Kluczowe ustalenia
- W śledztwie o tzw. „zdradę dyplomatyczną" prokuratura umorzyła — czyli zamknęła bez postawienia komukolwiek zarzutów — łącznie siedem wątków. Dwa z nich zamknięto decyzją z 4 marca 2026 r., a pięć decyzją z 31 lipca 2026 r. Jak podała Prokuratura Krajowa w komunikacie, lipcowa decyzja „dotyczy pozostałych pięciu wątków i stanowi decyzję kończącą postępowanie w całości". Publicznie ogłoszono ją 5 sierpnia 2026 r.
- Sprawa prowadzona była pod sygnaturą PK III 1 Ds. 2.2016 (sygnatura to po prostu urzędowy numer akt danego postępowania). Podstawą umorzenia był art. 17 § 1 pkt 2 Kodeksu postępowania karnego — przepis, który każe zamknąć sprawę, gdy dany czyn nie jest przestępstwem, bo nie ma w nim tego, co prawo uznaje za karalne.
- W trakcie śledztwa przesłuchano jako świadków 488 osób i zebrano obszerną dokumentację, w tym kopie czterech opinii prawnych. Część mediów, w tym Wirtualna Polska, pisała o „niemal 500" świadkach — to zaokrąglenie tej samej liczby z komunikatu prokuratury, a nie osobna informacja.
- Prokuratura ustaliła, że to, jak zachowały się polskie władze w kwietniu i maju 2010 r., nie było przestępstwem. W trwającym prawie dziesięć lat postępowaniu nie znaleziono żadnego dowodu na to, by osoby uprawnione do działania w imieniu Polski — w tym premier i członkowie rządu — chciały jej zaszkodzić.
- Wybór Załącznika 13 do konwencji chicagowskiej jako podstawy współpracy z Rosją prokuratura uznała za rozwiązanie, które wtedy było dla Polski najkorzystniejsze. (Konwencja chicagowska to międzynarodowa umowa o lotnictwie cywilnym, a Załącznik 13 opisuje, jak bada się wypadki lotnicze.)
- Decyzja nie jest ostateczna. Odwołać się (złożyć tzw. zażalenie) mogą Minister Obrony Narodowej oraz przewodniczący Komisji Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego. Mają na to 7 dni od doręczenia postanowienia, a sprawę rozstrzyga sąd.
- Umorzenie zamyka sprawę o sygnaturze PK III 1 Ds. 2.2016, ale nie kończy głównego śledztwa w sprawie przyczyn i okoliczności katastrofy smoleńskiej — ono nadal trwa i zostało przedłużone do końca roku.

Źródło: rmf24.pl
Kontekst i tło
„Zdrada dyplomatyczna" to nie hasło z gazety, tylko nazwa konkretnego przestępstwa z art. 129 Kodeksu karnego. Ten przepis karze osobę uprawnioną do występowania w imieniu Polski w kontaktach z obcym rządem lub zagraniczną organizacją, jeśli działa na szkodę naszego kraju. W podstawowej wersji grozi za to kara od roku do 10 lat pozbawienia wolności.
Śledztwo ruszyło po zawiadomieniach, które złożyli Stowarzyszenie Solidarni 2010 oraz osoby prywatne — w tym Antoni Macierewicz, w 2016 roku minister obrony narodowej w rządzie Beaty Szydło. Zawiadamiający zarzucali rządowi Donalda Tuska, że współpracę z Rosją przy badaniu katastrofy oparł na Załączniku 13 do konwencji chicagowskiej, a nie na polsko-rosyjskim porozumieniu z 14 grudnia 1993 r. o zasadach lotów wojskowych samolotów obu państw. To porozumienie przewidywało, że katastrofy wyjaśniają wspólnie organy Polski i Rosji.

Źródło: prawo.pl
Spór o podstawę prawną nie jest wyssany z palca. Samolot Tu-154M nr 101 lecący do Smoleńska był maszyną państwową (wojskową), a konwencja chicagowska — na mocy swojego art. 3 — formalnie nie dotyczy takich samolotów. Właśnie na to powołują się krytycy decyzji rządu z 2010 roku. Z drugiej strony z raportu rosyjskiej komisji MAK z 2011 roku wynika, że o zastosowaniu Załącznika 13 przy badaniu katastrofy zdecydował Władimir Putin, a polski rząd tę decyzję zaakceptował. Odpowiadając na pytanie posłów, rząd tłumaczył wybór tego trybu tym, że badanie w większości musiało toczyć się na terytorium Rosji, na rosyjskich dowodach i przy współpracy tamtejszych służb — a wybrany tryb miał zapewnić temu badaniu jak największą skuteczność.
O tym, jak żywym politycznie tematem wciąż jest katastrofa, pisaliśmy w analizie wystąpienia Jarosława Kaczyńskiego na miesięcznicy smoleńskiej z lipca 2026 roku.
Szczegółowa analiza
Decyzja z 31 lipca 2026 r. objęła pięć wątków. Dwa z nich dotyczyły sedna zarzutu, czyli — jak wylicza komunikat prokuratury — „działania na szkodę Rzeczypospolitej Polskiej w związku z wyborem podstawy prawnej współpracy z Federacją Rosyjską przy badaniu katastrofy smoleńskiej oraz podpisaniem memorandum dotyczącego przekazania stronie polskiej zapisów rejestratorów pokładowych". Memorandum to rodzaj pisemnego porozumienia; tu chodziło o przekazanie Polsce zapisów z tzw. czarnych skrzynek. Pozostałe trzy wątki były proceduralne — dotyczyły sposobu prowadzenia sprawy, a nie samej treści zarzutu. Były to: zaniechanie niezwłocznego powołania Komisji Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego, przedstawienie rzekomo fałszywych opinii prawnych oraz niezastosowanie procedury ratyfikacji (czyli oficjalnego zatwierdzenia umowy międzynarodowej) porozumienia o zgodzie Polski na to, by katastrofę badały organy Rosji na podstawie Załącznika 13.
Wcześniej, 4 marca 2026 r., prokuratura umorzyła dwa inne wątki tej samej sprawy: odstąpienie od zawartej ustnie polsko-rosyjskiej umowy o wspólnym prowadzeniu śledztwa przez prokuratorów obu państw oraz to, że Prokurator Generalny nie wystąpił do swojego rosyjskiego odpowiednika o powołanie wspólnego zespołu śledczego. Uzasadniając tamtą decyzję, prokuratura stwierdziła, że nie uzyskano żadnego dowodu potwierdzającego zarzuty z zawiadomień. Żaden materiał nie wskazywał też, by tym zaniechaniom towarzyszył zamiar zaszkodzenia Polsce.
Warto zwrócić uwagę na szczegół organizacyjny, który ginie w medialnych relacjach. Marcowe postanowienie wydał kierownik Zespołu Śledczego nr 1 Prokuratury Krajowej, a lipcowe — kierownik Zespołu Śledczego nr 4, choć chodzi o to samo postępowanie o sygnaturze PK III 1 Ds. 2.2016. Główny wątek sprawy przekazano zespołowi nr 4 z dniem 1 kwietnia 2026 r., czyli już po pierwszym częściowym umorzeniu.
Skala zebranego materiału to jeden z argumentów prokuratury za tym, że sprawa została do końca zbadana. Przesłuchano 488 świadków i zebrano obszerną dokumentację, w tym kopie czterech opinii prawnych. Różnica, którą widać w mediach — 488 wobec „niemal 500" — to nie sprzeczność danych, tylko różnica między dokładną liczbą z komunikatu a jej zaokrągleniem. Ta sama redakcja, która pisała o „niemal 500 świadkach", kilka akapitów dalej podawała dokładną liczbę 488.
Wniosek prokuratury składa się z trzech części. Po pierwsze, zachowanie polskich władz w kwietniu i maju 2010 r. nie było przestępstwem „zdrady dyplomatycznej". Po drugie, nie znaleziono dowodu na to, że ktoś chciał zaszkodzić państwu — a bez takiego zamiaru czynu z art. 129 k.k. w ogóle nie da się popełnić (sam błąd czy nietrafna decyzja nie wystarczą). Po trzecie, przyjęcie Załącznika 13 jako podstawy współpracy z Rosją było w ocenie prokuratora „rozwiązaniem najkorzystniejszym z punktu widzenia interesów Rzeczypospolitej Polskiej", a rozważane inne warianty nie dawały realnej szansy na skuteczniejszą ochronę tych interesów. Formalną podstawą umorzenia jest art. 17 § 1 pkt 2 k.p.k. — przepis, który nakazuje zamknąć postępowanie, gdy dany czyn nie jest przestępstwem.
Decyzja nie zamyka jednak sprawy pod względem proceduralnym. Odwołanie (zażalenie) może złożyć Minister Obrony Narodowej — od grudnia 2023 r. funkcję tę pełni wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz — oraz przewodniczący Komisji Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego. Takie zażalenie na umorzenie śledztwa wnosi się na podstawie art. 306 k.p.k. i rozpoznaje je sąd właściwy dla danej sprawy, a nie prokurator wyższego szczebla. Termin jest krótki i tzw. zawity, czyli po jego upływie prawa do odwołania już się nie odzyska: to 7 dni od doręczenia odpisu postanowienia. Zażalenie złożone po tym czasie nie ma żadnego skutku. Ważna jest tu data doręczenia, a nie data wydania postanowienia — to od doręczenia liczy się ten tydzień na reakcję.
📄 Pouczenie o trybie zaskarżania postanowień prokuratora (PDF, źródło: gov.pl)
Po ogłoszeniu decyzji głos zabrał Radosław Sikorski — jedna z osób, którym publicznie zarzucano „zdradę dyplomatyczną". Uznał umorzenie za potwierdzenie swojego stanowiska: „nie było żadnej zdrady dyplomatycznej ani żadnej intencji jej popełnienia". Przypomniał też wygraną sprawę cywilną z posłem Jarosławem Kaczyńskim, w wyniku której prezes PiS wpłacił 50 tys. zł na siły zbrojne Ukrainy.
Po drugiej stronie sporu argument prawny pozostaje nienaruszony. Umorzenie znaczy tyle, że prokuratura nie dopatrzyła się przestępstwa — ale nie rozstrzyga naukowego i politycznego sporu o to, czy konwencja chicagowska, która wyłącza ze swojego zakresu samoloty państwowe, mogła być właściwą podstawą badania lotu Tu-154M nr 101. Ten spór trwa od 2011 roku i decyzja prokuratury go nie kończy. Zamyka tylko pytanie o odpowiedzialność karną konkretnych osób.
Co pozostaje otwarte
Najważniejsze jest rozróżnienie, które w relacjach bywa zacierane: umorzono postępowanie o tzw. „zdradę dyplomatyczną", a nie śledztwo w sprawie przyczyn i okoliczności katastrofy smoleńskiej. To drugie, dużo szersze, nadal jest prowadzone przez Prokuraturę Krajową. Jak poinformowała rzeczniczka PK Anna Adamiak, zostało ono przedłużone do końca roku.
Otwarta jest też droga odwoławcza. Uprawnieni — szef MON i przewodniczący komisji badającej wypadki lotnictwa państwowego — mają tydzień od doręczenia postanowienia na złożenie zażalenia, a o jego losie zdecyduje sąd.
Trzecia otwarta sprawa to materiał dowodowy głównego śledztwa. Polskie tłumaczenie podstawowej opinii Międzynarodowego Zespołu Biegłych (grupy niezależnych ekspertów badających katastrofę), liczące 424 strony, wpłynęło do Prokuratury Krajowej 22 sierpnia 2025 r. To właśnie ustalenia biegłych, a nie decyzja o zdradzie dyplomatycznej, przesądzą o dalszym kierunku postępowania w sprawie samej katastrofy.
Podsumowanie
Prokuratura Krajowa zakończyła trwające prawie dziesięć lat śledztwo w sprawie tzw. „zdrady dyplomatycznej". Umorzyła w nim łącznie siedem wątków — dwa w marcu i pięć 31 lipca 2026 roku — uznając, że zachowanie polskich władz w kwietniu i maju 2010 roku nie było przestępstwem i że nie ma dowodu na zamiar działania na szkodę Polski. Śledczy przesłuchali 488 świadków, a wybór Załącznika 13 do konwencji chicagowskiej ocenili jako najkorzystniejszy wtedy dla interesów Polski.
Decyzja nie jest ostateczna: zażalenie mogą złożyć minister obrony narodowej i przewodniczący komisji badającej wypadki lotnictwa państwowego. Mają na to siedem dni od doręczenia postanowienia, a rozpatrzy je sąd. Umorzenie zamyka jedną sprawę, ale nie całą historię — główne śledztwo dotyczące przyczyn i okoliczności katastrofy smoleńskiej wciąż trwa i zostało przedłużone do końca roku.