Piątek wieczorem, po zamknięciu sesji

W piątek 18 września 2026 r., późnym wieczorem, po zamknięciu sesji w Nowym Jorku, agencja Moody's obniżyła rating Polski o jeden stopień: z A2 do A3. Depesza AFP ma stempel „Washington, Sept 18, 2026". Komunikat Ministerstwa Finansów potwierdza tę samą datę. Krążące w mediach daty 19 i 20 września to daty publikacji i aktualizacji materiałów o decyzji — nie daty samej decyzji.

Razem z obniżką przyszła zmiana, którą łatwo przeoczyć: perspektywa ratingu z negatywnej stała się stabilna, a krótkoterminowy rating emitenta spadł z P-1 na P-2. Poprzednia akcja Moody's wobec Polski nastąpiła we wrześniu 2025 r. — wtedy agencja obniżyła perspektywę do negatywnej, ale poziom oceny utrzymała.

Uzasadnienie mówi o trendzie, nie o pojedynczym wydarzeniu. Obniżka — pisze agencja — „odzwierciedla nasze oczekiwania dotyczące trwałego pogorszenia się kondycji fiskalnej Polski w porównaniu z ostatnią decyzją ratingową z września 2025 roku". I dalej: „duże deficyty fiskalne doprowadziły do znacznego wzrostu obciążenia długiem publicznym, co w połączeniu z rosnącymi kosztami finansowania osłabiło wskaźniki obsługi zadłużenia".

Weta prezydenta Karola Nawrockiego nie zostały wskazane jako główna przyczyna. W dokumencie pojawia się szersza kategoria — „ograniczenia polityczne, w tym utrzymujący się impas między rządem a prezydentem" — oraz wybory parlamentarne z listopada 2027 r. Oba te czynniki występują jako coś, co utrudnia naprawę finansów, a nie jako powód cięcia oceny.

Liczby w komunikacie to własne prognozy agencji, podane w pierwszej osobie. „Spodziewamy się, że deficyt sektora instytucji rządowych i samorządowych utrzyma się na wysokim poziomie ok. 7 proc. PKB zarówno w 2026 r., jak i w 2027 r." oraz „prognozujemy, że dług sektora […] wzrośnie do 68,9 proc. PKB w 2027 r. z 59,7 proc. w 2025 r.". To nie są przytoczone prognozy rządu ani Komisji Europejskiej.

Moody's był ostatnią z trzech dużych agencji, która trzymała Polskę wyżej. A3 w jej skali odpowiada A- u Fitch i S&P. Fitch utrzymał A- z perspektywą negatywną 21 sierpnia 2026 r., S&P ma A-. Po piątkowej decyzji wszystkie trzy oceniają Polskę tak samo.

Spór o precedens ma trzy różne, ale niesprzeczne odpowiedzi. To pierwsza w historii obniżka poziomu ratingu Polski przez Moody's — tak ocenili ekonomiści PKO BP. Formuła „po 24 latach" liczy długość utrzymywania A2 od 2002 r. Ale ostatnią obniżką ratingu Polski przez którąkolwiek z trzech agencji była decyzja S&P z 15 stycznia 2016 r. (A- → BBB+) — czyli 10 lat i 8 miesięcy wcześniej, nie 24 lata.

Reakcja rynku była stonowana. Rentowność 10-letnich obligacji przekraczała w piątek 6,3 proc., a w poniedziałek rano spadła o 0,111 pkt proc. do 6,208 proc. Euro kosztowało minimalnie poniżej 4,36 zł, dolar około 3,80 zł. Dla porównania: po cięciu S&P w styczniu 2016 r. rentowności 10-latek wzrosły w ciągu kilku dni o ok. 50 punktów bazowych, a kurs euro o ok. 10 groszy.

Sama obniżka nie zmienia rat kredytów ani podatków. Nie wpływa bezpośrednio na WIBOR ani na wysokość rat kredytów złotowych — te zależą przede wszystkim od stóp Rady Polityki Pieniężnej i od inflacji. Skutki dla gospodarstw domowych są pośrednie i rozłożone w czasie; idą przez koszt obsługi długu państwa.


Dwadzieścia cztery lata jednej litery

Rating A2 Moody's nadał Polsce w 2002 r. i utrzymywał go nieprzerwanie 24 lata — również w okresach napięć. W maju 2016 r. zmieniła perspektywę ze stabilnej na negatywną, ale poziomu nie ruszyła. We wrześniu 2025 r. znów obniżyła perspektywę do negatywnej, sygnalizując możliwość cięcia. A3 to najniższa ocena Moody's dla Polski od 2002 roku.

Inaczej wygląda historia u pozostałych agencji. S&P miała Polskę na poziomie A- od 2007 r. i 15 stycznia 2016 r. obniżyła ocenę do BBB+, a także rating w walucie lokalnej z A/A-1 do A-/A-2, zmieniając przy tym perspektywę z pozytywnej na negatywną.

Grafika Pulsu Biznesu z 2016 r.: napis „POLSKA”, w którym czerwona litera B zasłania końcowe A

Źródło: pb.pl

Tego samego dnia wieczorem Fitch potwierdził dotychczasowy poziom oceny Polski. To do tej decyzji odwołują się dziś analitycy, kiedy szukają punktu odniesienia dla reakcji rynku.

Decyzja Moody's nie jest też pierwszym w tym roku sygnałem od agencji. 21 sierpnia 2026 r. Fitch utrzymał ocenę Polski na poziomie A- z perspektywą negatywną — i już wtedy w uzasadnieniu pojawiły się weta prezydenta, ale w konkretnej, ograniczonej roli: jako czynnik ograniczający dochody budżetu od 2027 r., obok słabszego wzrostu gospodarczego i niższej stawki podatku dochodowego dla banków. Sprawdzaliśmy to wtedy szczegółowo w analizie czy weta prezydenta są faktycznym powodem oceny Fitch.

Tło instytucjonalne jest starsze. Polska pozostaje objęta unijną procedurą nadmiernego deficytu, w której znalazła się w 2024 r., a deficyt sektora instytucji rządowych i samorządowych mimo to rósł — z 6,4 proc. PKB w 2024 r. do ponad 7 proc. PKB w 2025 r. Równolegle trwa krajowa debata budżetowa: projekt ustawy budżetowej na 2027 r. ma trafić do Sejmu do 30 września 2026 r., a Komisja Finansów Publicznych zakłada uchwalenie budżetu 4 grudnia. Spór o odpowiedzialność za rating będzie tłem całej tej debaty.


Trzy daty, dwie miary długu i jeden precedens

Dlaczego w mediach pojawiły się trzy daty. Moody's ogłosił decyzję w piątek późnym wieczorem, po zamknięciu sesji w Nowym Jorku — to standardowa praktyka agencji ratingowych, która ma dać rynkom weekend na przetrawienie informacji. W Polsce oznaczało to, że część redakcji opublikowała materiały jeszcze w piątek (rp.pl ma stempel 18 września, godz. 23:33), a część dopiero w sobotę i w kolejnych dniach. Stąd daty 19 września w adresach materiałów Polsat News i Euronews Polska oraz późniejsze datowanie u Parkietu. Sama decyzja ma jedną datę: 18 września 2026 r. Warto dodać jedno zastrzeżenie: oryginalnego komunikatu prasowego agencji nie udało nam się otworzyć z naszej sieci, więc treść uzasadnienia odtwarzamy z komunikatu Ministerstwa Finansów, depeszy PAP Biznes oraz dwóch niezależnych polskich tłumaczeń tych samych fragmentów raportu — w bank.pl i Parkiecie. Cytaty w obu przekładach pokrywają się co do treści.

Co dokładnie napisała agencja o źródłach presji wydatkowej. Poza ogólną formułą o pogorszeniu kondycji fiskalnej Moody's wymienia konkrety: „rosnące wydatki na ochronę zdrowia, trwałe inwestycje publiczne oraz bieżące zobowiązania z tytułu wydatków społecznych i obronnych". Depesza Reutersa ujmowała to jako wysokie deficyty napędzane wydatkami na obronność, infrastrukturę i cele socjalne w warunkach podwyższonych zagrożeń bezpieczeństwa oraz „political gridlock" („patu politycznego"). Kolejność jest tu istotna dla sporu politycznego: przyczyną nazwaną wprost są wydatki i koszty odsetkowe, a uwarunkowania polityczne — w tym impas między rządem a prezydentem oraz wybory z listopada 2027 r. — występują jako czynnik utrudniający konsolidację.

Czyje to liczby i w jakiej metodyce. Deficyt „ok. 7 proc. PKB" i dług „68,9 proc. PKB w 2027 r." to prognozy Moody's, a nie dane statystyczne ani prognozy rządowe. Punkt wyjścia agencji zgadza się z oficjalną statystyką: według GUS dług sektora instytucji rządowych i samorządowych w 2025 r. wyniósł 2 335 153 mln zł, czyli 59,7 proc. PKB (dane po korekcie z 23 kwietnia 2026 r.). Komisja Europejska prognozuje z tego samego punktu ścieżkę 59,7 proc. PKB w 2025 r. → 64,5 proc. w 2026 r. → 68,3 proc. w 2027 r., czyli niemal taką samą, jaką przyjmuje Moody's.

Tu kryje się pułapka, w którą wpada znaczna część dyskusji publicznej. Liczby agencji dotyczą sektora instytucji rządowych i samorządowych w metodyce unijnej — tej samej, do której odnosi się limit 60 proc. PKB z Traktatu z Maastricht. Konstytucyjny próg z art. 216 ust. 5 („3/5 wartości rocznego PKB") odnosi się natomiast do węższej kategorii: państwowego długu publicznego liczonego według ustawy o finansach publicznych. Według Strategii zarządzania długiem Ministerstwa Finansów ta węższa relacja ma wynieść 48,9 proc. PKB w 2025 r., 53,0 proc. w 2026 r. i przekroczyć 55 proc. w 2027 r. Różnica między obiema miarami sięgała w 2025 r. około 10-11 punktów procentowych PKB. Praktyczna konsekwencja: można jednocześnie prawdziwie powiedzieć, że Polska nie zbliża się do progu konstytucyjnego i że przekracza limit unijny.

Jak to wygląda po stronie rządowej. Przyjęty przez rząd projekt ustawy budżetowej na 2027 r. zakłada dochody 695 mld zł (o 68,4 mld zł więcej niż przewidywane wykonanie w 2026 r.), wydatki 977,6 mld zł i deficyt budżetu państwa 282,6 mld zł.

Wideo: youtube.com

Na obronę narodową ma trafić 198,1 mld zł, czyli 4,51 proc. PKB. Deficyt całego sektora Ministerstwo Finansów prognozuje na 7,1 proc. PKB — a więc mniej więcej tyle, ile zakłada Moody's. Kancelaria Prezesa Rady Ministrów podała przy tym, że projekt jest zgodny z wymogami krajowych i unijnych reguł fiskalnych, w szczególności z wymogami procedury nadmiernego deficytu. Szczegóły tego projektu — i to, co w momencie jego ogłoszenia było ustaleniem dziennikarskim, a co komunikatem rządu — rozbieraliśmy w analizie budżetu na 2027 r.

Spór o „pierwszy raz w historii". Trzy formuły krążące w mediach opisują trzy różne rzeczy i wszystkie trzy mogą być prawdziwe równocześnie. Pierwsza — obniżka poziomu ratingu Polski przez Moody's zdarzyła się po raz pierwszy: agencja nadała A2 w 2002 r. i przez lata zmieniała wyłącznie perspektywę, także wtedy, gdy schodziła z nią na negatywną. Druga — „po 24 latach" liczy właśnie te lata utrzymywania A2, a nie odstęp między obniżkami. Trzecia, najbardziej myląca, pojawia się wtedy, gdy „pierwsza od 24 lat" zostaje odczytane jako „żadna agencja nie obniżała ratingu Polski od 24 lat". To nieprawda: S&P zrobiła to w styczniu 2016 r., czyli 10 lat i 8 miesięcy przed decyzją Moody's.

Dlaczego rynek zareagował spokojnie. Ekonomiści Banku Pekao zwracali uwagę, że Moody's utrzymywał ocenę Polski o jedno-dwa oczka wyżej niż pozostałe dwie agencje, więc w dłuższej perspektywie należało się spodziewać wyrównania ocen. Decyzja nie wniosła na rynek nowej informacji o polskich finansach — potwierdziła tylko to, co dwie inne agencje wyceniały od dawna. Efekt: na pierwszej sesji po cięciu rentowności polskich 10-latek spadały o 0,111 pkt proc. do 6,208 proc., a złoty delikatnie umocnił się wobec euro (z 4,36 na 4,35) i wobec dolara (z 3,80 na 3,79).

Wnętrze siedziby Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie

Źródło: businessinsider.com.pl

Kontrast z 2016 r. jest wyraźny: wtedy obniżka S&P była zaskoczeniem, którego nie poprzedziła zmiana perspektywy, i rentowności skoczyły o ok. 50 punktów bazowych.

Realny koszt, o którym mówi agencja. Zdanie o „osłabionych wskaźnikach obsługi zadłużenia" ma konkretne odpowiedniki w budżecie. W projekcie budżetu na 2026 r. na obsługę zadłużenia i operacje finansowe Skarbu Państwa na rynku krajowym zaplanowano 76 mld 436 mln zł — o 22,4 proc. więcej niż rok wcześniej. Największa pozycja to odsetki i dyskonto od skarbowych papierów wartościowych: 71 mld 864 mln zł. Wykonanie idzie jeszcze szybciej niż plan — po maju 2026 r. wydatki na obsługę długu sięgnęły 31,6 mld zł i były niemal o 30 proc. wyższe niż rok wcześniej, podczas gdy wydatki budżetu ogółem wzrosły o około 3 proc. Forum Obywatelskiego Rozwoju wyliczyło, że na odsetki od całego długu publicznego państwo wyda 112,5 mld zł, czyli 2,7 proc. PKB.

Co to znaczy dla domowego budżetu. Bezpośrednio — nic. Decyzja agencji nie zmienia stawki WIBOR, wysokości rat kredytów hipotecznych w złotych, podatków ani oprocentowania lokat; te zależą od stóp procentowych Rady Polityki Pieniężnej, inflacji i bilansu płatniczego. Mechanizm, który realnie dotyka gospodarstw domowych, jest pośredni i rozłożony w czasie: jeśli koszt finansowania długu wzrośnie trwale, większa część budżetu pójdzie na jego obsługę, a mniejsza zostanie na ochronę zdrowia, świadczenia socjalne i inwestycje. To ta sama wielkość, którą opisują liczby z akapitu wyżej.

Kto kogo obwinia. Minister finansów i gospodarki Andrzej Domański odniósł się do decyzji na platformie X: „Traktujemy tę decyzję poważnie, ale spokojnie. Polska gospodarka szybko rośnie, a jej fundamenty pozostają mocne" — dodając, że rząd będzie wzmacniać finanse publiczne, ale potrzebna jest do tego współpraca wszystkich instytucji państwa, w tym prezydenta. Z Kancelarii Prezydenta odpowiedział szef Biura Polityki Międzynarodowej Marcin Przydacz, oceniając, że decyzja nie wystawia dobrego świadectwa ministrowi finansów, premierowi i całej ekipie rządzącej: „Zbyt dużo sztuczek PR i ośmiu gwiazdek, a zbyt mało realnej pracy po stronie rządu". Szef Kancelarii Prezesa Rady Ministrów Jan Grabiec odpowiedział mu, przypisując obniżkę wetom prezydenta Karola Nawrockiego. Krytycznie o polityce rządu wypowiedzieli się też wicemarszałek Sejmu Krzysztof Bosak z Konfederacji (wskazując na konsekwentne zwiększanie wydatków, deficytu, długu i debudżetyzacji), europoseł Piotr Müller z Rozwoju Plus (mówiąc o utracie zaufania inwestorów do polskiej gospodarki) oraz poseł PiS Michał Wójcik. Żadna z tych atrybucji nie pokrywa się z tym, co w uzasadnieniu napisała sama agencja: przyczyną nazwaną wprost jest wieloletni trend wydatków i kosztów odsetkowych, a impas polityczny występuje w niej jako okoliczność utrudniająca jego odwrócenie — po obu stronach sporu.


Co pozostaje otwarte

  • Z czego dokładnie składa się skok długu z 59,7 do 68,9 proc. PKB. Znamy prognozę agencji i znamy główne pozycje wydatkowe, ale rozbicie tego przyrostu na obronność, zdrowie, świadczenia i koszty odsetkowe wymagałoby osobnej analizy — będzie do niej materiał, gdy Sejm zacznie pracę nad budżetem.
  • Czy koszt długu wzrośnie trwale. Pierwsza sesja po decyzji była spokojna, ale o realnym skutku powiedzą przetargi obligacji w kolejnych tygodniach, a nie jeden poniedziałek.
  • Jakie warunki agencja stawia przed Polską. Nie sprawdzaliśmy, czy Moody's wskazał konkretne progi, których przekroczenie oznaczałoby kolejną obniżkę albo powrót do wyższej oceny. To wykracza poza zakres tego artykułu.

Podsumowanie

18 września 2026 r., w piątek wieczorem, agencja Moody's obniżyła ocenę wiarygodności kredytowej Polski z A2 do A3 — o jeden stopień. Jednocześnie podniosła perspektywę tej oceny z negatywnej na stabilną. Po tej decyzji wszystkie trzy duże agencje oceniają Polskę tak samo: A3 u Moody's to odpowiednik A- u Fitch i S&P. To pierwsza obniżka poziomu ratingu Polski przez Moody's — agencja trzymała A2 od 2002 roku — ale nie pierwsza obniżka ratingu Polski w ogóle: S&P zrobiła to w styczniu 2016 roku.

W uzasadnieniu agencja wskazuje przede wszystkim liczby, nie politykę. Spodziewa się, że deficyt finansów publicznych utrzyma się na poziomie około 7 proc. PKB w 2026 i 2027 roku, a dług wzrośnie z 59,7 proc. PKB w 2025 roku do 68,9 proc. PKB w 2027 roku. Jako źródła presji wymienia wydatki na zdrowie, inwestycje publiczne, świadczenia socjalne i obronność, a także rosnące koszty odsetek. Weta prezydenta nie są w tym dokumencie nazwane przyczyną obniżki — impas między rządem a prezydentem pojawia się jako jedna z okoliczności utrudniających naprawę finansów, obok wyborów parlamentarnych zaplanowanych na listopad 2027 roku. Prognozy rządu są tu zresztą bardzo podobne do prognoz agencji: projekt budżetu na 2027 rok zakłada deficyt całego sektora na poziomie 7,1 proc. PKB.

Dla domowego budżetu decyzja nie oznacza nic natychmiastowego. Nie zmienia rat kredytów, podatków ani oprocentowania lokat. Rynek przyjął ją spokojnie — rentowność obligacji dziesięcioletnich spadła w poniedziałek do 6,21 proc., euro kosztowało niespełna 4,36 zł, a dolar około 3,80 zł. Znaczenie ma natomiast to, ile państwo płaci za pożyczone pieniądze: po maju 2026 roku na obsługę długu wydano 31,6 mld zł, prawie o 30 proc. więcej niż rok wcześniej, przy wzroście wszystkich wydatków o około 3 proc. Im większa część budżetu idzie na odsetki, tym mniej zostaje na zdrowie, świadczenia i inwestycje. To jest realny koszt, o którym mówi obniżka ratingu — i to jest zmiana, którą można odczuć dopiero po latach.