Co dokładnie uchwalono
O 12:19, w piątkowym bloku głosowań trzeciego dnia 63. posiedzenia, Sejm przyjął nowelizację Prawa oświatowego oraz ustawy o systemie informacji oświatowej. Data — 31 lipca 2026. Za uchwaleniem, wraz z poprawkami, opowiedziało się 251 posłów, przeciw było 24, a 168 wstrzymało się od głosu. Rejestr głosowań Sejmu odnotowuje, że w głosowaniu wzięło udział 443 z 460 posłów.

Źródło: portalsamorzadowy.pl
Najważniejsza liczba nie jest w nagłówku, tylko w art. 6 uchwalonej ustawy. Wyznacza on maksymalny limit wydatków budżetu państwa: 216,47 mln zł na lata 2026–2035, w tym niespełna 15 mln zł w 2026 r. i blisko 54 mln zł w 2027 r. Reszta ustaleń mieści się w kilku zdaniach. Udział w pilotażu jest dobrowolny, a docelowo dobrowolne ma pozostać całe rozwiązanie — decyzję o wejściu do systemu i o rezygnacji z niego podejmuje dyrektor szkoły w porozumieniu z organem prowadzącym, dokładnie tak jak dziś przy dziennikach komercyjnych. Pilotaż ruszy we wrześniu 2026 r. w wybranych publicznych i niepublicznych szkołach podstawowych; od roku szkolnego 2027/2028 z systemu mają móc korzystać wszystkie szkoły podstawowe, ponadpodstawowe i artystyczne.
Warto tu zatrzymać jeden liczbowy detal, bo obala mit o rewolucji. E-dziennik to w polskiej szkole standard, nie nowość: korzysta z niego ponad 97 proc. publicznych szkół podstawowych i ponadpodstawowych — to dane systemu informacji oświatowej na 31 grudnia 2025 r., z bazy 14 030 szkół. Państwowy eDziennik ma być bezpłatny dla szkół i rodziców, bez reklam, zintegrowany z Systemem Informacji Oświatowej, z dostępem także przez aplikacje mObywatel i mObywatel Junior.
Skąd wziął się spór
Spór o e-dzienniki nie zaczął się od tej ustawy. Zaczął się od rachunków, które rodzice zaczęli dostawać za aplikacje mobilne. Jesienią 2024 r. VULCAN zakończył bezpłatny dostęp do rozszerzonych funkcji eduVULCAN, a jednorazowa opłata za dostęp do końca roku szkolnego wyniosła od 32,99 zł do 42,89 zł — cena zależała od kanału sprzedaży. W tym samym czasie media przypominały, że użytkownicy Librusa już od dawna płacą za rozszerzoną, mobilną wersję od 35,99 zł rocznie.

Źródło: portalsamorzadowy.pl
Jest w tej dyskusji rozróżnienie, które ginie: podstawowy dostęp do dziennika przez przeglądarkę pozostaje darmowy. Potwierdza to i sam dostawca, i samorządy. W komunikacie Urzędu Miasta Krakowa czytamy, że każdy rodzic może bezpłatnie śledzić postępy dziecka po zalogowaniu się do systemu w przeglądarce, a z aplikacji Librus można korzystać bezpłatnie w wariancie podstawowym. Płatne są opcje „Mobilne dodatki” i „Mobilne dodatki PLUS”. Librus deklaruje, że uczniowie i ich rodzice mają zapewniony bezpłatny dostęp do wszystkich danych ze swojego konta.
Drugim filarem tej historii jest System Informacji Oświatowej — elektroniczny centralny zbiór danych oświatowych, który działa od 2005 roku i gromadzi informacje o szkołach i placówkach, uczniach oraz kadrze pedagogicznej. To do niego, a nie do bazy budowanej od zera, ma być podpięty państwowy eDziennik. Rząd przyjął projekt 21 lipca 2026 r., a wcześniej — po konsultacjach publicznych — Ministerstwo Edukacji Narodowej odniosło się do zgłoszonych uwag i wprowadziło do niego autopoprawki.
Zobacz też: Zakaz telefonów w szkołach: co naprawdę uchwalił Sejm 3 lipca 2026 — poprzednia duża zmiana w prawie oświatowym z tego samego lata.
Liczby, których nie widać w komunikacie
Rozkład głosowania jest nietypowy. Rejestr Sejmu podaje 251 głosów za, 24 przeciw i 168 wstrzymujących się — łącznie 443 głosujących posłów, przy 17 nieuczestniczących. Wstrzymujących się jest niemal siedmiokrotnie więcej niż głosów przeciw. To znaczy, że ustawa nie miała realnej opozycji, ale też nie zbudowała szerokiej koalicji poparcia. Serwis Bankier.pl relacjonował, że za uchwaleniem nowelizacji wraz z poprawkami opowiedziało się 251 posłów.
Najważniejsza liczba nie pochodzi z komunikatu prasowego, tylko z samego tekstu ustawy. Art. 6 określa maksymalny limit wydatków budżetu państwa na dziesięć lat:
- 2026: 14,99 mln zł
- 2027: 53,99 mln zł
- 2028: 14,36 mln zł
- 2029: 15,37 mln zł
- 2030: 20,79 mln zł
- 2031: 21,7 mln zł
- 2032: 22,68 mln zł
- 2033: 17,05 mln zł
- 2034: 17,52 mln zł
- 2035: 18,02 mln zł
Razem 216,47 mln zł. Kształt tego harmonogramu mówi więcej niż suma: prawie jedna trzecia całej kwoty przypada na rok 2027, czyli na budowę pełnej funkcjonalności systemu. Potem wydatki spadają do poziomu 14–23 mln zł rocznie — to koszt utrzymania i rozwoju, a nie budowy. Podatnik płaci głównie za pierwsze dwa lata, a potem za serwerownię i zespół.
📄 Pełny tekst projektu ustawy z limitem wydatków w art. 6 (PDF, źródło: api.sejm.gov.pl)
Czy to koniec duopolu? Nie w sensie prawnym — i to jest najtwardsze ustalenie tego materiału. Nowelizacja nie wprowadza obowiązku korzystania z systemu państwowego. W opisie projektu Kancelarii Prezesa Rady Ministrów zapisano wprost, że decyzję o korzystaniu i rezygnacji z eDziennika będzie podejmował dyrektor szkoły w porozumieniu z organem prowadzącym — „tak jak obecnie w przypadku komercyjnych dzienników elektronicznych” — a nowe rozwiązanie ma charakter „alternatywności w odniesieniu do rozwiązań już istniejących (komercyjnych)”. Dyrektor zadowolony z Librusa czy Vulcana, po wejściu ustawy w życie, nie musi zmieniać niczego. Państwo nie zabiera rynku — dokłada do niego darmowego konkurenta, którego finansuje z budżetu.
Harmonogram jest dwustopniowy. Pierwszy etap to pilotaż w roku szkolnym 2026/2027, w wybranych publicznych i niepublicznych szkołach podstawowych, ze startem we wrześniu 2026 r. Udział jest dobrowolny — potwierdza to i komunikat Ministerstwa Edukacji Narodowej, i opis projektu. Dopiero od roku szkolnego 2027/2028 przewidziano uruchomienie pełnej funkcjonalności systemu i udostępnienie go wszystkim zainteresowanym szkołom podstawowym, ponadpodstawowym oraz artystycznym, publicznym i niepublicznym. Ministerstwo nie podało publicznie, ile dokładnie placówek weźmie udział w pierwszej fazie — i my także nie dotarliśmy do wiążącej liczby.
Nowelizacja jest potrzebna właśnie dlatego, że pilotaż nie może działać na danych testowych. W uzasadnieniu projektu zapisano, że „ze względu na konieczność wykorzystywania na potrzeby eDziennika rzeczywistych danych edukacyjnych, w tym pochodzących z systemu informacji oświatowej oraz uzupełnianych przez dyrektorów szkół, nie jest możliwe przeprowadzenie pilotażowego wdrożenia bez zmian legislacyjnych”. Ustawa tworzy więc podstawę prawną do przetwarzania w państwowym systemie prawdziwych danych uczniów, rodziców i nauczycieli, a przepisy Prawa oświatowego mają określić zakres danych gromadzonych w eDzienniku. Rodzice i uczniowie mają wchodzić do systemu przez mObywatela i mObywatel Junior.
Największa zgłoszona wątpliwość nie dotyczy pieniędzy, tylko pracy nauczycieli. Związek Nauczycielstwa Polskiego zwrócił uwagę, że w fazie pilotażowej przewidziano równoległe prowadzenie dwóch dzienników elektronicznych, co — zdaniem związku — prowadzi do „zwiększenia obciążenia pracą pedagogów”.

Źródło: strefaedukacji.pl
W praktyce oznacza to, że w szkole biorącej udział w pilotażu te same oceny, frekwencja i tematy lekcji mogą trafiać do dwóch systemów naraz.
Co dalej z ustawą? Po uchwaleniu przez Sejm dokument trafił do Senatu i 1 sierpnia 2026 r. znajdował się na etapie senackim. Zgodnie z procedurą Senat ma 30 dni na zajęcie stanowiska — jeżeli nie podejmie uchwały, ustawę uznaje się za uchwaloną w brzmieniu przyjętym przez Sejm. Następnie ustawa trafia do Prezydenta RP, którym jest Karol Nawrocki; ma on 21 dni na podpis albo na odmowę podpisania i przekazanie ustawy Sejmowi do ponownego rozpatrzenia. Na 1 sierpnia 2026 r. ustawa nie trafiła jeszcze na biurko prezydenta — pozostawała na etapie senackim.
Co z tego wynika
Sejm 31 lipca 2026 r. uchwalił ustawę, która pozwala państwu zbudować własny, bezpłatny dziennik elektroniczny. Kosztować ma 216,47 mln zł w latach 2026–2035, z czego zdecydowana większość przypada na dwa pierwsze lata budowy systemu. Pilotaż rusza we wrześniu 2026 r. w wybranych szkołach podstawowych i jest dobrowolny, a od roku szkolnego 2027/2028 system ma być otwarty dla wszystkich chętnych szkół.
Teza o „końcu monopolu Librusa i Vulcana” jest myląca. Ustawa nie zabrania szkołom korzystania z komercyjnych dzienników i nie nakłada obowiązku przejścia na system państwowy — o wyborze nadal decyduje dyrektor w porozumieniu z organem prowadzącym. Zmienia się jedno: obok płatnych aplikacji pojawi się darmowa opcja finansowana z budżetu. Warto też pamiętać, że dostęp do samego dziennika przez przeglądarkę już dziś jest bezpłatny — rodzice płacą wyłącznie za dodatkowe funkcje mobilne, rzędu 33–43 zł na rok szkolny.
Otwarte pozostają trzy rzeczy: ile dokładnie szkół wejdzie do pilotażu, jak zostanie rozwiązana kwestia równoległego prowadzenia dwóch dzienników przez nauczycieli oraz czy ustawa przejdzie przez Senat i biurko prezydenta bez zmian.