Co napisaliśmy poprzednio

W artykule „Podatek od zysków firm paliwowych — co dalej: 231 głosów za, spór o konstytucję i biurko prezydenta" z 20 lipca 2026 opisaliśmy podatek od nadzwyczajnych zysków firm paliwowych, tzw. windfall tax: daninę w wysokości 60 proc. nadwyżki przychodów ponad marżę referencyjną, uchwaloną przez Sejm i mającą przynieść ok. 4 mld zł na osłonowy pakiet CPN. Już wtedy wskazaliśmy najpoważniejszy zarzut. Ustawa obejmuje zyski od 1 marca 2026, choć w życie miała wejść dopiero 1 sierpnia — a to, według Biura Legislacyjnego Sejmu i branży, łamie konstytucyjny zakaz działania prawa wstecz. Tekst kończył się otwartym pytaniem: co zrobi prezydent Karol Nawrocki. Teraz znamy odpowiedź.

Co się zmieniło

24 lipca 2026 r. Karol Nawrocki podpisał tego dnia pięć innych ustaw. Jedną — tę o windfall tax — skierował do Trybunału Konstytucyjnego w trybie kontroli prewencyjnej (uprzedniej), ani jej nie podpisując, ani nie wetując. Podały to businessinsider.com.pl i polsatnews.pl. Wcześniej pisaliśmy, że ustawa czeka na decyzję prezydenta, a nie było nawet potwierdzenia, że trafiła na jego biurko — status sprawy był otwarty. Teraz jest zamknięty w sposób, którego nie przewidywaliśmy wprost.

Prezydent nie podpisał ustawy o podatku od nadzwyczajnych zysków. Rząd liczył na 4 mld zł

Źródło: businessinsider.com.pl

Skutek jest konkretny. Skierowanie ustawy do prewencyjnej kontroli konstytucyjności wstrzymuje jej ogłoszenie i wejście w życie do czasu orzeczenia Trybunału. W praktyce podatek nie może być na razie pobierany — mimo że miał zacząć obowiązywać 1 sierpnia 2026.

Co nowego

Narracja rządu: „zablokowane 4 mld zł"

Minister finansów Andrzej Domański stwierdził publicznie, że decyzja prezydenta blokuje ok. 4 mld zł dla budżetu — pieniądze, które miały sfinansować pakiet CPN chroniący kierowców przed wysokimi cenami paliw. W komunikatach politycznych mowa o okrągłych „4 mld", choć prognoza wpływów na sam 2026 rok to ok. 3,8 mld zł.

4 miliardy złotych zablokowane. Ustawa o windfall tax trafiła do TK

Źródło: biznes.interia.pl

Warto jednak podkreślić, że to kwota prognozowana, a nie zrealizowany wpływ. Jej związek z ceną na dystrybutorze jest pośredni — wracamy do tego niżej.

Na czym polegają wątpliwości konstytucyjne

Strona prezydencka wskazuje dwie główne wątpliwości:

  • Retroaktywność. Ustawa opodatkowuje zyski osiągnięte już od 1 marca 2026 r., mimo że sama miała wejść w życie później (1 sierpnia). Zdaniem krytyków narusza to zasadę zakazu działania prawa wstecz wynikającą z art. 2 Konstytucji RP. To ten sam zarzut, który — jak pisaliśmy 20 lipca — już na etapie prac zgłaszały Biuro Legislacyjne Sejmu oraz Polska Organizacja Przemysłu i Handlu Naftowego (POPiHN).
  • Wybiórczość (selektywność). Danina uderza w wąską grupę ok. 20–30 największych producentów i importerów paliw, przy czym sam Orlen odpowiada za ok. 60 proc. podstawy opodatkowania. Krytycy pytają, czy tak wąsko zakrojony podatek nie narusza zasady równości wobec prawa.

Dwie narracje: Tusk kontra Kancelaria Prezydenta

Premier Donald Tusk określił decyzję jako „szokującą" i zarzucił prezydentowi, że stanął „po stronie koncernów paliwowych". Napisał, że Nawrocki „zablokował ustawę, która pozwalała opodatkować gigantyczne zyski koncernów paliwowych, dzięki czemu można było sfinansować tańsze paliwa na naszych stacjach (program CPN)".

„Szokująca". Donald Tusk o decyzji Karola Nawrockiego

Źródło: polsatnews.pl

Kancelaria Prezydenta odrzuca słowo „blokada". Wskazuje, że prezydent ustawy nie zablokował, lecz skierował ją do kontroli konstytucyjnej w ramach swoich prerogatyw. To rozróżnienie jest istotne — prewencyjna kontrola nie przesądza losu ustawy, tylko przekazuje decyzję Trybunałowi.

Czy to naprawdę oznacza droższe paliwo?

Tu narracja o „blokadzie tańszego paliwa" się komplikuje. Część komentatorów — m.in. rp.pl i „Gazeta Prawna" — zwraca uwagę, że podatek i tak zostałby przerzucony na kierowców w cenie paliwa, więc jego wstrzymanie nie musi automatycznie oznaczać droższego tankowania.

Co więcej, samo skierowanie ustawy do TK nie obniża ani nie podwyższa bezpośrednio cen na stacjach. Ceny detaliczne zależą przede wszystkim od notowań ropy, kursu dolara, marż rafineryjnych i podatków pośrednich (VAT, akcyza) — a nie od tego, czy windfall tax obowiązuje. Podatek dotyczył zysków koncernów, nie stawki na dystrybutorze.

Kontekst rynkowy: dlaczego to boli

Spór toczy się w wyjątkowo niesprzyjającym momencie. Rządowy pakiet osłonowy CPN — obniżony VAT i akcyza na paliwa — wygasł 30 czerwca 2026 r.

Cenowy pogrom przy dystrybutorach. Benzyna najdroższa od 4 lat, olej napędowy idzie na 8 zł za litr

Źródło: bankier.pl

W ostatnim dniu jego obowiązywania ceny maksymalne wynosiły 6,00 zł/l za benzynę 95, 6,68 zł/l za benzynę 98 i 6,19 zł/l za olej napędowy. Po 1 lipca ceny na stacjach wskoczyły na najwyższy poziom od czterech lat. W tle ropa Brent w lipcu przebiła 100 dolarów za baryłkę.

Co wciąż aktualne

Konstrukcja daniny się nie zmieniła: 60 proc. nadwyżki ponad marżę referencyjną, czyli średnią marżę z 2025 r. powiększoną o 20 proc., obniżoną w toku prac z pierwotnych 75 proc. — jak pisaliśmy 20 lipca. Danina obejmuje zyski za okres od 1 marca do 31 grudnia 2026 r. — i to właśnie ta konstrukcja czasowa jest sercem sporu konstytucyjnego. Wpływy, ok. 4 mld zł, w tym ok. 3,8 mld zł w 2026, miały zasilić pakiet osłonowy CPN, a większość ciężaru poniósłby kontrolowany przez państwo Orlen — ok. 60 proc. podstawy.

Podsumowanie

Prezydent nie powiedział „nie" podatkowi — powiedział „niech zdecyduje Trybunał". Skierowanie ustawy do prewencyjnej kontroli konstytucyjności realnie wstrzymuje windfall tax, więc rząd faktycznie traci na razie prognozowane ~4 mld zł na pakiet CPN. Teza, że to „blokada tańszego paliwa", jest jednak polityczna: ceny na stacjach nie zależą wprost od tego podatku, a danina i tak mogłaby zostać przerzucona na kierowców. Jednocześnie zarzuty konstytucyjne — retroaktywność, czyli opodatkowanie zysków sprzed wejścia ustawy w życie, oraz wybiórczość, czyli podatek na garstkę firm z Orlenem na czele — nie są wymysłem, bo sygnalizowało je wcześniej samo Biuro Legislacyjne Sejmu. To więc jednocześnie spór fiskalny i spór o konstytucję — a rozstrzygnie go Trybunał Konstytucyjny.