Co napisaliśmy poprzednio
Cztery tygodnie temu opisaliśmy sprawę, która zaczęła się od nieodebranych szczepionek, a uderzyła w instytucję niemającą z nimi nic wspólnego. W artykule Polska ma zapłacić Pfizerowi 5,644 mld zł i odebrać 64 mln dawek. Wyrok jest nieprawomocny, ale wykonalny — zajęto wpływy PAŻP z 4 sierpnia 2026 r. pokazaliśmy, jak spór o szczepionki zszedł na Polską Agencję Żeglugi Powietrznej.
Frankofoński sąd w Brukseli zasądził 1 kwietnia 2026 r. od Polski 5,644 mld zł na rzecz Pfizera i nakazał odbiór ok. 64 mln dawek. Wyrok jest nieprawomocny, ale wykonalny — koncern rozpoczął egzekucję, zanim odwołanie zostało rozpoznane. Na początku lipca zajęto wierzytelności agencji z opłat trasowych, czyli źródła ponad 80 proc. jej przychodów. Agencja złożyła sprzeciw 17 lipca, Ministerstwo Zdrowia wniosło apelację 3 sierpnia, a rozstrzygnięcie w sprawie zajętych pieniędzy miało zapaść na posiedzeniu 18 sierpnia. Ten tekst sprawdza, co się od tego czasu wydarzyło.
Co się zmieniło
Posiedzenie izby do spraw konfiskat wyznaczono na wtorek 18 sierpnia 2026 r. na godz. 9 i to od niego miało zależeć, czy wpływy PAŻP zostaną odblokowane. Posiedzenie się odbyło. Ale sąd nie rozstrzygnął sprawy merytorycznie i odroczył ją do 15 października 2026 r. Zgodnie informują o tym Business Insider, Interia, Bankier, „Puls Biznesu", RMF FM i Do Rzeczy. Jak ujęła to relacja „Pulsu Biznesu", cytując stronę polską: „Nie zostało to dzisiaj w żaden sposób rozpatrzone". Blokada trwa więc dalej — przerwa w postępowaniu wynosi 58 dni.
Źródło: businessinsider.com.pl
Poprzednio pisaliśmy, że blokada pozbawia agencję „setek milionów złotych miesięcznie". Dziś znamy twardą liczbę i jest ona niższa. Do 18 sierpnia zajęto ok. 73 mln euro, czyli ok. 300 mln zł — podają to zgodnie depesza PAP, Radio ZET, Bankier, „Gazeta Prawna" i WP. To suma narosła przez siedem tygodni, a nie kwota miesięczna. Zajęcie ma jednak charakter ciągły: obowiązuje od 1 lipca 2026 r. i obejmuje zarówno środki już zgromadzone, jak i przyszłe wpływy. Kwota rośnie — według prezes PAŻP do 15 października może wzrosnąć ponad dwukrotnie.
Minister infrastruktury Dariusz Klimczak zapewniał pod koniec lipca, że środki dla PAŻP są zabezpieczone do końca roku, a potrzebna kwota będzie niższa niż zapowiadany wcześniej 1 mld zł. Ta deklaracja pozostaje w mocy — ale kierownictwo agencji mówi co innego. Po posiedzeniu prezes PAŻP Magdalena Jaworska-Maćkowiak stwierdziła, że decyzja sądu „oznacza w tej chwili obowiązek znalezienia kryzysowego finansowania", i zastrzegła, że takie finansowanie nigdy w 100 proc. nie zastąpi przychodów nawigacyjnych objętych zajęciem.
Klimczak wskazywał też na publikację w belgijskim dzienniku urzędowym Dodatkowego Protokołu dotyczącego Eurocontrolu, nazywając go „przełomowym dokumentem", który potwierdza zakaz zajmowania wierzytelności państw członkowskich. Dokument istnieje, ale 18 sierpnia nie zadziałał. Sąd w ogóle nie odniósł się do zmienionego belgijskiego prawa, czego prezes agencji publicznie żałowała.
Zostaje apelacja. Ministerstwo Zdrowia złożyło 3 sierpnia apelację od wyroku wraz z wnioskiem o wstrzymanie jego tymczasowej wykonalności. Przez trzy tygodnie nic się nie wydarzyło. Do 23 sierpnia 2026 brak publicznej informacji o rozstrzygnięciu tego wniosku, nie podano też terminu rozprawy apelacyjnej. Ma to praktyczne znaczenie: samo wniesienie apelacji nie wstrzymuje egzekucji. Polska występowała już wcześniej o wstrzymanie egzekucji do czasu prawomocnego wyroku i — jak relacjonowały TVN24, „Newsweek" i „Rzeczpospolita" — sąd tego wniosku nie uwzględnił.
Co nowego
Sprawy nie rozstrzygnięto z powodów, które z Pfizerem nie mają nic wspólnego
Najbardziej zaskakująca jest nie sama decyzja, lecz jej uzasadnienie. Z relacji RMF FM z sali rozpraw wynika, że sędzia prowadzący sprawę poinformował, że przechodzi w stan spoczynku — i że w związku z tym sprawą powinna zająć się inna sędzia. To wymusiło zmianę składu orzekającego.

Źródło: rmf24.pl
Sędzia zaproponował przy tym termin w styczniu 2027 r., argumentując, że wtedy rozpatrywany ma być sprzeciw Rumunii w analogicznej sprawie — bo wyrok z 1 kwietnia objął także ten kraj, a rumuńska agencja żeglugi powietrznej ROMATSA znalazła się w identycznej sytuacji co PAŻP. Polska nie chciała jednak, by jej sprawę łączono z rumuńską. Po naciskach przedstawicieli strony polskiej termin przyspieszono na 15 października — o niemal trzy miesiące.
Sędzia powoływał się też na złożoność sprawy i ok. 3 tys. stron akt. RMF FM zaznacza w relacji, że sędzia prawdopodobnie pomylił w tym miejscu postępowanie dotyczące PAŻP z głównym sporem Pfizer–Polska — a to dwie odrębne sprawy.
Cytat o upadłości „za 10 dni" — kto go naprawdę wypowiedział
Zdanie „Za 10 dni możemy ogłosić upadłość" obiegło media po posiedzeniu, a wiele przekazów przypisało je prezes PAŻP. To nieścisłość. Z relacji RMF FM i Do Rzeczy — obu sporządzonych na miejscu — wynika, że słowa te padły z ust adwokata reprezentującego agencję, który przekonywał sąd, że w ciągu ok. dziesięciu dni PAŻP może zabraknąć pieniędzy na funkcjonowanie.

Źródło: dorzeczy.pl
„Adwokat PAŻP powiedział, że w ciągu około dziesięciu dni Agencji może zabraknąć pieniędzy na funkcjonowanie. »Za 10 dni możemy ogłosić – upadłość« – przekonywał". — relacja RMF FM z posiedzenia, 18 sierpnia 2026 r.
Prezes Jaworska-Maćkowiak wypowiadała się osobno i mówiła o „obowiązku znalezienia kryzysowego finansowania". Różnica nie jest kosmetyczna: to argument procesowy pełnomocnika przedstawiany przed sądem, a nie oficjalna prognoza zarządu agencji. Sama treść ostrzeżenia nie jest kwestionowana — sporny jest wyłącznie jego autor.
PAŻP nie może ogłosić upadłości — tego zabrania ustawa
Niezależnie od tego, kto wypowiedział ten cytat, samo słowo „upadłość" jest w przypadku PAŻP prawnie nieadekwatne. Art. 6 ustawy z 28 lutego 2003 r. — Prawo upadłościowe stanowi wprost:
„Nie można ogłosić upadłości: [...] 4) instytucji i osób prawnych utworzonych w drodze ustawy, chyba że ustawa ta stanowi inaczej, oraz utworzonych w wykonaniu obowiązku nałożonego ustawą".
PAŻP jest państwową osobą prawną utworzoną ustawą z 8 grudnia 2006 r., a ustawa ta nie przewiduje wyjątku. Formalne postępowanie upadłościowe agencji jest więc prawnie niedopuszczalne — niezależnie od stanu jej kasy.
Realne ryzyko jest inne i wcale nie mniejsze: utrata płynności. Agencja, jak wynika z ustawy, prowadzi samodzielną gospodarkę finansową i pokrywa koszty działalności z własnych przychodów — nie jest na bieżącym utrzymaniu budżetu państwa. Jak ujął to „Puls Biznesu": choć to jedna ze strategicznych instytucji w kraju, „nie jest na utrzymaniu państwa". Dlatego odcięcie od opłat nawigacyjnych uderza w nią bezpośrednio, a każde wsparcie wymaga odrębnej decyzji.
To Pfizer prowadzi egzekucję, nie Eurocontrol
W obiegu funkcjonuje skrót „Eurocontrol zablokował pieniądze PAŻP". Jest mylący. Zajęcia dokonano w postępowaniu egzekucyjnym wszczętym przez Pfizera, a Eurocontrol występuje w nim jako trzeciodłużnik — podmiot, u którego zajęcie wykonano, bo to przez jego Centralne Biuro Opłat Trasowych w Brukseli przechodzą rozliczenia. Otrzymanie tytułu wykonawczego nakłada na organizację obowiązek wstrzymania wypłat i nie pozostawia jej swobody odmowy. Jak relacjonowała Interia, samo postępowanie „nie dotyczyło jej działalności, a zajęcie środków wynika z obowiązków Eurocontrol jako wykonawcy postępowania egzekucyjnego".
„Immunitet egzekucyjny" pozostaje zapowiedzią
Rząd zapowiadał mechanizm chroniący instytucje strategiczne przed zajęciem majątku. Na 23 sierpnia 2026 r. taki akt prawny nie istnieje nawet jako projekt — nie ma go w wykazie prac legislacyjnych Rady Ministrów, na stronach Rządowego Centrum Legislacji ani jako druku sejmowego.
Warto uprzedzić pomyłkę: w wykazie prac rządu figuruje projekt nowelizacji ustawy o postępowaniu egzekucyjnym w administracji (nr UD365), ale dotyczy on ochrony lokatorów przed eksmisją „na bruk", a nie majątku państwowych osób prawnych przed egzekucją zagraniczną. To zupełnie inna sprawa.
Rumunia idzie tą samą drogą
Polska nie jest w tej sytuacji sama. Rumuńskie Ministerstwo Finansów złożyło własne odwołanie od decyzji brukselskiego sądu blokującej środki należne agencji ROMATSA w ramach egzekucji tego samego wyroku. To właśnie równoległość obu spraw skłoniła sędziego do propozycji rozpoznania ich razem w styczniu 2027 r.
Co wciąż aktualne
- Opłaty trasowe to ponad 80 proc. przychodów PAŻP i podstawowe źródło finansowania jej działalności — potwierdzają to zgodnie money.pl, Business Insider, „Puls Biznesu", TVN24 i Bankier. Ustalenie z naszego artykułu z 4 sierpnia 2026 r. zostało w nowym przeglądzie źródeł potwierdzone i doprecyzowane.
- Wyrok z 1 kwietnia obciążył Polskę kwotą 5,644 mld zł plus ok. 170 mln zł kosztów procesowych. Przywoływana w debacie liczba „ok. 6 mld zł" to właśnie suma tych pozycji wraz z odsetkami — czyli górny limit roszczenia, a nie kwota zablokowana na kontach agencji.
- Zajęcie obowiązuje do zaspokojenia roszczenia lub innego rozstrzygnięcia sprawy. Nie jest to jednorazowa blokada, którą da się „przeczekać".
- Wyrok pozostaje nieprawomocny i jednocześnie wykonalny — ta sprzeczność, którą opisywaliśmy w sierpniu, wciąż napędza całą sprawę.
Podsumowanie
Posiedzenie, na które czekano od lipca, nie przyniosło nic. Sąd w Brukseli nie rozstrzygnął sprzeciwu PAŻP i odłożył sprawę do 15 października, a powody były proceduralne: sędzia przechodzi na emeryturę, chciał połączyć sprawę z rumuńską, mówił o 3 tys. stron akt — myląc przy tym, jak zauważyli dziennikarze, dwie różne sprawy. Blokada pieniędzy trwa więc dalej, a wniosek Ministerstwa Zdrowia o wstrzymanie wykonalności wyroku od trzech tygodni czeka bez odpowiedzi.
Skala problemu jest jednak mniejsza, niż sugerują najgłośniejsze liczby. Zajęto dotąd ok. 300 mln zł, a nie 6 mld — ta druga kwota to całe roszczenie Pfizera, czyli granica, do której egzekucja może dojść. Zajęta suma rośnie z każdym tygodniem i według szefowej agencji do października może się podwoić.
Najczęściej cytowane zdanie z tej rozprawy wymaga sprostowania: „Za 10 dni możemy ogłosić upadłość" powiedział adwokat PAŻP, a nie prezes agencji. I choć samo ostrzeżenie o kończących się pieniądzach jest realne, słowo „upadłość" jest tu prawnie puste — ustawa zakazuje ogłaszania upadłości podmiotów utworzonych w drodze ustawy, a PAŻP jest właśnie takim podmiotem.
Zostaje więc pytanie, którego nikt do tej pory nie rozwiązał. Agencja nie może zbankrutować, ale może zostać bez pieniędzy — a zapowiadany „immunitet egzekucyjny", który miałby chronić instytucje strategiczne, wciąż nie istnieje nawet jako projekt ustawy. Do 15 października PAŻP funkcjonuje na obietnicy ministra, że środki są zabezpieczone, i na finansowaniu, o którym jej własna prezes mówi, że nigdy nie zastąpi tego, co zostało zajęte.