszający towar do odprawy — nie odbiorca paczki. Nie znaczy to jednak, że zakupy nie zdrożeją: koszt może zostać wliczony w cenę produktu lub dostawy. Część platform już wybrała inną drogę i wysyła towar z magazynów na terenie Unii, gdzie opłata graniczna od małych przesyłek w ogóle nie powstaje.