Wyrok, którego nie zatrzymała nieprawomocność
1 kwietnia 2026 r. Frankofoński Sąd Pierwszej Instancji w Brukseli, Wydział Cywilny, IV Izba, zasądził od Rzeczypospolitej Polskiej na rzecz Pfizera 5 644 290 747 zł, czyli około 1,3 mld euro, i nakazał odbiór ok. 64 mln dawek szczepionki przeciw COVID-19. Do kwoty głównej dochodzą ok. 170 mln zł kosztów procesowych oraz odsetki. Na briefingu po ogłoszeniu orzeczenia rząd mówił o łącznym obciążeniu rzędu 6 mld zł.
Źródło: gov.pl
Wyrok jest nieprawomocny. Ministerstwo Zdrowia w oficjalnym komunikacie podkreśla, że od orzeczenia przysługuje apelacja. Nieprawomocność nie zablokowała jednak egzekucji: Pfizer uzyskał tytuł wykonawczy i rozpoczął dochodzenie należności, zanim odwołanie zostało rozpoznane.
3 sierpnia 2026 r. Skarb Państwa, reprezentowany przez Ministra Zdrowia, wniósł apelację, a wraz z nią wniosek o wstrzymanie wykonalności wyroku do czasu rozpoznania sprawy przez sąd odwoławczy. Zarzutów apelacji resort ujawnić odmówił, powołując się na ochronę interesów procesowych państwa.
Egzekucja tymczasem trafiła w miejsce, którego sam spór nie dotyczył. Na początku lipca 2026 r. Polska Agencja Żeglugi Powietrznej dostała od Eurocontrol informację o zajęciu jej wierzytelności z tytułu opłat trasowych. Te opłaty to ok. 80 proc. przychodów Agencji; blokada pozbawia ją setek milionów złotych miesięcznie. PAŻP złożyła 17 lipca formalny sprzeciw do sądu w Brukseli. Posiedzenie izby do spraw konfiskat wyznaczono na wtorek 18 sierpnia 2026 r., godz. 9.
Spór ma źródło w decyzji z 12 kwietnia 2022 r., gdy Polska poinformowała Pfizera i Komisję Europejską, że nie odbierze i nie opłaci kolejnych dostaw. Nie było to uzgodnione anulowanie kontraktu, lecz jednostronne wstrzymanie jego wykonywania. Polska nie jest w tej sprawie sama: tym samym rozstrzygnięciem z 1 kwietnia sąd objął także Rumunię, a łączna wartość obu wyroków sięga ok. 1,9 mld euro (ok. 2,2 mld USD).
Kontekst i tło
Umów na szczepionki przeciw COVID-19 Polska nie negocjowała sama. Kontrakty typu APA — umowy zakupu z wyprzedzeniem — zawierała Komisja Europejska w imieniu państw członkowskich, na podstawie decyzji Komisji z 18 czerwca 2020 r., porozumienia o wspólnych zakupach, do którego przystąpiło 27 państw.

Źródło: bankier.pl
Europejski Trybunał Obrachunkowy podsumował ten mechanizm wprost: Komisja podpisała porozumienie z 27 państwami członkowskimi, na mocy którego mogła zawierać umowy zakupu z wyprzedzeniem w ich imieniu. Skala unijnych zobowiązań, w ramach których zamawiała także Polska, sięgnęła 1,1 mld dawek o wartości ponad 21 mld euro.
Zamówienia rosły szybciej niż potrzeby. Jak przypominali przedstawiciele Ministerstwa Zdrowia, w momencie przystępowania do kolejnego zamówienia w 2021 r. Polska miała już zakontraktowane ok. 109 mln dawek, a w magazynach leżało ok. 30 mln niewykorzystanych dawek. Łącznie — jak wyliczało Polskie Radio 24 — zamówiono ponad 200 mln dawek, mimo że ryzyko powstania dużych nadwyżek było widoczne już w 2021 r.
W kwietniu 2022 r. ówczesny minister zdrowia Adam Niedzielski ogłosił, że Polska zawiadomiła Komisję Europejską i Pfizera, iż odmawia przyjmowania zakontraktowanych szczepionek i płacenia za nie. Powoływał się na klauzulę siły wyższej, na to, że w magazynach było wtedy 25 mln dawek („Mamy ich za dużo”), oraz na napięcia finansowe wywołane napływem uchodźców z Ukrainy — środki miały być, w jego ujęciu, potrzebne na pomoc medyczną dla nich. Sam minister mówił wówczas o zerwaniu kontraktu, zastrzegając jednocześnie, że konstrukcja umowy nie przewiduje wprost jej wypowiedzenia, bo Polska nie jest jej bezpośrednią stroną.
Komisja Europejska poszła inną drogą niż Warszawa: zamiast przestać odbierać dawki, w 2023 r. renegocjowała kontrakt z Pfizerem — zmniejszyła pulę 450 mln dawek, które miały trafić do państw członkowskich w 2023 r., i rozłożyła dostawy na kolejne cztery lata. Ta renegocjacja objęła cały blok, a nie pojedyncze państwo.
Szczegółowa analiza
Co dokładnie orzekł sąd. Wyrok z 1 kwietnia nie jest zasądzeniem odszkodowania za niewykonanie umowy — jest nakazem jej wykonania. Polska ma odebrać pozostałe dawki i zapłacić cenę zapisaną w kontrakcie, a nie zryczałtowaną karę. To dlatego w orzeczeniu obok kwoty pieniężnej pojawia się obowiązek fizycznego przyjęcia ok. 64 mln dawek preparatu, którego — jak przyznawali na konferencji prasowej przedstawiciele rządu — Polska nie ma jak zużyć. Do kwoty głównej sąd doliczył odsetki oraz ok. 170 mln zł kosztów procesowych na rzecz powoda.

Źródło: rmf24.pl
Odrzucona linia obrony. Sąd nie uznał argumentów, na których Polska opierała odmowę odbioru. Jak relacjonował portal Euronews, Warszawa powoływała się na zmieniającą się sytuację pandemiczną, wojnę w Ukrainie oraz możliwe nadużycie pozycji dominującej przez Pfizera — i wszystkie te argumenty zostały oddalone. W komunikacie cytowanym przez media sąd stwierdził, że warunki rozwiązania umowy kupna przez Polskę nie zostały spełnione i że Polska nie wykazała nadużycia pozycji dominującej przez koncern.
Nieprawomocny, a jednak wykonywany. To jest sedno sprawy, które łatwo przeoczyć. Ministerstwo Zdrowia od początku nazywa orzeczenie nieprawomocnym i przypomina, że przysługuje od niego apelacja. Równolegle jednak Pfizer uzyskał tytuł wykonawczy: w czerwcu do Polski trafiła kopia wykonawcza wyroku wraz z nakazem zapłaty zasądzonych kwot i kosztów komorniczych. Odpowiada to belgijskiej instytucji rygoru natychmiastowej wykonalności (exécution provisoire), która pozwala egzekwować orzeczenie pierwszej instancji przed rozpoznaniem odwołania. Od doręczenia dokumentów zaczął biec 60-dniowy termin na apelację.
Apelacja i to, czego resort nie mówi. Ministerstwo Zdrowia poinformowało 3 sierpnia, że Skarb Państwa wniósł apelację, a w niej także wniosek o wstrzymanie wykonalności wyroku do czasu rozstrzygnięcia sprawy przez sąd drugiej instancji. Resort podał, że rozstrzygnięcie pierwszej instancji „nie uwzględnia wszystkich istotnych okoliczności faktycznych i prawnych sprawy” — ale zastrzegł, że ze względu na ochronę interesów procesowych Rzeczypospolitej i dobro postępowania nie ujawni szczegółowych zarzutów apelacyjnych, przyjętej strategii ani przedstawianych dowodów. Nie podał też terminu rozpoznania odwołania. Zapewnił natomiast — ustami dyrektora generalnego resortu Konrada Korbińskiego — że wyrok i jego konsekwencje nie wpłyną na dostępność szczepień ani innych świadczeń medycznych w Polsce.
Dlaczego uderzyło to w agencję od kontroli lotów. Opłaty trasowe — pobierane od linii lotniczych za przeloty nad polskim terytorium — nie trafiają do PAŻP bezpośrednio, tylko są rozliczane przez Eurocontrol z siedzibą w Brukseli. To czyni je wierzytelnością dostępną dla belgijskiej egzekucji. Informacja o zajęciu wpłynęła do Agencji 1 lipca 2026 r. Skutek jest automatyczny: otrzymanie przez Eurocontrol tytułu wykonawczego oznacza obowiązek wstrzymania przekazywania PAŻP wszelkich środków z opłat trasowych — zarówno już zgromadzonych, jak i wpływających w przyszłości — do czasu zaspokojenia roszczenia albo innego rozstrzygnięcia sprawy.
Skala dziury. Wiceminister infrastruktury Piotr Malepszak wyliczał w Sejmie, że blokada pozbawia Agencję setek milionów złotych miesięcznie, bo 80 proc. przychodów PAŻP pochodzi od linii lotniczych przelatujących nad Polską. Minister infrastruktury Dariusz Klimczak szacował początkowo, że do końca roku Agencja będzie potrzebowała dodatkowego 1 mld zł. Pod koniec lipca korygował tę ocenę w dół. — Środki są zabezpieczone. Sądziłem na początku, że to jest 1 mld zł — mówił, dodając, że pieniędzy wystarczy na funkcjonowanie Agencji do końca roku. Premier Donald Tusk zapowiedział, że rząd nie zostawi PAŻP bez pomocy, a równolegle do działań prawnych trwają prace mające zapewnić Agencji płynność finansową adekwatną do przychodów z opłat trasowych.
Kontratak Agencji. PAŻP nie była stroną sporu z Pfizerem i na tym opiera swoją odpowiedź. 17 lipca wniosła do sądu w Brukseli formalny sprzeciw, wskazując, że jej wierzytelności z opłat trasowych zajęto „w sprawie sądowej całkowicie niezwiązanej z PAŻP”. Sprawę ma rozpoznać izba do spraw konfiskat (chambre des saisies) frankofońskiego sądu w Brukseli — posiedzenie zaplanowano na 18 sierpnia 2026 r., godz. 9, co potwierdziły służby prasowe sądu. Kolejnym elementem układanki jest publikacja w belgijskim dzienniku urzędowym dodatkowego protokołu dotyczącego Eurocontrol; według Klimczaka wzmacnia ona pozycję PAŻP w sporze o zajęte środki.
Dwie narracje o winie. Rząd wiąże rachunek z decyzjami poprzedników. Premier Donald Tusk napisał po wyroku, że rząd Mateusza Morawieckiego zamówił szczepionki, których nie odebrał i za które nie zapłacił, a „Polska, a więc my wszyscy, będziemy musieli zapłacić za tę skrajną głupotę PiS ponad 6 miliardów kary”. Minister finansów i gospodarki Andrzej Domański przypisał wyrok nieudolności poprzedniego rządu i zaznaczył, że sytuacja nie wynika ani z decyzji obecnego gabinetu, ani z decyzji Komisji Europejskiej. Strona przeciwna przesuwa odpowiedzialność do Brukseli: były wiceminister zdrowia w rządzie PiS Janusz Cieszyński stwierdził, że umowę podpisała Ursula von der Leyen i Komisja Europejska, a nie Polska, i że strona polska nie miała żadnej możliwości negocjowania warunków. Linia PiS w sporze głosi też, że odmowa odbioru chroniła budżet przed zakupem dawek, które i tak trafiłyby do utylizacji — a w magazynach Rządowej Agencji Rezerw Strategicznych leżało już ponad 20 mln niewykorzystanych preparatów.
Co robi państwo poza sądem. Po wyroku rząd zapowiedział audyty umów szczepionkowych, a Krajowa Administracja Skarbowa złożyła zawiadomienie do prokuratury w sprawie nierzetelnego oszacowania liczby dawek w 2021 r.; prokuratura wszczęła śledztwo dotyczące niedopełnienia obowiązków przez ówczesne kierownictwo Ministerstwa Zdrowia. Briefing po ogłoszeniu orzeczenia prowadzili wspólnie minister zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda i minister finansów i gospodarki Andrzej Domański, a uczestniczyli w nim także prezes Prokuratorii Generalnej RP Artur Woźnicki i zastępca szefa Krajowej Administracji Skarbowej Zbigniew Stawicki.
Wideo: youtube.com
Co pozostaje otwarte
- Termin rozpoznania apelacji. Ministerstwo Zdrowia nie podało, kiedy brukselski sąd odwoławczy zajmie się sprawą ani kiedy rozstrzygnie sam wniosek o wstrzymanie wykonalności. Do 3 sierpnia nie było informacji o tym, by wstrzymanie zostało przyznane.
- Treść uzasadnienia. Pełny tekst wyroku nie został upubliczniony, a resort świadomie nie ujawnia zarzutów apelacyjnych. Publicznie znane są więc rozstrzygnięcie i kwoty, a nie cała argumentacja prawna obu stron.
- Rozstrzygnięcie z 18 sierpnia. Od decyzji izby do spraw konfiskat zależy, czy wpływy PAŻP zostaną odblokowane, czy Agencja przez kolejne miesiące będzie funkcjonować na finansowaniu zastępczym z budżetu.
Podsumowanie
Sąd w Brukseli orzekł 1 kwietnia 2026 r., że Polska musi wykonać umowę na szczepionki przeciw COVID-19: odebrać ok. 64 mln dawek i zapłacić Pfizerowi 5 644 290 747 zł, a do tego ok. 170 mln zł kosztów procesowych i odsetki. Wyrok zapadł w pierwszej instancji i nie jest prawomocny, ale to nie powstrzymało egzekucji — koncern uzyskał tytuł wykonawczy, jeszcze zanim Polska się odwołała.
Skutki uderzyły w miejsce, którego sam spór nie dotyczył. Na początku lipca Eurocontrol zajął wierzytelności Polskiej Agencji Żeglugi Powietrznej z opłat za przeloty nad Polską, czyli ok. 80 proc. jej przychodów. Agencja złożyła sprzeciw, rząd zapowiedział finansowanie zastępcze, a o odblokowaniu pieniędzy zdecyduje brukselski sąd 18 sierpnia.
Ministerstwo Zdrowia złożyło apelację 3 sierpnia i wniosło o wstrzymanie wykonalności wyroku, ale nie ujawnia jej treści ani terminu rozpoznania. Do czasu rozstrzygnięcia odwołania kwota 5,644 mld zł pozostaje zobowiązaniem nieprawomocnym — i jednocześnie takim, które druga strona może egzekwować.