Co napisaliśmy poprzednio
18 sierpnia 2026 r. opisaliśmy, jak dzień wcześniej posłowie Koalicji Obywatelskiej zgłosili byłego ministra-członka Rady Ministrów Macieja Berka na sędziego Trybunału Konstytucyjnego — kilka dni po tym, jak premier Donald Tusk potwierdził jego odejście z rządu. Ustaliliśmy wtedy, że kandydatura jest formalnie dopuszczalna, bo czteroletnia karencja dla polityków, którą ta sama większość sejmowa wpisała do własnej ustawy o Trybunale Konstytucyjnym z 2024 r., nigdy nie zaczęła obowiązywać. Pisaliśmy też, że kontrkandydatem PiS jest prof. Artur Kotowski, że kadencja sędziego Justyna Piskorskiego kończy się we wrześniu i że do wyboru potrzeba bezwzględnej większości głosów. Cały materiał: Berek kandydatem do TK. Karencję dla polityków koalicja sama uchwaliła, ale przepis nigdy nie zaczął obowiązywać. Poniżej — co wydarzyło się od tamtej publikacji.
Co się zmieniło
-
Wcześniej: pisaliśmy, że Sejm może wybrać następcę Piskorskiego już na pierwszym posiedzeniu po wakacjach, 2 września.
-
Teraz: głosowanie plenarne nad wyborem sędziego TK zaplanowano na piątek 4 września 2026 r., w bloku głosowań 64. posiedzenia Sejmu. Jak relacjonuje Goniec, „ostateczną decyzję Sejm podejmie w piątek 4 września”.
-
Wcześniej: wiedzieliśmy tylko, że wniosek musi zaopiniować sejmowa Komisja Sprawiedliwości i Praw Człowieka i że w poprzedniej turze wypadła w niej negatywnie rekomendacja dla kandydata PiS.
-
Teraz: 3 września 2026 r. komisja zaopiniowała kandydaturę Berka pozytywnie — 16 głosów za, 10 przeciw, 1 wstrzymujący się. Te same liczby podają niezależnie Polsat News („za pozytywną opinią dla Berka zagłosowało 16 członków komisji, 10 było przeciw, a jedna osoba wstrzymała się od głosu”), Wprost i Rzeczpospolita. Według TVN24 w tym głosowaniu wzięło udział 27 posłów, a w osobnym głosowaniu nad kandydaturą prof. Artura Kotowskiego — 28. Kotowskiego, jak podaje Bankier, klub PiS zgłosił już po raz siódmy.

Źródło: polsatnews.pl
-
Wcześniej: cytowaliśmy krytyczną wypowiedź Anny Marii Żukowskiej („Mieliśmy być inni niż PiS”) bez rozstrzygnięcia, jak zagłosuje klub. Przewodnicząca klubu Lewicy 17 sierpnia napisała na platformie X, że „do niedawna czynny polityk nie dostanie głosów klubu Lewicy, gdyż obiecaliśmy naszym wyborcom, że politycy nie trafią do TK”, a w Polsat News zastrzegła, że na decyzję klubu trzeba poczekać do września.
-
Teraz: klub tę decyzję podjął. Marszałek Sejmu i polityk Lewicy Włodzimierz Czarzasty poinformował, że „wczoraj klub podjął decyzję w tej sprawie […], a w piątek klub będzie głosował”. Polska Agencja Prasowa ustaliła nieoficjalnie, że w klubie Lewicy nie będzie dyscypliny, ale klub rekomenduje posłom poparcie kandydatury. Anonimowy polityk Lewicy cytowany przez Do Rzeczy opisał to wprost: „Rekomendacja klubu to głosowanie za kandydaturą, ale ci, którzy nie będą go popierać, mają wyjąć kartę i nie brać udziału w głosowaniu”.
-
Wcześniej: rola prezydenta była w naszym artykule punktem otwartym — odnotowaliśmy jedynie stanowisko Kancelarii Sejmu, że głowa państwa odbiera wyłącznie ślubowanie.
-
Teraz: Pałac Prezydencki mówi dwoma głosami. Szef Kancelarii Prezydenta Zbigniew Bogucki zadeklarował w rozmowie cytowanej przez Interię, że jeżeli procedury zostaną zachowane, prezydent ślubowanie odbierze: „Było to przeprowadzone zgodnie ze wszystkimi procedurami, w związku z tym prezydent jako strażnik konstytucji odbierze ślubowanie”. Jednocześnie rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz ocenił samą kandydaturę Berka jako „krok za daleko”.
Co nowego
Ile głosów naprawdę trzeba. Sejm wybiera sędziego Trybunału bezwzględną większością głosów w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby posłów. Kluczowy jest sposób liczenia: bezwzględna większość oznacza, że głosów „za” musi być więcej niż suma głosów przeciw i wstrzymujących się — czyli, jak tłumaczy Wirtualna Polska, „głosy wstrzymujące mają identyczną wartość jak głosowanie przeciwko kandydaturze”. Przy pełnej frekwencji 460 posłów próg wynosi 231 głosów. Ale rekomendacja Lewicy, żeby wątpiący wyjęli kartę i nie brali udziału w głosowaniu, jest właśnie techniką obniżania mianownika: poseł, który nie głosuje, nie zasila puli przeciwników w sensie arytmetycznym — inaczej niż poseł, który się wstrzyma.
Dlatego mówi się o kilku głosach. Cytowany przez Do Rzeczy polityk Koalicji Obywatelskiej ocenił przed głosowaniem: „To mogą być 2-3 głosy w jedną czy drugą stronę. Zostało niespełna 48 godzin do decyzji i trwa »obróbka skrawaniem« posłów”. Tę samą wypowiedź przytacza WP. Nie potwierdziliśmy natomiast żadnego wiarygodnego, aktualnego zestawienia liczebności klubów na wrzesień 2026 r. — liczby krążące w części materiałów okazały się w naszej weryfikacji nieaktualne, więc nie podajemy ich jako ustalenia. Innymi słowy: „koalicja ma większość” nie jest dziś twierdzeniem, które dałoby się rozstrzygnąć arytmetyką na papierze. Rozstrzygnie je frekwencja i zachowanie kilkunastu konkretnych posłów.

Źródło: dorzeczy.pl
Na komisji poszło o staż radcowski. Nowym wątkiem, którego nie było w sierpniu, jest spór o to, czy kandydat w ogóle spełnia wymogi ustawowe. Przepisy wymagają od kandydata na sędziego TK nieskazitelności charakteru, wyróżniania się wiedzą prawniczą oraz kwalifikacji potrzebnych do zajmowania stanowiska sędziego Sądu Najwyższego lub Naczelnego Sądu Administracyjnego. Posłowie PiS podnosili na posiedzeniu 3 września, że Berkowi może brakować wymaganego dziesięcioletniego stażu w zawodzie prawniczym; jak relacjonuje Rzeczpospolita, spór dotyczył jego stażu jako radcy prawnego, a — cytując relację z posiedzenia — „prowadzenie kancelarii radcy prawnego to nie jest to samo, co wykonywanie zawodu radcy prawnego”.
Kto może zgłaszać i w jakim terminie. Zgodnie z Regulaminem Sejmu wniosek w sprawie wyboru sędziego TK może przedstawić Prezydium Sejmu albo grupa co najmniej 50 posłów — dlatego zgłoszenie przez grupę posłów jednego klubu jest drogą regulaminową, a nie obejściem procedury. Regulamin przewiduje też, że kandydatów zgłasza się w terminie 30 dni przed upływem kadencji ustępującego sędziego (art. 30 ust. 3 pkt 1). Sam tryb wyboru jest zresztą przedmiotem sporu prawnego: przed Trybunałem toczy się postępowanie dotyczące art. 2 ust. 2 ustawy o statusie sędziów TK w zakresie, w jakim przyznaje on Sejmowi kompetencję do regulowania w uchwale zasad i trybu zgłaszania kandydata oraz wyboru sędziego, w tym — jak ujęto to we wniosku — „do dowolnego określenia większości głosów wymaganej dla wyboru sędziego TK”.
Skąd „dublerskie” miejsce — łańcuch jest dłuższy, niż się wydaje. Justyn Piskorski został wybrany 15 września 2017 r. i złożył ślubowanie 18 września 2017 r., zajmując miejsce po zmarłym 12 lipca 2017 r. prof. Lechu Morawskim. Morawskiego z kolei Sejm VIII kadencji wybrał 2 grudnia 2015 r. na stanowisko, które — jak pisał we wniosku do Trybunału Rzecznik Praw Obywatelskich — było „obsadzone już prawidłowo” w wyniku wyboru z 8 października 2015 r. Wyrok TK z 3 grudnia 2015 r. (sygn. K 34/15) rozróżnił te sytuacje: potwierdził zgodność z Konstytucją podstawy wyboru trzech sędziów na miejsca zwalniane w listopadzie 2015 r. — Romana Hausera, Andrzeja Jakubeckiego i Krzysztofa Ślebzaka — a jednocześnie uznał za niezgodny z Konstytucją wybór dwóch sędziów na miejsca zwalniane dopiero w grudniu. Prezydent Andrzej Duda nie odebrał ślubowania od tej prawidłowo wybranej trójki, a chwilę po północy 3 grudnia 2015 r. zaprzysiągł sędziów wybranych przez nowy Sejm. Konstytucjonalista Marcin Krzemiński nazywa dzisiejszy stan „dublerami dublerów”: Piskorski zajmuje miejsce, które powinien zajmować Krzysztof Ślebzak, a Jarosław Wyrembak — miejsce Romana Hausera.
Wygaśnięcie kadencji nie zamyka sporu. Odpowiedź na pytanie, czy naturalny koniec kadencji „oczyszcza” miejsce, jest połowiczna. Owszem, następca obejmie fotel po zakończonej kadencji, a nie „obok” urzędującego sędziego. Ale spór dotyczy całego składu: wyrok Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w sprawie Xero Flor przeciwko Polsce z 7 maja 2021 r. stwierdził naruszenie art. 6 ust. 1 Konwencji, bo w składzie orzekającym zasiadła osoba wybrana na już obsadzone miejsce, a Helsińska Fundacja Praw Człowieka przypomina, że wyrok pozostał niewykonany. Sędziowie wybrani w marcu 2026 r., m.in. Magdalena Bentkowska i Dariusz Szostek, odmawiają orzekania w składach z „sędziami dublerami”.
Ślubowanie: prawo, praktyka i cztery puste krzesła. Podstawą jest art. 4 ust. 1 ustawy o statusie sędziów Trybunału Konstytucyjnego — osoba wybrana składa ślubowanie wobec Prezydenta RP. Przepisy nie wyznaczają jednak terminu, w jakim prezydent ma to zrobić; sam Trybunał orzekł, że z językowej wykładni tego przepisu „żadną miarą” nie wynika obowiązek odebrania ślubowania. Skutek jest za to jednoznaczny: bez ślubowania nie można objąć urzędu ani orzekać — wybór pozostaje ważny, ale bezskuteczny. Praktyka prezydenta Karola Nawrockiego jest wybiórcza: 13 marca 2026 r. Sejm wybrał sześcioro sędziów, ale ślubowanie odebrał tylko od dwojga — Magdaleny Bentkowskiej i Dariusza Szostka. Pozostała czwórka 9 kwietnia 2026 r., wobec braku odpowiedzi Kancelarii Prezydenta na zaproszenia, złożyła ślubowanie w Sejmie, a prezydent się na uroczystości nie pojawił. Osobno, 28 lipca 2026 r., Nawrocki przyjął ślubowanie od prof. Sławomira Patyry. W Trybunale zasiada więc dziś czworo sędziów, którym prezydent odmówił przyjęcia ślubowania. Kancelaria Sejmu stoi przy stanowisku, że status sędziego zyskuje się z chwilą wyboru przez Sejm.
Stawka: ósmy sędzia i większość w Trybunale. Z nominacji obecnej koalicji w TK zasiada siedmioro osób. Wybór Berka uczyniłby go ósmym, a to — jak wylicza Newsweek — dałoby sędziom wskazanym przez obecny Sejm większość 8 do 7 w Zgromadzeniu Ogólnym Trybunału. Minister sprawiedliwości Waldemar Żurek zapowiadał, że ósmy sędzia zostanie wybrany prawdopodobnie na wrześniowym posiedzeniu, a jesienią Trybunał będzie „normalnie funkcjonującym organem”.
Sprzeciw poza parlamentem. Przed głosowaniem komisji dziewięć organizacji — w tym Helsińska Fundacja Praw Człowieka, Fundacja im. Stefana Batorego, Instytut Spraw Publicznych i Fundacja Panoptykon — zaapelowało do Berka o wycofanie kandydatury. Politolog prof. Antoni Dudek ocenił 20 sierpnia w Polsat News, że Donald Tusk „popełnił jeden z większych błędów w obecnej kadencji swoich rządów”.
Co wciąż aktualne
- Kadencja Justyna Piskorskiego kończy się 18 września 2026 r. — to data, która wyznacza kalendarz całej sprawy; potwierdza ją zestawienie kadencji sędziów Trybunału na 2026 r..
- Kandydatura byłego ministra jest zgodna z obowiązującym prawem. Na 3 września 2026 r. w polskim porządku prawnym nie obowiązuje żaden przepis wprowadzający karencję polityczną dla kandydatów na sędziów TK. Uchwalona 13 września 2024 r. ustawa (druk nr 253) przewidywała w art. 17 ust. 2 czteroletnią karencję dla członków Rady Ministrów oraz taki sam okres od zakończenia członkostwa w partii — nie weszła jednak w życie po skierowaniu jej przez prezydenta Andrzeja Dudę do Trybunału. Ten sam projekt zakładał zresztą wyższy próg wyboru sędziów — większość 3/5 zamiast bezwzględnej.
- Maciej Berek pełnił funkcję ministra-członka Rady Ministrów i przewodniczącego Stałego Komitetu Rady Ministrów od grudnia 2023 r. do sierpnia 2026 r. — to właśnie ten okres byłby objęty nieobowiązującą karencją.
- Sam wybór następcy Piskorskiego nie kończy sporu o skład Trybunału. Po 18 września w TK pozostanie Jarosław Wyrembak, również zaliczany do sędziów dublerów, którego kadencja upływa 30 stycznia 2027 r.
Podsumowanie
Od naszego sierpniowego tekstu sprawa przesunęła się o jeden etap: 3 września sejmowa komisja poparła Macieja Berka 16 głosami do 10, przy jednym wstrzymującym się, a Sejm ma głosować w piątek 4 września. Klub Lewicy, który w sierpniu zapowiadał, że polityk głosów nie dostanie, ostatecznie rekomenduje poparcie, ale bez dyscypliny — z wewnętrzną sugestią, by wątpiący po prostu nie brali udziału w głosowaniu.
Czy koalicja ma bezwzględną większość? Tego nie da się dziś odpowiedzialnie policzyć. Wiadomo, jaki jest mechanizm — głosów „za” musi być więcej niż przeciwnych i wstrzymujących się razem, a przy pełnej sali oznacza to 231 — i wiadomo, że politycy obu stron mówią o marginesie dwóch, trzech głosów. Nie udało się natomiast potwierdzić żadnego wiarygodnego, aktualnego zestawienia liczebności klubów, więc każde „koalicja ma to policzone” traktujmy jako deklarację, nie ustalenie.
Miejsce po Justynie Piskorskim rzeczywiście wywodzi się z grudnia 2015 r. — to fotel po Lechu Morawskim, wybranym na stanowisko uznane za już obsadzone. Naturalne wygaśnięcie kadencji usuwa problem z tym jednym krzesłem, ale nie ze składem Trybunału: wyrok ETPC w sprawie Xero Flor pozostaje niewykonany, dwoje sędziów odmawia orzekania w składach z dublerami, a Jarosław Wyrembak zostaje do stycznia 2027 r.
Zostaje ostatnie ogniwo: ślubowanie. Prawo nie daje prezydentowi terminu, ale bez ślubowania wybrany sędzia nie może orzekać — a Karol Nawrocki ma już na koncie czworo sędziów, których nie zaprzysiągł. Szef jego kancelarii mówi, że przy zachowaniu procedur ślubowanie się odbędzie. Rzecznik tego samego prezydenta mówi o „kroku za daleko”. Jeżeli Sejm w piątek wybierze Berka, to właśnie ta różnica tonu, a nie arytmetyka, zdecyduje o tym, kiedy nowy sędzia realnie zasiądzie w Trybunale.