Jeden wyrok, dwa zdania
16 lipca 2026 r. Trybunał Sprawiedliwości UE wydał wyrok dotyczący niezawisłości polskich sędziów powołanych z udziałem Krajowej Rady Sądownictwa ukształtowanej ustawą z grudnia 2017 r. Zapadł w połączonych sprawach C-96/24, C-103/24 i C-112/24, które dotyczą Sądu Najwyższego — m.in. wykluczania tzw. neo-sędziów SN ze składów oceniających bezstronność innych sędziów SN.
Trybunał powiedział dwie rzeczy, które w publicznej debacie trudno pogodzić. Pierwsza: sam udział nowej KRS w procedurze powołania oraz brak środka odwoławczego dla nierekomendowanych kandydatów nie wystarczają do automatycznego podważenia niezawisłości i bezstronności sędziego. Druga: dopiero uchybienia, których waga i charakter stwarzają ryzyko, że władza wykonawcza mogła wpłynąć na nominację, mogą same w sobie wystarczyć do zakwestionowania sędziego. Wyrok nie oznacza więc, że wszystkie orzeczenia neo-sędziów są automatycznie nieważne. Każdy skład ocenia sąd krajowy — indywidualnie.
Minister sprawiedliwości i prokurator generalny Waldemar Żurek uznał wyrok za potwierdzenie systemowego problemu wadliwych powołań; jego teza, że „neo-sędziowie nie mogą oceniać innych sędziów", jest interpretacją polityczną, a nie dosłowną sentencją wyroku. Od 2018 r. z udziałem nowej KRS powołano — według szacunków — około 2500–3000 sędziów, przy braku oficjalnych, zbiorczych danych KRS i Ministerstwa Sprawiedliwości.
Ile już trwa ten spór
Spór o status tzw. neo-sędziów, czyli osób powołanych na urząd sędziowski z udziałem Krajowej Rady Sądownictwa ukształtowanej ustawą z grudnia 2017 r., wraca regularnie i przekłada się na pewność prawa w tysiącach spraw. Jego sednem jest jedno pytanie: czy sposób wyłonienia sędziego przez zreformowaną KRS sam w sobie odbiera mu przymiot niezawisłości i bezstronności — a jeśli tak, co dzieje się z wydanymi przez niego orzeczeniami.
Tło jest obciążone wcześniejszymi starciami Polski z instytucjami unijnymi. We wcześniejszym postępowaniu TSUE nałożył na Polskę karę okresową w wysokości 500 000 euro dziennie za niewykonanie orzeczeń dotyczących sądownictwa — kwotę obniżono z pierwotnego miliona euro. To miara tego, jak długo ciągnie się konflikt o kształt wymiaru sprawiedliwości i jego zgodność z prawem UE.
Równolegle zmienia się sama Rada. W maju 2026 r. zakończyła się czteroletnia kadencja sędziowskich członków KRS wybranych w 2022 r. Na posiedzeniu w lipcu 2026 r. Rada zgodziła się m.in., by 12 sędziów po osiągnięciu wieku stanu spoczynku nadal orzekało, oraz podjęła decyzje dotyczące statusu powołań. Urząd Ministra Sprawiedliwości i Prokuratora Generalnego sprawuje od grudnia 2025 r. Waldemar Żurek — sędzia od lat kojarzony z krytyką reform poprzedniego rządu, dla którego status neo-sędziów jest jednym z kluczowych tematów.
Dwie strony tego samego orzeczenia
Najważniejsza jest treść samego rozstrzygnięcia, bo to wokół niej narosły sprzeczne interpretacje. Trybunał rozdzielił dwie kwestie, które w publicznej debacie bywają zlewane w jedno. Po pierwsze, sam udział zreformowanej KRS w procedurze powołania sędziego oraz brak skutecznego środka prawnego dla kandydatów, których Rada nie rekomendowała, nie wystarczają, by automatycznie uznać takiego sędziego za zależnego lub stronniczego. Innymi słowy: sama „wada rodowodu" nominacji to za mało.
Źródło: gov.pl
Po drugie jednak — i to jest druga strona tego samego orzeczenia — dopiero wtedy, gdy waga i charakter uchybień stwarzają realne ryzyko, że pozostałe władze, zwłaszcza wykonawcza, mogły zagrozić prawidłowości nominacji, uchybienia te mogą same w sobie wystarczyć do zakwestionowania niezawisłości i bezstronności sędziego. Ministerstwo Sprawiedliwości zwraca uwagę, że tę drugą, ostrzejszą formułę należy wiązać z odrębną sprawą C-748/23 (Gekus) — 16 lipca TSUE rozstrzygnął bowiem więcej niż jeden wątek dotyczący polskiego sądownictwa. Wynik jest taki, że nie ma prostego automatyzmu w żadną stronę: ocena musi być zindywidualizowana.
Z tego wynika najważniejsza konsekwencja praktyczna: wyrok nie unieważnia z mocy prawa wszystkich orzeczeń wydanych z udziałem neo-sędziów. Nie ma skutku obejmującego cały system z mocą wsteczną. Zamiast tego to sąd krajowy, badając konkretną sprawę, ma ocenić dany skład i ustalić, czy w tym przypadku zaistniały uchybienia o wadze wystarczającej do podważenia bezstronności. Helsińska Fundacja Praw Człowieka odczytała wyrok jako postawienie na kontrolę powołań zamiast zbiorowych, systemowych rozstrzygnięć — z możliwym wpływem na praktykę wyłączania nowych sędziów i na regulację ich statusu.
Wokół tak zniuansowanego wyroku uformowały się dwie przeciwstawne narracje. Minister Waldemar Żurek uznał orzeczenie za potwierdzenie systemowego problemu wadliwych powołań — zarówno w sądach powszechnych, jak i w Sądzie Najwyższym — i publicznie sformułował tezę, że „neo-sędziowie nie mogą oceniać innych sędziów". To jednak jego interpretacja polityczna, a nie zapis sentencji. Żurek powołał się przy tym na stanowisko rzecznika generalnego TSUE, według którego nie można zmusić legalnie powołanego sędziego, by orzekał w składzie razem z neo-sędzią. Zapowiadając dokończenie reformy sądownictwa, minister stwierdził, że obywatel musi mieć pewność, iż o jego sprawie rozstrzyga sędzia, „a nie polityczny nominat przebrany w togę".
Po drugiej stronie sporu pojawiły się głosy interpretujące wyrok odwrotnie: skoro Trybunał nie orzekł automatycznej nieważności nominacji, część komentatorów uznała, że w praktyce „zalegalizował" neo-sędziów, bo zamknął drogę do ich zbiorowego usunięcia i przeniósł ciężar na żmudną ocenę sprawa po sprawie. Ta rozbieżność nie jest przypadkowa — wynika właśnie z dwuczłonowej konstrukcji wyroku, w której jeden fragment osłabia tezę o automatycznej wadliwości, a drugi otwiera furtkę do podważania konkretnych składów.
Skala problemu jest znaczna, choć nieostra. Według szacunków od 2018 r. z udziałem nowej KRS powołano około 2500–3000 sędziów, przy czym — co istotne — brakuje oficjalnych, potwierdzonych danych zbiorczych KRS lub Ministerstwa Sprawiedliwości na lipiec 2026 r. Oznacza to, że potencjalny zasięg indywidualnych ocen bezstronności obejmuje tysiące składów orzekających i dziesiątki tysięcy spraw, w których strony mogą podnosić zarzuty co do prawidłowości powołania sędziego.
Podsumowanie
Wyrok TSUE z 16 lipca 2026 r. nie jest ani unieważnieniem wszystkich orzeczeń neo-sędziów, ani ich pełną legalizacją. Trybunał orzekł, że sam udział nowej KRS w powołaniu nie wystarcza, by automatycznie odebrać sędziemu niezawisłość, ale ciężkie uchybienia, które groziły wpływem polityki na nominację, mogą to uzasadnić — o czym rozstrzyga sąd krajowy w konkretnej sprawie. Minister Waldemar Żurek odczytuje wyrok jako potwierdzenie systemowego problemu wadliwych powołań i zapowiada dokończenie reformy; jego druga strona wskazuje, że brak automatyzmu chroni pozycję już powołanych sędziów. Spór dotyczy realnie tysięcy spraw, bo od 2018 r. z udziałem nowej KRS powołano szacunkowo 2500–3000 sędziów, a pełnych oficjalnych danych wciąż nie ma.