Kluczowe ustalenia
- W I półroczu 2026 r. do polskiej policji wpłynęło 180 zawiadomień o przestępstwach z nienawiści, w których pokrzywdzonymi byli obywatele Ukrainy — wynika z danych Komendy Głównej Policji przytoczonych przez media 17 lipca 2026 r.
- To wzrost o ponad 30 proc. względem analogicznego okresu 2025 r. (dla porównania: w całym 2024 r. odnotowano 267 takich zawiadomień, a w całym 2025 r. — 275, czyli rok do roku zaledwie o ok. 3 proc. więcej).
- Publikowana przez media projekcja ok. 360 zgłoszeń na koniec 2026 r. to nie oficjalna prognoza policji, lecz dziennikarska ekstrapolacja — proste podwojenie półrocznego wyniku (180 × 2).
- Kluczowe zastrzeżenie: dane dotyczą zawiadomień o podejrzeniu popełnienia przestępstwa, a nie przestępstw stwierdzonych, wszczętych postępowań ani wyroków. Wzrost liczby zgłoszeń nie jest tożsamy ze wzrostem liczby udowodnionych czynów.
- Liczbę 180 trzeba czytać na tle populacji: w Polsce w 2026 r. przebywa ok. 1,58 mln obywateli Ukrainy z ważnym prawem pobytu, w tym niespełna milion w ramach ochrony czasowej (PESEL UKR).
Źródło: wiadomosci.wp.pl
Kontekst i tło
Przestępstwo z nienawiści to czyn popełniony z powodu cudzej przynależności narodowej, etnicznej, rasowej, politycznej lub wyznaniowej. W polskim prawie odpowiadają za nie przede wszystkim dwa przepisy Kodeksu karnego. Art. 257 k.k. penalizuje publiczne znieważenie grupy ludności lub osoby z powodów narodowościowych i przewiduje karę pozbawienia wolności do 3 lat. Art. 119 k.k. dotyczy stosowania przemocy lub groźby bezprawnej wobec osoby lub grupy z tych samych powodów — tu zagrożenie jest surowsze: od 3 miesięcy do 5 lat pozbawienia wolności. Oba czyny są ścigane z urzędu, co oznacza, że policja i prokuratura mają obowiązek podjąć działania po powzięciu informacji o zdarzeniu, bez potrzeby składania formalnego wniosku przez pokrzywdzonego.
Zjawisko nie jest dla instytucji nowe. Przeciwdziałanie mowie nienawiści i przestępstwom motywowanym uprzedzeniami zostało ujęte w Planie działań Policji na lata 2022-2025 dotyczącym różnic narodowościowych — formacja od lat prowadzi w tym obszarze osobną sprawozdawczość.
Nowy jest natomiast kontekst społeczny. Po 2022 r. Polska stała się domem dla największej w swojej historii społeczności ukraińskiej. Skala zjawiska — 180 zgłoszeń — musi być więc odczytywana wobec półtoramilionowej populacji, a jednocześnie na tle rosnącej temperatury sporu politycznego wokół obecności Ukraińców w Polsce.
Szczegółowa analiza
Sama liczba jest potwierdzona i spójna. O 180 zawiadomieniach w I półroczu 2026 r. i wzroście „o ponad 30 proc.” rok do roku zgodnie informują liczne redakcje, powołując się na dane KGP: Rzeczpospolita jako źródło pierwotne, a za nią m.in. Polsat News, Wprost, Onet i WP. Prosta arytmetyka pokazuje, że przy wzroście „o ponad 30 proc.” baza za I półrocze 2025 r. musiała wynosić ok. 135-138 zawiadomień.
Interpretacja wymaga jednak ostrożności — i to jest sedno sprawy. KGP raportuje kategorię „zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa”. Nie jest ona tożsama ani z wszczęciem postępowania (część zgłoszeń kończy się odmową, np. z braku znamion czynu zabronionego), ani z „przestępstwem stwierdzonym”, ani tym bardziej z aktem oskarżenia czy prawomocnym wyrokiem. Innymi słowy: rośnie liczba zgłoszeń, a to nie to samo co udowodniona liczba czynów. Wzrost może odzwierciedlać realny przyrost agresji, ale również większą skłonność ofiar do zgłaszania i wyższą czułość rejestracyjną policji.
Projekcja „360 na koniec roku” to nie prognoza policji. Liczba ta pojawia się w publicystyce jako proste podwojenie półrocznego wyniku (180 × 2 = 360). Metodologicznie jest to najsłabszy element całej narracji: ekstrapolacja liniowa zakłada, że tempo zgłoszeń w drugim półroczu będzie identyczne, i ignoruje sezonowość oraz efekt niskiej bazy. Warto zestawić to z dynamiką całoroczną: między 2024 a 2025 r. liczba zawiadomień wzrosła jedynie z 267 do 275 — o ok. 3 proc. Skok o 30 proc. w jednym półroczu wyróżnia się na tym tle, ale liczony jest od stosunkowo niskiej bazy.
Spór o przyczyny jest realny i przebiega dwutorowo. Jedna narracja wskazuje na zaostrzenie retoryki politycznej. Symbolicznym punktem odniesienia stał się incydent, gdy w Białej Podlaskiej tłum pod przewodnictwem Grzegorza Brauna zdjął ukraińską flagę z budynku urzędu miasta. Wprost jako przykład zaostrzenia języka przytacza słowa Przemysława Czarnka z PiS, który nawoływał do odcięcia Ukraińców od pomocy z Unii Europejskiej. Rzeczpospolita zwraca jednak uwagę, że winni wzrostu są „nie tylko politycy i rosyjskie boty” — sygnalizując, że za częścią zgłoszeń stoją także realne, jednostkowe konflikty i incydenty.

Źródło: dorzeczy.pl
Eksperci ostrzegają, że statystyka może zaniżać skalę. Dr Jacek Kucharczyk, prezes Instytutu Spraw Publicznych, wskazuje, że rzeczywista liczba przestępstw z nienawiści wobec Ukraińców może być większa, niż wynika z policyjnych rejestrów — bo wiele ofiar nie zgłasza się na policję. To klasyczna „ciemna liczba” przestępstw (dark number) — pojęcie oznaczające różnicę między przestępczością rzeczywistą a ujawnioną, kojarzone m.in. z dorobkiem kryminologa prof. Bruno Hołysta. Ten sam mechanizm działa w obie strony interpretacyjne: skoro część czynów pozostaje niezgłoszona, wzrost liczby zawiadomień może po części odzwierciedlać rosnące zaufanie ofiar do zgłaszania, a nie wyłącznie przyrost samej przemocy.
Skala wobec populacji. 180 zawiadomień w pół roku należy odczytywać wobec ok. 1,58 mln obywateli Ukrainy przebywających w Polsce w 2026 r. na podstawie ważnych zezwoleń na pobyt (z czego niespełna milion w ramach ochrony czasowej PESEL UKR). W tej perspektywie liczba zgłoszeń pozostaje niska w skali kraju — co nie unieważnia obserwowanego trendu wzrostowego, ale każe ostrożnie podchodzić do określeń typu „lawinowy wzrost”, jeśli mowa o częstości zdarzeń na osobę.
Podsumowanie
Dane są prawdziwe: w pierwszej połowie 2026 r. do policji wpłynęło 180 zawiadomień o przestępstwach z nienawiści wobec obywateli Ukrainy, o ponad 30 proc. więcej niż rok wcześniej. To realny i zauważalny wzrost. Trzy rzeczy warto jednak pamiętać. Po pierwsze, są to zgłoszenia, a nie udowodnione przestępstwa czy wyroki. Po drugie, prognoza „360 na koniec roku” to dziennikarskie podwojenie półrocznego wyniku, a nie oficjalna projekcja policji. Po trzecie, 180 zdarzeń na blisko 1,6 mln obywateli Ukrainy w Polsce to wciąż niewielka liczba w skali kraju — choć eksperci przypominają, że rzeczywista skala może być wyższa z powodu niezgłaszanych incydentów.