Co napisaliśmy poprzednio
16 lipca 2026 r. opisaliśmy, jak państwo na bieżąco wykonuje budżet — w artykule „Deficyt budżetu po czerwcu 2026: 123,7 mld zł, czyli 45,5 proc. rocznego limitu”. Sprawdzaliśmy wtedy, ile państwo faktycznie wydało i zebrało w pierwszym półroczu. Deficyt (różnica między tym, co państwo wydało, a tym, co zebrało) sięgnął 123,7 mld zł wobec całorocznego limitu 271,7 mld zł. Dochody i wydatki mieściły się poniżej połowy tego, co zaplanowano na cały rok. Tamten artykuł dotyczył kasy — tego, jak wygląda wykonanie planu zapisanego w ustawie budżetowej.
Teraz przechodzimy o poziom wyżej. Spór, o którym piszemy, nie dotyczy tego, ile wydano, lecz tego, jak wyliczono sam limit, w którym rząd mógł się zmieścić.
Co się zmieniło
-
Wcześniej: pisaliśmy o realizacji planu — porównywaliśmy, ile państwo faktycznie zebrało i wydało, z kwotami z ustawy budżetowej. Teraz: spór dotyczy wcześniejszego etapu. Zarzut NIK dotyczy planowania i konstrukcji ustawy budżetowej na 2025 r., a nie tego, że rząd przekroczył limit wydatków przy jej wykonywaniu. W limicie zapisanym w ustawie rząd się zmieścił. To rozróżnienie jest kluczem do zrozumienia całej sprawy.
-
Wcześniej: minister finansów Andrzej Domański przedstawiał budżet jako „budżet bezpieczeństwa”, uzasadniając go rekordowymi wydatkami na obronność. Teraz: resort broni się na innym froncie. Na rządowej stronie gov.pl opublikował osobne stanowisko dotyczące zastrzeżeń NIK do stabilizującej reguły wydatkowej. Stwierdza w nim, że ocena Izby o zawyżeniu kwoty wydatków „nie dotyczy zgodności z przepisami prawa działań podjętych przez Ministra Finansów” — czyli że resort niczego bezprawnego nie zrobił. Ministerstwo podtrzymuje, że limit ustalono zgodnie z ustawą o finansach publicznych, a różnica zdań z NIK to spór o interpretację przepisów, a nie złamanie zasad budżetowych.

Źródło: bankier.pl
- Wcześniej: rozróżnialiśmy deficyt budżetu państwa i deficyt całego sektora finansów publicznych, ale nasze ówczesne sformułowanie w tym miejscu było nieprecyzyjne. Teraz: doprecyzowujemy. Deficyt i dług całego sektora rządowego (tzw. general government — łączna „kasa” państwa: budżet plus fundusze i inne jednostki publiczne) liczy się według unijnej metody ESA 2010. Ta metoda jest niezależna od krajowej reguły wydatkowej. Spór o kwotę wydatków objętych regułą sam w sobie nie zmienia więc wielkości deficytu, który Polska raportuje Eurostatowi (unijnemu urzędowi statystycznemu).
Co nowego
Sedno zarzutu. W dokumencie zatytułowanym „Analizie wykonania budżetu państwa i założeń polityki pieniężnej w 2025 r.”, przekazanym Sejmowi w połowie czerwca 2026 r., NIK stwierdziła zawyżenie kwoty wydatków objętych stabilizującą regułą wydatkową (w skrócie SRW) o 84,5 mld zł. Uwaga: reguła obejmuje tylko określone kategorie wydatków, a nie wszystkie wydatki państwa. W art. 1 ust. 3 ustawy budżetowej na 2025 r. kwota tych wydatków wynosiła 1895,8 mld zł. Po odjęciu tego, co NIK uznała za policzone błędnie, Izba wyliczyła ją na 1811,2 mld zł. Do zawyżenia — jak ujęła to NIK — doszło wskutek „nierzetelnych obliczeń wykonanych w Ministerstwie Finansów”.
Cztery pozycje, które składają się na tę kwotę:
- ok. 51,7 mld zł — zaliczki netto na sprzęt wojskowy przekazane w 2023 r. To największa pozycja. Warto pamiętać, że wykonanie budżetu MON za 2023 r., gdy resortem kierował Mariusz Błaszczak, oceniły negatywnie zarówno NIK, jak i sejmowa komisja obrony narodowej.
- 23,6 mld zł — związane ze skarbowymi papierami wartościowymi (papiery, którymi państwo pożycza pieniądze od inwestorów; należą do nich m.in. obligacje i bony skarbowe). Ministerstwo Finansów wpisało do kwoty wydatków maksymalną dopuszczoną ustawą kwotę 24 mld zł, podczas gdy faktycznie przekazano papiery o wartości ok. 150 mln zł — czyli mniej niż jeden procent tego, co wpisano do wyliczenia.
- ok. 8 mld zł — związane z opłatą mocową, czyli dopłatą doliczaną do rachunków za prąd.
- ok. 1,2 mld zł — wynikające z rozszerzenia systemu monitorowania przewozu towarów SENT.
Dla skali: kwestionowana kwota 84,5 mld zł odpowiada ok. 29 proc. planowanego na 2025 r. deficytu budżetu państwa. Sama ustawa budżetowa na 2025 r. prognozowała dochody na ponad 632,8 mld zł, wydatki na 921,6 mld zł, a deficyt na nie więcej niż 288,7 mld zł.
Dlaczego to nie jest spór o jeden rok. Stabilizująca reguła wydatkowa obowiązuje w Polsce od 2014 r. i jest zapisana w art. 112aa ustawy o finansach publicznych. Działa kaskadowo — to znaczy, że limit na dany rok wylicza się na podstawie kwoty wydatków z roku poprzedniego. To trochę jak układanie klocków jeden na drugim: jeśli dolny klocek jest za wysoko, wszystko powyżej też się podnosi. Dlatego zawyżenie bazy w 2025 r. automatycznie podnosi limity na lata 2026 i 2027. I to jest realna stawka sporu, a nie tylko rachunkowa poprawka do zamkniętego już roku.
Odpowiedź resortu. Wiceminister finansów Hanna Majszczyk odpierała zarzuty na posiedzeniu sejmowej Komisji Finansów Publicznych 18 czerwca 2026 r. Mówiła, że „reguła została policzona zgodnie z obowiązującymi przepisami prawa”, a „wszelkie dalsze wywody są wizją, jak według kontrolerów powinna być skonstruowana reguła”. Innymi słowy: resort nie traktuje wyliczenia NIK jako wykrycia błędu, lecz jako alternatywnej — jego zdaniem wykraczającej poza ustawę — interpretacji tego, co należy wliczać do kwoty wydatków.
Paradoks, który trzeba wyjaśnić. Ta sama NIK, która mówi o zawyżeniu o 84,5 mld zł, jednocześnie oceniła, że budżet państwa i budżet środków europejskich w 2025 r. zostały zrealizowane zgodnie z ustawą budżetową. Co więcej, w 2025 r. — w porównaniu z trzema poprzednimi latami — wzrósł udział ocen pozytywnych po kontroli wykonania budżetu. Sprzeczności tu jednak nie ma, z dwóch powodów. Po pierwsze, w kontroli wykonania budżetu NIK stosuje tylko dwie oceny: pozytywną i negatywną. Nie ma oceny pośredniej, w której zmieściłoby się „wykonano prawidłowo, ale limit policzono źle”. Po drugie, jak wyżej: zarzut dotyczy konstrukcji planu, a nie wydawania pieniędzy ponad plan. Obok reguły wydatkowej Izba wskazała też zawyżanie prognoz dochodów podatkowych oraz rosnący dług i ryzyka fiskalne.
Zastrzeżenia NIK do finansowania zadań poza budżetem nie są zresztą nowe. W analizie za 2023 r. Izba oszacowała, że koszty obsługi obligacji emitowanych przez BGK na rzecz Funduszu Przeciwdziałania COVID-19, Funduszu Pomocy i Funduszu Wsparcia Sił Zbrojnych oraz przez PFR będą — w całym okresie ich spłaty, sięgającym 2042 r. — wyższe o prawie 14 mld zł od kosztów sfinansowania tych samych zadań skarbowymi papierami wartościowymi.

Źródło: bankier.pl
Absolutorium: gdzie jesteśmy. Absolutorium to formalna zgoda Sejmu na to, jak rząd wykonał budżet — rodzaj „zaliczenia” rozliczenia za miniony rok. Sejmowa Komisja Finansów Publicznych w połowie lipca 2026 r. przyjęła sprawozdanie z wykonania budżetu państwa za 2025 r. i zarekomendowała Sejmowi udzielenie rządowi absolutorium — z zastrzeżeniami do czterech części budżetowych. Debata na sali plenarnej nad sprawozdaniem rządu, analizą NIK i komisyjnym projektem uchwały ruszyła 30 lipca 2026 r., w drugim dniu 63. posiedzenia Sejmu.
Głosowania jednak jeszcze nie było. W relacjach z debaty 30 lipca wskazywano, że w sprawie absolutorium Sejm dopiero wypowie się w głosowaniu — i na moment publikacji tego tekstu wynik nie jest znany. Punktem odniesienia pozostaje rok wcześniejszy: absolutorium za 2024 r. Sejm przyjął stosunkiem głosów 237 do 202, uchwałą z 25 lipca 2025 r., opublikowaną w Monitorze Polskim pod pozycją 708. Jeśli układ sił w Sejmie się nie zmienił, sam wynik nie powinien być zaskoczeniem — ale to właśnie zastrzeżenia NIK odróżniają tegoroczną debatę od poprzedniej.
Co wciąż aktualne
- Polska pozostaje objęta unijną procedurą nadmiernego deficytu (unijnym postępowaniem wobec państw, których deficyt jest za wysoki), ponieważ deficyt sektora general government przekracza próg 3 proc. PKB. Potwierdziliśmy to już w naszym artykule z 16 lipca 2026 r. i aktualny przegląd źródeł tego nie zmienia.
- Spór o regułę wydatkową nie „tworzy” ani nie „ukrywa” długu. Jak opisujemy wyżej, unijne wskaźniki deficytu i długu liczy się niezależnie od krajowej reguły. Zmiana kwoty wydatków objętych SRW sama w sobie nie przesuwa więc tych wskaźników. Wpływa natomiast na to, ile państwo może legalnie zaplanować do wydania w kolejnych latach.
- Reguła wydatkowa nie powstała ani przy tym budżecie, ani przy tym rządzie — obowiązuje od 2014 r., a spory o sposób jej wyliczania toczą się niezależnie od tego, kto rządzi.
Podsumowanie
Sedno sprawy da się streścić w jednym zdaniu: nikt nie zarzuca rządowi, że wydał pieniądze niezgodnie z ustawą budżetową — spór dotyczy tego, jak wysoko postawiono poprzeczkę, w którą rząd miał się zmieścić. NIK twierdzi, że przy liczeniu limitu na 2025 r. doliczono 84,5 mld zł, których doliczać nie było wolno — w tym ponad 51 mld zł zaliczek na sprzęt wojskowy sprzed dwóch lat oraz 24 mld zł papierów wartościowych, z których faktycznie wykorzystano ok. 150 mln zł. Ministerstwo Finansów odpowiada, że liczyło zgodnie z przepisami, a NIK przedstawia własną wizję tego, jak reguła powinna wyglądać.
Dla czytelnika najważniejsze jest to, co dzieje się dalej. Ponieważ reguła działa kaskadowo, zawyżona baza z 2025 r. podnosi limity wydatków także na 2026 i 2027 r. Formalnie budżet zamknięto zgodnie z prawem, a Sejm ma dopiero zdecydować o absolutorium dla rządu — głosowanie w chwili publikacji jeszcze się nie odbyło. Pytanie, czy mechanizm mający hamować wzrost wydatków państwa nadal spełnia swoją funkcję, pozostaje jednak otwarte niezależnie od wyniku tego głosowania.