Co napisaliśmy poprzednio

10 sierpnia 2026 r. opisaliśmy wejście w życie tzw. ustawy frankowej — Ustawa frankowa obowiązuje od 7 sierpnia. Sporny art. 5 mówi o kosztach procesu, a nie o odsetkach. Ustalenie było jednoznaczne: od 7 sierpnia 2026 r. obowiązek spłaty rat wstrzymuje się z mocy prawa z chwilą doręczenia pozwu bankowi, a bank nie może z tego powodu wypowiedzieć umowy ani zgłosić kredytobiorcy do BIK. Sprawdziliśmy wtedy ogłoszony tekst ustawy i pokazaliśmy, że art. 5 — wskazywany przez kancelarie frankowe jako przepis odbierający odsetki — reguluje wyłącznie rozkład kosztów procesu. Ryzyko utraty odsetek jest realne, ale jego źródłem jest wsteczne działanie potrącenia z Kodeksu cywilnego, a nie nowa ustawa. Zaznaczyliśmy też, czego w ustawie nie ma w ogóle: żadnego przepisu przesądzającego, jak rozliczyć strony po unieważnieniu umowy.


Co się zmieniło

  • Wcześniej: pisaliśmy, że ustawa frankowa ma charakter wyłącznie proceduralny i nie rozstrzyga sporu o metodę rozliczenia stron — czy roszczenia konsumenta i banku traktować niezależnie (teoria dwóch kondykcji), czy kompensować je saldem.

  • Teraz: ten sam spór trafił do Luksemburga i doczekał się odpowiedzi — tyle że odpowiedzi negatywnej. Trybunał orzekł, że „art. 6 ust. 1 i art. 7 ust. 1 dyrektywy 93/13 nie stoją na przeszkodzie takiej wykładni sądowej prawa krajowego, zgodnie z którą sąd krajowy ma prawo dokonywać z urzędu potrącenia wzajemnych roszczeń kredytobiorcy i kredytodawcy w związku z nieważną umową kredytu”relacjonuje „Puls Biznesu”. Prawo unijne nie przesądza więc metody tak samo, jak nie przesądza jej polska ustawa.

  • Wcześniej: wskazywaliśmy, że art. 5 nie dotyka odsetek, a mechanizmem, który realnie może je „zjeść”, jest wsteczne działanie oświadczenia o potrąceniu.

  • Teraz: o odsetkach wypowiedział się sam Trybunał, i to w sposób, który obie strony sporu czytają zupełnie inaczej. Ministerstwo Sprawiedliwości w komentarzu do wyroku podkreśla, że „tak długo, jak bank twierdzi, że umowa jest ważna (…) a potrącenie ma charakter warunkowy, nie nalicza się odsetek za opóźnienie należnych bankowi”. Money.pl relacjonuje z kolei, że bankom co do zasady przysługuje prawo do zwrotu kapitału, a wyjątkiem jest właśnie sytuacja, gdy bank korzysta z ewentualnego zarzutu potrącenia.

  • Wcześniej: zostawiliśmy jako wątek otwarty to, że wskaźniki obciążenia sądów (25 proc. w okręgowych, 70 proc. w apelacyjnych) docierały do nas wyłącznie przez opracowania powołujące się na resort, a nie przez samą publikację ministerstwa.

  • Teraz: liczby znalazły potwierdzenie u źródła. Ministerstwo Sprawiedliwości pisze wprost, że w sądach apelacyjnych sytuacja jest skrajna: „sprawy frankowe stanowią tam aż 70 % wszystkich oczekujących spraw (rep. ACa). Polskie sądy II instancji stały się właściwie »sądami jednej sprawy« — 76 % załatwień to franki. Udział 25 proc. w sądach okręgowych potwierdza analiza Prawo.pl na danych resortu. Skalę widać też na jednym sądzie: w 2024 r. franki stanowiły 59 proc. wpływu spraw cywilnych procesowych w Sądzie Okręgowym w Warszawie — 17 552 sprawy na 29 491. Bezwzględnej, krajowej liczby spraw w toku nadal nie udało nam się potwierdzić.

  • Wcześniej: opisywaliśmy, jak rząd komunikuje ustawę — hasłem o szybszych postępowaniach i większej ochronie konsumentów.

  • Teraz: resort używa wyroku TSUE jako argumentu za własnym projektem. W komentarzu ministerstwa czytamy: „Tak jak uzasadnienie projektu ustawy, TSUE wyjaśnił, że potrącenia pozwala uniknąć drugiego procesu, wszczynanego przez bank, co prowadzi do mnożenia postępowań oraz generuje dodatkowe koszty, co nie leży w interesie konsumenta”.

Komentarz do wyroku TSUE ws. frankowiczów — Ministerstwo Sprawiedliwości

Źródło: gov.pl


Co nowego

Co dokładnie orzekł Trybunał. Wyrok zapadł 10 września 2026 r. w sprawie C-510/25 (Adazik) i dotyczy sposobu rozliczenia stron po stwierdzeniu nieważności umowy kredytu powiązanego z frankiem. Bankier.pl streszcza sedno jednym zdaniem: prawo Unii Europejskiej co do zasady nie stoi na przeszkodzie dokonaniu przez sąd potrącenia wzajemnych wierzytelności banku i konsumenta. Trybunał nie wystawił jednak bankom czeku in blanco — obwarował dopuszczalność takiego rozliczenia warunkami: „Ochrona konsumenta zgodna z wymogami dyrektywy 93/13 ma przywracać równość stron umowy, zniechęcać przedsiębiorcę do wprowadzania do umów z konsumentem nieuczciwych warunków oraz respektować zasady równoważności i skuteczności. Przy spełnieniu tych warunków dyrektywa 93/13 nie determinuje trybu rozliczeń. Rozliczenie saldem musi więc zapewnić konsumentowi „w każdym wypadku ochronę gwarantowaną mu przez prawo Unii”.

Frankowicze czekali na ten wyrok. TSUE rozstrzygnął kwestię rozliczeń z bankiem

Źródło: bankier.pl

I tu jest punkt, który przepada w nagłówkach: Trybunał nie nakazał polskim sądom żadnej z dwóch metod. Bankier.pl referuje, że Trybunał „nie opowiada się (…) za żadnym z dwóch możliwych modeli – tj. dochodzeniem przez strony dwóch niezależnych roszczeń (teoria dwóch kondykcji) albo potrąceniem przez sąd wzajemnych należności (…) wybór w tym zakresie należy do tych sądów”. „Rzeczpospolita” ujmuje to jeszcze dosadniej: „TSUE wskazał, że wybór metody rozliczeniowej zależy od sądu. (…) Nie przesądził jednak, że posłużenie się teorią dwóch kondykcji jest zabronione”. Business Insider dodaje, że TSUE nie stanął po stronie banków, a jedynie wskazał, że teoria salda nie jest sprzeczna z dyrektywą 93/13. Słowem: zdanie „TSUE zgodził się na teorię salda” jest prawdziwe w tym sensie, że jej nie zakazał — i fałszywe w tym, w jakim sugeruje, że polskie sądy mają ją teraz stosować.

Skąd wzięła się sprawa — i dlaczego nie ma w niej nazwy banku. Pytania prejudycjalne skierował Sąd Okręgowy w Warszawie, językiem postępowania jest polski, a wniosek opublikowano w Dzienniku Urzędowym UE pod numerem C/2025/5574. To pierwszy element popularnej wersji wydarzeń, który się potwierdza. Drugi — nie. W publikacji Dziennika Urzędowego strona skarżąca figuruje jako T.Z. i D.Z., a strona pozwana jako zanonimizowany „Bank S.A.” — żadna nazwa konkretnego banku w aktach sprawy nie występuje. Samo „Adazik” to nie nazwisko kredytobiorcy: Trybunał zaznacza, że „niniejszej sprawie została nadana fikcyjna nazwa, która nie odpowiada rzeczywistej nazwie żadnej ze stron postępowania”. Warszawski sąd pytał o wykładnię art. 6 ust. 1 w związku z art. 7 ust. 1 dyrektywy Rady 93/13/EWG z 5 kwietnia 1993 r., a w drugim pytaniu — czy „prawo konsumenta do odsetek za opóźnienie od wszystkich kwot wpłaconych bankowi w wykonaniu nieważnej umowy kredytu może zostać ograniczone”.

📄 Wniosek prejudycjalny w sprawie C-510/25 — Dziennik Urzędowy UE C/2025/5574 (PDF, źródło: eur-lex.europa.eu)

Dwa odczytania tego samego wyroku. Sektor bankowy odczytał orzeczenie jako potwierdzenie swojej linii. „Trybunał potwierdził, że konsument może żądać jedynie nadwyżki ponad spłacony kapitał wraz z odsetkami, ale wyłącznie od kwoty tej nadwyżki” — mówi prezes Związku Banków Polskich Tadeusz Białek. Podobnie ocenia to pełnomocniczka banku Anna Cudna-Wagner. Pełnomocnicy kredytobiorców odpowiadają, że praktycznie nic się nie zmienia: wyroku „nie można interpretować jako wykładni zobowiązującej polskie sądy, by przyznawały pierwszeństwo stosowaniu teorii salda lub teorii dwóch kondykcji”, a orzeczenie „nie zmieni ukształtowanej już wyraźnie linii orzeczniczej”. „Wprost” cytuje prawnika, według którego brak odgórnego, unijnego zakazu nie może być dla krajowych sądów pretekstem do stosowania teorii salda z urzędu. Głos zabrał też Rzecznik Finansowy, objaśniając różnicę między obiema teoriami.

Co z polskimi sprawami w toku. Jedna rzecz jest pewna: Sąd Najwyższy czekał na ten wyrok. SN wstrzymał się z odpowiedzią na zagadnienie prawne o sygnaturze III CZP 7/26 do czasu rozstrzygnięcia przez TSUE sprawy Adazik. To nie pierwszy taki ruch — analogicznie 30 lipca 2025 r. SN zawiesił podjęcie uchwały w sprawie III CZP 15/25. Kierunek samego Sądu Najwyższego jest przy tym znany: prezes Izby Cywilnej wskazywał, że wyrok TSUE z 19 czerwca 2025 r. nie jest powodem do odstąpienia od teorii dwóch kondykcji, a SN w wyroku z 5 września 2025 r. (sygn. II CSKP 550/24) uznał, że stanowisko Trybunału nie narzuca polskim sądom teorii salda. Osobnym źródłem przestojów jest uchwała III CZP 38/25 z 24 lutego 2026 r. o zasadach potrąceń w postępowaniu upadłościowym — radca prawny Damian Nartowski przyznaje w rozmowie z Prawo.pl, że dodatkowo spotęgowała ona problem zawieszania postępowań.

Ile ta saga kosztuje banki — i dlaczego kosztuje coraz mniej. Tego wątku w poprzednim artykule nie było, a bez niego trudno zrozumieć, dlaczego sektor tak uważnie czytał wyrok. PKO Bank Polski zawiązał w I kwartale 2026 r. 388 mln zł rezerw na ryzyko prawne kredytów walutowych — wobec ok. 970 mln zł rok wcześniej. W skali kilku największych banków rezerwy w tym kwartale wyniosły szacunkowo ok. 997 mln zł. Bank Millennium utworzył w I kwartale 2026 r. 226 mln zł rezerw (z czego 190 mln zł wpłynęło na wynik, a 36 mln zł dotyczyło portfela byłego Euro Banku), a w II kwartale — 156 mln zł. Dla porównania: w całym 2021 roku odpisy Millennium z tego tytułu sięgnęły 2,3 mld zł, a sam IV kwartał 2021 r. kosztował bank 732 mln zł. W mBanku obciążenia spadły z 662 mln zł rok wcześniej do 73 mln zł, a „Parkiet” podaje, że koszty sagi frankowej w II kwartale były trzy razy mniejsze niż rok wcześniej — w mBanku z 544 mln zł do 115,5 mln zł.

PKO BP szacuje koszty ryzyka prawnego związanego z kredytami walutowymi w I kw. na 388 mln zł

Źródło: bankier.pl


Co wciąż aktualne

  • Ustawa frankowa działa i nadal niczego nie przesądza. Ustawa z 29 maja 2026 r. (Dz.U. 2026 poz. 985) obowiązuje od 7 sierpnia 2026 r., a resort powtarza: „Ustawa nie rozstrzyga o ważności umów kredytowych ani nie przesądza o wyniku konkretnej sprawy”. PKO BP komunikuje klientom to samo — ustawa nie zastępuje ugód ani nie przesądza wyniku sprawy. To ustalenie z naszego artykułu z 10 sierpnia wyrok TSUE potwierdza, a nie podważa.
  • Twarde wyłączenia z ustawy pozostają. Zgodnie z art. 2 ust. 2 ustawy nie stosuje się jej — ani do nowych, ani do będących w toku — spraw o pozbawienie wykonalności tytułu wykonawczego oraz o uzgodnienie treści księgi wieczystej z rzeczywistym stanem prawnym.
  • Spraw frankowych w sądach ubywa. Ministerstwo Sprawiedliwości podaje, że w I kwartale 2026 r. spadła liczba toczących się postępowań, co wynika „nie tylko ze zmniejszającego się zainteresowania drogą sądową wśród frankowiczów, ale również wyraźnego przyspieszenia procedowania w sądach”.

Podsumowanie

Wyrok z 10 września nie jest ani zwycięstwem banków, ani niewypałem. Trybunał odpowiedział na pytanie, które mu zadano — czy unijna dyrektywa zakazuje sądowi rozliczać strony saldem — i odpowiedział, że nie zakazuje, o ile ochrona konsumenta zostanie zachowana, a przedsiębiorca nie zostanie zachęcony do stosowania nieuczciwych klauzul. Na tym koniec. O tym, czy polskie sądy będą liczyć saldem, czy dalej dwiema niezależnymi kondykcjami, decyduje polskie prawo i polskie orzecznictwo — i na dziś linia Sądu Najwyższego się nie zmieniła.

Dwie popularne wersje wydarzeń wymagają korekty. Nagłówek o „zgodzie na teorię salda” myli brak zakazu z nakazem. Wersja o „braku rozstrzygnięcia” też nie jest precyzyjna: Trybunał rozstrzygnął, tylko że treścią rozstrzygnięcia jest odesłanie wyboru metody do sądów krajowych. Warto też wiedzieć, że w aktach sprawy nie ma nazwy żadnego banku — strony są zanonimizowane jako T.Z., D.Z. i „Bank S.A.”, a nazwa „Adazik” została nadana sprawie przez sam Trybunał.

Praktyczna konsekwencja dla osoby z kredytem we frankach jest na razie skromna: nic nie każe zmieniać strategii procesowej z dnia na dzień. Realny przełom przyniesie dopiero uchwała Sądu Najwyższego w sprawie III CZP 7/26, na którą SN czekał właśnie do tego wyroku. Wszystkie krążące w sieci wyliczenia typu „stracisz 150 tysięcy” to szacunki stron sporu — nie znaleźliśmy dla nich pokrycia w treści orzeczenia, a wersje krążące w mediach różnią się między sobą o ponad połowę.