Kluczowe ustalenia

  • Liczba 2,94 zł za litr nie pochodzi z żadnego cennika. Powstała z dzielenia: wartość statystyczna polskiego eksportu paliw na Ukrainę w 2025 r. wyniosła 7 164 133 404 zł, a wolumen 2 433 231 045 litrów. Dane pochodzą z odpowiedzi Ministerstwa Finansów opartej na ewidencji Krajowej Administracji Skarbowej i zostały opisane m.in. przez redakcję Konkret24.

  • To cena eksportowa netto. Nie zawiera akcyzy, opłaty paliwowej ani podatku VAT — Demagog ocenił zestawianie jej z ceną na polskiej stacji jako manipulację. W kwocie mieści się natomiast koszt transportu paliwa do granicy.

  • Uśrednienie obejmuje cały 2025 rok i mieszankę produktów: olej napędowy, benzyny silnikowe oraz paliwo lotnicze Jet A-1. Nie odpowiada więc cenie żadnego pojedynczego gatunku paliwa w konkretnym dniu.

  • Orlen podał, że po odjęciu wszystkich podatków i krajowych opłat średnia krajowa cena hurtowa netto w Polsce była niższa niż cena, po której paliwo trafiało na Ukrainę. Demagog i money.pl podają dla tej porównywalnej bazy wartość około 2,84 zł za litr.

  • Eksport paliwa poza Unię Europejską jest objęty procedurą zawieszenia poboru akcyzy i stawką VAT 0 proc. Akcyza i VAT to podatki konsumpcyjne — pobiera je kraj, w którym paliwo zostanie zużyte, czyli w tym przypadku Ukraina.

  • Ukraiński importer dolicza po przekroczeniu granicy cło, ukraińską akcyzę, VAT w wysokości 20 proc., koszty logistyki i marżę detaliczną. Ceny na ukraińskich stacjach w sierpniu 2026 r. po przeliczeniu na złote są zbliżone do polskich lub nieznacznie od nich niższe — nie kilkukrotnie niższe.

  • W polskiej cenie detalicznej podatki i opłaty publiczne stanowią zazwyczaj prawie 50 proc. końcowej kwoty za litr.

Dystrybutory paliwa na stacji Orlen i prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski podczas wystąpienia

Źródło: businessinsider.com.pl


Kontekst i tło

Przekaz o paliwie „po niecałe 3 zł dla Ukraińców” pojawił się dwukrotnie. Pierwsza fala przeszła przez TikToka na początku maja 2026 r. — Demagog opisywał wtedy nagrania przekonujące, że Orlen sprzedaje wschodniemu sąsiadowi paliwo po 2,94 zł za litr. Druga fala ruszyła w lipcu, gdy 21 lipca 2026 r. poseł PiS Michał Woś opublikował w mediach społecznościowych infografikę z podpisem: „Dla Ukraińców paliwo za 2,94 za litr, a dla Polaków po 8 zł…”. Ten sam materiał źródłowy — odpowiedź Ministerstwa Finansów na pytanie poselskie — wrócił więc do obiegu po dwóch miesiącach, w innym opakowaniu.

Tło po polskiej stronie to rok gwałtownych zmian w opodatkowaniu paliw. 26 marca 2026 r. premier Donald Tusk ogłosił pakiet CPN („Ceny Paliw Niżej”): obniżenie VAT na paliwa, zmniejszenie akcyzy do minimum dopuszczonego przepisami unijnymi oraz wprowadzenie maksymalnych cen detalicznych na stacjach. VAT na benzynę i olej napędowy zszedł z 23 proc. do 8 proc., a akcyza — o 29 groszy na litrze benzyny i 28 groszy na litrze oleju napędowego. Bezpośrednim powodem był skok notowań ropy: „Mamy wojnę na Bliskim Wschodzie, potężny wzrost cen ropy, za którymi poszły wzrosty cen paliw” — tłumaczył minister finansów i gospodarki Andrzej Domański. Obniżki przedłużano potem kolejnymi rozporządzeniami — najpierw do 15 maja, następnie do 31 maja 2026 r. O tym, ile z późniejszych podwyżek na stacjach wynikało z wygaśnięcia pakietu, a ile z sytuacji na rynku ropy, pisaliśmy w analizie lipcowych cen paliw.

Po stronie ukraińskiej tłem jest zależność od importu. Jak podaje informator ekonomiczny polskiej placówki na Ukrainie, w dniu inwazji działała tam tylko jedna rafineria — w Krzemieńczuku — a i ona została zniszczona w kwietniu 2022 r. Głównymi dostawcami stały się firmy z Polski, Węgier i Rumunii. Dlatego paliwa są dziś największą kategorią polskiego eksportu na Ukrainę: w 2025 r. produkty mineralne wysłane za wschodnią granicę miały wartość 9,8 mld zł, podczas gdy broń i amunicja — niespełna 5,3 mld zł.

Tankowanie samochodu na stacji Orlen

Źródło: bankier.pl


Szczegółowa analiza

Skąd dokładnie wzięła się liczba. Ministerstwo Finansów, odpowiadając na pytanie poselskie, przekazało dwie wartości z ewidencji Krajowej Administracji Skarbowej: 2 433 231 045 litrów oleju napędowego i benzyny, które trafiły na Ukrainę w 2025 r., oraz ich wartość statystyczną — 7 164 133 404 zł. Podzielenie drugiej liczby przez pierwszą daje 2,94 zł. Sama arytmetyka jest poprawna i nikt jej nie kwestionuje. Problem zaczyna się przy tym, co ta średnia opisuje: jest to wartość celna towaru opuszczającego kraj, uśredniona przez dwanaście miesięcy i przez trzy różne produkty. Orlen wskazał, że ceny eksportowe ustala według standardowej formuły rynkowej — punktem odniesienia są światowe notowania paliw, do których dolicza się koszty logistyczne i marżę sprzedawcy. W kwocie 2,94 zł zawarty jest już transport do granicy, co Demagog potwierdza, dodając, że nie jest to jeszcze suma zapłacona przez ukraińskiego odbiorcę — dochodzą do niej dalsze koszty, na przykład ubezpieczenia.

Dlaczego eksport nie niesie polskich danin. Wyroby akcyzowe wywożone ze składu podatkowego poza Unię Europejską przemieszczają się w procedurze zawieszenia poboru akcyzy — z obowiązku podatkowego nie powstaje zobowiązanie podatkowe, a urząd celno-skarbowy nadzoruje faktyczne wyprowadzenie towaru poza UE. Równolegle eksport poza UE objęty jest stawką VAT 0 proc. To nie jest przywilej dla Ukrainy ani dla paliw — to reguła konstrukcyjna podatków konsumpcyjnych. Jak wprost formułuje to portal Komisji Europejskiej: VAT nie jest pobierany przy eksporcie do krajów spoza UE, bo jest naliczany i należny w kraju przywozu. Akcyza działa analogicznie: jest płatna dopiero w momencie dopuszczenia towaru do konsumpcji. Ta sama zasada obowiązuje przy eksporcie polskiej stali, mebli czy kosmetyków.

Co zawiera cena na polskiej stacji. Podatki i opłaty publiczne to zazwyczaj prawie połowa końcowej ceny litra. Według wyliczeń PAP w cenie benzyny bezołowiowej 95 akcyza odpowiada za 24 proc., VAT za 19 proc., opłata paliwowa za 3 proc., a opłata emisyjna za 1 proc. Same stawki opłaty paliwowej wynoszą w 2026 r. 210,29 zł za 1000 litrów benzyn silnikowych i 453,52 zł za 1000 litrów olejów napędowych. Do tego dochodzi opłata emisyjna, którą przedsiębiorcy wprowadzający paliwa na rynek krajowy uiszczają od 1 stycznia 2019 r., oraz opłata zapasowa. Kolejność naliczania też ma znaczenie: akcyza jest kwotowa i ustalona ustawowo, a VAT nalicza się procentowo od całej ceny — a więc również od akcyzy i opłat. Rachunek na eksport pomija cały ten blok: według wyliczeń money.pl i „Rzeczpospolitej” same doliczane daniny to około 1,90–2,10 zł na litrze benzyny i 1,50–1,70 zł na litrze oleju napędowego.

Porównywalna baza wygląda inaczej. Jeśli zestawić cenę eksportową z polską ceną liczoną tak samo — hurtowo i bez danin — proporcja się odwraca. Demagog podaje, że polska cena hurtowa bez opłat wynosiła wtedy 2,84 zł za litr, czyli mniej niż średnia eksportowa. Publikowane przez rafinerie cenniki hurtowe są zresztą cenami netto: zawierają akcyzę i opłatę paliwową, ale nie VAT, i podawane są w złotych za 1000 litrów w temperaturze referencyjnej 15°C. 16 sierpnia 2026 r. hurtowa cena benzyny bezołowiowej 95 wynosiła 5,63 zł za litr bez VAT, czyli 6,93 zł z VAT — i to jest poziom, z którym cena eksportowa jest porównywalna, a nie kwota widoczna na pylonie przy drodze.

Co dzieje się po ukraińskiej stronie granicy. Paliwo nie zostaje nieopodatkowane — zmienia się tylko fiskus. Importer dolicza ukraińskie cło, ukraińską akcyzę, VAT w wysokości 20 proc. oraz koszty logistyki i marżę detaliczną. Money.pl szacuje, że każdy litr drożeje na granicy o mniej więcej złotówkę z tytułu samych podatków, a „Rzeczpospolita” wskazuje, że daniny odpowiadają na Ukrainie za około 20–30 proc. końcowej ceny paliwa. Efekt widać na stacjach: money.pl wyliczył, że benzyna kosztuje tam ostatecznie od 6,60 do 7,02 zł (ceny z 22 lipca), a ukraiński serwis Ministerstwa Finansów podaje ceny z uwzględnieniem akcyzy i VAT w przedziale 76,95–83,50 hrywny za litr benzyny A-95 i 87,00–94,80 hrywny za olej napędowy. Dla porządku: na 5 sierpnia 2026 r. parytet importowy na Ukrainie wynosił 65,88 hrywny za litr benzyny A-95 i 76,46 hrywny za litr oleju napędowego — po spadkach odpowiednio o 5,68 i 5,32 hrywny w ciągu siedmiu dni notowań, jak podał Interfax-Ukraine.

Czy Orlen sprzedawał tanio. Dane po stronie odbiorcy sugerują coś przeciwnego. Według ukraińskich analityków, cytowanych przez Business Insider Polska, w I półroczu 2026 r. olej napędowy sprowadzany od polskiego Orlenu kosztował 1 140,1 dolara za tonę, a od spółki Orlen Lietuva — 1 124,9 dolara. W odrębnym zestawieniu, przy rynkowej średniej całego importu oleju napędowego na Ukrainę na poziomie 782,1 dolara za tonę, Orlen Lietuva sprzedawał po 791 dolarów, czyli powyżej tej średniej. Sam eksport obejmował nie tylko olej napędowy, ale też benzyny silnikowe i paliwo lotnicze Jet A-1, a jego charakter — jak podkreśla spółka — był w pełni komercyjny i realizowany na zasadach rynkowych. Na konferencji wynikowej padło też, że Ukraina jest dla grupy piątym rynkiem pod względem przychodów.

Stanowisko spółki. Orlen określił tezę o sprzedaży paliwa Ukrainie taniej niż w Polsce jako „całkowicie nieprawdziwą”, zgłosił sprawę właściwym organom i zapowiedział działania wobec rozpowszechniających ten przekaz. Prezes Ireneusz Fonfara odniósł się do sprawy na konferencji dotyczącej wyników grupy za II kwartał 2026 r.: „W rynkowej gospodarce żaden pojedynczy uczestnik rynku, nawet Orlen, nie ma decydującego wpływu na to, jak ukształtuje się cena całkowita paliwa. O tym decydują globalne rynki” — i dodał, że spółka nie może obniżać cen wbrew rynkowi.

Wideo: youtube.com

Polska na tle Unii. Detaliczne ceny paliw w Polsce według tygodniowego biuletynu naftowego Komisji Europejskiej utrzymują się w dolnej połowie stawki państw Unii. W zestawieniu za marzec 2026 r. taniej niż w Polsce (1,43 euro za litr w przeliczeniu) było tylko na Malcie (1,34 euro).


Co pozostaje otwarte

Trzy rzeczy, których nie da się dziś rozstrzygnąć na podstawie dostępnych danych.

Po pierwsze: rozbicie eksportu na produkty. Nie wiadomo, jaka część z 2 433 231 045 litrów to olej napędowy, jaka benzyny, a jaka paliwo lotnicze Jet A-1. Bez tego nie da się sprawdzić, w jakim stopniu średnia 2,94 zł jest obniżana przez tańszy składnik mieszanki. To najmocniejszy z argumentów, których w tym sporze nie zamknięto liczbami.

Po drugie: rentowność dostaw. Orlen deklaruje, że sprzedaż na rynek ukraiński przyniosła zarobek, ale nie publikuje danych segmentowych, które pozwoliłyby to zweryfikować niezależnie.

Po trzecie: bieżąca średnia cena na polskich stacjach. Serwisy branżowe podają w tych samych dniach wartości różniące się o kilkadziesiąt groszy na litrze, w zależności od dnia pomiaru i metodologii. Dlatego w tym tekście punktem odniesienia jest cennik hurtowy i pozycja Polski w zestawieniu unijnym, a nie jedna „cena z pylonu”.


Podsumowanie

Kwota 2,94 zł za litr istnieje naprawdę, ale nie jest ceną, jaką ktokolwiek płaci na stacji — ani w Polsce, ani na Ukrainie. To średnia z całego 2025 roku, policzona przez podzielenie wartości eksportu paliw przez liczbę wywiezionych litrów, obejmująca trzy różne produkty i zawierająca koszt dowiezienia towaru do granicy. Nie ma w niej akcyzy, opłaty paliwowej ani VAT, bo przy wywozie poza Unię Europejską te podatki się nie naliczają — pobiera je kraj, w którym paliwo zostanie zużyte.

Zestawienie tej kwoty z ceną na polskim pylonie porównuje więc towar w hurcie na granicy z towarem w detalu po opodatkowaniu. Liczona tą samą metodą polska cena hurtowa bez danin była wtedy nawet nieco niższa od eksportowej. Ukraiński kierowca też nie tankuje za 3 zł: po przekroczeniu granicy do ceny dochodzą tamtejsze cło, akcyza i 20-procentowy VAT, a potem logistyka i marża stacji. W efekcie ceny na ukraińskich stacjach są zbliżone do polskich, a nie kilkukrotnie od nich niższe.