Co naprawdę rozstrzygnął sąd
5 sierpnia 2026 r. Naczelny Sąd Administracyjny oddalił skargę kasacyjną PiS od wyroku Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie. Przedmiotem sprawy nie było prawo partii do pieniędzy. Była nim skarga na bezczynność ministra finansów — kwestia proceduralna, nie merytoryczna. To rozróżnienie znika w większości relacji medialnych.

Źródło: polsatnews.pl
Sporna kwota to trzecia rata subwencji za 2024 r. w wysokości 6 483 343,76 zł — te same 6,48 mln zł. Dla skali: pełna roczna subwencja wyliczona dla PiS przez PKW to 25 933 375,05 zł, więc jedna kwartalna rata wynosi około 6,5 mln zł. WSA orzekł, a NSA to podtrzymał, że minister finansów „nie pozostaje w bezczynności", jeżeli działa na podstawie uchwały PKW pomniejszającej subwencję — „nawet w przypadku późniejszego nieskutecznego postanowienia Sądu Najwyższego".
PKW wyceniła nieprawidłowości w kampanii komitetu PiS na 3 621 496,17 zł. Ustawowa sankcja to trzykrotność tej kwoty, czyli około 10,8 mln zł, odejmowana osobno od subwencji i osobno od dotacji. Za 2024 r. PiS otrzymał w efekcie około 15 mln zł zamiast 25,9 mln zł. Tą samą decyzją PKW obcięła też subwencję Konfederacji — o 87 tys. zł, czyli nieporównanie mniej.
Partia nie została jednak pozbawiona całej subwencji. Redakcja Konkret24 sprawdziła krążący w sieci przekaz „zabrali PiS całą subwencję" i „PiS pozbawione subwencji w całości" — i ustaliła, że to błędna interpretacja decyzji PKW, bo Kodeks wyborczy nie pozwala odebrać obu świadczeń w całości.
Skąd się to wzięło
Spór ciągnie się od sierpnia 2024 r. Państwowa Komisja Wyborcza odrzuciła wtedy sprawozdanie finansowe komitetu wyborczego Prawa i Sprawiedliwości z wyborów parlamentarnych przeprowadzonych 15 października 2023 r. Powodem było sześć świadczeń niepieniężnych o łącznej wartości 3 621 496,17 zł, które zdaniem Komisji komitet przyjął z naruszeniem prawa.

Źródło: bankier.pl
Według ustaleń mediów w uchwale wymieniono między innymi dwa pikniki wojskowe „Silna Biało-Czerwona" w Uniejowie i Zawichoście, aktywność ówczesnej minister Jadwigi Emilewicz oraz spot z udziałem Zbigniewa Ziobry. Demagog wskazuje, że Komisja oparła rozstrzygnięcie na dwóch przepisach Kodeksu wyborczego: zakazie przyjmowania korzyści majątkowych o charakterze niepieniężnym (art. 132 § 5) i wymogu wydatkowania na agitację wyborczą wyłącznie kwot mieszczących się w limitach (art. 135 § 1).
Przewodniczący PKW Sylwester Marciniak zapowiadał wtedy, że skutki dotkną przede wszystkim subwencji: „Skutki są poważniejsze, jeśli chodzi o subwencję dla partii politycznej" — i dodał, że partia będzie jej pozbawiona przez trzy lata.
Kluczowe dla zrozumienia sprawy jest to, że w grze są dwa odrębne strumienie pieniędzy:
- Subwencja na działalność statutową opiera się na art. 28 ustawy o partiach politycznych i przysługuje ugrupowaniom, które samodzielnie zdobyły co najmniej 3 proc. głosów w wyborach do Sejmu — wypłacana jest w ratach kwartalnych przez całą kadencję.
- Dotacja podmiotowa, potocznie zwana zwrotem za wybory, wynika z art. 150 § 1 Kodeksu wyborczego i jest jednorazową wypłatą za każdy uzyskany mandat.
To dwa różne tytuły prawne, wypłacane w różnych trybach — i sankcja za odrzucone sprawozdanie uderza w każdy z nich osobno.
Mechanizm nie jest wymierzony w jedną partię. Wcześniej dotknął między innymi Nowoczesną — po uchwale PKW z 18 lipca 2016 r. odrzucającej sprawozdanie komitetu Ryszarda Petru trzecia i czwarta rata subwencji za 2016 r. zostały pomniejszone „do wysokości 0,00 zł". W 2007 r. PKW odrzuciła sprawozdania nie tylko PiS, ale również SLD.
Osobnym wątkiem, który przewija się przez całą sprawę, jest status Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych Sądu Najwyższego — organu, który rozpatrywał odwołania PiS od decyzji PKW. O tym, jak sądy europejskie oceniają orzeczenia składów z sędziami powołanymi z udziałem nowej KRS, pisaliśmy w analizie lipcowego wyroku TSUE.
Szczegółowa analiza
Co dokładnie rozstrzygnął NSA. Sąd nie badał, czy PiS ma prawo do subwencji i dotacji. Badał, czy minister finansów dopuścił się bezczynności, nie przelewając pieniędzy. Wyrok WSA w Warszawie z czerwca 2025 r., którego dotyczyła kasacja, zawierał tezę powtarzaną potem przez wszystkie redakcje: minister „nie pozostaje w bezczynności, jeżeli działa na podstawie decyzji PKW pomniejszającej subwencję z powodu odrzucenia sprawozdania wyborczego, nawet w przypadku późniejszego nieskutecznego postanowienia Sądu Najwyższego". NSA tę ocenę podtrzymał. Depesze mówią o „kasacjach w sprawie dotacji i subwencji", ale jedyna kwota wskazana w opisie sprawy to trzecia rata subwencji za 2024 r. — 6 483 343,76 zł.
Reakcje polityczne. Minister finansów Andrzej Domański napisał na platformie X: „Miażdżący dla PiS wyrok sądu w sprawie subwencji i dotacji podtrzymany! Kasacja oddalona. Żadnych wątpliwości. Kolejne pisowskie kłamstwo obnażone". W rozmowie z TVN24 doprecyzował, że jako szef resortu „działał zgodnie z prawem, na jego podstawie i nie było tu mowy o jakiejkolwiek bezczynności czy opóźnieniu działań". Premier Donald Tusk skomentował rozstrzygnięcie jednym zdaniem: „Tak jak mówiliśmy, dla przekręciarzy pieniędzy nie ma i nie będzie". Oba wpisy odnoszą się do orzeczenia o zarzucie bezczynności — nie do rozstrzygnięcia o tym, komu należą się budżetowe pieniądze.
Dlaczego minister w ogóle wstrzymał wypłatę. W listopadzie 2024 r. Domański tłumaczył w Radiu Zet, że trzecia transza „po prostu z mocy prawa się nie należała" partii. Sąd ustalił, że według stanu na koniec sierpnia 2024 r. PiS „nie przysługiwały dalsze środki do wypłaty tytułem trzeciej raty subwencji". Na początku 2025 r. resort zażądał od PKW wykładni jej własnej uchwały — minister publicznie zarzucał Komisji, że przysłała mu stanowisko wewnętrznie sprzeczne zamiast jednoznacznej odpowiedzi. Z trzech propozycji wykładni żadna nie uzyskała w PKW większości, więc do ministra trafiły wszystkie trzy.
Druga strona sporu: postanowienie Sądu Najwyższego. W grudniu 2024 r. Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych SN uwzględniła skargę PiS na uchwałę PKW. Rzecznik SN Aleksander Stępkowski wyjaśniał wtedy: „Treścią dzisiejszego postanowienia jest uchylenie uchwały Państwowej Komisji Wyborczej, a to oznacza, że Państwowa Komisja Wyborcza jest zobowiązana do podjęcia uchwały przyjmującej sprawozdanie komitetu wyborczego". W uzasadnieniu Sąd Najwyższy stwierdził, że uchwała PKW „w żaden sposób nie wykazała naruszenia przepisów, do naruszenia których miało rzekomo dojść", i że nie można było uznać, iż spełnia ona kryteria legalności funkcjonujące w polskim porządku prawnym. Z punktu widzenia PiS to właśnie było rozstrzygnięcie merytoryczne — i dlatego partia mówi o zawłaszczeniu należnych jej pieniędzy.
Dlaczego to postanowienie nie odblokowało przelewów. Sądy administracyjne uznały, że orzeczenie tej Izby nie zmienia obowiązków ministra. WSA w Warszawie napisał wprost w uzasadnieniu: „Zdaniem Sądu należy jednoznacznie wskazać, że status Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych Sądu Najwyższego jest wadliwy".
Ta ocena nie jest odosobniona. Trybunał Sprawiedliwości UE uznał, że skład orzekający tej Izby „nie jest niezawisłym i bezstronnym sądem ustanowionym uprzednio na mocy ustawy" i odmówił rozpoznawania kierowanych przez nią pytań prejudycjalnych. Europejski Trybunał Praw Człowieka w sprawie Dolińska-Ficek i Ozimek przeciwko Polsce orzekł naruszenie art. 6 ust. 1 Konwencji, wskazując na „oczywiste naruszenia procedury powoływania sędziów" do tej Izby. Były sędzia TSUE prof. Marek Safjan tłumaczy, że orzeczenie wydane przez wadliwie obsadzony skład „nie wywołuje wiążących skutków prawnych" i powinno zostać pominięte przez sąd niższej instancji. Sam rząd zmienił zresztą w tej sprawie stanowisko procesowe przed TSUE — pełnomocnik prof. Maciej Taborowski poinformował o tym na rozprawie 9 stycznia, wycofując się ze stanowiska poprzedniego gabinetu. Formalnie zatem po jednej stronie stoi postanowienie Izby, po drugiej — orzecznictwo obu europejskich trybunałów, sądy administracyjne i obecne stanowisko rządu.
Ile PiS realnie stracił. Za 2024 r. partia otrzymała około 15 mln zł, czyli o ponad 10 mln zł mniej od przewidywanej subwencji rocznej. Według wyliczeń PKW pełna kwota to 25,9 mln zł rocznie, a obcięta — 15,1 mln zł.

Źródło: polsatnews.pl
W maju 2025 r. Komisja przesłała ministrowi finansów pismo z subwencją na 2025 r. pomniejszoną o niecałe 11 mln zł, do około 15 mln zł. Tą samą decyzją obniżono subwencję Konfederacji o 87 tys. zł — różnica skali pokazuje, że sankcja jest proporcjonalna do wartości zakwestionowanych świadczeń, a nie ryczałtowa. Osobno ucierpiała dotacja podmiotowa: prawie 38 mln zł należne za wybory 2023 r. pomniejszono o 10,8 mln zł, przy czym bezsporną część Ministerstwo Finansów wypłaciło 5 września 2024 r. Money.pl szacował, że w skrajnym scenariuszu łączna strata partii do końca kadencji sięgnie 92 mln zł, w tym 32,4 mln zł z tytułu obniżek subwencji za lata 2025, 2026 i 2027 — to jednak wyliczenie redakcji, nie kwota urzędowa.
Czy to samo może spotkać inne ugrupowanie. Tak — i już spotykało. Mechanizm jest wpisany w Kodeks wyborczy i ustawę o partiach politycznych, a uruchamia go odrzucenie sprawozdania przez PKW, niezależnie od barw partii. Zadziałał wobec Nowoczesnej w 2016 r. oraz wobec SLD i PiS w 2007 r. Warto też odnotować, do kogo należą te pieniądze: prawo do subwencji przysługuje partii jako osobie prawnej na podstawie wyniku wyborczego, więc rozłam w klubie parlamentarnym i odejście posłów nie przenoszą części subwencji na nowo powstałą formację.
📄 Wykaz przewidywanych subwencji dla partii politycznych na lata 2024–2027 (PDF, źródło: pkw.gov.pl)
Co pozostaje otwarte
- Zakres orzeczenia. Agencyjne depesze mówią o „kasacjach w sprawie dotacji i subwencji", ale jedyną kwotą opisaną w sprawie jest trzecia rata subwencji za 2024 r. To, czy rozstrzygnięcie obejmuje również dotację podmiotową za wybory 2023 r., wynika dopiero z pełnego uzasadnienia — a tego jeszcze nie opublikowano.
- Co dalej może zrobić PiS. Nie znaleźliśmy źródeł, które opisywałyby konkretne kroki prawne planowane przez partię po orzeczeniu NSA. Dopóki ich nie ma, wyliczanie hipotetycznych ścieżek byłoby spekulacją.
- Wątek karny. Naruszenia, które doprowadziły do odrzucenia sprawozdania, są w Kodeksie wyborczym opisane również jako czyny zagrożone karą. To osobne postępowania, o innym biegu i innym terminarzu niż spór o pieniądze.
Podsumowanie
Naczelny Sąd Administracyjny rozstrzygnął 5 sierpnia 2026 r. wąsko zakrojoną sprawę: czy minister finansów bezprawnie zwlekał z wypłatą. Odpowiedź brzmi „nie", skoro minister działał na podstawie uchwały PKW obniżającej subwencję. Sporna była trzecia rata subwencji za 2024 r., 6 483 343,76 zł, przy pełnej rocznej subwencji 25,9 mln zł.
Pieniądze, o które toczy się spór, PiS stracił jednak nie na mocy tego wyroku, tylko dwa lata wcześniej — gdy PKW odrzuciła sprawozdanie komitetu i naliczyła sankcję w wysokości trzykrotności zakwestionowanych 3,6 mln zł. Za 2024 r. partia dostała około 15 mln zł zamiast 25,9 mln zł, a dotację za wybory obcięto o 10,8 mln zł z prawie 38 mln zł. Partia nie została przy tym pozbawiona całej subwencji — prawo na to nie pozwala.
Pod spodem pozostaje nierozwiązany konflikt instytucjonalny. Sąd Najwyższy uchylił uchwałę PKW, ale sądy administracyjne uznały, że orzeczenie Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych nie wiąże ministra, bo jej status jest wadliwy — tak samo oceniają ją TSUE i Europejski Trybunał Praw Człowieka. Dopóki trwa ten spór o to, kto jest sądem, każde kolejne rozstrzygnięcie w sprawie partyjnych pieniędzy będzie miało dwie konkurencyjne interpretacje.