Co prezydent zablokował jednym podpisem

15 października 2026 r. prezydent Karol Nawrocki zawetował trzy ustawy i podpisał osiem. Wśród odrzuconych znalazła się ustawa z 4 września 2026 r. o zmianie Kodeksu wyborczego (druk 2670) — obok ustaw o reklamie politycznej i o wykonywaniu orzeczeń Europejskiego Trybunału Praw Człowieka.

Sama nowelizacja mówiła o rzeczy technicznej, lecz o skutkach politycznych. Liczbę posłów w każdym okręgu ustalałaby co roku Państwowa Komisja Wyborcza w obwieszczeniu, na podstawie danych z Centralnego Rejestru Wyborców według stanu na koniec III kwartału. Gdyby PKW obwieszczenia nie wydała, zrobiłby to zastępczo Naczelny Sąd Administracyjny w składzie 7 sędziów.

Zmiany w okręgach wyborczych zablokowane. Prezydent zawetował ustawę

Źródło: portalsamorzadowy.pl

Problem, który ustawa miała rozwiązać, PKW nazwała po imieniu już 21 października 2022 r. W piśmie do marszałek Sejmu Komisja stwierdziła, że obecny podział na okręgi, zapisany w załącznikach do Kodeksu, „narusza przepisy Kodeksu wyborczego". Według danych z tamtego wniosku w okręgu podwarszawskim na jednego posła przypadało blisko 93 tys. mieszkańców, a w elbląskim niespełna 73 tys. — przy krajowej normie 78 424.

Argument prezydenta o zakazie zmian „roku przed wyborami" nie ma oparcia w polskim przepisie. Ani Konstytucja, ani Kodeks wyborczy takiego terminu nie zawierają. Trybunał Konstytucyjny w wyroku K 31/06 z 3 listopada 2006 r. uznał za „minimum minimorum" uchwalanie istotnych zmian co najmniej sześć miesięcy przed wyborami. Termin roczny pochodzi z zaleceń Komisji Weneckiej.

Sporne jest też, kto na korekcie zyskuje. W 2022 r. Onet pisał, że najwięcej mogłoby stracić PiS; w październiku 2026 r. prof. Jarosław Flis przekonywał, że nie ma podstaw, by twierdzić, iż korekta uderzyłaby w konkretną partię.

Do odrzucenia weta Sejm potrzebuje większości 3/5 głosów — przy pełnym składzie to 276. Koalicja rządząca takiej większości nie ma: przy wecie do ustawy o statusie osoby najbliższej za odrzuceniem głosowało 232 posłów.


Dlaczego mapa się nie zgadza z ludźmi

Art. 96 ust. 2 Konstytucji stanowi, że wybory do Sejmu są powszechne, równe, bezpośrednie i proporcjonalne oraz odbywają się w głosowaniu tajnym. Równość ma też wymiar materialny: głos wyborcy w jednym okręgu powinien „ważyć" mniej więcej tyle samo, co w innym. Kodeks przekłada tę zasadę na art. 202 — liczbę posłów w okręgach ustala się według jednolitej normy przedstawicielstwa, czyli liczby mieszkańców kraju podzielonej przez liczbę posłów. Art. 203 § 1 zobowiązuje PKW do przedkładania Sejmowi wniosków o zmiany, jeśli wynika to ze zmiany liczby mieszkańców. O samej zmianie decyduje jednak Sejm, nowelizując załącznik nr 1 do Kodeksu.

📄 Korekta demograficzna okręgów — analiza (PDF, źródło: batory.org.pl)

Ostatni taki wniosek, który udało nam się potwierdzić w dokumentach PKW, przewodniczący Komisji Sylwester Marciniak skierował 21 października 2022 r. do ówczesnej marszałek Sejmu Elżbiety Witek. PKW przyjęła wtedy liczbę mieszkańców kraju na poziomie 36 075 160, co przy 460 posłach dawało normę ok. 78,4 tys. mieszkańców na mandat. Według wniosku mandaty powinny zyskać okręgi: Wrocław, Kraków, Warszawa, Rzeszów, Gdańsk, Słupsk, Konin, Piła i Poznań (po jednym) oraz okręg podwarszawski (dwa). Tracić miały m.in. Legnica, Wałbrzych, Toruń, Lublin, Chełm, Łódź, Katowice, Kielce, Koszalin i Elbląg.

Koniec ze stałą liczbą posłów z okręgu? PKW co roku zmodyfikuje mapę wyborczą

Źródło: bankier.pl

Najbardziej niedoreprezentowany był w 2022 r. tzw. obwarzanek warszawski — według wyliczeń przytaczanych przez TVN24 na jeden mandat przypadało tam niemal 93 tys. mieszkańców, podczas gdy w okręgu elbląskim niespełna 73 tys.

Nowelizacja z druku 2670 była projektem senackim. Według TVN24 Senat przyjął ją bez poprawek 24 września 2026 r. i tego samego dnia przekazał prezydentowi, który miał 21 dni na decyzję — do 15 października. Najbliższe wybory do Sejmu mają się odbyć jesienią 2027 r., czyli około roku po wecie.


Spór, w którym obie strony trzymają się orzecznictwa

Co zmieniała zawetowana ustawa. Według uzasadnienia projektu załącznik nr 1 do Kodeksu określałby po nowelizacji już tylko podział na okręgi, ich numery, granice i siedziby okręgowych komisji wyborczych. Liczbę posłów w każdym okręgu na rok następny ustalałaby PKW na podstawie dodawanych art. 202 § 2a–2c. Granice okręgów pozostałyby więc w ustawie; zmieniłby się sposób rozdziału mandatów między nimi. Zgodnie z tekstem ustawy przyjętym przez Sejm liczbę mieszkańców ustalano by na podstawie danych z Centralnego Rejestru Wyborców według stanu na koniec trzeciego kwartału roku, w którym ogłasza się obwieszczenie. Gdyby PKW nie wykonała tego obowiązku, uchwałę podejmowałby NSA w składzie siedmiu sędziów. Ustawa rozstrzygała też przypadek graniczny: jeśli wybory zarządzono na rok, na który obwieszczenia jeszcze nie ogłoszono, stosowano by liczbę posłów ogłoszoną na rok zarządzenia wyborów.

📄 Projekt ustawy o zmianie Kodeksu wyborczego z uzasadnieniem (PDF, źródło: orka.sejm.gov.pl)

Argumenty prezydenta. W nagraniu opublikowanym na X Karol Nawrocki stwierdził, że „nie można wprowadzać głębokich zmian w administracji wyborczej bez przekonującej analizy ich skutków" ani zmieniać reguł gry na zaledwie rok przed wyborami parlamentarnymi. Zarzucił też, że zamiast jasnego zapisania podziału mandatów w ustawie wprowadzono mechanizm ich przesuwania między okręgami „w drodze urzędniczego obwieszczenia PKW". Prezydent powołał się na Sąd Najwyższy i Biuro Ekspertyz i Oceny Skutków Regulacji Kancelarii Sejmu, które — według jego relacji — wskazywały, że projektodawca „nie przedstawił żadnej analizy organizacyjnej". Odnosząc się do zmian w organizacji pracy komisarzy wyborczych, mówił o ryzyku opóźnień w rozpatrywaniu skarg i chaosu przy rejestracji komitetów: „To otwiera pole do nadużyć i wyborczych fałszerstw".

Odpowiedź byłego szefa PKW. Wojciech Hermeliński, były przewodniczący PKW, w rozmowie z „Wprost" przypomniał, że przepisy mówią o sześciomiesięcznym okresie przed wyborami, a nie o roku, i że zasada równości głosów musi być zachowana. W rozmowie z Onetem nazwał decyzję prezydenta „niezrozumiałą". To stanowisko konsekwentne — już w 2020 r., przy sporze o wybory korespondencyjne, Hermeliński mówił, że według orzecznictwa TK istotne zmiany w Kodeksie wyborczym mogą być dokonywane najpóźniej sześć miesięcy przed wyborami.

Skąd sześć miesięcy, a skąd rok. Polskie prawo nie zawiera przepisu, który wprost zakazywałby zmian prawa wyborczego na rok przed wyborami — jak pisała „Rzeczpospolita", półroczna „cisza legislacyjna" wynika z orzecznictwa Trybunału Konstytucyjnego. Kluczowy jest wyrok z 3 listopada 2006 r. (K 31/06), opublikowany w Dz.U. z 2006 r. nr 202, poz. 1493. Trybunał wskazał w nim, że „minimum minimorum" jest uchwalanie istotnych zmian co najmniej sześć miesięcy przed wyborami, rozumianymi jako cały proces wyborczy, a nie tylko dzień głosowania. Okres roczny pochodzi z Kodeksu dobrej praktyki w sprawach wyborczych Komisji Weneckiej. Zaleca on, by podstawowe elementy prawa wyborczego — w tym system wyborczy, skład komisji wyborczych i granice okręgów — nie były zmieniane później niż rok przed wyborami albo były zapisane w konstytucji lub akcie wyższej rangi. Ta sama Komisja w deklaracji interpretacyjnej zastrzegła jednak, że zasada stabilności nie ma pierwszeństwa przed innymi zasadami Kodeksu dobrej praktyki, wśród których jest równość prawa wyborczego. Argument prezydenta ma więc oparcie w standardzie międzynarodowym, ale nie w polskim przepisie. Czy przesunięcie mandatów i zmiany w administracji wyborczej należą do „podstawowych elementów" w rozumieniu zalecenia — to pozostaje kwestią interpretacji.

Komu sprzyja obecny podział. Teza, że nieaktualny rozdział mandatów korzysta na konkretnej partii, nie jest jednoznacznie potwierdzona. Gdy PKW składała wniosek w 2022 r., Onet pisał, że najwięcej mogłoby na nim stracić PiS. Z kolei socjolog prof. Jarosław Flis w rozmowie z „Faktem" 5 października 2026 r. przekonywał, że nie ma podstaw do twierdzeń, iż korekta miałaby uderzyć w konkretne ugrupowanie.

Czy weto można odrzucić. Zgodnie z art. 122 ust. 5 Konstytucji Sejm może ponownie uchwalić ustawę większością 3/5 głosów w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby posłów — przy pełnym składzie to 276 głosów. Koalicja rządząca (KO, PSL, Polska 2050, Lewica) takiej większości nie ma. Przy wecie do ustawy o statusie osoby najbliższej za odrzuceniem głosowało 232 posłów — przy 431 głosujących zabrakło 27 głosów. Podobnie skończyła się próba odrzucenia weta do ustawy o kryptoaktywach: za było 241 posłów, a wymagane było 266.


Czego jeszcze nie wiadomo

  • Aktualne wyliczenia. Media przytaczają nowsze przeliczenia PKW, oparte na danych z 2025 i 2026 r., ale podają rozbieżne liczby. Najnowszym dokumentem PKW z pełnym zestawieniem okręgów, do którego dotarliśmy, jest wniosek z października 2022 r.
  • Dalsze kroki koalicji. Nie wiadomo, czy większość sejmowa spróbuje odrzucić weto, czy przedstawi węższy projekt ograniczony do korekty liczby mandatów — i czy zdąży przed wyborami 2027 r.
  • Granica „istotnej zmiany". Spór o to, czy korekta rozdziału mandatów jest zmianą „podstawowego elementu" prawa wyborczego w rozumieniu Komisji Weneckiej, nie ma rozstrzygnięcia w polskim orzecznictwie.

Podsumowanie

Prezydent zawetował ustawę, według której PKW co roku na nowo liczyłaby, ilu posłów wybiera każdy okręg. Bez niej podział mandatów nadal zależy od Sejmu, który musiałby zmienić załącznik do Kodeksu wyborczego. PKW już w 2022 r. oceniła, że obecny podział narusza Kodeks — w niektórych okręgach na jednego posła przypada wyraźnie więcej mieszkańców niż w innych. Polskie prawo nie zabrania zmian rok przed wyborami: Trybunał Konstytucyjny mówił o minimum sześciu miesiącach, a roczny termin pochodzi z zaleceń Komisji Weneckiej. Koalicja nie ma większości 3/5 potrzebnej do odrzucenia weta.