Kluczowe ustalenia
- Karkonoska Agencja Rozwoju Regionalnego (KARR) wypłaciła ok. 4,5 mln zł pomocy powodziowej trzem podmiotom z jednej wsi — Dziwiszowa w gminie Jeżów Sudecki w powiecie karkonoskim. Ustalenia opublikowała Wirtualna Polska 10 sierpnia 2026 r.
- Firma Amarcord, prowadząca pensjonat i należąca do Piotra Konieczyńskiego, męża ówczesnej wiceprezes KARR Anny Konieczyńskiej, dostała 200 tys. zł — czyli maksymalną pożyczkę dostępną w programie Ministerstwa Rozwoju i Technologii.
- Agencja Reklamy i Promocji Dami, właściciel lokalnej telewizji, otrzymała dwie pożyczki: 123 tys. zł (8 lipca 2025 r., program ministerialny) i 1 mln zł (18 marca 2026 r., fundusz BGK) — razem 1,123 mln zł.
- Spółka Kadalore dostała 3,2 mln zł w dwóch pożyczkach; na tę wypłatę wcześniej zwracał uwagę reporter „Superwizjera” TVN Grzegorz Głuszak. Pieniądze miały pokryć szkodę w sali zabaw dla dzieci — dziennikarze nie znaleźli jednak śladu, by kiedykolwiek została otwarta.
- Dziennikarze Wirtualnej Polski sprawdzili adresy beneficjentów w czterech niezależnych źródłach — Państwowej Straży Pożarnej, Wodach Polskich, unijnym systemie Copernicus EMS i danych satelitarnych ICEYE zweryfikowanych przez Centrum Badań Kosmicznych PAN. Żadne z nich nie odnotowało obecności wody powodziowej pod wskazanymi lokalizacjami.
- W jednym z opisanych przypadków wniosek o zaświadczenie o szkodzie trafił do gminy 23 czerwca 2025 r., dziewięć miesięcy po powodzi z 14–16 września 2024 r. Oględziny odbyły się 7 lipca 2025 r., zaświadczenie wydano 22 lipca 2025 r., umowę pożyczki podpisano 11 września 2025 r., a pieniądze wpłynęły 15 września 2025 r.
- Centralne Biuro Antykorupcyjne kontroluje procedury przyznawania tego wsparcia od 29 kwietnia 2026 r., czyli ponad trzy miesiące przed sierpniową publikacją. 10 sierpnia 2026 r. czynności sprawdzające wszczęła prokuratura w Jeleniej Górze, a 11 sierpnia 2026 r. rada nadzorcza KARR odwołała Annę Konieczyńską z funkcji wiceprezes.
- Cały rządowy pakiet po powodzi z 2024 r. to ponad 8 mld zł w blisko 30 instrumentach wsparcia, w tym 62 tys. indywidualnych zasiłków i 960 mln zł dla samorządów na blisko 550 zadań odbudowy.
Kontekst i tło
Powódź z 14–16 września 2024 r. na południu Polski uruchomiła największy pakiet pomocowy od lat. Według komunikatu MSWiA rząd zaangażował ponad 8 mld zł na pomoc poszkodowanym, odbudowę i zwiększenie bezpieczeństwa — w blisko 30 instrumentach. Wydano 62 tys. szybkich zasiłków dla osób prywatnych, a samorządy dostały 960 mln zł na blisko 550 zadań inwestycyjnych. Zasiłek dla osoby fizycznej wypłaca wójt, burmistrz lub prezydent miasta tej gminy, na której terenie powstała szkoda, a wypłaty koordynują wojewodowie.
Przedsiębiorcy mieli dwa osobne kanały. Pierwszy to program Ministerstwa Rozwoju i Technologii z pożyczkami do 200 tys. zł na usuwanie szkód; operatorów, czyli fundusze pożyczkowe, resort wybierał w konkursie prowadzonym oddzielnie dla każdego województwa, a później ogłosił konkurs uzupełniający. Drugi to Fundusz Wsparcia Przedsiębiorstw Dotkniętych Powodzią z limitem 5 mln zł na jednego przedsiębiorcę, finansowany — jak podało Ministerstwo Funduszy i Polityki Regionalnej — ze środków „reużycia”, czyli ze spłat pożyczek udzielonych w czasie pandemii. Na Dolnym Śląsku oba kanały obsługiwała KARR — spółka nadzorowana przez samorząd województwa.
Równolegle państwo dysponowało wtedy narzędziem, które pozwala sprawdzić, dokąd naprawdę dotarła woda. IMGW-PIB uruchomiło we wrześniu 2024 r. — wcześniej niż planowano — eksperymentalny monitoring zasięgu zalań z satelitów radarowych, prowadzony z Centrum Badań Kosmicznych PAN i polsko-fińską firmą ICEYE; dane spływały co 6–8 godzin. Analizy ICEYE oraz archiwalne dane powodziowe Copernicus są dziś publicznie dostępne w module „Zarządzanie Kryzysowe” serwisu Geoportal.gov.pl.

Źródło: national-geographic.pl
Szczegółowa analiza
Kto dostał pieniądze. Trzy podmioty pochodzą z Dziwiszowa, wsi w gminie Jeżów Sudecki. Firma Amarcord, prowadząca pensjonat i należąca do Piotra Konieczyńskiego, otrzymała 200 tys. zł — pełny limit programu ministerialnego. Agencja Reklamy i Promocji Dami, właściciel lokalnej telewizji, dostała 123 tys. zł i 1 mln zł, czyli łącznie 1,123 mln zł z dwóch różnych źródeł: programu ministerialnego i funduszu BGK. Spółka Kadalore otrzymała 3,2 mln zł w dwóch pożyczkach. Anna Konieczyńska objęła funkcję wiceprezes KARR 1 lutego 2025 r. — już po powodzi i w trakcie trwania programu pomocowego.
Chronologia jednego wniosku. Najlepiej udokumentowany jest przypadek Amarcordu. Piotr Konieczyński wystąpił do gminy Jeżów Sudecki o zaświadczenie o szkodzie 23 czerwca 2025 r., dziewięć miesięcy po powodzi, wskazując okres „14–16.09.2024 r.”. Oględziny nieruchomości odbyły się 7 lipca 2025 r., a 22 lipca 2025 r. przedsiębiorca odebrał zaświadczenie podpisane przez wójta. Umowę pożyczki z KARR na 200 tys. zł podpisano 11 września 2025 r., a środki wpłynęły na konto firmy 15 września 2025 r. — niemal dokładnie rok po powodzi. W przypadku spółki Dami kolejność dokumentów jest odwrócona: zaświadczenie potwierdzające szkodę wydał prezydent Jeleniej Góry 28 marca 2025 r., a rzeczoznawcy oceniali szkodę dopiero w czerwcu i październiku 2025 r.
Dowody, których zabrakło. Dziennikarze Wirtualnej Polski sprawdzili adresy w czterech rejestrach — PSP, Wodach Polskich, Copernicus EMS oraz danych ICEYE zweryfikowanych przez CBK PAN — i żaden nie wykazał wody pod wskazanymi lokalizacjami. Nie pomogła też dokumentacja załączona do wniosków: „Na żadnym z kadrów nie widać linii zalania na ścianach. Nie dopatrzyliśmy się namułów, osadów, podmytych fundamentów” — napisała redakcja, wskazując, że zdjęcia nie odróżniają szkody powodziowej od zwykłego zużycia budynku. W przypadku Kadalore szkoda miała dotyczyć sali zabaw dla dzieci, która według ustaleń dziennikarzy nie przyjmowała dzieci ani przed powodzią, ani po niej; spółka nie odpowiedziała na pytania o szczegóły szkód i przyznanego wsparcia.
Gdzie jest luka w systemie. Przepisy programu nie nakładały na operatora finansowego obowiązku niezależnej weryfikacji hydrologicznej — czyli skonfrontowania wniosku z danymi Wód Polskich, IMGW czy rejestrem interwencji straży pożarnej — zanim pieniądze zostaną wypłacone. Ustawa o szczególnych rozwiązaniach związanych z usuwaniem skutków powodzi wymaga od przedsiębiorcy zaświadczenia wydanego przez wójta, burmistrza lub prezydenta miasta oraz oszacowania szkody, a to oszacowanie stanowi podstawę określenia kwoty pożyczki. Sama agencja przyznała, że „szczegółowej weryfikacji” wyceny nie prowadzi, bo nie ma do tego kompetencji. W efekcie ciężar rozstrzygnięcia, czy woda faktycznie doszła do budynku, spoczywał na gminie wydającej zaświadczenie — a dane satelitarne, które mogły to zweryfikować, były już wtedy publicznie dostępne w Geoportalu.
Pytanie o konflikt interesów. Anna Konieczyńska utrzymuje, że wyłączyła się z decyzji dotyczących wniosków męża i sąsiadów. Prezes KARR Hubert Papaj mówił: „Pani wiceprezes oficjalnie wyłączyła się z całego postępowania, żeby nie było właśnie zarzutów na temat stronniczości”. Dokumentu wyłączenia agencja nigdy nie przedstawiła.
Instytucje zareagowały — część z nich wcześniej. CBA prowadzi kontrolę przestrzegania procedur podejmowania i realizacji decyzji o wsparciu przedsiębiorców poszkodowanych w powodzi 2024 r. od 29 kwietnia 2026 r.; funkcjonariusze weszli do siedziby KARR w Jeleniej Górze po emisji reportażu „Superwizjera” TVN „Hejt i układy po karkonosku”. Minister koordynator służb specjalnych Tomasz Siemoniak skomentował sierpniową publikację słowami: „Nie jest dla nas zaskoczeniem ta publikacja. CBA, gdy będzie gotowe, podejmie decyzje np. ws. wniosku do prokuratury dotyczącego określonych osób”. 10 sierpnia 2026 r. prokuratura w Jeleniej Górze z urzędu wdrożyła czynności sprawdzające w sprawie ewentualnych nieprawidłowości przy udzielaniu wsparcia w powiecie karkonoskim — przy czym część mediów przypisała tę decyzję prokuraturze rejonowej, a część — okręgowej. Tego samego dnia okazało się, że Konieczyńska jest zawieszona w prawach członka Koalicji Obywatelskiej od 23 czerwca 2026 r., o czym poinformował wiceminister Michał Jaros, przewodniczący KO na Dolnym Śląsku.
11 sierpnia 2026 r. rada nadzorcza odwołała ją z funkcji wiceprezes; rzecznik dolnośląskiego Urzędu Marszałkowskiego Michał Nowakowski wskazał kwestie wizerunkowe, zarządzanie spółką i informacje o nieprawidłowościach przy udzielaniu wsparcia po powodzi. Na jej miejsce nikogo nie wybrano — zarząd KARR jest jednoosobowy, a prezesem pozostaje Hubert Papaj, którego odwołaniu sprzeciwiali się politycy Bezpartyjnych Samorządowców.

Źródło: polsatnews.pl
Dwie narracje polityczne. Premier Donald Tusk oświadczył 11 sierpnia 2026 r., że „gorącym żelazem wypalimy każdy przypadek nieuczciwego rozdysponowania pieniędzy dla powodzian”, przypominając jednocześnie skalę programu — dziesiątki tysięcy decyzji i 62 tys. wypłaconych zasiłków. Opozycja przedstawia sprawę jako systemową: Jarosław Kaczyński napisał, że „rozkradziono publiczne pieniądze”, a pomoc „została rozdzielona pomiędzy znajomych działaczy PO z Karkonoskiej Agencji Rozwoju Regionalnego”. Mariusz Błaszczak poinformował, że PiS złożyło wniosek do CBA o zajęcie się sprawą, uzasadniając to tym, że Biuro „bada sprawę od wiosny i nic się oprócz tego badania nie dzieje” — kontrola rzeczywiście trwała już od końca kwietnia. Dokumenty opisane dotąd publicznie dotyczą trzech podmiotów z jednej wsi; na ich podstawie nie da się ocenić, jak wygląda reszta programu obsługiwanego przez agencje rozwoju regionalnego w innych województwach.
Wideo: gov.pl
Co pozostaje otwarte. Nie wiadomo, co dokładnie ustaliło CBA przez trzy i pół miesiąca kontroli ani kiedy przedstawi wnioski. Nie znamy też pełnej listy wypłat z obu funduszy na Dolnym Śląsku, więc nie da się dziś rozstrzygnąć, czy Dziwiszów jest odosobnionym przypadkiem, czy wierzchołkiem szerszego problemu. Osobnym wątkiem jest odpowiedzialność gmin: to wójt i prezydent miasta podpisali zaświadczenia, na podstawie których agencja wypłaciła pieniądze.
Podsumowanie
Trzy firmy z jednej dolnośląskiej wsi dostały z Karkonoskiej Agencji Rozwoju Regionalnego około 4,5 mln zł pomocy dla poszkodowanych przez powódź z września 2024 r. Jak ustaliła Wirtualna Polska, cztery niezależne rejestry — straży pożarnej, Wód Polskich oraz dwa systemy satelitarne — nie potwierdzają, by pod tymi adresami była woda, a zdjęcia dołączone do wniosków nie pokazują typowych śladów zalania.
Sam mechanizm wypłat nie wymagał od agencji sprawdzenia takich danych. Wystarczało zaświadczenie o szkodzie wystawione przez gminę i wycena rzeczoznawcy; w jednym z opisanych wniosków oględziny odbyły się prawie dziesięć miesięcy po powodzi, a pieniądze wypłacono rok po niej.
Sprawa jest badana z dwóch stron: CBA kontroluje procedury agencji od 29 kwietnia 2026 r., a prokuratura w Jeleniej Górze wszczęła czynności sprawdzające 10 sierpnia 2026 r. Wiceprezes agencji straciła stanowisko 11 sierpnia i jest zawieszona w partii od czerwca. Na razie udokumentowane są wypłaty dla trzech podmiotów — czy to wyjątek, czy skutek konstrukcji całego programu, rozstrzygną wyniki tych postępowań.