Kluczowe ustalenia
- Benzyna Pb95 kosztowała ok. 7,41 zł/l 24 lipca 2026 — najwyżej od czterech lat. Poprzedni taki szczyt Polska widziała w 2022 r., tuż po rosyjskiej inwazji na Ukrainę.
- Hurtowa cena oleju napędowego w PKN Orlen sięgnęła ok. 8,07 zł/l brutto (z VAT) 24 lipca, po podwyżce ceny ON 22. raz z rzędu. Detaliczny diesel zbliżał się do 8 zł, ale w naszych źródłach nie znalazł potwierdzenia próg 8,16 zł/l, który krążył w części doniesień.

Źródło: bankier.pl
- Od początku lipca olej napędowy podrożał o 1,75 zł/l, a benzyna Pb95 o 1,47 zł/l. Z tego ok. 0,88–0,89 zł (ON) i ok. 0,82–0,83 zł (Pb95) to sam powrót stawki VAT z 8% do 23% po wygaśnięciu pakietu osłonowego — czyli mniej więcej połowa całej podwyżki.
- 1 lipca 2026 wygasł pakiet CPN: VAT na paliwa wrócił do 23%, a ceny maksymalne zostały zniesione.
- Ropa Brent przebiła 100 USD za baryłkę i osiągnęła ok. 100,69 USD 24 lipca — o blisko 40% więcej niż na początku lipca. Goldman Sachs ostrzega przed pułapem 120 USD w IV kwartale przy poważnych zakłóceniach transportu przez Cieśninę Ormuz.
- 23 lipca 2026 jemeńscy Huti przyznali się do ataku na dwa saudyjskie tankowce, Encelię i Laylę — był to pierwszy potwierdzony atak wymierzony bezpośrednio w saudyjskie statki od ogłoszenia przez nich blokady morskiej.
- Prezydent Karol Nawrocki nie zawetował ustawy o windfall tax, lecz skierował ją do Trybunału Konstytucyjnego, powołując się na zakaz działania prawa wstecz. Premier Donald Tusk twierdzi, że to podnosi ceny paliw — ale w dostępnych danych brak prostego dowodu, że decyzja prezydenta bezpośrednio podbiła cenę litra.
Kontekst i tło
Rekord cenowy na polskich stacjach jest wypadkową dwóch nakładających się procesów: globalnego szoku naftowego i wygaśnięcia krajowych osłon. Od 28 lutego 2026 trwa konflikt zbrojny USA i Izraela przeciwko Iranowi, który wywołał największe zakłócenie dostaw ropy naftowej od lat. Jemeńscy Huti (Ansar Allah), sojusznik Teheranu, prowadzą blokadę morską wymierzoną w Arabię Saudyjską — a atak na tankowce Encelia i Layla był jej pierwszym potwierdzonym uderzeniem bezpośrednio w saudyjskie jednostki.
W Polsce tłem jest pakiet osłonowy CPN („Ceny Paliwa Niżej”), który rząd Donalda Tuska wprowadził wcześniej właśnie w reakcji na wzrost cen paliw po eskalacji na Bliskim Wschodzie. Pakiet obniżał VAT na paliwa i wprowadzał ceny maksymalne. Gdy 1 lipca wygasł, kierowcy odczuli koniec osłon dokładnie w momencie, gdy światowy rynek ropy znów ruszył w górę. Mechanikę samego wygaśnięcia pakietu i jego wpływ na ceny rozkładaliśmy wcześniej w analizie końca pakietu CPN.
Równolegle toczy się spór rząd–prezydent o podatek od nadzwyczajnych zysków koncernów paliwowych, o którym pisaliśmy szerzej w materiale o losach tej ustawy. Warto pamiętać, że w polskiej cenie paliwa prawie połowę stanowią podatki i opłaty: VAT to ok. 19%, akcyza ok. 17%, opłata paliwowa ok. 6%, marża detaliczna ok. 2%, a opłata emisyjna ok. 1%. To dlatego decyzje fiskalne — takie jak powrót pełnego VAT — przekładają się na cenę litra równie mocno co notowania Brent.
Szczegółowa analiza
Ile z podwyżki to VAT, a ile rynek. Z lipcowego skoku cen da się wiarygodnie wyodrębnić jedną składową: powrót stawki VAT. Z 1,75 zł/l podwyżki oleju napędowego ok. 0,88–0,89 zł to sam efekt przywrócenia 23-procentowego VAT po wygaśnięciu pakietu CPN; przy benzynie Pb95 z 1,47 zł/l na ten sam mechanizm przypada ok. 0,82–0,83 zł. Innymi słowy: mniej więcej połowa tego, co kierowca zobaczył na dystrybutorze, to skutek zakończenia krajowych osłon, a nie geopolityki. Pozostała część podwyżki — globalny wzrost cen ropy, słabszy złoty i marże rafineryjne — jest trudniejsza do precyzyjnego rozbicia; dostępne dane pozwalają ją oszacować tylko orientacyjnie i nie traktujemy tego rozbicia jako twardo potwierdzonego.
Dlaczego diesel drożeje szybciej niż benzyna. Wzrost cen oleju napędowego był dodatkowo napędzany przez zakaz eksportu diesla z Rosji, który śrubował ceny na rynku hurtowym. W efekcie hurtowa cena ON w Orlenie doszła do ok. 8,07 zł/l brutto, rosnąc 22. dzień z rzędu — to sygnał, że presja na detal jeszcze się nie wyczerpała. Detaliczny diesel zbliżał się do progu 8 zł, choć — wbrew części doniesień — nie potwierdziliśmy w wiarygodnych źródłach, by średnia cena przekroczyła 8,16 zł/l.
Skala globalnego szoku. Ropa Brent przebiła 100 dolarów za baryłkę i osiągnęła ok. 100,69 USD 24 lipca (w piątek rano cofając się w okolice 99 USD). To wzrost o blisko 40% względem początku lipca. Analitycy Goldman Sachs ostrzegają, że przy poważnych zakłóceniach transportu przez Cieśninę Ormuz baryłka może przekroczyć 120 USD w IV kwartale 2026. Bezpośrednim katalizatorem był atak Huti z 23 lipca na saudyjskie tankowce, po którym wybuchł pożar — pierwsze takie uderzenie w jednostki Arabii Saudyjskiej od ogłoszenia blokady.

Źródło: dorzeczy.pl
Spór o windfall tax — czyja to wina. Politycznym punktem zapalnym jest ustawa o podatku od nadzwyczajnych zysków firm paliwowych: 60% od nadwyżkowych zysków ze zbycia paliw ciekłych osiągniętych od marca do grudnia 2026, z szacowanymi wpływami ok. 4 mld zł i planowanym wejściem w życie 1 sierpnia. Prezydent Karol Nawrocki skierował ją do Trybunału Konstytucyjnego w trybie kontroli prewencyjnej, podkreślając, że „to nie jest weto”, a jego zastrzeżenie dotyczy konstytucyjnego zakazu działania prawa wstecz (lex retro non agit) — podatek miałby bowiem objąć zyski sprzed uchwalenia ustawy. Premier Donald Tusk przedstawia tę decyzję jako zablokowanie tańszego paliwa i apeluje, by wyborcy „pamiętali o tym przy dystrybutorach”, bo — jak twierdzi — podatek miał sfinansować obniżki cen dla kierowców.
Tu potrzebne jest zastrzeżenie: windfall tax jest podatkiem od zysków koncernów, a nie mechanizmem automatycznie obniżającym cenę detaliczną. W dostępnych danych brak prostego dowodu ilościowego, że skierowanie ustawy do TK bezpośrednio podniosło cenę litra paliwa w lipcu 2026. Bardziej precyzyjne jest stwierdzenie, że podwyżkę wywołały powrót VAT i globalny rynek ropy, a spór o podatek jest równoległym konfliktem politycznym o to, kto miałby ponieść jego koszt — koncerny czy kierowcy.
Podsumowanie
Paliwo w Polsce jest najdroższe od czterech lat, bo dwie fale nałożyły się w tym samym momencie. Krajowa: od 1 lipca wygasł pakiet CPN i wrócił pełny VAT, co odpowiada mniej więcej za połowę lipcowej podwyżki. Globalna: po ataku Huti na saudyjskie tankowce ropa Brent przebiła 100 dolarów za baryłkę i podrożała o blisko 40% w ciągu miesiąca. Spór rządu z prezydentem o podatek od zysków firm paliwowych to osobny konflikt polityczny — nie ma prostego dowodu, że sam podbił cenę na stacji. Kierowca płaci dziś jednocześnie za koniec osłon, za wojnę na Bliskim Wschodzie i za to, że prawie połowę ceny litra stanowią podatki.