Kluczowe ustalenia

  • Około 73 proc. lekarzy w Polsce nie pracuje na etacie, tylko „na kontrakcie" — czyli na umowie cywilnoprawnej, B2B albo jako osoba samozatrudniona (lekarz wystawia szpitalowi fakturę, jak firma firmie). Wynika to z danych rządowej Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji (AOTMiT).
  • Kontrakty opiewające na ponad 100 tys. zł miesięcznie to niewiele więcej niż 1 proc. wszystkich kontraktów — a w liczbach bezwzględnych to około 600 lekarzy.
  • Typowy kontrakt lekarza z sześcioletnią praktyką to 20–30 tys. zł brutto miesięcznie — podał przedstawiciel środowiska lekarskiego Bartosz Jankowski.
  • Stawka za godzinę pracy anestezjologa (to lekarz, który usypia pacjentów do operacji i pilnuje ich funkcji życiowych) w specjalnościach, gdzie brakuje rąk, sięga 250–300 zł brutto i więcej. Przy 250–350 godzinach w miesiącu daje to przychód rzędu 40–80 tys. zł, a w skrajnych przypadkach ponad 100 tys.
  • Na etacie stawki są dużo niższe: lekarz bez specjalizacji ma zagwarantowane od 10 595 zł brutto, a specjalista po egzaminie — 12 910,16 zł brutto minimalnej pensji zasadniczej.
  • Jeśli przeliczyć zarobki na wielokrotność średniej pensji w kraju, polscy specjaliści zarabiają 2,5–3,5-krotność przeciętnej płacy — to poziom zbliżony do średniej OECD (klubu bogatszych państw świata).

Rekordowe zarobki lekarzy w Polsce. Eksperci pokazali nowe liczby

Źródło: businessinsider.com.pl


Kontekst i tło

Pytanie o „horrendalne" zarobki lekarzy wróciło do debaty publicznej w połowie 2026 r. Wtedy AOTMiT — agencja podległa ministerstwu zdrowia — po raz pierwszy zestawiła dane o kontraktach lekarskich na podstawie numerów PESEL. Wnioski okazały się mniej sensacyjne niż nagłówki: rekordowe wypłaty dotyczą wąskiego marginesu rynku, a nie przeciętnego lekarza.

Żeby zrozumieć ten spór, trzeba rozróżnić dwa osobne światy wynagrodzeń. Pierwszy to siatka etatowa — ściśle regulowana ustawą z 8 czerwca 2017 r. o sposobie ustalania najniższego wynagrodzenia zasadniczego pracowników podmiotów leczniczych. Tu minimalna pensja zasadnicza to wynik prostego mnożenia: współczynnik pracy (ustawowa liczba przypisana danej grupie lekarzy) razy przeciętne wynagrodzenie w gospodarce, które co roku ogłasza GUS. Drugi świat to kontrakty — umowy cywilnoprawne i B2B, gdzie stawkę ustala rynek, a nie rozporządzenie.

Tłem jest też odbudowa kadry medycznej. Według raportu OECD „Health at a Glance 2025" w Polsce na 1000 mieszkańców przypada obecnie 3,9 lekarza — dokładnie tyle, ile wynosi średnia OECD. To duży skok: jeszcze w 2019 r. wskaźnik ten wynosił 2,4. Więcej lekarzy nie usunęło jednak braków w konkretnych, obciążonych dyżurami specjalnościach — takich jak anestezjologia i intensywna terapia. I to właśnie tam koncentrują się najwyższe stawki.


Szczegółowa analiza

Skala najwyższych zarobków. Dane AOTMiT z czerwca 2026 r. rozbijają mit powszechnych fortun. Kontrakty na ponad 100 tys. zł miesięcznie to niewiele więcej niż 1 proc. wszystkich umów lekarskich — w liczbach bezwzględnych oznacza to około 600 lekarzy w skali kraju. Dziennikarze „Rzeczpospolitej" dotarli do wyliczeń wskazujących na 625 osób. Dla porównania sam przedstawiciel środowiska Bartosz Jankowski wskazywał, że lekarz z sześcioletnią praktyką zarabia na kontrakcie przeciętnie 20–30 tys. zł brutto. Innymi słowy: najgłośniejsze kwoty to skrajny kraniec skali, a nie jej środek.

Skąd biorą się stawki anestezjologów. Anestezjologia to jedna z tych specjalności, w których brakuje lekarzy — a tam stawka za godzinę pracy na kontrakcie sięga 250–300 zł brutto i więcej. Sama wysoka stawka nie tłumaczy jednak przychodów rzędu kilkudziesięciu tysięcy — kluczowa jest liczba przepracowanych godzin. Przy 250–350 godzinach w miesiącu (osiąganych dzięki pracy w kilku miejscach naraz i kumulowaniu dyżurów) anestezjolog może wypracować 40–80 tys. zł brutto, a w skrajnych przypadkach przekroczyć 100 tys. „Rzeczpospolita" opisywała rekord 519 godzin w jednym miesiącu — to średnio ponad 17 godzin dziennie, bez ani jednego dnia wolnego.

Anestezjolog ujawnia swoją stawkę za godzinę. Mówi, jaki jest standard

Źródło: money.pl

Dlaczego akurat kontrakt. Odpowiedź leży w przepisach o czasie pracy. Umowę o pracę ogranicza Kodeks pracy i unijna dyrektywa o czasie pracy — te limity mówią, ile godzin wolno przepracować. Model B2B tym limitom nie podlega, więc lekarz może legalnie kumulować dyżury w kilku placówkach naraz. To właśnie ta różnica prawna, a nie sama chciwość, otwiera drogę do sumowania godzin, których na etacie nie dałoby się przepracować. Kluczowe instytucje, w tym Rzecznik Praw Obywatelskich, zwracają jednak uwagę, że deklarowany przez część lekarzy wymiar czasu pracy — na przykład codzienna praca po 11 godzin — budzi wątpliwości co do bezpieczeństwa pacjentów, którymi opiekowałby się przemęczony lekarz.

Etatowa druga strona medalu. Zdecydowana większość lekarzy nie zbliża się do rekordowych kwot. Lekarz bez specjalizacji ma zagwarantowane minimalne wynagrodzenie zasadnicze około 10 595 zł brutto (przy współczynniku pracy 1,19), a specjalista po zdaniu Państwowego Egzaminu Specjalizacyjnego przechodzi na 12 910,16 zł brutto. Kwoty te są przeliczane co roku 1 lipca. Podstawą tego przeliczenia od 1 lipca 2026 r. jest przeciętne wynagrodzenie w gospodarce za 2025 r., które wyniosło 8 903,56 zł brutto (rok wcześniej podstawą było 8 181,72 zł za 2024 r.). Pokazuje to, że siatka zasadnicza — inaczej niż kontrakty — jest sztywno powiązana z ogólnym poziomem płac w kraju: idzie za nim w górę lub w dół, zależnie od tego, jak zmieni się przeciętne wynagrodzenie.

Rynek pracownika. Wysokie stawki są też skutkiem niedoboru lekarzy. Na wiosenne postępowanie kwalifikacyjne (nabór na specjalizacje) rozpoczynające się 1 marca 2025 r. minister zdrowia przyznał 4 263 miejsca rezydenckie, z czego 2 869 w dziedzinach priorytetowych. To administracyjne narzędzie, którym państwo próbuje kierować młodych lekarzy tam, gdzie brakuje kadr. Dopóki niedobór trwa, dyrektorzy szpitali konkurują o specjalistów wysokością stawki.

Spór o granice. Wokół tych liczb toczy się realny spór instytucjonalny. Ministerstwo Zdrowia i NFZ sygnalizują potrzebę ograniczania najwyższych stawek finansowanych z publicznych pieniędzy — m.in. pomysł górnego limitu (tzw. CAP, czyli sztywnego pułapu, powyżej którego stawki by nie rosły) oraz regulacji czasu pracy niezależnie od formy zatrudnienia. Po drugiej stronie Ogólnopolski Związek Zawodowy Lekarzy i Porozumienie Rezydentów bronią obecnego modelu. Argumentują, że wysokie stawki kontraktowe są skutkiem, a nie przyczyną problemów systemowych — czyli niedofinansowania i braku lekarzy. Osobnym wątkiem jest wpływ kontraktów na finanse szpitali powiatowych i wojewódzkich: koszt umowy B2B potrafi przewyższać koszt etatu, przez co dyrektorzy stają przed wyborem między wysoką stawką za dyżur a zamknięciem oddziału.


Porównanie z Europą

Bezpośrednie zestawianie polskich pensji z zachodnimi jest mylące — niemieckie i brytyjskie kwoty podaje się rocznie w euro i funtach oraz jako wynagrodzenia typowe, a polskie miesięcznie w złotych i często jako minimalne. Mimo to dane pozwalają na ostrożne porównanie.

W Niemczech lekarz w trakcie specjalizacji (Assistenzarzt) zarabia około 65 000 EUR brutto rocznie, zależnie od landu i stażu. Specjalista szpitalny (Facharzt) według taryf Marburger Bund — to niemiecki związek lekarzy, który negocjuje stawki — zarabia około 85 000–110 000 EUR rocznie, a starszy specjalista (Oberarzt) 110 000–140 000 EUR. W Wielkiej Brytanii w latach 2023–2025 trwał ostry spór płacowy: lekarze w trakcie specjalizacji w publicznej służbie zdrowia (NHS) wielokrotnie strajkowali, domagając się odbudowy realnej wartości płac, którą zjadła inflacja. Pokazuje to, że wysokie kwoty na papierze na Zachodzie też bywają przedmiotem konfliktu.

Najuczciwszym wspólnym punktem odniesienia jest wielokrotność średniej krajowej. Według raportów OECD polscy lekarze specjaliści zarabiają 2,5–3,5-krotność przeciętnej płacy w kraju — poziom zbliżony do średniej OECD. Lekarze kontraktowi, dzięki pracy w kilku miejscach naraz, osiągają jeszcze wyższy mnożnik. W tym ujęciu polscy lekarze nie odstają od europejskich kolegów tak drastycznie, jak sugerują same nominalne kwoty w euro.


Podsumowanie

Obraz zarobków lekarzy jest bardziej złożony niż nagłówki o fortunach. Rekordowe kontrakty powyżej 100 tys. zł miesięcznie dotyczą niecałego 1 proc. rynku — około 600 osób — podczas gdy typowy kontrakt to 20–30 tys. zł, a etatowa siatka gwarantuje od 10,6 do 12,9 tys. zł brutto. Najwyższe stawki koncentrują się w specjalnościach, gdzie brakuje lekarzy, takich jak anestezjologia. Biorą się z połączenia dwóch rzeczy: wysokiej stawki za godzinę i ekstremalnej liczby przepracowanych godzin, na którą pozwala model B2B, bo nie obejmuje go limit czasu pracy. Po przeliczeniu na wielokrotność średniej krajowej polscy specjaliści plasują się blisko średniej OECD. Trwa spór: resort zdrowia dąży do ograniczenia najwyższych stawek i uregulowania czasu pracy, a organizacje lekarskie wskazują, że problemem jest nie wysokość wynagrodzeń, lecz brak lekarzy i pieniędzy w systemie.