Co napisaliśmy poprzednio

21 sierpnia 2026 roku opisaliśmy sprawę raportu „Polaków portret własny" w tekście Raport o marce Polska za publiczne pieniądze: rozliczenie na 179 738,19 zł i spór, czy resort go zamawiał. Ustaliliśmy wtedy kilka rzeczy. Ministerstwo Sportu i Turystyki 5 czerwca 2025 roku podpisało umowę na zadanie publiczne „Marka Polska – podstrategia turystyczna" o wartości 200 000 zł. Potem przyjęło rozliczenie na 179 738,19 zł (tyle faktycznie wydano i tyle wykonawca się rozliczył). Wykonawcą było Stowarzyszenie Konferencje i Kongresy w Polsce.

Był tu spór. Sporny dokument na swojej drugiej stronie sam deklarował, że powstał w ramach tego zadania. Resort się od niego odcinał i twierdził, że nie był on przedmiotem żadnej umowy. Autorka, dr hab. Barbara Mróz-Gorgoń, przyznawała, że korzystała ze sztucznej inteligencji, ale ograniczała jej rolę do transkrypcji (spisywania nagrań), podsumowań i redakcji. Sam dokument zawierał jednak błędy, których taka praca nie tłumaczy.

Trzy rzeczy zostawiliśmy wtedy jako otwarte: czy raport był formalnie produktem umowy, jak rozkłada się rozliczona kwota i skąd wzięła się deklaracja ponad 180 godzin nagrań.


Co się zmieniło

  • Wcześniej: pisaliśmy, że o kopię raportu i umowy wystąpiła 21 sierpnia Prokuratura Regionalna w Warszawie, a sprawa była na etapie wstępnych czynności. Teraz: śledztwo prowadzi Prokuratura Okręgowa w Warszawie, która wszczęła je 27 sierpnia 2026 roku — wynika to z jej własnego komunikatu oraz z relacji RMF24 i Interii. Obie prokuratury pojawiały się w sierpniowych doniesieniach równolegle: „Rzeczpospolita" pisała, że prokuratura regionalna zwróciła się o dokumenty, „natomiast Prokuratura Okręgowa w Warszawie przekazała, że zarejestrowała postępowanie". Żadne dostępne źródło nie opisuje formalnego przekazania sprawy między tymi jednostkami — więc nie wiemy dokładnie, jak przebiegła ta ścieżka.

  • Wcześniej: sprawa toczyła się w przestrzeni publicznej — oświadczenia, komunikaty, zawiadomienia polityków. Teraz: doszło do czynności procesowych (konkretnych działań śledczych, np. przeszukań). 17 września 2026 roku policja przeprowadziła przeszukania na Dolnym Śląsku, w tym w nieruchomości Barbary Mróz-Gorgoń. Jak przekazał rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie prok. Piotr Antoni Skiba, prokurator prowadzący sprawę „powierzył do przeprowadzenia konkretne czynności procesowe mające na celu zabezpieczenie materiałów będących dowodami do tej sprawy".

Barbara Mróz-Gorgoń

Źródło: rmf24.pl

  • Wcześniej: ministerstwo wyłącznie wydawało oświadczenia. Teraz: 18 września 2026 roku śledczy pojawili się w budynku Ministerstwa Sportu i Turystyki. Tu warto uważać na słowa, bo nagłówki mówiły o „przeszukaniu resortu". Sam komunikat ministerstwa opisuje to inaczej: Prokuratura Okręgowa w Warszawie „zwróciła się do Ministerstwa Sportu i Turystyki o wydanie dokumentacji w ramach śledztwa prowadzonego pod sygnaturą 3041-3.Ds.203.2026", a pracownicy resortu „współpracują z obecnymi na miejscu przedstawicielami Prokuratury oraz policji i wydają wymaganą dokumentację". To jest tryb wydania dokumentów na żądanie — a nie to samo co przeszukanie, przy którym śledczy sami przeszukują i zabierają rzeczy.

  • Wcześniej: nie było wiadomo, czego konkretnie dotyczy postępowanie. Teraz: śledztwo obejmuje dwa wątki. Pierwszy to podejrzenie doprowadzenia Ministerstwa Sportu i Turystyki do niekorzystnego rozporządzenia mieniem w kwocie 179 738,19 zł. Mówiąc prościej: chodzi o podejrzenie oszustwa — czyli o to, że kogoś wprowadzono w błąd i przez to skłoniono ministerstwo do wydania pieniędzy w sposób dla niego niekorzystny (bez wprowadzenia w błąd nie ma mowy o oszustwie). Drugi wątek dotyczy możliwego przekroczenia uprawnień i niedopełnienia obowiązków przez funkcjonariusza publicznego — jak podał prok. Skiba, chodzi o „akceptację sprawozdania, rozliczenie i wypłatę dotacji w kwocie 179 738,19 zł za nieprawidłowe wykonanie umowy". Postępowanie poprzedziły czynności sprawdzające (wstępne sprawdzenie przed wszczęciem śledztwa), które według rzecznika „zostały zainicjowane licznymi zawiadomieniami posłów na Sejm RP". Zawiadomienia zapowiedział i złożył 20 sierpnia klub PiS na czele z Mariuszem Błaszczakiem, a odrębne pismo do Prokuratury Okręgowej w Warszawie skierował poseł Paweł Jabłoński.

  • Wcześniej: Barbara Mróz-Gorgoń była urzędującą pełnomocniczką rządu do spraw promocji marki Polski. Teraz: 21 sierpnia 2026 roku złożyła dymisję — sama odeszła, nie została odwołana. „Składam dymisję z funkcji Pełnomocniczki Rządu do spraw promocji marki Polski. Przy tej niewyobrażalnej skali hejtu niemożliwe jest pełnienie tak odpowiedzialnej roli" — napisała na platformie X. Funkcję pełniła 23 dni, czyli niecały miesiąc. Ważny szczegół dla całej sprawy: objęła ją dopiero po zawarciu umowy z 5 czerwca 2025 roku i po powstaniu raportu. Czyli w czasie, gdy zadanie publiczne było realizowane, nie zajmowała jeszcze stanowiska rządowego.


Co nowego

Nikomu nie postawiono zarzutów. To najważniejsze ustalenie tego miesiąca — i zarazem najczęściej gubione w relacjach. Śledztwo toczy się w fazie „w sprawie". To ważne rozróżnienie prawne: postępowanie dotyczy na razie samego czynu (zdarzenia), a nie konkretnej, wskazanej z nazwiska osoby. Jak zauważył Wprost, „prokuratura w komunikacie nie wskazuje nazwisk osób objętych postępowaniem ani nie poinformowała o przedstawieniu komukolwiek zarzutów". Sama prokuratura zapowiada, że „na dalszym etapie postępowania planowane są kolejne czynności procesowe, w tym przesłuchania świadków". Przeszukanie i zabezpieczenie dokumentów to zbieranie dowodów, a nie rozstrzygnięcie o czyjejkolwiek winie.

Kwota 200 tys. zł nie była w tym programie wyjątkowa. Dotacja pochodziła z „Programu wsparcia turystyki – Edycja 2025", w którym Minister Sportu i Turystyki rozdysponował 12 600 000 zł pomiędzy 68 ofert organizacji pozarządowych. Średnia dotacja wynosi więc około 185 tys. zł — kwota przyznana Stowarzyszeniu Konferencje i Kongresy w Polsce była zbliżona do przeciętnej. Umowa z 5 czerwca 2025 roku była wynikiem otwartego konkursu ofert w tym programie, a nie zamówienia publicznego (państwo nie zamówiło konkretnej rzeczy — organizacje same zgłaszały projekty w konkursie).

Wiadomo, kto za co odpowiadał w projekcie. Kierowniczką zespołu przygotowującego projekt była Agnieszka Szymerowska, prezeska Stowarzyszenia Konferencje i Kongresy w Polsce. Barbara Mróz-Gorgoń pełniła funkcję kierowniczki naukowej i merytorycznej — jej zadaniem było przygotowanie głównego dokumentu, czyli strategii. Eksperci merytoryczni, w tym Mróz-Gorgoń, zostali wskazani już na etapie składania oferty konkursowej — wynika to ze stanowiska samego stowarzyszenia cytowanego przez Portal Samorządowy.

Sporny raport to nie jest główny produkt umowy. W debacie zlały się w jedno dwa różne dokumenty. Obok krótkiego opracowania „Polaków portret własny" istnieje odrębna, licząca 156 stron „Strategia Marka Polska", w której wskazano szacunkowy budżet operacyjny na lata 2026–2028 w wysokości 520–670 mln zł. To rozróżnienie ma znaczenie dla oceny, czy zadanie zostało wykonane.

Kluczowe pytanie z poprzedniego artykułu wciąż nie ma publicznej odpowiedzi. Nie rozstrzygnięto, czy sporne opracowanie było formalnie produktem objętym rozliczeniem umowy nr 2025/0014/1251/UDOT/DT/BP/IS. Ministerstwo podtrzymuje swoje stanowisko: raport „nie był przedmiotem zamówienia ani nie stanowił realizacji żadnej umowy, której stroną było MSiT", i „wykorzystywał bezpodstawnie logotypy" resortu. Ale adnotacja wydrukowana na drugiej stronie samego dokumentu, wskazująca numer i datę umowy, mówi co innego. Ta sprzeczność trwa — i to właśnie zabezpieczona przez prokuraturę dokumentacja ma ją rozstrzygnąć.

Deklarowaną metodologię (opis, jak prowadzono badania) można dziś sprawdzić u źródła. Liczby, które wcześniej znaliśmy z relacji prasowych i komunikatu uczelni, widnieją w samym raporcie: „24 IDI + 35 FGI + 7 warsztatów Design Thinking w 7 różnych miastach Polski. Łącznie: 180+ godzin nagrań, 400 stron transkrypcji", a w części o procedurach analitycznych — „Kodowanie otwarte: 47 kodów tematycznych; Kodowanie osiowe: 12 kategorii wyższego poziomu". Problem w tym, że z opisu samych badań wynika około 42 godzin materiału audio. Jak wyliczyły Wirtualne Media, „publikacja nie wyjaśnia, skąd pochodzi pozostałych około 138 godzin".

📄 Pełny tekst raportu „Polaków portret własny" (PDF, źródło: cdn.zero.pl)

Krytyka ekspercka dotyczy metodologii, nie tylko stylu. Łukasz Olejnik, ekspert od bezpieczeństwa informacji i prywatności, przytoczył fragmenty raportu w zrzutach ekranu i cytatach, pisząc, że „jednym z ciekawszych elementów raportu o Marce Polski jest jego metodologia". Sebastian Meitz z Instytutu Sobieskiego, który nagłośnił sprawę, wskazywał — jak relacjonowało Radio Zet — „rażące błędy, które trudno wytłumaczyć inaczej niż «halucynacjami» sztucznej inteligencji" (halucynacja AI to sytuacja, gdy program pewnym tonem podaje zmyśloną informację).

Obowiązek oznaczania treści AI zaczął obowiązywać dopiero 2 sierpnia 2026 roku. Wtedy weszły do stosowania obowiązki przejrzystości z art. 50 unijnego aktu o sztucznej inteligencji (rozporządzenie 2024/1689) — czyli dwa lata po wejściu rozporządzenia w życie i półtora roku po tym, jak zaczęły obowiązywać przepisy o zakazanych praktykach (2 lutego 2025 roku). Raport powstał wcześniej. Co więcej, art. 50 skierowany jest przede wszystkim do dostawców i podmiotów wdrażających systemy AI, a nie do wykonawców dotacji. Przewiduje też wyraźny wyjątek: obowiązek nie ma zastosowania tam, „gdzie treść wygenerowana przez AI została poddana procesowi ludzkiej weryfikacji lub kontroli redakcyjnej i gdzie osoba fizyczna lub prawna ponosi odpowiedzialność redakcyjną za publikację treści".

Dlatego prawny ciężar sprawy nie leży na samym użyciu AI. Leży na tym, czy rezultat zadania odpowiadał zakresowi umowy i czy rozliczenie dotacji było rzetelne. Jak pisała Gazeta Prawna, zabezpieczone materiały mają być analizowane pod kątem tego, „czy dokumentacja przedstawiona w celu otrzymania i rozliczenia środków publicznych była rzetelna, oraz tego, czy osoby odpowiedzialne za kontrolę i zaakceptowanie rozliczenia prawidłowo wykonały swoje obowiązki". Ten sam mechanizm widać w krajowym orzecznictwie o zamówieniach: w grudniu 2025 roku Krajowa Izba Odwoławcza uznała, że „wykonawca został wykluczony nie dlatego, że użył AI, ale dlatego, że informacje, które podał, były nierzetelne".


Co wciąż aktualne

  • Pieniądze i umowa bez zmian. Dotacja opiewała na 200 000 zł, ministerstwo przyjęło rozliczenie na 179 738,19 zł, a wykonawcą było Stowarzyszenie Konferencje i Kongresy w Polsce. Umowa obejmowała cztery elementy: opracowanie „Strategia Marka Polska", badania (wywiady pogłębione, badania fokusowe, warsztaty Design Thinking), konferencję „Przyszłość Marki Polska" oraz warsztaty eksperckie i panele dyskusyjne. Wszystko to potwierdziliśmy ponownie w tym miesiącu.

  • Katalog błędów w dokumencie trzyma się mocno. Umieszczenie Katowic w „północnym centrum" Polski, powołanie się na ranking Banku Światowego „Doing Business" zamknięty we wrześniu 2021 roku, nieudokumentowana teza, że 95 proc. młodych Polaków mówi płynnie po angielsku, oraz zniekształcenia w rodzaju „Polskie płaskiz" i „tradycyjna chlebowość" — wszystkie te ustalenia z naszego artykułu z 21 sierpnia 2026 znalazły ponowne potwierdzenie.

  • Sprzeczność między dokumentem a resortem trwa. Ani stanowisko ministerstwa, ani adnotacja o dofinansowaniu na drugiej stronie raportu nie zmieniły się od sierpnia. To wciąż ta sama, nierozstrzygnięta oś sporu — z tą różnicą, że dziś rozstrzygają ją śledczy, a nie strony w oświadczeniach.


Podsumowanie

Od naszego artykułu z 21 sierpnia sprawa raportu „Polaków portret własny" przesunęła się z awantury medialnej do postępowania karnego. Prokuratura Okręgowa w Warszawie wszczęła 27 sierpnia śledztwo dotyczące dotacji 179 738,19 zł i bada dwa wątki: możliwe wyłudzenie dotacji oraz możliwe przekroczenie uprawnień przy jej rozliczeniu. We wrześniu doszło do czynności procesowych — przeszukań na Dolnym Śląsku 17 września i wydania dokumentacji przez Ministerstwo Sportu i Turystyki dzień później.

Nikomu jednak nie postawiono zarzutów. Śledztwo toczy się „w sprawie", czyli dotyczy zdarzenia, nie konkretnej osoby. Wszczęcie postępowania i zabezpieczanie dowodów nie przesądzają niczyjej odpowiedzialności — to etap zbierania materiału.

Autorka raportu odeszła ze stanowiska rządowego sama, 21 sierpnia, po 23 dniach pełnienia funkcji, powołując się na skalę hejtu. Kluczowe pytanie, które zadaliśmy miesiąc temu, wciąż czeka na odpowiedź: czy sporny dokument był w ogóle produktem objętym rozliczeniem umowy. Ministerstwo twierdzi, że nie; sam dokument twierdzi, że tak. Rozstrzygnięcie ma przynieść dokumentacja, którą prokuratura właśnie zabezpiecza.

Warto też wiedzieć, co w tej sprawie nie jest zarzutem samym w sobie. Unijny obowiązek oznaczania treści tworzonych przez sztuczną inteligencję zaczął być stosowany dopiero 2 sierpnia 2026 roku, a raport powstał wcześniej. Prawny ciężar leży gdzie indziej: na tym, czy to, co dostarczono za publiczne pieniądze, odpowiadało umowie i czy rozliczenie było rzetelne.