Kluczowe ustalenia
- 27 maja 2026 r., w 10. rocznicę utworzenia ukraińskich Sił Operacji Specjalnych, Wołodymyr Zełenski nadał Odrębnemu Centrum Operacji Specjalnych „Północ” honorowe miano „imienia Bohaterów UPA” — fakt potwierdzony przez ukraińskie media państwowe i autorytatywne polskie redakcje.

Źródło: pravda.com.ua
- W oficjalnym uzasadnieniu Zełenski powołał się na „przywrócenie historycznych tradycji narodowego wojska” oraz wzorowe wykonywanie zadań w obronie integralności terytorialnej Ukrainy.
- W czwartek 28 maja 2026 r. wiceminister spraw zagranicznych Marcin Bosacki rozmawiał z ambasadorem Wasylem Bodnarem — to twardy fakt dyplomatyczny, niezależny od narracji o „bierności rządu”, którą podnosili politycy opozycji.
- Premier Donald Tusk publicznie zaapelował do obu prezydentów — Zełenskiego i Nawrockiego — by „nie byli liderami sporów historycznych”, ostrzegając, że na takim sporze zyska tylko Kreml.
- Instytut Pamięci Narodowej 28 maja 2026 r. opublikował komunikat przypominający, że Ukraińska Powstańcza Armia jest „odpowiedzialna za ludobójstwo na Wołyniu i w Galicji Wschodniej”.
- Rzecznik MSZ Ukrainy Heorhij Tychyj odpowiedział, że decyzja nie była wymierzona w Polskę — według niego ukraińscy żołnierze traktują walkę UPA jako symbol oporu wobec Moskwy, a nie antypolski.
Kontekst i tło
Spór nie powstał w próżni. 22 lipca 2016 r. Sejm Rzeczypospolitej Polskiej przyjął uchwałę w sprawie oddania hołdu ofiarom ludobójstwa dokonanego przez nacjonalistów ukraińskich na obywatelach II RP w latach 1943-1945. Ten sam akt prawny ustanowił 11 lipca Narodowym Dniem Pamięci Ofiar Ludobójstwa — w polskim prawie i polityce historycznej UPA jest jednoznacznie sprawcą zbrodni o znamionach ludobójstwa.
Źródło: wiadomosci.onet.pl
Ukraińskie Siły Operacji Specjalnych (СCO/SSO) jako wyodrębniony rodzaj wojsk powstały w 2016 r. — w ramach reformy sił zbrojnych po rosyjskiej agresji w 2014 r. To do tej dziesiątej rocznicy odwoływał się dekret nadający jednostce „Północ” honorową nazwę „imienia Bohaterów UPA”. Dla strony ukraińskiej moment jest symboliczny: to formacja walcząca obecnie na froncie wojny z Rosją, a odniesienie do UPA pasuje do ramy „obrońców ojczyzny przed Moskwą”, którą Kijów buduje od 2014 r. Z polskiej perspektywy ta sama nazwa odsyła do oddziałów odpowiedzialnych za rzeź wołyńską — pęknięcie semantyczne jest jądrem konfliktu.
Wołodymyr Zełenski jest też kawalerem Orderu Orła Białego — najwyższego polskiego odznaczenia państwowego. To istotny element tła, na którym rozgrywała się część kryzysu: politycy domagający się odebrania Zełenskiemu orderu odwoływali się do tej właśnie odznaki. Procedura odebrania Orderu Orła Białego wymaga decyzji Kapituły i postanowienia prezydenta RP — nie jest aktem jednoosobowym.
Szczegółowa analiza
Co dokładnie podpisał Zełenski. Dekret prezydenta Ukrainy nadał Odrębnemu Centrum Operacji Specjalnych „Północ” Sił Operacji Specjalnych Sił Zbrojnych Ukrainy honorowe miano „imienia Bohaterów UPA”. Decyzja zbiegła się z 10. rocznicą utworzenia ukraińskich SOF (СCO), o czym poinformowały zarówno Ukraińska Prawda, jak i lwowski portal ZAXID.NET. W treści dekretu, którą cytuje „Rzeczpospolita”, uzasadnienie brzmi: decyzja została podjęta „w celu odtworzenia historycznych tradycji armii narodowej, a także z uwzględnieniem wzorowego wykonywania zadań związanych z obroną integralności terytorialnej i niepodległości Ukrainy”. Identyczny cytat odnajdziemy w relacji TVN24 i Wirtualnej Polski — to dokładne tłumaczenie języka oficjalnego dekretu.
Realna reakcja polskiego państwa. Najważniejszy twardy fakt: w czwartek 28 maja 2026 r. wiceminister spraw zagranicznych Marcin Bosacki rozmawiał w MSZ z ambasadorem Ukrainy Wasylem Bodnarem. WP cytuje resort: „Wiceminister zwrócił uwagę ambasadorowi, jak bardzo niewłaściwa i krzywdząca była decyzja prezydenta Zełenskiego o nadaniu honorowej nazwy jednej z jednostek Sił Operacji Specjalnych Sił Zbrojnych Ukrainy”. Interia dodaje, że ambasador „przyjął nasze stanowisko”. Tę rozmowę poprzedziły publiczne żądania polityków opozycji — wśród nich europoseł Bogdan Rzońca, który już 27 maja pytał szefa MSZ na X: „Panie Ministrze Sikorski czy Ambasador Ukrainy został już wezwany w celu wyjaśnienia tego skandalu?”. Pytanie Rzońcy zostało zatem zrealizowane w ciągu kolejnej doby.
Źródło: wiadomosci.wp.pl
Linia Tuska i Sikorskiego — chłodzenie sporu. Premier Donald Tusk zaapelował publicznie do obu głów państw — polskiej i ukraińskiej. RMF24 cytuje jego wypowiedź: „Mam nadzieję, że obaj prezydenci zrozumieją wagę i powagę sprawy”. W tej samej linii wypowiedział się szef MSZ Radosław Sikorski — według relacji „Faktu” minister wskazał, że na polsko-ukraińskiej kłótni o przeszłość zyska tylko Władimir Putin. Polsat News dodaje, że Sikorski powtórzył to w komentarzu po propozycji prezydenta Nawrockiego: „na polsko-ukraińskiej kłótni o przeszłość zyska tylko Putin”. Rząd starał się trzymać linii „twardo wobec decyzji, miękko wobec partnerstwa” — protest dyplomatyczny zgłosił, ale jednocześnie publicznie chłodził emocje.
Linia opozycji i Lecha Wałęsy — żądania symbolicznych konsekwencji. Były prezydent Lech Wałęsa zareagował najmocniej spośród byłych głów państw. W oświadczeniu, które cytuje TVN24, Wałęsa napisał: „Prezydent Ukrainy wyróżniając bandytów z UPA ubliżył mi i wszystkim pomordowanym naszym rodakom. W związku z tym publicznie zdjąłem flagę ukraińską z piersi”. Były premier Leszek Miller poszedł krok dalej — zarówno potępił sam dekret („otwarte plucie w twarz każdemu Polakowi”), jak i — według „Wprost” — zażądał konkretnej konsekwencji: „Domagam się, aby prezydent Nawrocki odebrał Zełenskiemu order Orła Białego”. Po stronie PiS chór był podobny: Przemysław Czarnek nazwał decyzję „skandalem” i zażądał, by ambasador został „natychmiast wezwany do MSZ”, Jacek Sasin mówił o „policzku wymierzonym Polsce” i „kpinie z ofiar rzezi wołyńskiej”, a europosłanka Marlena Maląg dodała komentarz: „Dobro i wspaniałomyślność mają swoje granice, jeśli ktoś nimi gardzi”.
Stanowisko Kijowa — wyjaśnienia rzecznika MSZ Ukrainy. Strona ukraińska szybko przeszła do obrony. Rzecznik MSZ Ukrainy Heorhij Tychyj 28-29 maja 2026 r. wydał oświadczenie cytowane przez Polsat News i RMF24: „Inicjując nadanie honorowego tytułu dla swojego pododdziału nasi żołnierze z pewnością nie mieli na celu obrażenia przyjaznego narodu polskiego. Dla nich walka UPA symbolizuje wyłącznie opór wobec imperialnej polityki Moskwy i w żadnym wypadku nie jest wymierzona przeciwko Polakom”. Charakterystyczne: Tychyj nie obronił samej UPA — bronił intencji żołnierzy SOF, którzy o nadanie nazwy wnioskowali. To delikatne przesunięcie semantyczne (od oceny UPA jako formacji historycznej do oceny intencji obecnych wojskowych) jest standardowym ukraińskim manewrem w sporach o pamięć.
Reakcja Instytutu Pamięci Narodowej. 28 maja 2026 r. IPN opublikował na koncie @ipngovpl komunikat, który Wirtualna Polska streszcza jako „ostrą reakcję”: Instytut przypomniał, że „Ukraińska Powstańcza Armia jest odpowiedzialna za ludobójstwo na Wołyniu i w Galicji Wschodniej”. Polskie Radio cytuje IPN: instytut „odniósł się do sprawy” i przypomniał o odpowiedzialności UPA „za zbrodnie na ludności polskiej na Wołyniu i w Galicji Wschodniej”. Stanowisko IPN jest niezmienne od lat — i w tym przypadku Instytut zareagował szybciej niż oficjalna nota MSZ.
Czego nie udało nam się ustalić. Nie udało nam się dotrzeć do oficjalnego tekstu dekretu opublikowanego w ukraińskim Dzienniku Urzędowym ani potwierdzić bezpośrednio przez polski MSZ daty publikacji pisemnego oświadczenia ministerstwa. Część emocjonalnych narracji wokół tego sporu — w tym konkretne sformułowania premiera Tuska oraz dokładny tryb propozycji prezydenta Nawrockiego dotyczącej Orderu Orła Białego — wymagałaby dodatkowego dotarcia do oficjalnych zapisów konferencji prasowych. To wykracza poza zakres tego artykułu.
Podsumowanie
27 maja 2026 r. Wołodymyr Zełenski podpisał dekret nadający ukraińskiej elitarnej jednostce sił specjalnych „Północ” imię „Bohaterów UPA”. W ciągu doby wiceminister Marcin Bosacki rozmawiał z ambasadorem Ukrainy Wasylem Bodnarem w MSZ — to twardy fakt dyplomatyczny. Premier Donald Tusk i szef MSZ Radosław Sikorski poszli linią chłodzenia sporu, ostrzegając, że na konflikcie historycznym między Warszawą a Kijowem zyska tylko Kreml. Politycy opozycji — Przemysław Czarnek, Jacek Sasin, Marlena Maląg, Bogdan Rzońca — żądali ostrzejszej reakcji, a były premier Leszek Miller i były prezydent Lech Wałęsa wzywali do symbolicznych konsekwencji wobec Zełenskiego. Strona ukraińska, ustami rzecznika MSZ Heorhija Tychyja, broniła decyzji, twierdząc, że nie była wymierzona w Polskę. W tle stoi uchwała Sejmu z 22 lipca 2016 r., w której polski parlament uznał rzeź wołyńską 1943-1945 za ludobójstwo dokonane przez ukraińskich nacjonalistów. To pęknięcie semantyczne — co dla Kijowa jest „obroną przed Moskwą”, dla Warszawy odsyła do sprawców masakry — pozostaje sednem sporu, który dekretem z 27 maja został wzmocniony.