Co się zmienia 1 września
Jest data i jest przedmiot. Od 1 września 2026 r., na początek roku szkolnego 2026/2027, edukacja zdrowotna staje się w polskich szkołach przedmiotem obowiązkowym. Obejmie klasy IV–VIII szkoły podstawowej oraz dwa lata nauki w szkołach ponadpodstawowych, w wymiarze około jednej godziny lekcyjnej tygodniowo. Zastępuje dotychczasowe wychowanie do życia w rodzinie — WDŻ.
Wokół reformy narosło jedno hasło: „obowiązkowa edukacja seksualna”. Jest ono prawdziwe tylko w połowie. Obowiązkowy jest szeroki przedmiot o zdrowiu. Treści o zdrowiu seksualnym są w nim fakultatywne i nieoceniane — resort pracował nad nimi odrębnie, jako nad nieobowiązkowymi treściami edukacji zdrowotnej. Z tej części można się wypisać: pisemnym oświadczeniem złożonym dyrektorowi szkoły, bez uzasadnienia. Udział jest domyślny, rezygnacja zawsze dostępna. To model opt-out.
Sprzeciw pojawił się jeszcze na etapie projektu. Prezydium Konferencji Episkopatu Polski w liście z 14 maja 2025 r. ostrzegało przed reformą, a biskupi apelowali do rodziców o rezygnację z udziału dzieci w zajęciach o zdrowiu seksualnym.
📄 Pełny tekst rozporządzenia Ministra Edukacji (PDF, źródło: dziennikustaw.gov.pl)
Skąd się to wzięło
Reforma nie spadła z dnia na dzień. Obowiązkową edukację zdrowotną zapowiadała i firmowała ministra edukacji Barbara Nowacka, a projekty rozporządzeń trafiły wcześniej do konsultacji publicznych. Pierwotnie nowy przedmiot miał wejść do szkół już w roku szkolnym 2025/2026. Wdrożenie przesunięto o rok — na 1 września 2026 r.

Źródło: portalsamorzadowy.pl
Dotychczas te obszary uczył WDŻ. Był on jednak przedmiotem nieobowiązkowym: uczeń nie chodził na zajęcia, jeśli rodzic — a w przypadku pełnoletnich sam uczeń — zgłosił rezygnację lub sprzeciw. Nowa konstrukcja odwraca tę logikę tylko połowicznie. Sam przedmiot jest obowiązkowy dla wszystkich. Ale jego najbardziej sporna część — zdrowie seksualne — zachowuje dobrowolność zbliżoną do dawnego WDŻ.
Reforma wpisuje się w szersze zmiany w polskiej szkole w 2026 roku. Zobacz też: Zakaz telefonów w szkołach: co naprawdę uchwalił Sejm 3 lipca 2026.
Gdzie kończy się obowiązek
Co dokładnie jest obowiązkowe. Od 1 września 2026 r. edukacja zdrowotna jest pełnoprawnym przedmiotem w klasach IV–VIII szkoły podstawowej oraz przez dwa lata w szkołach ponadpodstawowych, w wymiarze około jednej godziny lekcyjnej tygodniowo. Jej zakres jest szeroki i w większości bezsporny: zdrowie fizyczne i psychiczne, żywienie, profilaktyka uzależnień, dojrzewanie, relacje międzyludzkie. Zdrowie seksualne to jeden z elementów tego katalogu — i jedyny, który ma status fakultatywny.

Źródło: portalsamorzadowy.pl
Na czym polega fakultatywność modułu seksualnego. To sedno sporu. W odróżnieniu od głównego przedmiotu treści o zdrowiu seksualnym nie są obowiązkowe — resort edukacji pracował nad tą częścią odrębnie. Jest ona też nieoceniana: nie wystawia się z niej stopni, co rozstrzygają relacje medialne odpowiadające na pytanie, czy będą oceny. Hasło o „obowiązkowej edukacji seksualnej” nie oddaje więc konstrukcji rozporządzenia: obowiązkowy jest przedmiot o zdrowiu w ogóle, a nie zajęcia o seksualności.
Jak wygląda procedura rezygnacji. Rodzic ucznia niepełnoletniego albo pełnoletni uczeń może zrezygnować z udziału w zajęciach o zdrowiu seksualnym, składając pisemne oświadczenie dyrektorowi szkoły. Wynika to z wytycznych do prowadzenia zajęć i ma charakter bezwarunkowego oświadczenia woli — nie trzeba podawać żadnego uzasadnienia. Dziecko jest domyślnie zapisane na te treści, a rodzic może je z nich wypisać jednym dokumentem. Szkoły publikują gotowe wzory takich oświadczeń.
📄 Przykładowy wzór oświadczenia o rezygnacji (PDF, źródło: zstfablok.edu.pl)
Stanowisko Kościoła. Reforma spotkała się z ostrą reakcją strony kościelnej jeszcze na etapie projektu. Prezydium Konferencji Episkopatu Polski w liście z 14 maja 2025 r. ostrzegało przed zmianą w postrzeganiu rodziny i miłości, jaką miałby nieść nowy przedmiot. Biskupi apelowali do rodziców o składanie rezygnacji z udziału dzieci w zajęciach dotyczących zdrowia seksualnego. Po stronie rządowej reformę broniła ministra Barbara Nowacka, argumentując, że edukacja zdrowotna ma dać uczniom rzetelną wiedzę o zdrowiu, a jej najbardziej wrażliwa część i tak pozostaje dobrowolna. W jednym obie strony sporu się zgadzają: udział w zajęciach o seksualności zależy od decyzji rodzica, a nie od nakazu szkoły.
Co z tego wynika
Od września 2026 roku każdy uczeń klas IV–VIII szkoły podstawowej i dwóch pierwszych lat szkoły ponadpodstawowej będzie miał obowiązkowy przedmiot edukacja zdrowotna, który zastąpi wychowanie do życia w rodzinie. Uczy on o zdrowiu fizycznym i psychicznym, żywieniu, uzależnieniach, dojrzewaniu i relacjach. Najbardziej sporna część — zdrowie seksualne — pozostaje dobrowolna i nieoceniana: rodzic lub pełnoletni uczeń może z niej zrezygnować pisemnym oświadczeniem do dyrektora, bez podawania powodu. Twierdzenie, że reforma wprowadza „obowiązkową edukację seksualną”, jest więc mylące. Obowiązkowy jest szeroki przedmiot o zdrowiu, a nie same zajęcia o seksualności.