Kluczowe ustalenia

  • Obie daty, które krążą w mediach, są prawdziwe — tylko znaczą co innego. Decyzja, która podtrzymuje odwołanie, nosi datę 9 września 2026 r. (środa, znak sprawy DWOiP-X.776.17.2026). Ministerstwo Sprawiedliwości ogłosiło ją komunikatem dzień później, 10 września (czwartek). A pierwsza decyzja o odwołaniu jest jeszcze starsza — z 28 maja 2026 r.
  • Minister nie może odwołać rektora ot tak, bez powodu. Pozwala mu na to art. 432 ust. 5 ustawy Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce, ale tylko wtedy, gdy rektor rażąco lub uporczywie narusza przepisy prawa — czyli łamie prawo w sposób oczywisty i poważny albo robi to wielokrotnie, przez dłuższy czas. Do tego minister musi najpierw poprosić o opinię Radę Główną Nauki i Szkolnictwa Wyższego oraz konferencję rektorów. Resort twierdzi, że obie opinie były pozytywne.
  • Zdaniem resortu decyzja jest ostateczna i obowiązuje od 9 września. „Ostateczna" znaczy tu, że w samym urzędzie nie ma już żadnego kroku odwoławczego — nie da się złożyć kolejnego wniosku. Można za to złożyć skargę do sądu administracyjnego, ale ta sama z siebie nie wstrzymuje wykonania decyzji. Wstrzymać ją może sąd — na wniosek.
  • Największy spór dotyczy doręczenia. Resort twierdzi, że Sopiński w hotelu w Karpaczu odmówił odebrania decyzji od funkcjonariuszy Służby Więziennej, a odmowa w świetle prawa liczy się jak doręczenie. Sopiński twierdzi, że żadnej decyzji mu nie doręczono.
  • Konstytucja nie daje Trybunałowi Konstytucyjnemu prawa do sprawdzania pojedynczych decyzji urzędów. Od kontrolowania administracji są sądy administracyjne. Na stronie TK figuruje sprawa K 11/26 z wniosku grupy posłów, dotycząca odwołania rektora uczelni nadzorowanej przez ministra sprawiedliwości. Treści i daty postanowienia, które miało blokować odwołanie, nie potwierdziliśmy w niezależnym źródle.
  • 11 września Sławomir Cudak wszedł do budynku AWS w asyście policji, którą sam wezwał. Wśród osób, które go blokowały, były posłanka PiS Maria Kurowska i Adam Borowski. Policja oświadczyła, że dba o bezpieczeństwo i porządek, a sama nie jest stroną sporu.

Kontekst i tło

Akademia Wymiaru Sprawiedliwości (dawniej Wyższa Szkoła Kryminologii i Penitencjarystyki) to uczelnia służb państwowych, którą nadzoruje Minister Sprawiedliwości. Jednocześnie jest częścią Służby Więziennej. Ten podwójny status jest ważny dla całego sporu. Wobec tej uczelni minister ma uprawnienia nadzorcze, których nie ma wobec zwykłych uczelni publicznych. A funkcjonariuszy Służby Więziennej obowiązuje wymóg apolityczności — czyli powstrzymywania się od działalności politycznej.

Konflikt narastał od miesięcy. Od marca 2026 r. resort z własnej inicjatywy prowadził postępowanie w sprawie odwołania rektora-komendanta dr. Michała Sopińskiego. 27 kwietnia minister uznał za nieważną uchwałę nr 255/26 Senatu AWS z 25 marca 2026 r. — zrobił to w tzw. rozstrzygnięciu nadzorczym, czyli decyzji, którą organ nadzorujący może unieważnić akt uczelni. Zanim odwołał rektora, poprosił o opinie Radę Główną Nauki i Szkolnictwa Wyższego oraz Konferencję Rektorów Akademickich Szkół Polskich. Według ministerstwa obie opinie były pozytywne.

28 maja 2026 r. Waldemar Żurek odwołał Sopińskiego. Resort twierdzi, że decyzję wysłano następnego dnia na adres do korespondencji, który podał sam Sopiński. 4 sierpnia Sopiński złożył wniosek o ponowne rozpatrzenie sprawy. To szczególny rodzaj odwołania: kiedy decyzję w pierwszej instancji wydaje sam minister, nie ma wyższego urzędu, do którego można się odwołać — więc prosi się ten sam organ, żeby rozpatrzył sprawę jeszcze raz (art. 127 § 3 Kodeksu postępowania administracyjnego). Właśnie rozpatrzenie tego wniosku zakończyło się decyzją z 9 września.

Równolegle trwa spór o sam przepis. Do Trybunału Konstytucyjnego trafił wniosek grupy posłów w sprawie K 4/25 (rozpatrywanej razem z K 6/25). Posłowie kwestionują m.in. to, czy art. 432 ust. 5 ustawy jest zgodny z Konstytucją. Według strony TK wyroku w tej sprawie jeszcze nie wydano. Ministerstwo Sprawiedliwości od miesięcy podważa legalność orzeczeń Trybunału w obecnym składzie. Po wyroku z 25 czerwca 2026 r. w sprawie K 2/26 (dotyczącej kompetencji prezydenta) resort oświadczył, że nie uznaje go za legalne orzeczenie i nie będzie go respektować.


Szczegółowa analiza

Która data jest prawdziwa i od kiedy decyzja działa

Rozbieżność w mediach bierze się z pomylenia dwóch dat. Komunikat ministerstwa, opublikowany 10 września, podaje, że decyzję podtrzymującą odwołanie z 28 maja minister wydał 9 września. Jako podstawę wskazano art. 127 § 3 w związku z art. 138 § 1 pkt 1 k.p.a. RMF24 podało więc datę wydania decyzji, a Polsat News — datę jej ogłoszenia. Tę samą datę 9 września podaje komunikat Służby Więziennej i serwis prawo.pl, który przytacza znak sprawy.

Od decyzji wydanej po ponownym rozpatrzeniu nie da się już odwołać w toku administracyjnym — nie ma kolejnego kroku w urzędzie. Dlatego jest ona ostateczna w rozumieniu art. 16 § 1 k.p.a. A decyzja ostateczna, zgodnie z art. 130 k.p.a., podlega wykonaniu. Resort dodaje, że skarga do sądu administracyjnego nie wstrzymuje automatycznie wykonania decyzji (art. 61 § 1 Prawa o postępowaniu przed sądami administracyjnymi). Sopiński ma 30 dni od doręczenia na złożenie skargi. Na jego wniosek sąd może wstrzymać wykonanie decyzji (art. 61 § 3 tej ustawy). Wszystko zależy jednak od momentu doręczenia — bo to od niego biegną skutki decyzji i termin na skargę.

Czy art. 432 ust. 5 daje ministrowi taką władzę

Art. 432 ust. 5 ustawy pozwala ministrowi, który nadzoruje uczelnię, odwołać rektora, jeżeli ten rażąco lub uporczywie narusza przepisy prawa. Zanim to zrobi, musi poprosić o opinię RGNiSW i właściwą konferencję rektorów. Opinie mają przyjść w ciągu 30 dni, a jeśli nie przyjdą — wymóg uznaje się za spełniony. Przepis odsyła też do odpowiedniego stosowania art. 24 ust. 7 i 8. Według resortu na tej podstawie obowiązki rektora przejmuje osoba wskazana przez senat uczelni. Nieprawdziwa jest więc teza, że minister może odwołać rektora-komendanta bez żadnych podstaw w ustawie — te podstawy są wpisane wprost w przepis.

Ministerstwo wymieniło trzy grupy naruszeń. Pierwsza to nieprawidłowości przy doktoratach: Rada Doskonałości Naukowej wznowiła cztery postępowania w sprawie nadania stopnia doktora prowadzone w AWS. Druga to aktywność polityczna w mediach społecznościowych o — jak to ujęto — „systematycznym i demonstracyjnym charakterze”. Resort uznał ją za sprzeczną z apolitycznością Służby Więziennej. Trzecia to zagrożenie dla aplikacji kuratorskiej: władze AWS miały zakwestionować umocowanie Prezesa Sądu Okręgowego w Warszawie i odmówić zawarcia umowy o zajęciach teoretycznych. Czy te zarzuty rzeczywiście spełniają przesłankę „rażącego lub uporczywego” naruszenia — oceni sąd administracyjny, jeśli Sopiński złoży skargę.

Doręczenie w Karpaczu: dwie wersje

Według komunikatu resortu minister polecił doręczyć decyzję przez Dyrektora Generalnego Służby Więziennej. Sopiński był wtedy na Forum Ekonomicznym w Karpaczu. Funkcjonariusze SW przyjechali do hotelu z podpisaną korespondencją i upoważnieniem. Według MS Sopiński przekazał przez telefon pracownikowi recepcji, że nie zejdzie i nie odbierze pisma. Resort powołuje się na dwa przepisy k.p.a.: art. 42 § 3 (pismo można doręczyć wszędzie, gdzie zastanie się adresata) oraz art. 47 § 2 (jeśli ktoś odmawia przyjęcia pisma, uznaje się je za doręczone w dniu odmowy). Wniosek resortu: decyzja weszła w życie 9 września. Wiceministra Maria Ejchart mówiła w TVN24, że decyzję skutecznie doręczono. Żurek napisał 11 września: „Procedury zostały zrealizowane, dokumenty doręczone”.

Sopiński opisuje to inaczej. Na X napisał, że „decyzje administracyjne są ostateczne z chwilą doręczenia stronie” i że żadnej decyzji mu nie doręczono. Sama zasada, na którą się powołuje, nie jest sporna — skutki decyzji faktycznie wiążą się z doręczeniem. Sporne jest co innego: czy do doręczenia w ogóle doszło, czyli czy wiadomość przekazana przez recepcję była odmową przyjęcia pisma. Warto pamiętać, że szczegółowy opis zdarzeń w hotelu pochodzi wyłącznie od ministerstwa.

Postanowienie TK i granice kompetencji Trybunału

Sopiński powołuje się na postanowienie zabezpieczające Trybunału Konstytucyjnego — czyli tymczasowe rozstrzygnięcie, które ma coś zablokować na czas trwania sprawy. W rejestrze TK figuruje sprawa K 11/26 z wniosku grupy posłów, zatytułowana „Odwołanie lub zawieszenie rektora uczelni służb państwowych, nadzorowanej przez Ministra Sprawiedliwości…”. Sama strona sprawy nie opisuje jednak żadnego postanowienia zabezpieczającego. Datę 27 maja i treść (zobowiązanie ministra, by powstrzymał się od odwołania rektora) podają media — ale nie potwierdziliśmy tego w niezależnym źródle.

Ministerstwo nie uznaje tego postanowienia z dwóch powodów. Po pierwsze, ustawa o organizacji i trybie postępowania przed TK w takich sprawach w ogóle nie zna pojęcia „postanowienia zabezpieczającego”, a to, że Trybunał sięgnął po przepisy Kodeksu postępowania cywilnego, było według resortu bezprawne. Po drugie, w składzie orzekającym miał zasiadać tzw. sędzia dubler — czyli sędzia wybrany na już obsadzone miejsce, którego status jest kwestionowany. Resort powołuje się tu na wyroki Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w sprawach Xero Flor przeciwko Polsce i M.L. przeciwko Polsce oraz uchwałę siedmiu sędziów Sądu Najwyższego z 13 grudnia 2023 r. (I KZP 5/23).

Ale niezależnie od sporu o skład TK jest jeszcze druga rzecz. Konstytucja wyznacza Trybunałowi zamknięty katalog spraw — czyli sztywną listę, poza którą Trybunał nie może wyjść. Art. 188 obejmuje badanie, czy ustawy i inne akty są zgodne z Konstytucją, ocenę celów i działalności partii politycznych oraz skargi konstytucyjne. Spory o to, który centralny organ państwa jest do czegoś uprawniony, reguluje osobny art. 189. Żaden z tych przepisów nie mówi, że TK rozstrzyga o pojedynczych decyzjach urzędów. Kontrolę administracji publicznej art. 184 powierza sądom administracyjnym. Trybunał może wpłynąć na taką decyzję tylko pośrednio: jeśli uzna za niekonstytucyjny przepis, na którym ją oparto, to art. 190 ust. 4 Konstytucji pozwala wznowić postępowanie albo uchylić decyzję.

📄 Pismo do RPO o decyzjach administracyjnych i art. 190 ust. 4 Konstytucji (PDF, źródło: bip.brpo.gov.pl)

10 i 11 września w siedzibie AWS

Sławomir Cudak mówił, że o powierzeniu mu obowiązków dowiedział się wieczorem 9 września. Następnego dnia pracownicy uczelni najpierw nie chcieli go wpuścić do budynku, a potem utrudniali mu dostęp do gabinetu. Według TVN24 wejścia do gabinetu pilnował wtedy poseł PiS Mariusz Gosek. Wezwani policjanci nie pomogli Cudakowi — tłumaczyli, że na miejscu nie są w stanie sprawdzić jego uprawnień i że może złożyć zawiadomienie. Polsat News podał, że Cudak je złożył. Innego potwierdzenia tej informacji nie znaleźliśmy.

11 września rano znów go nie wpuszczono. Apelował: „Proszę pozwolić mi wykonywać moje obowiązki”. Przeciwko jego obecności protestowali m.in. posłanka Maria Kurowska i Adam Borowski, działacz opozycji w PRL i były kandydat na Rzecznika Praw Obywatelskich. Kurowska twierdziła, że Cudak nie jest pracownikiem uczelni, a „rektor jest jeden” i jest nim Sopiński. Rzeczniczka ministra Dominika Ziętara przekazała PAP, że policję wezwał Cudak, a zespół Sopińskiego „zabarykadował za pomocą posłów oraz zaprzyjaźnionych mediów wejście do budynku”.

Policja przed siedzibą Akademii Wymiaru Sprawiedliwości w Warszawie

Źródło: rmf24.pl

Według serwisu Goniec na piętro weszło co najmniej sześciu policjantów. Relacje co do Borowskiego zgadzają się w jednym: funkcjonariusze odsunęli go od drzwi gabinetu. Dalej się różnią — Onet napisał, że Borowski „został wyniesiony”, a Wprost, że po pewnym czasie sam opuścił uczelnię. Z budynku wyprowadzono też ekipę Telewizji Republika. Kurowska została w środku, w towarzystwie dwóch funkcjonariuszy. Po godz. 11 przed AWS pojawił się prezes PiS Jarosław Kaczyński.

Podstawę swoich działań policja opisała ogólnie. W komunikacie Komendy Stołecznej czytamy, że policjanci „realizują czynności związane z zapewnieniem bezpieczeństwa osób oraz ochroną bezpieczeństwa i porządku publicznego” i że policja nie jest stroną sporu. KSP zaznaczyła, że nie jest organem, który miałby rozstrzygać, kto może wejść na teren Akademii ani oceniać, jak daleko sięgają uprawnienia posła. Rzecznik komendanta stołecznego kom. Jacek Wiśniewski wyjaśnił, że polecenie opuszczenia pomieszczenia trzykrotnie wydał „aktualny rektor”, a na końcu administrator zamknął budynek. Podinsp. Marta Sulowska nazwała działania rutynowymi. W dostępnych komunikatach policja nie wskazała jednak konkretnego przepisu, na podstawie którego usuwano ludzi z budynku. Jeśli chodzi o posłów: Konstytucja (art. 105 ust. 2 i 5) chroni ich przed odpowiedzialnością karną oraz przed zatrzymaniem bez zgody Sejmu — z wyjątkiem złapania na gorącym uczynku. Nie wynika z niej za to prawo do przebywania w konkretnych pomieszczeniach.

📄 Omówienie orzeczenia TK K 36/01 dotyczącego immunitetu parlamentarnego (PDF, źródło: trybunal.gov.pl)

Kto kieruje uczelnią

Z punktu widzenia ministerstwa sprawa jest zamknięta. Senat AWS w uchwale nr 308/26 wskazał dr. hab. Sławomira Cudaka jako osobę wykonującą obowiązki rektora-komendanta po wygaśnięciu mandatu poprzednika. Ejchart tłumaczyła, że obowiązki przechodzą na najstarszego wiekiem członka senatu. W pismach z 10 września Żurek napisał, że od 9 września czynności Sopińskiego jako rektora są „bezprawne i bezskuteczne”. Senatowi dał 14 dni na przedstawienie harmonogramu wyboru nowego rektora-komendanta na kadencję trwającą do 31 sierpnia 2028 r. Cudak ogłosił na stronie AWS, że wykonuje obowiązki od 9 września, a praca uczelni toczy się bez przerw.

Strona Sopińskiego tego nie uznaje. Sopiński ogłosił, że prorektor AWS zwolnił Cudaka „w trybie natychmiastowym bez wypowiedzenia”. Rzeczniczka MS odpowiedziała, że osobę pełniącą funkcję rektora może zwolnić wyłącznie senat. Ejchart nazwała zaplanowane na 11 września wybory do senatu uczelni „ustawką”. Jej zdaniem miały one wprowadzić do senatu osobę starszą wiekiem od Cudaka.


Co pozostaje otwarte

  • Czy doręczenie było skuteczne. Jedyny opis zdarzeń w Karpaczu pochodzi od ministerstwa. Czy odmowa przekazana przez recepcję hotelu spełnia warunki art. 47 § 2 k.p.a., rozstrzygnie dopiero sąd administracyjny — jeśli sprawa do niego trafi.
  • Treść postanowienia w sprawie K 11/26. Żeby potwierdzić datę, skład i dokładne brzmienie, Trybunał musiałby opublikować dokument.
  • Na jakiej podstawie usunięto protestujących i czy z 11 września są jakieś zawiadomienia. Policja nie podała konkretnych przepisów. Nie wiadomo też, czy po piątkowych zdarzeniach wszczęto jakieś postępowania.

Podsumowanie

Minister sprawiedliwości odwołał Michała Sopińskiego z funkcji rektora Akademii Wymiaru Sprawiedliwości 28 maja 2026 r., a 9 września tę decyzję podtrzymał. Ministerstwo ogłosiło to 10 września — stąd różne daty w mediach. Ustawa pozwala ministrowi odwołać rektora tylko za rażące lub uporczywe łamanie prawa i dopiero po opiniach środowiska akademickiego. Resort przedstawił trzy powody i twierdzi, że decyzja jest ostateczna i wykonalna. Sopiński twierdzi, że nikt mu jej nie doręczył — resort odpowiada, że odmówił odbioru w hotelu. Sopiński powołuje się też na postanowienie Trybunału Konstytucyjnego, którego ministerstwo nie uznaje. Konstytucja nie przewiduje jednak, by Trybunał kontrolował pojedyncze decyzje urzędów — od tego są sądy administracyjne. 11 września nowy p.o. rektora Sławomir Cudak wszedł do uczelni w asyście policji, którą sam wezwał. Policja podkreśla, że nie rozstrzyga, kto ma w tym sporze rację.