Co napisaliśmy poprzednio

11 sierpnia 2026 r. opublikowaliśmy tekst „KPO po decyzji z 10 sierpnia: Bruksela zapaliła zielone światło na 7,9 mld euro, ale przelewu jeszcze nie ma”. Ustaliliśmy w nim, że Komisja Europejska wydała wówczas wyłącznie pozytywną ocenę wstępną polskiego wniosku o płatność, a nie decyzję o wypłacie, i że przed przelewem stoją jeszcze dwa kroki: opinia Komitetu Ekonomiczno-Finansowego i osobna decyzja Komisji. Napisaliśmy też, że alokacja polskiego KPO to 54,72 mld euro, czyli ok. 233 mld zł, że na 2 czerwca 2026 r. wypłacono Polsce 34,15 mld euro (ok. 62 proc.) i że środki niewypłacone do 31 grudnia 2026 r. po prostu przepadają. Trzy tygodnie później minął termin 31 sierpnia, a rząd ogłosił, że KPO zostało zrealizowane w całości.


Co się zmieniło

Grafika informacyjna: 33 mld zł z KPO dla Polski, 8. wniosek o płatność zatwierdzony

Źródło: gov.pl


Co nowego

Rząd ogłasza metę

31 sierpnia 2026 r. Ministerstwo Funduszy i Polityki Regionalnej zwołało konferencję podsumowującą. Ministra Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz powiedziała: „Udała nam się rzecz niezwykle trudna. To, co normalnie innym krajom europejskim zajęło pięć lat, zrobiliśmy w czasie dwa razy krótszym”. Kluczowe zdanie brzmiało jednak inaczej: „Komisja oceniła siedem wniosków (...) stuprocentowo, więc mamy wszelkie powody, że kolejne, ostatnie też tak zostaną ocenione. Tym samym całe KPO zostanie zrealizowane.

Zdjęcie ilustracyjne do materiału o zakończeniu realizacji KPO — biznes.interia.pl

Źródło: biznes.interia.pl

Warto przeczytać to zdanie powoli. Jest w czasie przyszłym i jest warunkowe. „Zostanie zrealizowane” — jeśli Komisja oceni ostatni wniosek tak samo jak siedem poprzednich. A ostatni wniosek to ten dziewiąty, którego 31 sierpnia jeszcze nie złożono. Na innej konferencji ministra ujęła to krócej: „Szanowni Państwo, zrobimy 100 proc. Całe KPO zostanie wdrożone”. Też: zrobimy, nie zrobiliśmy.

Arytmetyka dwóch ostatnich transz

Najbardziej konkretną zapowiedzią z konferencji był harmonogram pieniędzy. Według depeszy PAP „Polska do końca 2026 r. ma otrzymać ostatnie 90 mld zł z KPO. (...) Ok. 40 mld zł ma wpłynąć do Polski w październiku, a drugi transfer ma dotrzeć do nas w grudniu. Interia doprecyzowuje wielkość drugiej raty: „Pieniądze mają trafić do kraju w dwóch transzach. Pierwsza z nich ma zostać wypłacona w październiku, a druga — opiewająca na mniej niż 50 mld zł — w grudniu”.

Tu pojawia się rysa. Komunikat samego ministerstwa mówi o około 33 mld zł w październiku, nie o 40 mld zł. Przy 33 mld zł w październiku i „mniej niż 50 mld zł” w grudniu suma wychodzi najwyżej ok. 83 mld zł, a nie 90. Rachunek domyka się tylko przy wyższej z dwóch podawanych kwot październikowych.

Druga rzecz: tego harmonogramu nie potwierdza żadna opublikowana decyzja ani komunikat Komisji Europejskiej, do których udało nam się dotrzeć. Wszystkie znalezione źródła cytują stronę rządową. Nie znaczy to, że daty są nieprawdziwe — znaczy, że na dziś są deklaracją Warszawy, nie zobowiązaniem Brukseli. Dla porównania: zapowiedzi resortu o wpływach z KPO potrafiły się już wcześniej rozjeżdżać z rzeczywistością. Na początku roku ministerstwo zapowiadało, że „w 2026 roku do Polski trafi rekordowe 180 miliardów złotych z unijnych funduszy, z czego aż 120 miliardów złotych z Krajowego Planu Odbudowy”. Do końca sierpnia z KPO wpłynęła czerwcowa transza 31 mld zł — reszta ma się zmieścić w ostatnim kwartale.

Kamienie milowe, które nie zdążyły

To najsłabszy punkt tezy o stu procentach, bo jest udokumentowany po stronie samego rządu. Rzeczpospolita, powołując się na tabelę Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, pisała trzy dni przed konferencją: „Wykonanie czterech na czternaście kamieni milowych dotyczących wydatków na cyfryzację kraju w Krajowym Planie Odbudowy przedłożonym Komisji Europejskiej jest opóźnione. Jedna z przyczyn to brak aukcji 5G”. Tę samą liczbę podaje Parkiet.

Blokada jest konkretna: „treść programu zależy od warunków i wyników aukcji częstotliwości z zakresu 3,6 GHz, która nie została jeszcze ogłoszona. W energetyce obraz jest podobny — według Rzeczpospolitej „energetyka to niezwykle ważny obszar realizacji KPO. Jednak znaczna część kamieni milowych jest nadal w trakcie realizacji”.

Tam, gdzie kamieniowi milowemu groziło niewykonanie, sięgano po trzy narzędzia.

Przedłużanie terminów. Centrum Projektów Polska Cyfrowa ogłosiło przedłużenie realizacji przedsięwzięć dla obszarów KPO I i II oraz publikowało postępy niemal do ostatniego dnia — „stan wykonania wskaźnika będziemy publikować w terminach: 15 i 29 maja; 15 i 30 czerwca; 15 i 31 lipca; 14, 24 i 31 sierpnia 2026 r.. Operatorzy telekomunikacyjni ścigali się z zegarem: „Uzyskaliśmy zgodę od Ministerstwa Cyfryzacji na przedłużenie realizacji przedsięwzięć realizowanych w ramach naborów KPO I i KPO II. (...) do 14 sierpnia operatorzy dociągnęli szybkie łącza internetowe do 436,25 tys. lokali w kraju”. Podobnie w ochronie zdrowia — resort dopuścił przesunięcie terminu w projektach e-zdrowia „maksymalnie do 7 sierpnia 2026 r.”, zastrzegając, że „wydłużenie nie nastąpi automatycznie”.

Przesuwanie rozliczenia. Puls Biznesu informował, że „Komisja Europejska wyraziła wstępnie zgodę na przedłużenie rozliczania inwestycji z KPO o trzy miesiące, do listopada 2026 r..

Obniżanie poprzeczki. Najlepiej widać to na planach ogólnych gmin. Wiceminister Tomasz Lewandowski poinformował, że „po piątej rewizji KPO wskaźnik realizacji kamienia milowego obniżono do 30 proc.”, a „próg 30 proc. wymaga uchwalenia 734 planów. Na 25 sierpnia gminy miały przyjętych 702 plany ogólne — o tym wyścigu pisaliśmy szerzej 27 sierpnia. Podstawą tych zmian była rewizja z 14 lipca: „Rada Ministrów zatwierdziła ostatnią rewizję KPO dla Polski”.

Wniosek nie jest taki, że rząd oszukał Brukselę. Rewizje planu są legalnym narzędziem i Komisja je zatwierdza. Wniosek jest taki, że „sto procent” liczy się wobec celu, który po drodze przesuwano — a kamień milowy wykonany w 30 proc. formalnie liczy się jako osiągnięty.

Betoniarki nie stoją i to jest zgodne z planem

Krytycy wskazują, że 1 września część inwestycji z KPO wciąż była w budowie. To prawda — i nie jest to naruszenie umowy z Brukselą. Wiceminister Jan Szyszko tłumaczył: „31 sierpnia 2026 r. to termin, w którym inwestycje KPO muszą być na tyle zaawansowane, na ile umówiliśmy się z KE. (...) Uspokajam: 1 września place budowy nie opustoszeją. Resort funduszy dodaje, że wywalczył na to zgodę: „Wynegocjowaliśmy możliwość wypłat dla beneficjentów także po sierpniu 2026 r. — dacie końcowej KPO”.

Sam Szyszko przyznaje przy tym, że „większość dużych infrastrukturalnych projektów finansowanych z KPO wciąż jest na etapie realizacyjnym”, wymieniając wśród nich „morski terminal instalacyjny do obsługi farm wiatrowych oraz projekt kolejowy Podłęże — Piekiełko. Skala opóźnienia przy tej linii kolejowej nie jest kilkumiesięczna: „nowe połączenie kolejowe zostanie ukończone do 2030 roku.

Zdjęcie ilustracyjne torów kolejowych do materiału o linii Podłęże–Piekiełko

Źródło: inzynierbudownictwa.pl

Osobny kalendarz mają inwestycje pożyczkowe — „pożyczki mają inny termin, a realizacja inwestycji w ich ramach może trwać do 2031 roku. Potwierdza to Komisja: „Chociaż RRF jest instrumentem tymczasowym, jego makroekonomiczny wpływ potrwa poza termin 31 sierpnia 2026 r. wyznaczony na wdrożenie planów. Po pierwsze, część odpowiednich wydatków finansowanych z dotacji RRF (...) może nastąpić po tym terminie” — w oryginale: „Although the RRF is a temporary instrument, its macroeconomic impact is set to last beyond the 31 August 2026 deadline for implementing the RRPs”.

Ile z tego trzeba będzie oddać

To pytanie ginie w komunikatach o miliardach, a jest najprostsze do policzenia. Z alokacji 54,72 mld euro Polska dostaje „prawie 25,3 mld euro w postaci dotacji i ponad 29,4 mld euro w formie preferencyjnych pożyczek, po zmniejszeniu tej kwoty z 34,5 mld euro w ramach jednej z rewizji”. W złotych: „ok. 233 mld zł (54,71 mld euro), w tym ok. 107 mld zł (25,27 mld euro) w postaci dotacji i ok. 126 mld zł (29,44 mld euro) w formie preferencyjnych pożyczek”.

Czyli: ok. 54 proc. całej puli to pożyczki, które Polska spłaci. W pieniądzach już wypłaconych udział ten był jeszcze wyższy — 19,7 z 34,15 mld euro. Rządowy portal potwierdza część dotacyjną osobno: „25,27 mld euro (113,28 mld zł) w postaci dotacji”.

Zostaje pytanie o zaliczki, których nie uda się rozliczyć. Tu musimy postawić zastrzeżenie: nie znaleźliśmy dokumentu, który wprost zapowiadałby odzyskiwanie przez Komisję nierozliczonego prefinansowania po 31 grudnia 2026 r. Wytyczne Komisji mówią natomiast o innym mechanizmie — o procedurze obniżki: Komisja „uruchomi procedurę obniżki określoną w art. 24 ust. 8 rozporządzenia RRF, co potencjalnie doprowadzi do proporcjonalnego obniżenia wkładu finansowego oraz, w stosownych przypadkach, pożyczki” — w oryginale: „it will launch the reduction procedure set out in Article 24(8) of the RRF Regulation, potentially leading to a proportionate reduction of the financial contribution and, where applicable, of the loan”. To nie to samo co odzyskiwanie zaliczek, więc tego drugiego nie twierdzimy.

Polska na tle Unii

Rządowa duma ma podstawy, jeśli porównać tempo z resztą Unii. W skali całego instrumentu „do państw członkowskich wypłacono dotąd jedynie ponad 315 mld euro po osiągnięciu ponad 2000 kamieni milowych i celów. Ponad 335 mld euro jest wciąż dostępne” — w oryginale: „only over €315 billion has been disbursed to Member States so far following the achievement of over 2,000 milestones and targets (...) More than €335 billion is still available”. Innymi słowy: na cztery miesiące przed zamknięciem instrumentu Unia nie wypłaciła nawet połowy puli.

Polska jest w tej stawce powyżej średniej. Strona kpo.gov.pl podaje: „obecnie plasujemy się w połowie stawki (61 proc.) pod względem potwierdzonych i rozliczonych z Komisją Europejską mierników; średnia unijna wynosi 57,1 proc..

Jest za to punkt odniesienia, który pokazuje różnicę między „zrobimy” a „zrobiliśmy”: „Dania jest pierwszym krajem członkowskim UE, który zrealizował w pełni Krajowy Plan Odbudowy”, a „wykorzystanie w pełni KPO oznacza, że Dania zrealizowała wszystkie przewidziane w jej KPO reformy i inwestycje”. Taki komunikat dotyczy kraju, który skończył — nie kraju, który dopiero skończy.


Co wciąż aktualne

📄 Wytyczne Komisji Europejskiej C(2026) 2647 final — zamknięcie RRF (PDF, po angielsku)


Podsumowanie

Nie, „100 proc.” nie jest jeszcze faktem — jest prognozą rządu. Zdanie ministry mówi wprost: siedem wniosków ocenionych, ósmy zatwierdzony, a „całe KPO zostanie zrealizowane”, gdy Komisja przyjmie także ten dziewiąty. Dziewiątego wniosku 31 sierpnia nie było jeszcze na biurku w Brukseli. Termin na jego złożenie mija 30 września.

Co jest twarde: przelew ok. 33 mld zł ma trafić do Polski na początku października — to ta sama transza 7,9 mld euro, którą opisywaliśmy w sierpniu jako „zielone światło bez przelewu”. Reszta zapowiedzi, czyli druga rata w grudniu, opiera się na deklaracji ministerstwa, nie na decyzji Komisji. I liczby nie do końca się spinają: 33 mld zł plus „mniej niż 50 mld zł” to najwyżej ok. 83 mld zł, a nie zapowiadane 90.

Co jest niewygodne: cztery z czternastu cyfrowych kamieni milowych były opóźnione jeszcze trzy dni przed metą, w energetyce znaczna część pozostawała w trakcie realizacji, a próg kamienia milowego dla planów ogólnych obniżono do 30 proc. Formalnie to wszystko mieści się w zrewidowanym planie. Merytorycznie „sto procent” mierzy się tu wobec celu, który po drodze przestawiano.

Co jest mniej znane: ok. 54 proc. całej puli KPO to pożyczki, a wśród pieniędzy już wypłaconych — prawie 58 proc. To nie prezent, tylko kredyt na inwestycje — i będzie spłacany z budżetu.

I to, co warto zapamiętać na jesień: place budowy rzeczywiście nie opustoszały 1 września, bo tak wynegocjowano — Podłęże–Piekiełko ma być gotowe do 2030 r., a inwestycje pożyczkowe mogą trwać do 2031 r. Prawdziwym terminem, na który teraz patrzymy, jest 31 grudnia 2026 r.: po tej dacie Komisja nie wypłaci już ani euro, a niezrealizowana część planu grozi proporcjonalnym obniżeniem wkładu.