Co napisaliśmy poprzednio
W tekście „Pakiet CPN wygasa 31 sierpnia — o ile zdrożeje paliwo i czy naprawdę zablokował go prezydent” z 30 sierpnia 2026 policzyliśmy, co się stanie na stacjach po tym, jak obniżona do 8 proc. stawka VAT na paliwa przestanie obowiązywać. Wyszło, że sam powrót podatku do 23 proc. dokłada 13,89 proc. do ceny brutto, analitycy mówili o 70-90 groszach na litrze, a rząd nie miał prawnej przeszkody, by pakiet przedłużyć — to był wybór budżetowy, nie przymus. Napisaliśmy też wtedy jedno zdanie ostrożnościowe: że na 30 sierpnia GUS nie opublikował jeszcze szybkiego szacunku inflacji za sierpień, więc każda krążąca liczba jest albo prognozą, albo pomyłką z archiwum. Dzień później liczba się pojawiła — i okazała się wyższa, niż ktokolwiek zakładał.
Co się zmieniło
-
Wcześniej: pisaliśmy, że sierpniowego odczytu jeszcze nie ma i że nie da się dziś powiedzieć, co pakiet CPN zrobił ze wskaźnikiem cen.
-
Teraz: Główny Urząd Statystyczny opublikował szybki szacunek 31 sierpnia 2026 r. Ceny towarów i usług konsumpcyjnych wzrosły o 3,4 proc. w porównaniu z sierpniem 2025 r. To odczyt wyraźnie wyższy niż lipcowe 3,0 proc. i czerwcowe 2,5 proc.
-
Wcześniej: nie potwierdziliśmy oczekiwań analityków co do sierpnia — twierdzenie, że rynek spodziewa się 3,1 proc., nie znalazło wtedy oparcia w źródłach.
-
Teraz: potwierdza się w dwóch niezależnych redakcjach. Średnia prognoz ekonomistów przygotowana dla „Rzeczpospolitej” i „Parkietu” wynosiła 3,1 proc., a tylko jeden spośród 20 ankietowanych zespołów analitycznych spodziewał się wyniku tak wysokiego jak 3,4 proc.
-
Wcześniej: prognoza analityków BM Reflex istniała w mediach jako ogólnikowe „60 do 90 groszy na litrze” i nie udało nam się jej potwierdzić w tej postaci.
-
Teraz: mamy konkretne liczby. Reflex prognozował na tydzień 31 sierpnia - 4 września średnią cenę benzyny Pb95 na poziomie 7,35 zł/l wobec 6,52 zł/l 27 sierpnia (o 83 grosze więcej, ok. 12,7 proc.) oraz oleju napędowego 8,09 zł/l wobec 7,42 zł/l (ok. 9,0 proc.). Niezależna prognoza e-petrol.pl na 1-6 września — Pb95 7,38-7,51 zł/l i olej napędowy 8,19-8,33 zł/l — którą podawaliśmy poprzednio, potwierdziła się i wypada w tym samym przedziale.
Co nowego
Skok, którego prawie nikt nie przewidział
Zaskoczenie jest tu istotą sprawy. Różnica 0,3 pkt proc. między konsensusem a odczytem brzmi niepozornie, ale przy dwudziestu zespołach analitycznych pudłujących w tę samą stronę oznacza, że w koszyku zadziałało coś, czego modele nie miały wpisanego.

Źródło: bankier.pl
Warto od razu zaznaczyć jedno: szybki szacunek to nie są pełne dane. GUS podaje w nim wskaźnik ogólny i kilka wybranych kategorii, bez rozbicia na wagi i bez inflacji bazowej. Wszystko, co poniżej, opiera się albo na tych kilku kategoriach, albo na szacunkach domów analitycznych — i tam, gdzie kończy się jedno i drugie, mówimy o tym wprost.
Co siedzi w koszyku — i czego w nim jeszcze nie ma
Szybki szacunek podaje trzy kategorie i wszystkie trzy są pouczające:
- paliwa do prywatnych środków transportu: +24,2 proc. rok do roku i +5,2 proc. miesiąc do miesiąca
- nośniki energii: +4,1 proc. rok do roku i +0,3 proc. miesiąc do miesiąca
- żywność i napoje bezalkoholowe: -0,9 proc. rok do roku i -0,7 proc. miesiąc do miesiąca
Czyli: paliwa gnają, energia rośnie umiarkowanie, a żywność w skali roku tanieje i jako jedyna kategoria ciągnie wskaźnik w dół. Dla porównania — w lipcu, zaraz po wygaśnięciu pierwszej odsłony pakietu CPN, paliwa podrożały o 13,9 proc. miesiąc do miesiąca, a miesiąc wcześniej, gdy pakiet działał, potaniały o 7,4 proc.
I teraz rzecz kluczowa dla całego pytania. Gdyby sierpniowy skok był wyłącznie efektem paliw, to po wyłączeniu cen żywności i energii wskaźnik powinien stać w miejscu. Nie stoi. Wstępne szacunki analityków wskazują inflację bazową na poziomie ok. 3,2-3,3 proc. rok do roku — a rynek przed publikacją spodziewał się, że utrzyma się ona na 3,1 proc. Ekonomiści Pekao, którzy podali ten przedział, komentują to zwięźle: „Najbardziej martwi inflacja bazowa, która wzrosła do ok. 3,2-3,3 proc. r/r. Na szczegóły musimy poczekać, ale zapewne wciąż dużą rolę odgrywają kategorie wrażliwe na ceny paliw”. Ekonomiści Erste szacują bazową jeszcze wyżej, na 3,3-3,4 proc., co byłoby najwyższym poziomem od około roku wobec poprzedniego odczytu 3,1 proc.
Odpowiedź na pytanie „paliwa czy szersze odbicie” brzmi więc: jedno i drugie, z wyraźną przewagą paliw. Paliwa są najgłośniejszą pozycją w koszyku, ale bazowa też wyszła ponad oczekiwania — a przynajmniej część tego ruchu to wtórny efekt paliw, przenoszony przez transport i logistykę na inne ceny. Zwróćmy uwagę, że to nie jest to samo co „inflacja bazowa przyspiesza sama z siebie”.
Czego nie da się dziś policzyć — i dlaczego to ważne
Naturalne pytanie brzmi: ile punktów procentowych z tych 3,4 proc. dają realnie paliwa? Sprawdziliśmy to trzema drogami i żadna nie dała odpowiedzi, którą moglibyśmy podać jako ustaloną.
Powód jest prozaiczny. Żeby przeliczyć wzrost ceny w kategorii na wkład do całego wskaźnika, trzeba znać wagę tej kategorii w koszyku. GUS publikuje wagi na poziomie dużych działów — wiadomo na przykład, że udział użytkowania mieszkania i nośników energii wzrósł w ostatniej rewizji z 19,53 do 20,35 — ale nie publikuje wprost wagi podkategorii „paliwa do prywatnych środków transportu”. Szacunki, które krążą, rozjeżdżają się na tyle mocno, że wynik różni się niemal dwukrotnie. Przy takim rozrzucie każda liczba w punktach procentowych byłaby udawaniem precyzji, której nie mamy.
Co z tego wynika praktycznie: jeśli natkniesz się gdzieś na zdanie „paliwa odpowiadają za X punktów procentowych sierpniowej inflacji”, warto sprawdzić, skąd autor wziął wagę. Pełne dane z dekompozycją GUS opublikuje dopiero przy kolejnej publikacji miesięcznej.
Co naprawdę mówiła Rada, a co dopisał rynek
Po lipcowym odczycie 3,0 proc. w komentarzach rynkowych wrześniowa obniżka stóp bywała opisywana jako niemal przesądzona. Sprawdziliśmy, na czym to było oparte — i wygląda na to, że w mniejszym stopniu na tym, co mówili członkowie Rady, niż na tym, jak rynek to streścił.

Źródło: pb.pl
Zacznijmy od punktu wyjścia. Stopa referencyjna NBP wynosi 3,75 proc., depozytowa 3,25 proc., a lombardowa 4,25 proc. Stopy nie zmieniły się od marca 2026 r., kiedy Rada obniżyła je o 25 punktów bazowych — i było to jedyne cięcie w tym roku. Sierpniowe posiedzenie Rady było niedecyzyjne, więc posiedzenie 8-9 września jest pierwszym po sierpniowym odczycie, na którym cokolwiek może się wydarzyć.
A teraz to, co członkowie Rady faktycznie mówili:
- Ludwik Kotecki wskazywał, że przestrzeń do luzowania polityki pieniężnej jest już ograniczona, choć proces obniżek nie został definitywnie zakończony. W wypowiedzi z 31 sierpnia, czyli z dnia publikacji odczytu, doprecyzował: „Lwiej części poluzowania polityki pieniężnej rada już jednak dokonała. [...] Widzę przestrzeń do jeszcze dwóch obniżek stóp, łącznie o 50 pkt bazowych, w ciągu kolejnych 4-5 miesięcy”. Cztery do pięciu miesięcy — to nie jest zapowiedź ruchu we wrześniu.
- Kotecki i Henryk Wnorowski mówili przed wrześniowym posiedzeniem, że jest jeszcze za wcześnie na deklarowanie poparcia dla obniżki stóp po wakacjach.
- Wiesław Janczyk oceniał w kwietniu, że stopy powinny pozostać bez zmian w kolejnych kwartałach, przy inflacji utrzymującej się w paśmie dopuszczalnych odchyleń od celu; Kotecki mówił wtedy o pozostawieniu stóp na obecnym poziomie w kolejnych miesiącach.
- Marcin Zarzecki, powołany do Rady przez prezydenta Karola Nawrockiego, poszedł najdalej w drugą stronę: „Z dzisiejszej perspektywy podwyżka wydaje mi się wręcz bardziej prawdopodobna niż obniżka stóp jako kolejny krok Rady w pierwszym kwartale 2027 r.”.
Teraz projekcja, bo to ona jest w tej dyskusji dokumentem, a nie komentarzem. Lipcowa projekcja inflacji i PKB NBP została przygotowana przy założeniu niezmienionych stóp procentowych, czyli stopy referencyjnej 3,75 proc. — to znaczy, że sama projekcja żadnej wrześniowej obniżki nie zakładała. Jej centralna ścieżka to inflacja 2,9 proc. w 2026 r., 2,7 proc. w 2027 i 2,2 proc. w 2028, przy wzroście PKB 3,7 proc. w tym roku. Względem projekcji marcowej ścieżka inflacji została podniesiona — średnioroczna prognoza na 2026 r. poszła z 2,3 do 2,9 proc.
I najciekawsza liczba w całym tym wątku: lipcowa projekcja zakładała, że przy 50-procentowym prawdopodobieństwie inflacja w 2026 r. zmieści się w przedziale 2,4-3,3 proc. Sierpniowy odczyt 3,4 proc. wypada powyżej górnej granicy tego przedziału. Nie jest to samo w sobie dramat — przedział dotyczy średniej rocznej, nie pojedynczego miesiąca — ale jest to sygnał, że rzeczywistość idzie górą własnej prognozy banku centralnego.
Uczciwie trzeba dodać drugą stronę: gołębi ton w Radzie istniał i nie był wymysłem rynku. „Rzeczpospolita” opisywała lipcową projekcję wprost jako dokument stojący za gołębim zwrotem w Radzie, wiążąc jej optymistyczny wydźwięk z wyraźnie gołębim przekazem prezesa Adama Glapińskiego. Różnica polega na tym, że przekaz z lipca opierał się na założeniu, że inflacja pozostanie blisko celu. W sierpniu przestała.
Co to znaczy dla raty kredytu
Tu trzeba ostudzić oczekiwania w obie strony, bo debata publiczna zwykle przecenia i skalę, i tempo.

Źródło: bankier.pl
Po pierwsze — skala. Obniżka stopy referencyjnej o 25 punktów bazowych, przy założeniu, że w całości przełoży się na WIBOR, obniża ratę kredytu 500 tys. zł na 25 lat o około 75-85 zł miesięcznie. W przeliczeniu na jednostkę: mniej więcej 17 zł na każde pożyczone 100 tys. zł. Dla kontekstu typowy kredyt hipoteczny jest w 2026 r. oprocentowany na 5,6-6,3 proc. (WIBOR 3M ok. 3,8 proc. plus marża 1,8-2,5 pkt proc.), a rata 500 tys. zł na 25 lat wynosi ok. 3100-3400 zł. Jedno cięcie to zatem ruch rzędu dwóch i pół procenta raty.
Po drugie — tempo. To jest część, o której najłatwiej zapomnieć. Banki nie zmieniają oprocentowania od razu po decyzji Rady. Aktualizują je w cyklach: co 3 miesiące przy umowach opartych na WIBOR 3M albo co 6 miesięcy przy WIBOR 6M. Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów opisuje skutek tego mechanizmu wprost: „banki zmieniają oprocentowanie kredytów nie od razu po decyzji RPP, ale zwykle w cyklach trzymiesięcznych. Oznacza to w praktyce, że w tym samym banku w tym samym momencie różni klienci mogą mieć różne oprocentowanie kredytów”. Cokolwiek Rada zrobi 9 września, w racie zobaczysz to dopiero przy najbliższej aktualizacji stawki — czyli w skrajnym przypadku pół roku później.
Po trzecie — nie każdy kredyt reaguje tak samo. Wskaźniki WIRON i POLSTR, które mają zastąpić WIBOR, są liczone wstecznie, na bazie faktycznie zawartych transakcji jednodniowych, według procentu składanego. Reagują więc na zmiany stóp, które już się wydarzyły, a nie na oczekiwania rynku co do tego, co się wydarzy. Dla kredytobiorcy oznacza to inne, wolniejsze przenoszenie decyzji Rady na ratę — a przy oprocentowaniu stałym w okresie zapadalności decyzja wrześniowa nie zmienia w racie nic.
Wrzesień: kierunek znany, skala nie
Zostaje pytanie, które najbardziej interesuje kierowców i kredytobiorców naraz: czy wrzesień będzie gorszy.

Źródło: motoryzacja.interia.pl
Kierunek jest przesądzony i wynika z arytmetyki, nie z prognozy. Obniżona do 8 proc. stawka VAT obowiązywała wyłącznie od 17 do 31 sierpnia, więc sierpniowy odczyt zawiera tylko częściowy efekt wygaśnięcia pakietu. Od 1 września stawka wróciła do 23 proc., a Orlen, BP, Shell, MOL, Circle K, Moya i pozostali sprzedawcy przestali być związani cenami maksymalnymi. Sam powrót podatku przy niezmienionej cenie netto podnosi cenę brutto o 13,89 proc. — to ta sama liczba, którą podawaliśmy 30 sierpnia.
Jest tu jednak niuans metodologiczny, który zmienia obraz mocniej niż cokolwiek innego w tym tekście. Rzecznik prasowy prezesa GUS Krzysztof Jedlak wyjaśnił, że ceny paliw są uwzględniane w badaniu za okres od 1. do 19./21. dnia miesiąca, w zależności od dostawcy danych — i że pełny okres obowiązywania obniżek na stacjach, czyli 17-31 sierpnia, nie zostanie uwzględniony także w ostatecznych danych GUS o inflacji za sierpień. Innymi słowy: sierpniowe 3,4 proc. zostało wypracowane w większości przy cenach sprzed pakietu CPN, a wrześniowy odczyt obejmie okres badania, w którym VAT jest już z powrotem na 23 proc. przez cały czas.
Ile to da? Tego uczciwie nie policzymy — z tego samego powodu, o którym pisaliśmy wyżej, czyli braku wagi podkategorii paliw. Możemy podać punkt odniesienia: ekonomiści Erste Bank Polska szacowali, że wycofanie pakietu CPN może podnieść wskaźnik CPI o około 0,8 pkt proc., przy czym ten szacunek dotyczył wygaśnięcia pierwszej odsłony programu w lipcu, a nie wrześniowej. Przenoszenie go wprost na wrzesień byłoby nadużyciem.
Wiemy natomiast, gdzie leży próg, który warto obserwować. Cel inflacyjny NBP to 2,5 proc. z symetrycznym pasmem odchyleń o szerokości plus minus 1 pkt proc., czyli górna granica pasma wypada na 3,5 proc. Odczyt powyżej 3,5 proc. we wrześniu oznaczałby wyjście poza to pasmo — a przy 3,4 proc. w sierpniu i pełnym powrocie VAT we wrześniu do przekroczenia brakuje niewiele. Ale to jest obserwacja o odległości, a nie prognoza. Teza, że wrześniowa inflacja przekroczy 3,5 proc., nie znalazła w tym sprawdzeniu potwierdzenia w żadnym opublikowanym szacunku, do którego dotarliśmy — więc jej nie stawiamy.
Czego nie ustaliliśmy
Trzy rzeczy, przy których źródła się rozjeżdżają, i wolimy to powiedzieć, niż wybrać wygodniejszą wersję.
Miesięczna dynamika wskaźnika. Krąży liczba 0,4 proc. miesiąc do miesiąca i prawdopodobnie jest poprawna, ale zdanie, na którym się opiera, w części serwisów jest napisane dwuznacznie — tak, że można je odczytać jako odnoszące się do lipca. Do tego redakcje podają dwa różne konsensusy dla tego ujęcia: jedna 0,1 proc., druga 0,2 proc. Podajemy więc składowe miesięczne, które są potwierdzone osobno (paliwa +5,2 proc., nośniki energii +0,3 proc., żywność -0,7 proc.), a nagłówkowej liczby nie.
„Najwyższy odczyt od 14 miesięcy”. „Parkiet” pisze o czternastu miesiącach i wskazuje czerwiec 2025 r. (4,1 proc.) jako ostatni wyższy odczyt. Bankier.pl tego samego dnia pisze o lipcu 2025 r., a w tytule o „najwyżej od roku”. To dwa różne punkty odniesienia dla tej samej liczby i nie rozstrzygamy, który z nich jest właściwy.
Data wrześniowego posiedzenia Rady. Przyjmujemy 8-9 września, bo tę datę podają najświeższe doniesienia. Warto jednak wiedzieć, skąd bierze się zamieszanie: część serwisów wciąż reprodukuje pierwotny harmonogram NBP na 2026 r., w którym wrześniowe posiedzenie przypadało na 1-2 września. Jeśli natkniesz się na tamtą tabelę, to nie jest pomyłka redakcji, tylko starsza wersja kalendarza.
Co wciąż aktualne
- Arytmetyka powrotu VAT się nie zmieniła. Wzrost stawki z 8 do 23 proc. przy niezmienionej cenie netto podnosi cenę brutto o 13,89 proc. — dokładnie tak, jak liczyliśmy 30 sierpnia. Potwierdza to również lipcowa powtórka tego samego mechanizmu, gdy po wygaśnięciu pierwszej odsłony pakietu stacje podniosły ceny o 80-90 groszy na litrze.
- Rachunek za pakiet CPN pozostaje ten sam. Reaktywacja na okres 17-31 sierpnia kosztowała budżet 495 mln zł według oceny skutków regulacji dołączonej do rozporządzenia z 13 sierpnia, a wcześniejsze tury programu 4,7 mld zł według Ministerstwa Finansów.
- Naturalny eksperyment z 2026 r. działa dalej, teraz w trzech punktach. Czerwiec z działającym pakietem: 2,5 proc. inflacji przy paliwach taniejących o 7,4 proc. miesiąc do miesiąca. Lipiec po wygaśnięciu: 3,0 proc. przy paliwach droższych o 13,9 proc. Sierpień z pakietem obowiązującym przez połowę miesiąca: 3,4 proc. przy paliwach droższych o 5,2 proc. Ten sam kraj, ten sam kwartał, jedna zmienna podatkowa.
- Szacunek Erste Bank Polska o wpływie wycofania pakietu na wskaźnik cen — około 0,8 pkt proc. — potwierdził się ponownie i pozostaje jedynym publicznie dostępnym punktem odniesienia dla skali tego efektu.
Podsumowanie
Inflacja wróciła powyżej 3 proc. i zrobiła to mocniej, niż zakładał rynek: 3,4 proc. wobec oczekiwanych 3,1 proc., przy czym trafił jeden zespół analityczny na dwadzieścia. Główną siłą są paliwa — plus 24,2 proc. rok do roku — ale to nie cała historia. Inflacja bazowa, szacowana wstępnie na 3,2-3,3 proc., także wyszła ponad oczekiwania, więc odbicie jest szersze niż sama stacja benzynowa, nawet jeśli to stacja je napędza. Uczciwie: ile dokładnie punktów procentowych dają paliwa, dziś nie policzymy, bo GUS nie publikuje wagi tej podkategorii, a szybki szacunek nie zawiera dekompozycji.
Dla Rady Polityki Pieniężnej, która zbiera się 8-9 września przy stopie referencyjnej 3,75 proc., obraz jest niewygodny. Lipcowa projekcja NBP powstała przy założeniu, że stopy się nie zmienią, a jej przedział 2,4-3,3 proc. na ten rok sierpniowy odczyt przebił od góry. Członkowie Rady mówią ostrożnie — Ludwik Kotecki jeszcze 31 sierpnia widział przestrzeń do dwóch obniżek, ale w perspektywie czterech do pięciu miesięcy, a nie najbliższego posiedzenia. Narracja o „niemal przesądzonym” wrześniowym cięciu była streszczeniem rynkowym, nie odbiciem tego, co mówili ci, którzy głosują.
Dla kredytobiorcy wniosek jest podwójnie studzący. Nawet gdyby obniżka przyszła, to około 75-85 zł na racie kredytu 500 tys. zł na 25 lat — i to nie od razu, tylko przy najbliższej aktualizacji stawki, czyli za maksymalnie trzy albo sześć miesięcy.
Na koniec rzecz, która najbardziej zmienia perspektywę: sierpniowe 3,4 proc. powstało w większości przy cenach sprzed pakietu CPN, bo GUS zbiera ceny paliw do 19.-21. dnia miesiąca, a obniżony VAT wszedł dopiero 17 sierpnia. Pełnego efektu wygaśnięcia programu w tym odczycie nie ma i — jak potwierdza rzecznik prezesa GUS — nie będzie go nawet w danych ostatecznych. Zobaczymy go dopiero we wrześniu, gdy podwyższony VAT obowiązuje przez cały okres badania. Do górnej granicy pasma NBP, czyli 3,5 proc., brakuje przy tym 0,1 pkt proc.