Co napisaliśmy poprzednio
W tekście z 10 września 2026 r. „Komisja aborcyjna wraca po 798 dniach. Cztery projekty czekają, ale arytmetyka z 2024 roku się nie zmieniła" opisaliśmy, że sejmowa komisja nadzwyczajna (czyli specjalny zespół posłów powołany do jednej sprawy) wróciła do pracy. Od 2024 r. leżały w niej cztery projekty ustaw o przerywaniu ciąży.
Przypomnieliśmy wtedy jedną rzecz. W obecnej kadencji Sejmu odbyło się tylko jedno głosowanie w tej sprawie — 12 lipca 2024 r. Rządząca koalicja je przegrała, stosunkiem 215 do 218. Zdecydowały głosy PSL. Napisaliśmy też, że nawet gdyby ustawa przeszła przez parlament, trafi do prezydenta Karola Nawrockiego, który zapowiadał, że jej nie podpisze. A żeby odrzucić prezydenckie weto (czyli jego odmowę podpisania ustawy i odesłanie jej Sejmowi), potrzeba aż 276 głosów.
Co się zmieniło
- Wcześniej: w lipcu 2024 r. zmiana w Kodeksie karnym przepadła o trzy głosy. Za było 215 posłów, przeciw 218. Teraz: 20 października 2026 r. Sejm uchwalił tę zmianę stosunkiem 217 głosów za, 213 przeciw i 3 wstrzymujących się — czyli różnicą czterech głosów. Jeszcze przed ostatecznym głosowaniem posłowie nie poparli wniosku o odrzucenie projektu w całości.
- Wcześniej: projekty czekały w komisji, a powrót tzw. przesłanki embriopatologicznej (to warunek pozwalający na legalną aborcję, gdy płód ma ciężką wadę) był tylko zapowiedzią. Teraz: tego samego dnia Sejm uchwalił ustawę, która przywraca możliwość legalnego przerwania ciąży przy ciężkiej wadzie płodu. Wynik: 233 za, 203 przeciw, 1 wstrzymujący się (rp.pl, TVN24). W sumie oddano 437 głosów. Skoro w Sejmie jest 460 mandatów, oznacza to, że 23 posłów nie głosowało.
- Wcześniej: w lipcu 2024 r. przeciw zmianie w Kodeksie karnym głosowało 24 posłów PSL, w tym Władysław Kosiniak-Kamysz. Jeden, Adam Dziedzic, wstrzymał się, a Czesław Siekierski i Zbigniew Ziejewski w ogóle nie głosowali. Teraz: przy zmianie z 20 października przeciw było już tylko 14 posłów PSL-TD, dwóch się wstrzymało, a część klubu ustawę poparła. Z kolei przy ustawie o ciężkiej wadzie płodu PSL w większości był za.
- Wcześniej: najlepszy wynik projektu luzującego przepisy to były 215 głosów — o 61 mniej, niż trzeba do odrzucenia weta. Teraz: ustawa o wadzie płodu zebrała 233 głosy. Nawet gdyby zagłosowali wszyscy posłowie, to wciąż o 43 mniej niż 276, czyli mniej niż trzy piąte Sejmu, których wymaga odrzucenie weta. Zmiana w Kodeksie karnym zebrała jeszcze mniej — 217 głosów.

Źródło: bankier.pl
Co nowego
Jak głosowały kluby. Za ustawą o ciężkiej wadzie płodu głosowały kluby KO (152), Lewicy (21), Centrum (14), Polski 2050 (14) oraz koło Razem (4). Przeciw byli posłowie PiS, Konfederacji, Konfederacji Korony Polskiej, Rozwoju Plus i Demokracji Bezpośredniej. W klubie PSL-TD 24 posłów było za, 5 przeciw: Marek Biernacki, Andrzej Grzyb, Urszula Nowogórska, Wiesław Różyński i Jacek Tomczak. Jeden poseł, Marek Sawicki, wstrzymał się od głosu. Wersja mówiąca, że w klubie było „24 za i 5 przeciw", pomija więc tę jedną wstrzymującą się osobę.
Zmianę w Kodeksie karnym poparli wszyscy głosujący posłowie KO (152), Lewicy (21), Centrum (14) i koła Razem (4), a także część posłów PSL-TD. Przeciw głosowało 14 posłów PSL-TD: Władysław Kosiniak-Kamysz, Dariusz Klimczak, Paweł Bejda, Marek Biernacki, Adam Dziedzic, Andrzej Grzyb, Radosław Lubczyk, Mirosław Maliszewski, Urszula Nowogórska, Wiesław Różyński, Marek Sawicki, Zbigniew Sosnowski, Jacek Tomczak i Stanisław Tomczyszyn. Wstrzymali się Henryk Smolarz i Piotr Zgorzelski. Na obu głosowaniach nie było prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego, co potwierdził „Newsweek". Według „Gościa Niedzielnego" był jednym z 10 nieobecnych posłów PiS.
Co zmienia nowa wersja Kodeksu karnego. Media opisywały jej zakres różnie, więc zacznijmy od tego, co obowiązuje dzisiaj. Art. 152 Kodeksu karnego karze tych, którzy za zgodą kobiety przerywają jej ciążę niezgodnie z ustawą — a także tych, którzy w tym pomagają albo do tego nakłaniają. Sama kobieta, która przerywa własną ciążę, na gruncie tego przepisu nie odpowiada karnie. Uchwalona ustawa to projekt KO i Lewicy złożony w lipcu 2024 r. Według relacji PAP opublikowanej przez „Rzeczpospolitą" ustawa „znosi karanie pomocy przy aborcji za zgodą kobiety oraz pomoc w aborcji w przypadku ciężkiej wady płodu". Odpowiedź na pytanie z nagłówków brzmi więc tak: zmiana nie dotyczy wyłącznie przypadków wad płodu — obejmuje pomoc w aborcji przeprowadzanej za zgodą kobiety.
Ustawa dopisuje też nowy § 4 do art. 152. Zgodnie z nim przestępstwa nie popełnia lekarz, pielęgniarka lub położna, jeśli przerwanie ciąży jest skutkiem procedury medycznej potrzebnej, by usunąć niebezpieczeństwo dla zdrowia lub życia kobiety w ciąży. To samo dotyczy sytuacji, gdy badania prenatalne (czyli badania płodu w trakcie ciąży) albo inne przesłanki medyczne wskazują na duże prawdopodobieństwo ciężkich i nieodwracalnych wad płodu lub nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu.
📄 Poselski projekt nowelizacji Kodeksu karnego — druk nr 477 (PDF, źródło: orka.sejm.gov.pl)
Część przepisów zostaje bez zmian. Nadal karalne jest przerwanie ciąży, gdy płód jest już zdolny do samodzielnego życia poza organizmem kobiety (art. 152 § 3). Karalne pozostaje też przerwanie ciąży bez zgody kobiety albo doprowadzenie jej do tego przemocą, groźbą lub podstępem (chodzi więc nie tylko o bezpośredni przymus — także o skłonienie jej do tego podstępem). Za to drugie art. 153 przewiduje od 6 miesięcy do 8 lat pozbawienia wolności. Ustawa nie wprowadza legalnej aborcji na żądanie do 12. tygodnia. Z kolei organizacje cytowane przez Euronews oceniają, że ustawa o wadzie płodu „nadal pozostawi wiele kobiet bez legalnej możliwości uzyskania potrzebnej pomocy".
Co dalej: Senat i prezydent. Obie ustawy trafią teraz do Senatu. Zgodnie z art. 121 Konstytucji Senat ma 30 dni, żeby przyjąć ustawę bez zmian, dopisać do niej poprawki albo ją odrzucić. Ale ostatniego słowa Senat nie ma. Jego decyzję Sejm może odrzucić bezwzględną większością głosów (to taka większość, w której więcej posłów jest „za" niż „przeciw" i „wstrzymujących się" razem) w obecności co najmniej połowy wszystkich posłów — a nie stałą liczbą 231 głosów, jak twierdzą niektóre opracowania. Dopiero potem ustawy trafią do prezydenta, który według art. 122 Konstytucji ma 21 dni na decyzję. Może ustawę podpisać, skierować do Trybunału Konstytucyjnego albo oddać Sejmowi do ponownego rozpatrzenia — czyli zawetować.
Szef Kancelarii Prezydenta Zbigniew Bogucki mówił 20 października w Polsat News, że nie wiadomo jeszcze, w jakim kształcie ustawy dotrą do prezydenta, bo Senat może je zmienić poprawkami. Zapowiedział, że „pan prezydent będzie się rzeczowo, merytorycznie odnosił do tego projektu". Przypomniał też, że Karol Nawrocki „w tej kampanii mówił, że jest za ochroną życia od poczęcia do naturalnej śmierci". Premierowi Donaldowi Tuskowi zarzucił, że „odgrzewa tematy o charakterze światopoglądowym po to, żeby przykryć swoją nieudolność". Bogucki nie ogłosił więc decyzji o wecie — ale też jej nie wykluczył.

Źródło: polsatnews.pl
Spór o Trybunał w tle. Oprócz weta prezydent może skierować ustawę do Trybunału Konstytucyjnego (to sąd, który sprawdza, czy ustawy są zgodne z Konstytucją) — ale jego orzeczeń rząd nie uznaje. Podstawą tego stanowiska jest uchwała Sejmu z 6 marca 2024 r., według której wiele orzeczeń TK ma wadę prawną, bo brali w nich udział ludzie, którzy nie mieli do tego prawa. W praktyce rząd Donalda Tuska od 2024 r. odmawia publikacji części wyroków TK w Dzienniku Ustaw (to urzędowy zbiór, w którym przepisy są ogłaszane i dopiero wtedy zaczynają obowiązywać). Wcześniej, w 2016 r., robił tak również rząd Beaty Szydło. Rząd przygotował też roboczą listę około 50 spraw dla Trybunału w nowym składzie — są na niej ustawy z czasów PiS i wcześniejsze wyroki TK. Już umowa koalicyjna z 2023 r. zapowiadała unieważnienie wyroku TK z 2020 r. w sprawie aborcji.
Polska na tle Europy. Twierdzenie, że w Europie bardziej restrykcyjne prawo niż Polska ma tylko Malta, nie znalazło jednoznacznego potwierdzenia — źródła różnie klasyfikują europejskie mikropaństwa. Pewne jest tyle: Malta dopiero w 2023 r. dopuściła aborcję w przypadku zagrożenia życia kobiety, a wcześniej obowiązywał tam całkowity zakaz. San Marino zalegalizowało aborcję po referendum w 2021 r..
Najnowsze dane i protesty. Według NFZ w pierwszym półroczu 2026 r. w polskich szpitalach wykonano 573 zabiegi przerwania ciąży. Rok wcześniej, w pierwszej połowie 2025 r., było ich 411. 22 października, w szóstą rocznicę wyroku TK, w ponad 20 miastach odbywają się protesty pod hasłem „Czerwona kartka za aborcję" z udziałem Strajku Kobiet. RMF FM podawał 24 miejscowości, a Polskie Radio 28 miast. Organizatorki przypominają koalicji obietnicę z wyborów: „Chodziło nam o legalną aborcję do 12. tygodnia. To nam obiecaliście". Przed protestami Anna Maria Żukowska (Lewica) oceniła w TOK FM, że „może nie będzie powodu" do protestu. Z kolei Katarzyna Kasia pisała w „Newsweeku", że skoro rząd nie przywrócił przesłanki zakwestionowanej przez TK, kobiety „mają wszelkie prawo czuć się oszukane".
Co wciąż aktualne
- Wyrok TK z 22 października 2020 r. (sygn. K 1/20) uznał przesłankę embriopatologiczną z art. 4a ust. 1 pkt 2 ustawy z 1993 r. za niezgodną z Konstytucją (RPO). Wyrok opublikowano w Dzienniku Ustaw 27 stycznia 2021 r. (poz. 175) i tego dnia wszedł w życie. To właśnie stan prawny sprzed tej daty przywraca ustawa z 20 października.
- Według sprawozdań Rady Ministrów w 2019 r. wykonano 1110 legalnych zabiegów, z czego ponad 90 proc. z powodu wad płodu. W 2020 r. było ich 1076, a w 2021 r., pierwszym roku po wyroku, 107. W 2023 r. odnotowano 425 zabiegów, a za 2024 r. resort zdrowia podawał 890. Dane NFZ są inne: 509 w 2023 r., 793 w 2024 r. i 851 w 2025 r. Przy każdej liczbie trzeba więc podawać jej źródło. Wzrost po 2021 r. wynika głównie z przesłanki zagrożenia zdrowia kobiety, w tym zdrowia psychicznego.
- Karol Nawrocki deklarował w kampanii w 2025 r., że nie podpisze ustawy przywracającej kompromis aborcyjny. W pierwszym roku urzędowania zawetował 41 ustaw — co potwierdziliśmy już w naszym artykule z 10 września.
Podsumowanie
Od września zmieniło się sporo. Sejm po raz pierwszy w tej kadencji przegłosował zmiany w prawie aborcyjnym. Ustawa przywracająca legalną aborcję przy ciężkiej wadzie płodu zebrała 233 głosy, a zmiana w Kodeksie karnym — ta, która znosi karanie pomocy w aborcji za zgodą kobiety i chroni lekarzy, pielęgniarki oraz położne — przeszła różnicą zaledwie czterech głosów (217 do 213). O wyniku zdecydowała zmiana nastawienia w PSL: dwa lata temu 24 posłów tego klubu głosowało przeciw, a teraz przy Kodeksie karnym takich posłów było 14. Zmiana w Kodeksie karnym nie wprowadza aborcji na żądanie do 12. tygodnia, o którą upominają się protestujący.
Nie zmieniła się za to arytmetyka weta. Do jego odrzucenia trzeba 276 głosów, a nawet ustawie o wadzie płodu, która miała większe poparcie, brakuje do tego 43 głosów. Po Senacie decyzja należy do prezydenta Karola Nawrockiego. Jego kancelaria zapowiada „merytoryczną" ocenę i przypomina, że prezydent opowiada się za ochroną życia od poczęcia.